As primeras 200 linias.
WITAMY W SAMDAL-RI
Może i nie zapomnimy…
ale możemy pójść naprzód.
Wspomnienia miłości
są silniejsze niż powód rozstania.
Jestem pewien.
Jaki by nie był powód naszego rozstania…
ja dam radę.
Patrz na ścieżkę.
Nie lubisz, jak na ciebie patrzę?
No wiesz…
Zawstydzasz mnie. Patrz przed siebie.
No weź! Patrz przed siebie.
Dlaczego?
Jeśli chcę nadrobić stracony czas,
muszę się gapić na ciebie przez trzy lata.
Przewrócisz się, głupolu.
Nie przewrócę.
A nawet jeśli, to nic.
Tak w ogóle, Yong-pil, to szliśmy tą ścieżką?
Gdzie my jesteśmy?
Hej!
Ty!
Gdzie…
Jest.
Doszliśmy.
Dobrze się czujesz?
Nie.
Rozumiem.
Jasne, że nie.
Mówiłam, żebyś patrzył na ścieżkę.
Chciałem, naprawdę. No ale proszę cię.
Jak mam się gdzieś rozglądać, skoro jesteś obok?
Jesteś taka ładna.
Oczarowało mnie twoje piękno.
Odwróciłaś moją uwagę.
Co ty pleciesz?
Dobra. Wskakuj.
Musisz być głodna.
Jedziemy coś zjeść.
Nogi mi się trzęsą i bolą mnie kostki.
Odpada. Nie chcę jeść.
Jednak chcesz.
Szybko. Uwaga na stopę.
Każdy padałby z głodu, gdyby łaził przez dwie godziny.
Szliśmy 15 minut pod górkę i aż dwie godziny z górki!
No już, już.
- Jedz. Byłaś głodna. - Ty…
Dobra.
Spacer był przyjemny.
Nie masz kimchi?
Nie, inaczej byśmy ją jedli.
Mam zwędzić? Zapiszę na rachunek Gyeong-tae.
- Nie musisz. - Nie?
Trochę nijaki bez kimchi.
Ramyeon i kimchi się uzupełniają.
Tylko tak powstrzymasz mamę przed nurkowaniem.
Pomogę ci.
Jutro o 11
wznowimy rozmowy w sprawie parku.
Współpracujmy.
To wszystko leki mamy?
Tak.
Sporo tego.
Znalazłam jej kombinezon.
Ha-yul go ukryła.
Ha-yul?
Pewnie podsłuchała rozmowę.
Musiała się martwić o mamę,
więc ukryła go w swoim pokoju.
Hej. Sam-dal jest w domu?
Jeszcze nie?
W porządku.
Sam-dal, chodźmy do domu. Wezmę…
SKLEP WIELOBRANŻOWY
Pani Ko.
Mandarynki rosną?
- Tak, dolałam octu. - Rozumiem.
Co tu robisz?
Zapomniałam telefonu.
Rozumiem.
Przy okazji, dzieci nadal są w środku?
Nie mam pojęcia.
Sam-dal nie wróciła?
Musi być w kanciapie. Sprawdźmy.
No dobrze.
Zawsze tu zostawiam.
Co?
Światło się świeci. Muszą tam być.
Znowu pijecie?
Codziennie, od powrotu Sam-dal.
Sam-dal, twoja mama tu jest!
O matko!
Wiem, że się lubią,
ale tak przy matce? Rety.
Sam-dal?
Sam-dal.
Nie szkodzi.
Co?
Zostaw ich.
Co?
Pani Ko!
O rety! Pani Ko!
Pozwoli pani na to? Zostawi ją tam pani?
Jest dorosła. Jak ma iść do domu, skoro śpi?
Wróci, jak się obudzi.
Na razie.
ODCINEK 12 WITAJ W DOMU
O rany.
O rety.
- O matko. - Nic ci nie jest?
- Czekaj. Co? - Co jest?
Co?
Spaliśmy tu?
Tak.
Hej!
Mogłeś mnie obudzić, a nie spać!
Zaraz. Która godzina?
Szósta rano.
Niemożliwe.
O Boże.
- Co mam zrobić? - Co jest?
Co się dzieje?
Moment. Panie Man-su.
Żadne „panie”.
W porządku, Man-su.
Przez przypadek tu zasnęliśmy.
Niczego sobie nie wyobrażaj i siedź cicho.
Będę siedział cicho.
To dobrze.
Yong-pil, nic ci nie jest?
- Sam-dal! - O Boże!
Dzień dobry. Jak się pani ma?
Dobrze, ale nie wiem, jak twoja mama.
Proszę?
Wiem, że szybka żeniaczka jest w modzie,
ale nie można tak robić przy mamie.
Weszła tam?
Tak.
Miłość to coś pięknego, ale powinnaś ją przeprosić.
Na oczach mamy spałaś z mężczyzną?
Pani Ko na pewno nie ma uprzedzeń.
Przez przypadek razem zasnęliśmy.
Do niczego nie doszło. Serio.
Poważnie mówię!
Jesteście dorośli. Dziwne, jeśli do niczego nie doszło.
Proszę pani…
Cholera!
Ja wam kibicuję.
Pani da spokój!
Miłość to nie grzech!
Jestem.
- Cho Sam-dal. - Tak?
Dopiero wróciłaś?
Wróć szybciej drugim razem.
Mogłaś mnie obudzić, kiedy byłaś w kanciapie.
Pracuję z Yong-pilem nad projektem.
Zgubiliśmy się, wracając.
Chcieliśmy tylko chwilę odpocząć.
Ale potem odpłynęliśmy.
To, co zobaczyłaś…
Nieważne.
Co ty pleciesz? Nic nie rozumiem.
Jesteś dorosła.
Nie tłumacz się, z kim byłaś.
Ale…
to Yong-pil.
No i co?
Co z tego, że to on?
Mamo, nie jesteś zła,
że on…
mi się podoba?
Słuchaj…
Sang-tae…
Dziwne. Gdzieś to tu było.
To nie jest śmieć.
Pa.
Tato!
Mówiłem ci, że to nie są śmieci.
SKLEP WIELOBRANŻOWY
Prezesie.
Dzięki.
Sekretarzu Ko.
Jin-dal przyjdzie, prawda?
Prawda?
Tak.
Mam przeczucie.
A ja czuję, że nie przyjdzie.
Pesymista.
Słyszysz? Przestań być negatywnie nastawiony.
Jeśli nie przyjdzie, będzie to coś pozytywnego.
Jeśli przewodniczący się dowie o planach parku w Samdal-ri…
O rety!
Podziwiam twoją zdolność przewidywania kryzysu.
Działaj szybko.
Bez jego wiedzy.
Ej.
Pani Cho!
Skarbie, przyszłaś.
Cieszę się.
No comments yet. Be the first to leave one.