Prvních 200 řádků.
UNIVERSAL PICTURES PREZENTUJE
ŚRODA JEDENASTEGO
Porusza się po tym mieście niezauważony - niczym duch - i morduje wg własnego widzimisię każdego roku.
Rzeźnik z Blissfield rozpoczął rządy terroru w 1977 roku i do dzisiejszego dnia je kontynuuje.
Geriatryczny, seryjny zabójca? Ty tak na poważnie?
Nie lekceważ skłonności do przemocy białych, heteroseksualnych mężczyzn, Isaac.
Mam gdzieś, ile oni, kurwa, mają lat. A ta twoja historyjka to kupa gówna, Evan.
Rzeźnik zamordował jakieś dzieciaki w latach 90. i 20 lat temu rozpłynął się w powietrzu.
Reszta to miejscowe bajeczki.
A czy przypadkiem nie zamordował też bandy dzieciaków na studniówce?
Nie na studniówce, tylko na początku roku szkolnego.
Wszystkie opowieści o Rzeźniku orbitują wokół początku roku szkolnego.
Z każdym kolejnym rokiem szkolnym pojawiają się nowe legendy,
aby ostrzec młodzież z Blissfield przed tym, do czego prowadzi "rozpusta nieletnich".
Jak będzie wyglądać tegoroczna, mroczna historia?
O mój boże, Isaac!
Teraz cała walę tanimi sikami.
W barku jest woda sodowa. Zazwyczaj działa cuda.
Co to za pierdolety?
Ojciec Ginny jest kolekcjonerem sztuki.
Wypas.
Co to, kurwa, jest La Dola?
Nie ma jak tego otworzyć.
Pomożesz mi czy nie?
Nie, jeśli będziesz taka niemiła.
Szukajcie, a znajdziecie.
Mon... Montra... Montrach...
Montrachet?
Kurwa.
Brawo, Sandra. Przez ciebie ją upuściłem.
Chryste, zaciukają mnie.
To musi być cholernie drogie. Szlag by to trafił.
Mogłabyś przynajmniej tutaj zejść i pomóc mi to posprzątać.
"Nie, jeśli będziesz taka niemiła". A idź w cholerę, Isaac.
Sekundkę.
Walenie w drzwi nie sprawi, że będę jakaś szybsza.
- Chwila, a ja? - Guzdrzesz się.
To jest moja brzoskwinka, a nie jakiś całonocny fast-food.
Chociaż trzy dodatkowe minutki? Więcej nie potrzebuję.
- To nieuprzejme z twojej strony. - Bo faceci to niby zawsze tacy uprzejmi.
To może robótka ręczna?
Pomocy!
Tatuś!
Widziałeś ten samochód na końcu podjazdu?
- Nie. - A ja tak.
- Oby tylko nie sprowadziła tu jakichś chłopców. - Jeśli sprowadziła, to ją, kurwa mać...
PIĘKNA I RZEŹNIK
Ani piękny, ani rzeźnik od napisów: Adam Casmirson
Millie, śniadanie!
CZWARTEK DWUNASTEGO
- Dzień dobry. - Dobry.
Pachnie wyśmienicie.
Naleśniki bananowe wg recepty rodziny Kesslerów.
APLIKACJA NA STUDIA
- Ja chcę na wynos. - Nie, siadaj tutaj.
- Choć raz zjedzmy jak rodzina. - Jak rodzina! Wiadomka.
Widzisz? Czyż nie jest miło?
Prawie w ogóle nie jemy razem, od kiedy wasz ojciec...
Tak więc, Millie, idziesz jutro z jakimś młodzieńcem na imprezę rozpoczęcia roku szkolnego?
Ja nie idę.
Jest umówiona ze mną.
Idziemy do Anusa obejrzeć show pt. Wicked .
Anisa.
- Co znowu? - Nic.
Olewanie takiego przełomowego, licealnego wydarzenia, aby pójść z matką do nędznego teatru, jest trochę dziwne.
Chwileczka, nie powinnaś jej czasem wybijać z głowy takich pomysłów?
Wiesz, że to będzie jedno, wielkie chlanie i bóg jeden wie, jakie inne tragedie w pakiecie.
Jej wieczór i tak będzie tragiczny.
Charlene...
Przecież sama chcesz iść. Nie możesz się doczekać. Co nie, Millie?
Oczywiście.
Muszę powoli lecieć. Szeryf pisze, że to coś pilnego.
Pyszne naleśniki, mamuś.
Dzięki, skarbie.
Żwawo, drogie panie.
Dzień dobry, Millie.
Dzień dobry, panie Daniels.
- Przywitaj się. - Cześć, ale z ciebie słodziak!
Kocham tę pana czarną kiełbaskę, panie Daniels.
- Joshua! - Pies jest czarny, Nyla.
Idziemy stąd.
Mój boże.
- Nie mogłam. - Obiecałaś, Millie.
- Wiem, ale wzbudziła we mnie takie poczucie winy! - Poczucie winy to ukryta moc twojej mamuśki.
Teraz przegapisz wrześniową potańcówkę, by oglądać jakąś wiedźmę, która zwisa z drutu?
Bez jaj, postaw się.
To tylko głupia impreza. Po co w ogóle tam chcecie iść?
Ja, aby porobić foty do rocznika.
Ja liczę na pijanych hetero chłopców, którzy nagle uświadomią sobie, że są bi.
- Brzmisz jak gwałciciel. - I dobrze.
Widziałaś, jakie okazy są do wyrwania w tym mieście?
- Czy to listonosz? - Mój boże.
Witamy w Tragediostanie.
A tak w ogóle, to Booker też tam będzie.
To twoja szansa, by nadziać się na kija.
Nie nadzieję się na kija ani na nic innego.
On pewnie nawet nie wie o moim istnieniu.
Ty tak serio? Jesteś pierdoloną dupeczką, typiaro.
Dupeczką?
Może i nie najlepszy dobór słów, ale Joshua ma rację.
- Masz, co trzeba, tylko musisz to pokazać światu. - Widzisz? Nawet ta ze słownej policji się zgadza.
Idziesz. Postanowione.
Mill, poczekaj.
Już minął rok.
Nie możesz żyć dla kogoś innego; musisz zacząć żyć dla siebie.
Tyle że to nie takie proste.
- Mój ojciec był jej całym światem. - Kumam, naprawdę.
Nie chcesz zranić uczuć swojej mamy. Właśnie dlatego cię kocham.
Nie chcę, byś wstała pewnego ranka ze świadomością, że ominęło cię całe życie, bo wciąż dogadzałaś innym.
Widzimy się na stołówce, dobrze?
- Kocham cię. - Ja ciebie też.
Millie, cześć!
Cześć, Ryler.
Świetna sukienka.
- Podziękować. - Skąd ją wytrzasnęłaś?
Nie wiem. Mam ją od dawna.
Chyba widziałam ją w Pepco. Musiałam się gdzieś odlać.
Pewnie twoja mama ma zniżki pracownicze?
Wyglądasz słitaśnie. Powaga.
Boże.
O mój...
...i zrobiłem także pospolitą ramę, ale z delikatnym uszczegółowieniem okna.
Każdy pies zagryzłby za taką budę.
Wrzucić jakieś głośniczki, wygodny dywanik, a inne budy nie będą miały najmniejszego podjazdu.
Przepraszam, panie Bernardi.
- Jak zwykle spóźniona panna Kessler. - To się więcej nie powtórzy.
Wątpię. Siadaj na miejsce.
Elegancka.
Rada: nastaw zegarek na pięć minut wcześniej, niż jest.
To mi zawsze ratuje dupę.
Dzięki.
Zamek dla Reksia.
Brawa.
Świetna robota, Phil.
Znowu zawieszasz poprzeczkę dla reszty klasy.
Następna w kolejce jest... proszę, proszę: Millie Kessler.
Pora na twoją budę.
Mam ją przedstawiać dopiero w następnym tygodniu.
My tu nie debatujemy.
Mówił pan, że na szesnastego. Jeszcze nie jest gotowa.
Po raz kolejny przez pannę Kessler reszta klasy będzie w tyle.
I po raz kolejny panna Kessler jest nieprzygotowana.
Fiut.
Co tam mruczysz, Booker?
Nic takiego.
- Mogę pokazać ją tego szesnastego? - "Mogę pokazać ją tego szesnastego?" - głośniej!
Krokodyle łzy nie pomogą pani na pani ułomne planowanie, panno Kessler.
Czworo nastolatków zamordowanych. Sprawca na wolności.
Mój boże.
To jakieś szaleństwo.
Jestem w szoku.
Dopiero co dwa dni temu widziałam Sandrę na wuefie.
A teraz ona jest...
O mój boże! Mamy tutaj rzeźnię!
- Ciebie to bawi? - Każdy jest osrany.
Pa na to.
Ginny była jedną z moich najlepszych psiapsi.
Dlaczego?!
Skończże, suko.
Ginny znienawidziła Ryler, gdy ta rozniosła plotkę o marchewce,
- która utknęła w jej cipie. - Nie mów tak.
Mniejsza z tym. Waginie.
Kto mógłby coś takiego zrobić?
Rzeźnik z Blissfield.
To tylko miejska legenda. On nie istnieje.
Mamy czworo bardzo martwych nastolatków. Jak dla mnie, to on na pewno istnieje.
Będą musieli odwołać imprezę.
Proszę cię.
Ta impreza jest tutaj niczym Gwiazdka.
Niczego nie odwołają.
A nie mówiłem?
Patrzcie na to.
Jesteś jedynym bobrem, którego nikt by nie dotknął!
Gdyby tak założyć jej worek na łeb, to można by ją nawet puknąć.
- Cała walę oranżadą. - Nie ma tragedii.
Rzuć to. Nie warto.
- Zajęcia dodatkowe wyglądają dobrze na aplikacjach. - Uważaj, bo matka cię puści na studia.
Spóźnia się. Znowu.
- Na pewno nie chcesz podwózki? - Na pewno.
Zaraz się pojawi. Pewnie tankuje.
Zaczekać z tobą?
Mamy morderczego psychola na wolności.
Nie trzeba, dam sobie radę. Mnóstwo ludzi dookoła.
Mama zaraz się pojawi.
Idźcie już.
Dobra.
Pa, Mill.
- Kocham cię. - Kocham cię, futrzaku.
Bardzo dziękuję.
- Loffki. - Loffciam.
- Cześć. - Pa!
Cholera jasna.
NAŁADUJ BATERIĘ
Cholera.
Cześć.
Znowu zasnęła pijana na kanapie.
Możesz po mnie... Chyba sobie jaja robisz.
Tylko nie bądź tym całym Rzeźnikiem.
Moja siostra będzie tu lada moment!
Jest gliną!
No comments yet. Be the first to leave one.