أول 200 سطر.
Film inspirowany prawdziwą historią.
DYPLOM DOKTORA MEDYCYNY
LILLE, ROK 1975. WYDZIAŁ MEDYCYNY.
- Kto? Prezydent? - Tak!
Tak, zgodził się z tobą spotkać. Jestem teraz jego prawnikiem.
Uwielbia mnie.
Ba, lepiej!
Je mi z ręki.
To lepiej uważaj na rękę.
Wyobrażasz to sobie? Ty, sierota z Biongo,
osobistym lekarzem prezydenta Mobutu?
Nie mówiąc nawet o pensji ani willi, którą dostaniesz.
Taka szansa
przytrafia się tylko raz w życiu, Seyolo.
Pojedź ze mną, Rosa. Zabiorę cię do Paryża!
Nie, tam jest zbyt stresująco.
A ty gdzie pojedziesz?
- Jeszcze nie wiem. - Wrócisz do Zairu?
Nigdy. Od dziecka patrzyłem, jak ci u władzy gnębią ludzi.
Chciałbym tu zostać, ale potrzebne mi francuskie obywatelstwo.
Zostań i patrz, jak my gnębimy Afrykę!
Cóż, nie mam jeszcze męża.
Patrzcie.
To ten facet z zeszłego roku.
- Kto to? - Burmistrz jakiejś dziury.
Co roku przychodzi tu i szuka frajera, który tam pojedzie.
Jeśli to zrobisz, Seyolo, dadzą ci obywatelstwo w prezencie.
- Jest prawdziwy? - Równie prawdziwy jak inne.
Nie jest pan Francuzem?
Panie burmistrzu, znam francuski i studiowałem we Francji.
Jestem pewien, że uzyska pan zezwolenie, by mnie zatrudnić.
Sytuacja w pańskim miasteczku jest wyjątkowa.
Nie, to bez sensu,
nigdy się nie uda.
Pytam od lat i do tej pory każdy lekarz mi odmawiał.
Czemu pan miałby...
Szukam kogoś na stałe, kto jest gotów tam zamieszkać.
Oczywiście! Sprowadzę rodzinę.
Rodzinę?
Tak, chcę zapewnić dzieciom jak najlepszą przyszłość.
Pańska rodzina nie będzie zadowolona.
Czemu nie? To Francja!
Nie, to nie jest Francja.
To wieś. Jest zimno,
ciągle pada, pełno błota i nic się nie dzieje.
Żegnam.
Nie rozumiem.
Powinien mnie pan namawiać, a nie zniechęcać.
To dlatego, że jestem czarny?
W Marly-Gomont nigdy nie widzieli czarnego człowieka.
No to co? Teraz zobaczą!
EL MÉDICO AFRICANO
KINSZASA, ROK 1975
- Halo? - Halo?
Kto mówi?
Seyolo!
Anne! To Seyolo!
- Seyolo? - Tak.
- Seyolo! - Kochanie?
Posłuchaj.
- Podjąłem ważną decyzję. - Tak?
Zamieszkamy we Francji.
Chce, żebyśmy zamieszkali we Francji.
W małym miasteczku na północ od Paryża.
Paryż? Czemu nie mówisz od razu! To wszystko zmienia!
Dzieci!
Jedziemy do Paryża,
razem z tatą!
To trochę na północ...
Zakupy! Champs-Elysées!
Nie, to nie jest...
- sam Paryż... - Tato?
- Sivi, słoneczko, to ty? - Tak.
A co z moim meczem finałowym?
Spokojnie, tu też możesz pokonać inne drużyny.
A jeśli będziesz dobra, może zagrasz w reprezentacji Francji!
Widziałeś wielu czarnych w reprezentacji Francji?
A moi przyjaciele?
Tu są wszyscy moi przyjaciele.
Nie martw się, muszko.
Poznasz nowych.
Paryż!
Nie, to nie jest Paryż.
Dzielnica czerwonych latarni wokół Pigalle.
Zapewniłeś mojej córce bezpieczny byt.
Możesz mieć kochanki.
To nic takiego, ja miałem mnóstwo kochanek.
Musisz być tylko ostrożny.
Czego oczy nie widzą,
po kongijsku!
Gada o swoich flamach,
Ale nie wspomina o depresji,
w którą popadł, gdy ja sprawiłam sobie gacha!
Będę najszczęśliwszą kobietą we Francji, jadę do Paryża!
Halo?
Słuchaj, kochanie, to nie jest sam Paryż...
To wieża Eiffla?
- Starczy już. - Okłamałeś nas!
Kilka razy mówiłem, że to nie będzie sam Paryż.
To środek buszu! Gorzej niż w Zairze!
Przestań wreszcie nawijać!
Do tego pada. Zmarzłam!
- Dzień dobry! - Dzień dobry.
Bądź miła dla pana burmistrza.
Wybaczcie, zagapiłem się.
Dzień dobry pani. Cześć, dzieciaki.
- Panie burmistrzu. - Bardzo mi miło.
Witajcie w Marly-Gomont!
Tamtędy do centrum?
Tak, ale oprowadzę was. Dajcie, pomogę.
- Jak podróż? - W porządku, dziękuję.
Wziąłbym auto, ale na piechotę zobaczycie okolicę.
Tak, oczywiście.
Te zmienne kolory nieba są piękne.
Mawiamy tu, że gdy pada, to będzie padać!
Wszystko dobrze, proszę pani?
Proszę uważać, błoto jest śliskie!
Uwielbiam ten widok, widać dzwonnicę.
To nasz kościół z XI wieku.
Obwarowany przeciw najeźdźcom!
Kto by chciał tu najeżdżać?
Po prawej mamy przychodnię.
A to rynek główny!
Rynek główny?
Dwa razy w tygodniu mamy dzień targowy, wtedy się dzieje.
Wspaniale! Słyszałaś, kochanie?
- Słucham? - Nie, nic...
A niech mnie dunder świśnie.
- Mireille, chodź zobacz! - Co takiego?
- Nie uwierzysz... - No co?
Tam są jacyś czarni, z burmistrzem!
Co za osioł.
Mówię ci! Chodź zobacz.
Tu jest ubikacja... Przytulnie, prawda?
Dom ma dobry rozkład.
- Piec, żeby przepędzić wilgoć. - Jasne.
Zapomniałem o najważniejszym.
Chodź, chłopcze. Spodoba ci się!
Ułatwi panu wizyty domowe.
Nie jest nowy, ale nic mu nie brak.
Proszę mi wierzyć!
Do tego stylowy.
Nie do zdarcia!
Dam znać, że można do pana przychodzić.
Bardzo dziękuję.
No i...
Będzie w porządku?
Tak, proszę się nie martwić.
Pańska żona...
Słucham?
- Wpadnę niedługo do przychodni. - Wspaniale.
Trzymamy za pana kciuki!
- Do zobaczenia. - Do widzenia.
Miło tu.
Coś ty myślał, ściągając nas tutaj?
Tu nie ma budynków ani sklepów.
- To zadupie! - Zimno tu.
- Kochanie... - Nie mów tak do mnie!
Na razie mam tylko kartę tymczasową, ale niedługo dostanę papiery
i będę mógł spokojnie otworzyć gabinet w Paryżu!
Od czegoś muszę zacząć.
Mamy szczęście, jesteśmy we Francji. Wszystko jest możliwe.
Dzieci pójdą do szkoły, poznają przyjaciół...
To małe miasteczko, szybko się zadomowią.
Będę spał w kurtce.
Nie jest aż tak zimno.
Jest strasznie zimno!
Francuskie wykształcenie...
Wiecie, jakie macie szczęście?
Możecie pójść na prestiżową uczelnię i zostać prezydentem Francji.
Jako dziecko nie miałem nic.
Nie miałem matki ani ojca. Teraz jestem lekarzem!
To nie jest cud, tylko ciężka praca.
Musicie słuchać nauczyciela, nigdy nie siadać z tyłu
i nie gadać na lekcjach.
Jeśli będziecie mieć złe stopnie, dam wam popalić.
Liczy się tylko wykształcenie. Szczególnie, jeśli jest się czarnym.
Dlaczego jest trudniej, jeśli jest się czarnym?
No, dzieciaki. Spóźnicie się na lekcje!
Bawcie się dobrze.
Na razie. Niech ci się dobrze pracuje.
A niech mnie dunder świśnie, osioł mówił prawdę!
A niech mnie!
Dzień dobry.
A niech mnie.
Dzień dobry, nawzajem.
Przywitajcie się z panią.
Oto nasi nowi uczniowie! Pani Chafouin, dyrektor szkoły.
Dzień dobry.
- Jak ci na imię? - Kamini.
Chodźcie do kolegów.
Pracujcie ciężko.
Ustawcie się w parach!
Nikt nie stanie obok nowego kolegi?
- Nie ja. - Ja też nie.
Cuchnie kupą.
Cisza! Ostrzegam was...
nie życzę sobie takiego zachowania!
Proszę usiąść.
A niech mnie!
No comments yet. Be the first to leave one.