أول 200 سطر.
BRAT HICRI, PRACA
Płonie i płonie
Koło fortuny wiecznie się obraca. Ona jest gwiazdą, a ja sprzedaję kebab.
Moje serce płonie jak rozżarzony węgiel
Zero w tym serca. Fałszuje.
Płonie i płonie...
Płonie i...
Coś się przypaliło.
Muhteşem? Co to, synu?
- Ruszt, tato. - Nie obraca się.
Masz rację, tato.
Też nie wiem, czemu nazywamy to rożnem.
Nie myśl, tylko obracaj! Pali się!
Się robi, tato.
Na miłość boską, nie pojawiaj się znienacka, Üzerlik.
Wybacz, kochanie. Telefon do ciebie, dzwoni Marif.
Marif dzwoni.
Halo?
SIOSTRA DÖNDÜ, SKLEP
O mój Boże!
Szczypie. Pikantna.
Bracie...
Ta jest specjalna. Zrobiona z podrobów końskich.
No i bardzo dobrze.
Chyba nie dosłyszałeś. Powiedziałem podrobów końskich. Kucyk.
Dlatego taka tania.
Motyl się przyczepił.
Jaką część konia wykorzystaliście?
Tniemy wzdłuż...
Vecdi. Jedziemy do Malatya, Vecdi.
REMZI, NIEMCY, KOMÓRKA
Za co on mnie przeprasza?
Nie wyciskaj więcej, niż jesteś w stanie spuścić!
Boże dopomóż.
Halo?
Brat Marif?
Co?
BRATANEK BORA, KOMÓRKA
Wciąż się uśmiecha! Bezczelny.
Ivan nie będzie już grał. Wyrzucam go z drużyny.
Panie dyrektorze, proszę.
Pan wybaczy.
- Bez tej gry umrze! - Trudno. Co mnie to obchodzi?
Przepraszam.
Da mu pan kolejną szansę, na pewno się zmieni.
Przyjechał na obóz z butelką wódy w łapie.
- Wódy! - Przepraszam.
Proszę odebrać.
Brudas!
Wujku, mam spotkanie. Oddzwonię.
Co?
Jasne. Przyjadę.
Co się stało?
- Musimy zabić dziadka. - Co pan mówi?
Synu!
- Po co ci łopata? - Będziemy kopać basen.
Tego nam tylko trzeba! Woda też kosztuje, nie marnujcie jej!
Mehmet!
Kto mnie słucha?
- Pomogę, szwagrze. - Dziękuję.
Kupiłem najostrzejszy sujuk. Najwyższa jakość.
Kolejny motylek!
- Prześladuje mnie. - To chyba dobry znak.
Kochanie, brakowało ci tego miejsca? Mnie bardzo!
Powąchaj to powietrze, Nurgül.
Posmakuj tej wody, Nurgül.
Spójrz na tę trawę i drzewa.
- Remzi? - Tak?
- Wracamy do Niemiec. - Spójrz tylko! Nie słuchałaś?
- Nie krzycz na mnie. - Na miłość boską.
Ayşen, Gülşen! Zerwijcie parę pomidorów z ogródka!
Jasne, mamo.
Mehmet, czy ja ci nie... Rany!
Mamo?
To dziecko wygląda jak mój brat.
Nie mogę przestać go całować!
A więc czemu nigdy do nas nie dzwonisz, ciociu?
To twoja matka nie utrzymywała kontaktu.
Bez obrazy, ale to zawistna kobieta.
Miło z twojej strony.
Czy wszyscy już dotarli?
Nie. Nie ma braciszka Hicriego.
Tylko jego brakuje!
Każdy wie, że trzyma się od ciebie z daleka.
Ten wał przyjechał.
Zaniosę to, bratowa.
Dzięki, Türkan.
Zawsze siedzi na Facebooku. Wierzycie?
Jedzenie jeszcze nie gotowe?
Umierają z głodu!
Może lepiej coś zamówmy.
Nie trzeba! Kurczak potrzebuje trochę czasu.
Co to takiego?
Spróbujmy.
Niech to! Kto tak przesolił?!
Dzieci ci się znudziły? Ałunem chcesz je podtruć?!
Gdzie Nurgül? Nie pomaga?
W ciąży, odpoczywa.
Nie to, żebym plotkowała, ale nawet palcem nie kiwnęła!
Kader, użyjesz tych talerzy?
Czy nie zamierzasz skorzystać z naszej porcelanowej zastawy?
Co ty sobie myślisz?
O co ci chodzi? Po prostu zapomniałam.
Boże przenajświętszy!
Nie do uwierzenia.
Gotowanie dla tylu osób nie jest proste!
A każe mi coś zamówić!
Co za męcząca podróż.
Dopiero skończyliśmy się rozpakowywać, Kader.
Wybacz, że ci nie pomogłam.
O czym mówisz? Jesteś w ciąży, nie pozwoliłabym ci!
Dziękuję.
Pozwól. Nakryję stół.
O nie!
Moje ciśnienie!
Wymsknął się.
To przez moje leniwe oko.
Nieważne. Nic się nie stało.
Cała zastawa zepsuta.
Moi drodzy.
Jak wiecie, nasz ojciec jest w śpiączce od roku.
Dwa miesiące temu stwierdzono ustanie funkcji mózgu.
Ludzie zwykle umierają po 21 dniach, lecz on przeżył już ponad 60.
Więc może żyć i bez mózgu.
Przejdźmy do podliczenia kosztów utrzymania naszego ojca przy życiu.
Kader, podlicz sumę.
A więc...
Zastrzyki, 6000.
Regulowane łóżko, 4000.
Codzienna dawka tlenu, monitor i tym podobne, 5000. Wszystko z importu.
Koncert... Kader!
- Koncentrator. - Właśnie.
To urządzenie, którego nazwy nie jestem w stanie wypowiedzieć,
kosztowało 18 tysięcy.
Gdyby tata miał jeszcze sprawny mózg, zmarłby na zawał serca!
Ja ledwo przeżyłem. Tak czy owak...
Nasze cotygodniowe wydatki, wliczając w to opiekę pielęgniarską, wynoszą 2900.
A w zeszłym roku wszystko kosztowało nas...
Kader?
Minus pięć. Jak to możliwe?
- Co zrobiłaś źle? - Nie wiem.
Nieważne. Dobrze znam sumę. Wynosi 70 000 lir.
Marnotrawstwo!
W sensie... o ile nie ma się sumienia.
- Więc? - A więc...
Musimy podjąć decyzję.
Decyzję? Jaką?
Cóż, siostro...
- Czy go odłączamy? - O nie!
Ten typ zebrał nas tutaj, by snuć plany o zamordowaniu naszego ojca! Nie do wiary.
Krew mnie zalewa, gdy coś takiego słyszę!
Jego serce bije trzy razy na minutę. Jego mózg obumarł.
Słowo doktora!
Nie uciszysz mnie tym argumentem!
Wydaje ci się, że zarabiam tyle, by pokryć te koszty?
Co mam zrobić? Sprzedać sklep i gaj topolowy?
Dobrze. Pod młotek pójdzie sklep Vecdiego w Kayseri.
Sklep nie przynosi zysku?
Sklep z owocami i orzechami rodziny Çirci nie zarabia,
a twoja żona paraduje w tonach biżuterii?
Hicri...
Wiem, że nie powinnam nic mówić.
- Ale... - Kader.
- Cicho! - Kader!
Obrażasz nas.
Biżuteria to prezent ślubny.
Będziemy rozmawiać o jej biżuterii?
Marif ma rację. Ojciec nie żyje. Odłączmy go.
Myślałem, że opiekujesz się moim bratem, Rifatem,
że jesteś moim kochanym krewnym.
Lecz jesteś sępem, Bora.
Człowiek, którego chcesz zabić, to twój dziadek.
Tak. I przepędził mojego ojca.
Nie zostanę tu dłużej!
Wszyscy tu planują pogrzebać ojca, zanim go nawet zobaczą!
Gdyby ktoś pytał, będę w pokoju ojca. Nie do uwierzenia!
Hicri, usiądź. Co mówisz?
Wujku!
- To przeznaczenie! - Dziadek to tata taty, tak?
- Wystarczy! - Denerwuje mnie to.
Niech idzie. Hicri zawsze lubił dramatyzować.
Policzyłem 42 uderzenia na minutę, a nie trzy.
Tak się wyraziłem.
Jutro odbędziemy długą rozmowę z doktorem.
Szkoda, że nie interesowałeś się, kiedy żył.
To nie twoja sprawa. Nie ukazywał tego, ale to mnie kochał najbardziej.
Wystarczy już, bracie.
Tata nigdy nas nawet po plecach nie poklepał.
Tata miał ciężką rękę, co nie?
Wciąż ją pamiętam.
Pewnego dnia komponowałem utwór.
Wszedł do pokoju.
„Chcesz być muzykiem?” zapytał.
„Tak, tato” rzekłem.
„Zapewnię rodzinie szczęśliwe życie” mówię.
„Zaufaj mnie i mojej sztuce”.
Co powiedział?
Wycisk, który mi dał, był sztuką.
Bił mnie w rytm muzyki.
- Był okrutny. - Łotr.
No comments yet. Be the first to leave one.