Hükümet Kadın 2

Hükümet Kadın 2

Descargar subtítols en Polish

Información d'a versión

-ITA-
Un comentario de -ITA-
Netflix Version

Etiquetas

other
Publicau o: 2021-01-08
Descargas: 37
Ta personas con problemas auditivos: No

Anvista previa d'os subtitulos en Polish

As primeras 200 linias.

Historia, którą obejrzycie, jest wytworem fantazji.

Przecież w życiu najciekawsze są właśnie fantazje.

Sięgnijcie w przeszłość tak daleko, jak tylko możecie.

To były czasy prohibicji. Zakazano czytania książek.

Obietnice wolności były pustymi słowami.

Jedyną nadzieją były wybory.

To był rok 1949.

- Ruken! - Jestem!

- Rojin! - Jestem!

- Havin! - Za panią!

Gdzie twoja siostra?

Nie możemy wychodzić z domu naraz.

Chodzimy do szkoły na zmianę.

Jedna uczy się przyrody, a druga matematyki?

- Tak, bierzemy, co jest. - Boże!

- Jiyan! - W drodze!

Ze wszystkimi innymi.

- Şivan! - Jestem!

- Serdest! - Jestem!

- Mizgin! - Chcę mi się siku!

Trzeba było sikać wcześniej!

W domu jest 12 osób, nie doczekałem się.

Zaśpiewaj coś, zapomnisz o pęcherzu.

Te osły nie chcą się ruszyć, Faruku.

No już, wio!

Źle do nich mówisz, tępaku. To muły!

„Wio” mówi się do koni, „noga” do psów,

„cip” do kurczaków, „kici” do kotów i „heja” do wielbłądów.

Czemu? Mówią różnymi językami?

Pewnie, tłumoku! Kiedy mówisz mu „wio”,

mówisz w obcym języku. Muł nie wie, co robić.

Mówi się: „Jeden język, jeden naród”.

Inny język, inny naród.

To co mam mu powiedzieć?

Nie wiem, nie mówię po mulsku.

- Rozumiem, ale nie mówię. - Dalej!

Nie denerwuj mnie. Grzecznie do ciebie mówię.

Patrz, to Xate!

Witaj, Xate.

Nie zbrzydło ci dowożenie dzieci do szkoły?

- Czemu miałoby zbrzydnąć? - Oby coś im z tego przyszło.

Ile to dwa plus dwa?

Niewiele.

Jeszcze tego nie przerabialiśmy.

To po co mu odpowiadasz, matołku?

Nie rozmawiaj z tymi oprychami.

Najwyżej się przywitaj.

To cios poniżej pasa.

To tylko praca.

- Praca? - Tak.

Nazywacie przemyt pracą?

Twój ojciec jest gubernatorem okręgu! Nie wstyd ci?

Służymy okręgowi.

Proszę, herbata, tytoń, cukier.

Słodziutki.

- Spróbuj, mamo Xate. - Nie matkuj mi!

- Z drogi! - Dobrze, nie jesteś moją matką.

Jedziemy!

- Zaczekajcie na mnie! - Biegnij, szybko!

- Dokończysz w szkole. - Już lecę!

Niech Bóg błogosławi dobremu ludowi Midyat.

To pańska nowa przemowa, burmistrzu.

Każde wybory mnie cieszą.

Dziękuję, İkramie. Zostaw ją tam.

Nie ma innych kandydatów?

Syn gubernatora, Faruk. Mówi, że wystartuje.

Ale nic nie wskóra. Wystarczy, że pan przemówi.

- Wygramy w cuglach. - Miejmy nadzieję.

Mamy tu jeszcze wiele do zrobienia.

Liczę na kolejną kadencję.

W ostatnim piśmie zauważyłem błędy,

ale nie udało mi się znaleźć kobiety, która je przygotowała.

Może wyjechała.

Na pewno ją znajdziesz.

Chwileczkę!

Schowaj te zakazane książki!

Wejść!

Dzień dobry.

List z Ankary.

- Z Ankary? - Tak.

Na Boga!

Czemu nagle piszą do nas z Ankary?

To oficjalny list. Potrzebuję podpisu.

Nazmi?

Nie śmiałbym. Słabo znam ankarską gwarę.

Mógłbym użyć zakazanego słowa.

Nie chcemy zdenerwować rządu.

İkramie, może ty?

Niestety!

Właśnie zmieniłem podpis.

Nadal nie mogę zdecydować, czy używać starego, czy nowego.

Jestem w rozterce.

- Daj mi go. - Proszę.

Pan Veysi Doğu, gubernator.

To list do gubernatora.

Zobaczyłem, że jest z Ankary i bałem się przeczytać resztę.

- Przepraszam. Miłego dnia. - Do widzenia.

Nie Bóg ma pana Veysiego w opiece!

Ten urząd mu nie sprzyja.

W Yalovie miał święty spokój.

Schowaj te książki, İkramie. Ktoś może je zobaczyć.

Idę się ogolić. Do zobaczenia!

Do widzenia.

Dzień dobry, nauczycielu! Zmykajcie.

Codziennie jest ich mniej. Przywożę wszystkie, które znajdę.

Im więcej nauczą się przed zimą, tym lepiej.

To dobry czas na naukę.

Witam, pani Xate.

Proszę kiedyś przyjść na lekcje.

- Nauczę panią czytać. - Za późno.

Kto zajmie się domem? I tak jestem słuchowcem.

Mój mąż i dzieci się uczą, a ja słucham. Tak najwięcej zapamiętuję.

- Znałaby pani alfabet. - Znam kilka liter.

Ale nie powiem, które.

Nieważne. Może któregoś dnia się nauczę.

To legitymacje dzieci.

Pierwszy stycznia 1941. Pierwszy stycznia 1941.

- Urodzone tego samego dnia! - Zaczynają wiek szkolny.

Wszystkie z jednego dnia. Czternastoraczki.

Imiona też są zmienione.

Prawdziwe są zakazane.

Sidar, Berivan, wszystkie nielegalne.

Musiałam je zmienić.

Proszę spojrzeć, to Abdo, İbo, Feyzo, Deriko, Zeyno, Şehmo, Cano, Aliko, Fedo,

Dilo, Fato, Ayşo, Fadiko. I jeszcze Cüneyt.

Cüneyt?

Po poprzednim gubernatorze.

Imiona są nieważne. Muszą chodzić do szkoły.

Proszę ich dużo nauczyć.

Gdyby nie pani, nikt by ich tu nie przywiózł.

Jeśli Aziz Veysel wygra wybory i zbuduje szkołę w miasteczku, przyjdą wszystkie.

Później po nie wrócę.

Ruken! Dziś ty recytujesz przysięgę.

Jestem Turkiem, szczerym i pracowitym.

- Jak Bóg da. - Opiekuję się młodszymi.

I po następnym!

Tak nie można! To już drugi byk, którego zastrzeliłeś!

Co miałem zrobić? Mówiłem mu, żeby nie wchodził w szkodę.

- Nie słuchał. - Boże!

Ciekawe czemu. Zauważyłeś w nim coś dziwnego?

Nie. Co takiego?

To zwierzę, na miłość boską!

Jak miał zrozumieć, co do niego mówisz?

- Mogłeś porozmawiać ze mną. - Za daleko.

Tak, zastrzeliłem ci byka.

W zamian oddam wnuczkę twojemu synowi za żonę.

Potrafi ciężko pracować.

Jest warta dwa byki?

Rok temu nie oddaliśmy jej za cztery.

Ja dawałem cztery, ale dwa już zabiłeś.

- I chodziło o Faruka. - Ile byków jest wart?

Ma wszystko, czego potrzeba na dwa byki.

Dobrze, umowa stoi.

Czuję się, jakby byk usiadł mi na piersi.

Może je nakarmimy?

Może wtedy się ruszą?

To nie kwestia jedzenia, tylko blokada psychiczna.

Brak seksu. Stoją, bo im nie staje.

To je stawia w trudnej sytuacji.

Czaisz? Taki dowcip, żartowniś ze mnie pierwsza klasa!

Wspaniały dowcip!

Pierwszorzędny! Jaki mam cudowny umysł!

Sam siebie rozśmieszyłem!

Co się gapisz? Zawieź wszystko do wiosek.

Wróć dopiero, jak je sprzedasz!

Witajcie! Dokąd jedziecie?

Nie zbliżaj się. Idziemy modlić się o deszcz.

Nie bierzemy nieczystych.

Wybacz im, Panie.

Nie ma wody, więc umyłem się piaskiem.

Nigdy nie przestanie?

Witaj, Faruku.

Witaj, listonoszu. Co się stało?

Mam nadzieję, że nic złego.

Byłem w biurze gubernatora, ale twojego ojca tam nie było.

Przyszedł do niego list z Ankary.

- Skąd? - Z Ankary.

Faruku?

- Faruku? - Z Ankary.

List do ojca z Ankary?

Już po nim!

Faruku?

Zostałem sierotą! Ojciec dostał list z Ankary!

- Nie odchodź, Ferhat! - Co się stało?

Ankara!

Ankara przysyła list panu Veysiemu.

Jaka Ankara? Nasza? Turecka?

Ankara, stolica, nad jeziorem Tuz.

Dlatego byk siedział mi na piersi.

Proszę, Faruku. Mój osioł! Mój oficjalny osioł!

Proszę. Osioł mi ucieka!

Nie zostawiaj mnie samego z Ankarą!

- Zobacz, Ankara. Otwórz. - Nie mogę.

Z Ankary. Otwórz, no już.

- Nie chcę. - To spływaj! Zostaw mnie samego.

Już po nim! Już po ojcu!

O Boże.

Boże drogi.

W imię Boże.

Rachatłukum kładziesz na górę, poniżej karmelki,

More Polish subtitles for Hükümet Kadın 2

Comentarios

No comments yet. Be the first to leave one.

Keep it about this subtitle — sync, quality, typos.500 characters left