أول 169 سطر.
W tym miłosnym eksperymencie
pięć par postanowiło zaręczyć się, nie widząc się wcześniej.
- Wyjdziesz za mnie? - Z przyjemnością.
- Trochę dziwnie jeszcze… - Dla mnie też.
Jesteś jeszcze ładniejsza, niż myślałem.
Ale tutaj dużo nie pozostawiłaś wyobraźni. Przecież tu prawie nic nie ma.
Filip!
To było troszkę dziwne.
Po tym, jak w końcu spotkali się twarzą w twarz, wyruszają w podróż przedślubną
do słonecznej Grecji, gdzie będą mogli pogłębić swoją relację.
W kabinach liczyło się to, co płonie w ich sercach.
Teraz mają szansę przekonać się,
czy również fizyczna więź między nimi rozkwitnie.
Zaręczeni, ale wciąż na etapie poznawania się. Ich śluby – coraz bliżej.
A pytanie pozostaje jedno.
Czy miłość naprawdę jest ślepa?
Kochanie.
- -
Moja śliczność.
- Idziemy? - E-e.
- Teraz? Mówisz serio? -
- Przygoda. -
Ale tak trochę… trochę… trochę krępuję się.
- Ja też. Nie przejmuj się. - Tak?
- Ładnie wyglądasz. - Ty również.
- Wow. Ale tu ładnie. - Co nie?
- Jak tam? - Jakbym się bardzo stresował, to mów.
To zaraz przejdzie, nie?
A już mniej?
- Już mniej. - Już ochłonąłeś sobie?
Tak, ale ten cały, ten reveal to była masakra.
A ja mówię: „Gdzie jest mój Filip z kabin? Gdzie jest ta energia?”.
- -
Dobra, otwieramy.
Z buta!
Siądź tutaj może.
No, ty w słońcu się musisz opalić.
- Żartuję. - Ty masz taką naturalną karnację?
No właśnie tak.
- Tak? - No.
- Tak że jakbyśmy mieli dzieci, to… - No?
…będą na pewno trochę mleczane, ale takie będą ciemne.
Ale się…
Wyobrażałam sobie jakoś to, jak się zobaczymy, to pierwsze spotkanie, inaczej.
- Widziałaś, jaki byłem zestresowany? - Wiem, że byłeś, ale wiesz,
wyobrażałam sobie, że jakieś będzie „wow” z twojej strony.
- No ja zrobiłem takie… -
I dlatego się tak, nie wiem…
Martwiłam się, że może ci się nie spodobałam.
- Nie. -
Bo wiesz, może się nie spodziewałeś takiej urody, bo ja nie…
- Nie no, jesteś piękna! -
Więc to mnie martwiło, bo nie mam takiej polskiej urody typowej,
- więc to mnie martwiło. - Mi to w ogóle nie przeszkadza.
- Tak? - No.
Wiesz, ja jestem taką osobą…
Bo ja potrzebuję, wiesz, czułe słówka – lubię mówić i też słyszeć.
[muzyka robi się dramatyczniejsza i cichnie]
Wow.
- Kocham cię. - Też cię kocham.
- A nakarmisz mnie makaronikiem? - Wieczorem.
Nie, tym. Różowym.
Aha.
Myślałem, że mówisz na mojego „makaronik”.
Nie byłbym sobą, gdybym musiał się powstrzymywać, żeby coś nie palnąć.
Cieszę się, że mogę przy niej wypuścić na zewnątrz swoje dziecko i nie jest one
wpychane z powrotem.
Do końca myślałem, że mnie odpalisz.
Dlaczego tak myślałeś?
No za ten, ten, za te oświadczyny, nie?
W sensie, że tak tam mi dziwnie poszło.
Bo kurczę, no jakby inaczej to sobie wyobrażałam.
- Tak? - No.
Powtórzyłbym to.
- Tylko że na bardziej spokojnie. - Tylko teraz, jak już…
Spokojnie, nie? Tak, wiesz, na easy.
Najtrudniejsze było dla mnie połączyć po prostu wszystko.
Jakby to, nadal mam z tym, że słyszę twój głos, a teraz cię widzę, wiesz.
Ja byłem ciekawy, czy ci się spodobałem w ogóle.
Czyli że nie.
Przez to, że grałeś w koszykówkę, myślałam, że jesteś dużo wyższy.
- Ile masz wzrostu? - 1,81 m.
- Naprawdę? - No.
- Myślałam, że mniej, bo jak ja… - Nie no, bez jaj.
Filip jest totalnie inny od facetów, z którymi do tej pory się spotykałam.
Będąc totalnie szczera, wizualnie nie jest typ, w który normalnie bym poszła.
- -
- No dobra, no to co… za nas? - Tak. I za piękny czas.
No.
- Idziemy zwiedzać? - Mhm. Idziemy.
Chciałam podpowiedzieć, że jest tu kanapa, jakby co.
Ja nic nie… W sensie nastawiona jest pozytywna, ale wiesz.
Będę spał w ogrodzie, jak coś.
Jest kanapa.
No okej, dobra. Jakby co, to będę tam spała.
Nie no, ja będę, jak coś.
Dobrze, dziękuję.
To dobrze.
U mnie jest taki problem, że ciężko się otwieram.
A Krzysiek jest obcą osobą na razie.
Nie lubię, jak ktoś narusza moje granice, że ktoś mnie dotyka tak… za wcześnie.
Potrzebuję więcej czasu.
- Myślałam, że ty jesteś takim graczem. - Mhm.
Nie lubię takich ludzi.
Ale jak tak o mnie myślałaś, to czemu ze mną rozmawiałaś?
W sensie ja nie wiem, co ty mówiłeś tej trzeciej osobie, nie?
Z którą…
zerwałeś w końcu.
No, mówiłem ci chyba, że zauroczyłem się jakby w dwóch osobach i to jest szalone,
ale to jest część chyba tego eksperymentu.
Tak, chodzi mi o to, czy ty coś tam obiecywałeś
- czy nie. - Nie.
Jeżeli obiecywałeś, to dla mnie byłoby tak sobie, wiesz.
Było emocjonalnie.
Ja nie przyjaźniłam się z nią, ale dużo rzeczy usłyszałam.
Mhm.
No na pewno będę tym…
- Złym? - No. No, na pewno.
Ale na pewno jesteś zły?
Bo ja nie chciałabym być ze złym człowiekiem, który ma złe intencje.
Nie da się czasami podjąć decyzji, by wszyscy byli szczęśliwi.
Ja nie cierpię, nie znoszę, takich, wiesz, jak ludzie mają złe intencje…
Na pewno nie grałem.
- Okej. Zobaczymy. -
Jak na starcie już mi nie ufasz, to ciężko chyba.
Nie no, ja ufam. Po prostu nie chcę być gdzieś na siłę i tak dalej i…
Ja też nie.
No, będziemy teraz cały czas razem.
Jednak nie masz takich ciemnych oczu jak ja.
Może w słońcu?
O lamusie.
Co?
- Co? Sorry… - Nie mów tak na mnie.
- -
- Nie możesz tak na mnie mówić. - Wymsknęło mi się.
Pamiętaj, że jestem twoją księżniczką.
Ty jeszcze musisz zasłużyć na moją księżniczkę.
Gdzie tam! Co? Powiedziałem to czy pomyślałem?
- - OMG.
To jest bardzo moje, jakby… To jest oznaka sympatii z mojej strony,
jak jestem kąśliwy w czyimś kierunku.
Któregoś razu pójdzie to ciutkę za daleko, to… będzie takie…
„Za dużo”.
No, ciekawa jestem.
Gdzie my mamy granice?
- No. - Skoro obydwoje tacy jesteśmy.
Zobaczymy.
Bo ja tu mogę popłynąć czasem.
Niestety my z Jackiem mamy ten sam żart. I się troszeczkę martwię,
że będzie nieposkromiony, i nie chcę przeginać tutaj też.
Ale czasem między nami to tak naturalnie, między mną a Jackiem,
wychodzi, że o kurczę.
- -
Bardzo ładnie tu jest.
Jezu, jak ja lubię ten głos
z tych kabin, no ja pierdzielę.
Chciałabym bardzo, oczywiście boję się tego, przezwyciężyć swoje schematy.
Żebym po prostu kierowała się sercem i doceniła to, co mam, wreszcie.
Tylko ja ci mówiłem, że u mnie jest albo milion procent, albo wcale.
Czyli?
No że… ja naprawdę dam z siebie dużo, to, co wszystko mówię, nie?
Mhm.
- A co, wątpisz, że ja dam? - No tak.
- - No, może być fajnie.
O wow!
Miasto. Mega.
Jeszcze napisu brakuje jakiegoś.
- - Co nie?
No, „Kocham cię, Jela”. Znaczy napis.
No comments yet. Be the first to leave one.