As primeras 200 linias.
Co do kur...
TINDUF, ALGIERIA
Jak myślisz, co tata tam robił?
Nie wiem.
Nie pracuje już dla Monarch.
Więc co? Samodzielnie szukał Godzilli?
Po co? Dla zabawy?
Nigdy nie leciałem pierwszą klasą. Myślisz, że będziemy w tych kapsułach?
Kapsułach?
Kogo obchodzą jakieś kapsuły?
A kogo obchodzi on?
Raz na nas spojrzał i uciekł.
Może próbował uciec przed Godzillą.
I zostawić nas, żebyśmy zostali stratowani?
To niby lepsze?
Dzięki temu, że May nas wykiwała, mam przynajmniej bilet na pierwszą klasę.
Gdzie ona jest?
Poszła do toalety ze 40 minut temu.
A czego się spodziewałaś?
Kazałaś jej trzymać się od ciebie z daleka.
Nigdy nie zostałam porwana.
Jak to działa?
NA PODSTAWIE POSTACI „GODZILLA”
MONARCH DZIEDZICTWO POTWORÓW
Dobra. Zaczekaj tu.
May, jesteś tam?
Przepraszam, że kazałam ci się odwalić.
May?
Nie było jej, ale znalazłam jej paszport i telefon.
Czekaj. Może ich zapomniała?
May? Nasza May?
Transport będzie czekał po wylądowaniu.
Mówił, że da znać.
Nie wiem.
TRZY LATA WCZEŚNIEJ
Kodowanie jest jak sztuka.
Masz swoje studio, pracujesz w samotności, jesteś własną szefową.
Szefową piwnicy swoich rodziców.
Okej, piwnice są niedoceniane.
Piwnice to nowe garaże.
Pamiętam tamten okres.
Maratony kodowania, nakręcanie się kofeiną.
Zanurzasz się tak głęboko, że tracisz poczucie czasu.
Aż wschodzi słońce i wracasz do rzeczywistości.
Albo twoja mama schodzi skorzystać z pralki.
Zaczynamy.
Co?
Koniec drugiej butelki.
To teraz wygłosisz gadkę rekrutacyjną i powiesz, jaka jestem błyskotliwa,
jak marnuję talent, choć mogłabym ratować świat w AET.
No i pieniądze.
Oczywiście, jeszcze pieniądze.
Czyli to nie jest twoje pierwsze rodeo.
Nie, ale to zdecydowanie jedna z najlepszych kolacji.
Przegapiłaś najważniejszą część. Szczerze mówiąc...
Jestem zmęczona.
Wiem, że ty też masz dość bycia jedyną.
Jesteś błyskotliwa i mogłabyś pracować wszędzie.
Ale myślę, że przyszłość lepiej by wyglądała,
gdybyś współtworzyła ją ze mną.
No i dziewczyno, jest w tym dużo pieniędzy.
Zdrowie.
Pogadaj z ochroną lotniska,
a ja sprawdzę, czy zgłosiła się na odprawę.
Nie jesteś w klasie, panno Randa.
Jestem twoją starszą siostrą, więc pogódź się z tym.
Nie wierzę.
Ty!
Ty... Gdzie ona jest?
Co z nią zrobiłeś?
Cholera!
Miałem bardzo dziwny dzień.
Więc może trochę wyluzujesz, dobrze?
Dziękuję.
Gdzie jest May?
Co ty tu robisz? Szukasz nas?
Próbuję się nawodnić
i znaleźć sposób, by się stąd wynosić.
A co z wami?
To wy ścigaliście nas z bronią.
Nie. Ścigaliśmy Shawa, a wy mieliście wracać do domów.
Pamiętacie?
A co z umową, którą May zawarła z twoją partnerką?
Jaką umową? Co?
Umową. Wiesz, o czym mówię.
Słuchajcie, moja partnerka i ja mamy chwilowo pewne problemy.
Problemy?
Tam zginęli ludzie. Tacy właśnie jesteście?
Dziękuję.
Nie, nie tacy jesteśmy.
Budując Monarch, wasi dziadkowie stworzyli coś niesamowitego.
Byli na tyle nieustraszeni, że wierzyli,
że świat jest dużo bardziej rozległy, niż możemy sobie wyobrazić.
I na tyle skromni, by zaakceptować nasze skromne miejsce na tym świecie.
Wasz ojciec otworzył mi oczy na ten świat.
Co on tam robił?
Co masz na myśli?
On tu był?
Był. A potem uciekł.
Rozstawił jakąś maszynę.
A potem obudził się Godzilla...
Czekaj... Jaką maszynę?
To właśnie robił?
Próbował obudzić Godzillę?
Nie. Twój ojciec przez całe życie walczył o to,
by G-day się nie wydarzył.
Sądzę, że usiłuje zapobiec kolejnemu.
Udowodnij to.
Monarch ma ludzi na całym świecie.
Pomóż nam znaleźć May...
A my pomożemy ci znaleźć Shawa.
Przepraszam. Pójdziemy pomówić. Sprawy między bratem i siostrą.
Sprawy między bratem i siostrą?
Prosisz go o pomoc?
Mamy dość ograniczone możliwości.
Będą chcieli znaleźć tatę.
A ja nie chcę znaleźć taty.
Nawet nie wiemy, co tam robił i dlaczego uciekł.
Kentaro, nie możemy się teraz poddać.
Owszem, ja mogę.
Wyruszyłem na tę szaloną wyprawę, myśląc, że może to wytłumaczy.
Ale już w to nie wierzę.
- Gdzie ty, do cholery, jesteś? - Ja...
Cóż... Chyba wciąż jestem na lotnisku w Algierii.
Gdzie Sabitha?
Nie mamy kontaktu z nikim z zespołu.
Nie zdołacie się z nimi skontaktować, bo są...
Już po nich.
Po Sabithcie, całym zespole.
Oni... Nie żyją.
Co się stało?
Godzilla. Oto co się stało. On... On tam był.
Czy ty... Jesteś pewien?
Ciężko go przeoczyć.
Majestatyczny, przerażający.
Nie ruszaj się stamtąd. Wysyłam po ciebie ludzi.
Nie, nie mogę...
Dlaczego nie?
Są tu dzieciaki Randy. Muszę najpierw im w czymś pomóc.
Możliwe, że będę musiał wykorzystać zasoby Monarch.
Nie mam zasobów na zbyciu.
Rusz dupę, wsiądź do samolotu i zgłoś się do najbliższej bazy.
Jeśli Godzilla jest w drodze, musisz złożyć raport.
Był ogromy. Pojawił się znikąd,
a potem zniknął... Rozpłynął się w powietrzu.
Zostałaś poinformowana.
A ty zostałeś zawieszony.
Zawieszony? Dobra, świetnie.
Wobec tego mogę mówić swobodnie, bo powinnaś to usłyszeć.
Gdybyś nie traktowała tych dzieci jak przestępców, tak jak radziłem,
mogłyby doprowadzić nas do Godzilli, zamiast biec prosto do Shawa.
Dlatego muszę im pomóc.
Pomóc w czym?
W znalezieniu przyjaciółki, May Hewitt.
Oni... Myślą, że ją porwaliśmy.
Nie porwaliśmy jej, prawda?
Nic mi o tym nie wiadomo.
Powiedziałeś im prawdę o ich przyjaciółce May?
Możemy najpierw znaleźć May?
A jeśli ona nie chce zostać znaleziona?
To powie nam, żebyśmy spierdalali.
Ale po wszystkim, co przeszliśmy, powinna powiedzieć nam to w twarz.
Powiedz, że nie obchodzi cię, co się z nią stanie,
a weźmiemy nasze bilety na pierwszą klasę, wejdziemy do kapsuł i wrócimy do domów.
POSTERUNEK MONARCH NR 88
Widzisz? Tu i tu.
Ta sama sygnatura izotopowa co przy G-day,
ale tempo transmisji jest dziwaczne.
- Dziwaczne? - Tak.
Nie jak skwaśniałe mleko czy coś...
Nie próbuję wkraczać na twój teren.
Jestem wielką zwolenniczką pracy zdalnej.
Ale sygnatury promieniowania gamma, które widziałam,
mają najwyższe poziomy w pobliżu Rowu Aleuckiego.
- I oto jesteś. - Jestem...
Odmrażam sobie tyłek.
Muszę się wysikać.
Co do cholery?
Dzień dobry. Możemy prosić o uwagę?
Co tu się dzieje? O co chodzi?
Kim, do cholery, jesteście?
Pułkownik Leland Lafayette Shaw III,
a wasza baza jest teraz pod moją kontrolą.
Możecie ją w każdej chwili opuścić.
Wiecie, gdzie są drzwi.
Zamkniemy je zaraz dla bezpieczeństwa operacyjnego.
Ale zanim to się stanie,
każde z was musi podjąć decyzję.
Dokonać wyboru.
Możecie udawać, że świat się nie zmienił,
że ludzkość nie obudziła się nagle
jako jeden z gatunków na liście zagrożonych,
albo możecie stanąć u naszego boku po właściwej stronie historii.
Tu Barnes. Jestem w Posterunku 47... Ee, 87.
Osiemdziesiąt osiem. Nieważne.
Muszę rozmawiać z wicedyrektorką Verdugo.
Nie, nie mogę zaczekać.
Okej.
Nie mogę niczego obiecać,
ale zrobię, co będę mógł, by pomóc wam znaleźć przyjaciółkę.
No comments yet. Be the first to leave one.