أول 200 سطر.
Pamiętaj, nie oddawaj serca żadnemu chłopcu.
Jesteś moja.
Aż do ślubu.
Potem wciąż będziesz moja.
Okej, tato.
Dokąd idziemy?
Będzie fajnie. Chodź.
NA LODZIE
Nikt ci nie mówi, że gdy weźmiesz ślub,
nigdy nie będziesz się pieprzyć.
Jeśli lubisz się pieprzyć, odpuść małżeństwo.
Ja się nie pieprzyłem od siedmiu lat.
Odbywałem stosunek.
Cześć.
Cześć.
Cześć.
- Mamo, mogę soku? - Tak.
- Jak było w Londynie? - Super.
- Tak? - Anglicy piszą się na 20%.
- Serio? - Tak.
- Dobra robota. - Dziękuję.
Musimy wpłacić zaliczkę na ten dom latem. Ten tydzień w lipcu.
Muszę to ogarnąć do jutra.
Nie wiem, co się będzie wtedy działo. Ale sprawdzę, okej?
- Buziaki. - Jesteśmy spóźnieni.
Nowa restauracja Jimmy’ego. Czwartek czy piątek?
Muszę dać mu znać, bo są zajęci.
Czwartek.
- Włóż buty. - Pa.
- Kocham cię. Pa. - Pa.
- Chodź, Theo. - Hej.
- Jeszcze jakieś pytania? - Uroczo.
- Włóż buty. - Chcę buty księżniczki.
Włóż normalne buty. Jesteśmy spóźnieni.
- Okej. - Okej.
Przepraszam. Musimy iść.
Okej.
- Skończyłaś czytankę? - Tak.
- Tak? - Ja też skończyłam.
Co? Naprawdę?
- Mamo, spóźnimy się. - Okej.
- Chodźmy na kawę w weekend. - Jasne.
Pomóż mamie. Weź zabawkę.
Okej.
Naprawię ci to.
Zaczekaj!
- Miłego dnia. - Pa.
- Kocham cię. - Do widzenia.
Pa, pa.
- Okej. - Cześć.
- Cześć. - Wiem. Wyglądam okropnie.
- Nie. - Robiłam peeling.
Przez tydzień będę mieć czerwoną twarz.
Ale potem będzie niesamowicie gładka.
Okej. Chodźmy.
Laura. Ale mam szczęście. Cześć, maluchu.
Musimy iść na kawę. Pewnie nie masz czasu.
Ale musimy. Znowu widuję się z tamtym gościem.
- Tak? - Tak się zadziało.
Wydaję mi się, że to okej.
- Tak. - Ale wciąż do niego piszę.
- Jasne. - Ale potem myślę:
„Wiem, że z każdą wiadomością bardziej cię odpycham”.
Wciąż to robię. Nie mogę się powstrzymać.
Jasne.
A potem myślę: „Wiesz co? Bądź dla siebie łagodna”.
Bo to kwestia twoich emocji.
Mieliśmy romans podczas huraganu Sandy.
Cała ta sprawa jest czymś,
na co staram się patrzeć z empatią.
- Przepraszam, ale musimy iść. - O nie.
- Do zobaczenia. - Wybacz. Napiszę do ciebie.
Okej. Pa.
- Laura. - Cześć.
Cześć. Jestem spóźniona.
- Pogadamy później. - Miłego dnia.
Wsiadaj.
Możesz zapiąć pas?
Przeczytaj mi inną bajkę.
Idź spać.
- Mogę ci zadać dziwne pytanie? - Pewnie.
Dean wrócił wczoraj.
Był nieprzytomny. Bierze leki uspokajające w samolocie.
Zaczął mnie całować, a potem usłyszał mój głos.
I to zadziałało, jakbym go obudziła. Była zaskoczony i przestał.
Jakby myślał, że jestem kimś innym.
Co?
To dziwne, ale był nieprzytomny.
Chyba tak.
To dobry facet. Uwielbia cię.
Ciągle podróżuje z klientami...
A ja jestem nudziarą, która ciągle coś planuje.
I nie mogę pisać.
Nie powinnam była sprzedawać książki przed napisaniem jej.
Wrzuć na luz. Masz małe dziecko.
Wrócisz do pracy, gdy będziesz gotowa.
POSTACIE DO ZROBIENIA
- Zaczekaj. - Tak.
Teraz cię słyszę.
Co o tym myślisz? Z męskiego punktu widzenia.
Oszalałam?
Nie. Myślał, że jesteś kimś innym.
Co? Tak sądzisz?
Zdecydowanie.
Jesteś pesymistą i nic nie wiesz o stałych związkach.
Naprawdę?
Naprawdę.
Musisz zacząć myśleć jak facet.
Felix!
Dzięki, tato. To było pomocne.
To znamię?
Nie wiem, czemu akurat ciebie zapytałam. Nieważne.
Jestem, jeśli mnie potrzebujesz.
Zaczekaj, mała.
Jesteś tam, mała?
Miłego pobytu w Paryżu. Wypij za mnie French 76.
Spróbuję. W razie czego dzwoń. Niedługo wrócę. Kocham cię.
Pa.
Mamusiu!
Czas na strzyżenie lamy?
Nie. Najpierw muszę ją umyć.
Już dobrze.
Najpierw cię wykąpię.
OLEJEK DO CIAŁA
Umyjemy cię.
Uczeszę ci włosy.
Uczeszę cię, mała lamo.
Uczeszę.
Zobaczę ciebie i dziewczynki w weekend?
- Przyjeżdża twoja matka i siostry. - Theo.
Wiesz co, babciu? Mogę do ciebie oddzwonić?
Zabieram Theo na zajęcia.
Do zobaczenia.
Trzy, cztery, pięć, sześć.
Tak jest. Dobra robota.
Koła autobusu kręcą się w kółko Po całym mieście
Klakson autobusu robi Pip, pip, pip
- Cześć. - Pip, pip, pip
Pip, pip, pip
Głowa do tyłu.
Twarzą w moją stronę. Tak.
Kocham cię.
Wiosłuj, wiosłuj, wiosłuj łódką W dół strumienia
Radośnie, radośnie, radośnie W życiu spełniaj marzenia
DEAN – MAM OPÓŹNIENIE, SPOTKAMY SIĘ NA PRZYJĘCIU?
- Tu jesteście. Cześć. - Cześć.
- Na zdrowie. - Na zdrowie.
Ostra harówka, jak widzę. Na zdrowie.
Podoba mi się twój strój. Wyglądasz seksownie.
Jak jedzenie? Dobre?
- Cześć. - Hej.
Dobrze wyglądasz.
Dzięki.
Chodź. Poznaj zespół.
Zespole.
- O Boże. Ty pewnie jesteś Laura. - To mój zespół.
Hej. Tak.
- Fiona. Miło cię wreszcie poznać. - Zaraz wrócę.
Wybacz. Dean pewnie ci mówił, mnóstwo się teraz dzieje.
- Tak. - Istne szaleństwo w związku...
z otwarciem nowego biura i...
Słyszałam, że przyszli ludzie z A24. Muszę z nimi porozmawiać.
Dopiero zaczęliśmy pracować z Ghosts. Widziałaś ich?
- Nie. - Są naprawdę nieźli.
Podać ci coś?
- Nie trzeba. - Super.
Jenno, Chase, to jest Laura, żona Deana.
- Cześć. - Zaraz wracam.
- Cześć. - Cześć.
Pracujecie tu?
Aha. Zaczęłam kilka miesięcy temu, więc...
Spoko. Podoba ci się?
Tak.
Fajnie się pracuje z Deanem.
Świetnie.
Gratulacje! 500 000!
- Dobra robota. - Gratulacje.
Pięćset tysięcy obserwujących. To twoja zasługa.
Nasza.
Dziękuję.
Tak.
- Dobra robota. - Dziękuję.
- Zrobiliśmy to... - Naprawdę.
Wiem.
Świetne przyjęcie.
Mówiłam ci, że pójdzie dobrze.
- Czemu mi nie ufałeś? - Okej.
- Dobrze! - Pa!
Co za wieczór.
Pięćset tysięcy nowych obserwujących. Dajemy czadu.
Zaangażowanie, wgląd. Istne szaleństwo.
To znaczy...
pomiędzy raportami, zespołem, liczbą ROI, zwrotów z inwestycji,
idzie nam świetnie.
- To super. - Tak.
- Mogę o coś zapytać? - Tak.
Znalazłam damską kosmetyczkę, gdy rozpakowywałam twoją walizkę.
To Fiony.
Nie zmieściła jej do podręcznego, więc ją wziąłem.
Zapomniałem o niej.
No comments yet. Be the first to leave one.