As primeras 195 linias.
Cześć.
- Miło w końcu poznać. - Nie oczekuj cudów.
Mailowo jestem bardziej czarująca.
Cóż…
Fajnie, że mnie zaprosiłeś. Wreszcie.
Wolę cardio. Nie jestem fanką ciężarów.
Zwykle tyle nie dźwigam.
Były dwie opcje: randka albo przepuklina.
Dlaczego wyjechałeś z Londynu do New Jersey?
Ponieważ otrzymałem posadę prawnika w Air Cruz.
- Kocham te linie. Dzięki. - Dzięki.
Punktualnie, smacznie.
- Zdrowie. - Świetne macie reklamy.
„Nie jestem tylko prezeską Air Cruz, jestem też pilotką”.
Nie cierpię ich. Muszę je robić, odkąd tata jest na emeryturze.
- Najgorszy element tej pracy. - Świetnie ci idzie.
Moja była żona będzie zazdrosna, że jestem na randce z szefową Air Cruz.
To nie randka. Kolacja służbowa.
Wiesz…
Ptaszki ćwierkają, że jesteś singielką.
Ja też. Już oficjalnie.
- Najlepsze pół roku życia. - Tak…
- Przyszłam w interesach. - Wybacz, masz rację.
Nie chcę rozmawiać o byłej żonie.
Jasne.
Stacey.
A to nie jest degradacja?
Nie wiem. Praktykowanie prawa na skalę globalną daje satysfakcję,
ale dziś w Air Cruz
rozwiązałem spór między pasażerem a psem terapeutycznym.
Och!
Ty coś ukrywasz. Dziękuję.
Dlaczego odszedłeś?
- Nie wywalili cię czasem? - Nie.
Mnie możesz powiedzieć.
Mój były sprzedał mi świerzb, a ja nikomu nie pisnęłam słowa.
Brawo.
Rozszerzamy działalność o Dallas–Fort Worth
- To duży krok. - Dallas.
Chciałabym, żeby nasz salonik oddawał ten klimat, był pomnikiem…
Larry?
Przepraszam…
Stacey pochodzi z Dallas.
Aha.
Tam się poznaliśmy.
Mhm.
Ty płaczesz?
Nie płaczę.
- Larry! - Przepraszam.
Może coś zjemy? Zamówmy coś.
Jadłam batonik białkowy.
Wiesz, czemu tu przychodzę? Dla drinków.
Są pyszne, co nie? Nie czuć tequili, co nie?
Z pewnością w nich jest. Napijemy się wody?
Boziu. Grają moją ulubioną piosenkę.
Boziu. Uwielbiam ją.
- Jest niezła. - Musimy zatańczyć.
- Nie musimy. - Powinniśmy.
Absolutnie nie. To restauracja.
Chcesz na siedząco, cwaniaczku?
Przepraszam państwa. Tanya, błagam cię.
- O nie. - Boże.
Co ty odwalasz?
Siadaj, bo mój chłopak skopie ci dupę.
- Przepraszam. - Pilnuj jej!
Nikt nie będzie pana bił.
Przepraszam wszystkich. Deser na mój koszt.
O, w mordę!
Później przestaliśmy ze sobą sypiać.
Myślała, że to jej wina, ale…
szczerze mówiąc…
- winny byłem ja. - Mmm.
- A teraz się do niej masturbuję. -
Walę konia do zdjęć byłej żony. Czy to nie jest chore?
Na mnie już czas.
Przepraszam.
Świetnie się dzisiaj bawiłam.
Dobranoc, Tanyu.
Nie na pierwszej randce?
Jesteś dżentelmenem.
No cóż…
To na razie.
- Dobranoc. - Dobranoc.
Boże, ale z ciebie cipa.
Mamo! Wróciłam.
Jackie, chcę cię jeszcze raz przeprosić.
Bardzo mi przykro.
Zadzwoń...
do Stacey.
Może też o tobie myśli.
I się masturbuje?
Do widzenia, Larry.
Przepraszam.
BIUROWY ROMANS
Frederick, trzymaj.
Skończyłem wczoraj. Przekaż to panu Vance’owi.
Szybko. Nie musisz się tak spieszyć.
Pan Vance się zdenerwuje, jeśli będą jakieś błędy.
Nie ma błędów.
- Wszystko gra, Clair? - Nie.
Na zewnątrz ziąb, a w pociągu tysiąc stopni.
Zlałam się potem w bieliźnie termicznej,
a później cała przemarzłam.
Dostałam potwornej wysypki z tyłu kolan.
Ojej.
Co wczoraj porabiałeś?
- Nic. - Bujasz. Co robiłeś?
To prywatna sprawa.
Czyli?
Przepraszam. To chyba różnica kulturowa.
Rozmowa o sprawach osobistych z koleżanką
jest według mnie niestosowna lub niegrzeczna.
Pytając: „Wszystko gra?”,
nie wymagam odpowiedzi, tylko się witam.
Po mojemu, gdy ktoś pyta, to mu odpowiadam.
Bo na tym polega rozmowa.
Tak.
- Na przykład wczoraj, kiedy… - Dzień dobry.
Mówiłaś, że masz nasilone objawy zespołu jelita drażliwego.
To twój prywatny problem związany z życiem osobistym.
- To co mam odpowiadać? - „Wszystko gra”.
U ciebie „gra”, u mnie „gra” i zaczynamy pracę.
- Ale u mnie nie gra. - Jak u każdego. Tak się mówi.
- Dzień dobry, pani Cruz. - Witam.
- Dzień dobry. - Dzień dobry.
Dzień dobry, pani Cruz.
- Jak wczoraj poszło? - Koszmarnie.
- Kto mu palnął, że jestem sama? - A kto nie wie?
- Racja. - Przykro mi. Podrywał cię?
- A potem płakał. - Nie wyrobię. Wkurza mnie,
że ludzie nie oddzielają życia zawodowego od prywatnego.
Poza tobą, bo ty masz tylko życie zawodowe.
Hej!
Nie potrzebuję nikogo w życiu. Skupiam się na pracy.
Rozumiem cię, kochana.
- Boże drogi. - Dobra.
Wiem, że nie powinnam pytać, ale jakim cudem ty chodzisz?
Nie wolno ci o to pytać. Proszę.
- Idź. - To twoje linie. Dobra.
Nie powinnaś być w domu? Albo w szpitalu? I rodzić?
Pójdę tam i urodzę, a następnego dnia wrócę do pracy.
A urlop macierzyński? Martwię się o ciebie.
- Marcus. - Tak?
- Zanieś prawnikom. - Pani Cruz?
- Już lecę, pani Bloom. - Dzięki.
„Już lecę, pani Bloom”?
Jesteś gotowa na złożenie zeznań?
Hmm…
- Denerwuję się. - To nic takiego.
Jeśli największa linia lotnicza świata akurat kogoś nie pozywa,
to miękną im faje.
- Sydney. - Co?
Nie mów tak. Drzwi są otwarte.
- To prawda. - No weź.
Będzie dobrze. Vance ich zniszczy.
- Da radę, prawda? - Chętnie bym to zobaczyła.
Peter Vance pożre tych dupków na śniadanie.
Gunderson. Tu Peter Vance.
O co chodzi z tym przyspieszeniem terminu złożenia zeznań?
Przykro mi, Peter.
Hmh?
- Pierdol się! - Peter…
Słuchaj, dupku.
Jeśli to jedyny wolny termin w grafiku twojego prezesa,
- to jego też wezwę. Tak! - Nie możesz, Peter.
A właśnie że mogę!
Sprawdzaj maila, debilu.
I wiesz co?
Jesteś tam?
Co się dzieje?
- -
Nie wiem, czy to wołowina, czy chorizo…
- Wszystko gra, Clair? - Nic nie gra.
Pan Vance zadławił się śniadaniowym burrito.
O rany! Kto je burrito na śniadanie?
- Nic mu nie jest? - Ma rurkę w gardle.
Chce pozwać food trucka za zbyt duży kawałek kiełbasy.
To ty jesteś Blanchflower?
Daniel Blanchflower.
Generał padł. Czas na pułkownika.
Według Vance'a jesteś świetny. Weźmiesz Falcon Airlines.
- Za pięć minut u pani Cruz. - Będę.
- Czemu tak patrzycie? - Poznałeś panią Cruz?
Nie, jeszcze nie miałem przyjemności.
- - „Przyjemności”?
Lubisz czuć się głupi i przerażony?
To twarda sztuka. Nie trajkocz.
Ale też nie milcz. Mów dokładnie tyle, ile trzeba.
I nie komplementuj jej butów. Gorszej jazdy windą nie miałem.
Lubi zapach lawendy. Spróbuj pachnieć lawendą.
Nie cierpi odgłosu oddechu. Nie oddychaj.
Ale jeśli musisz,
to rób to szybko bokiem ust, o tak.
- Czeka na ciebie. - Dziękuję.
Powodzenia.
No comments yet. Be the first to leave one.