Informace o verzi

Frontline S41E21 20 Days in Mariupol 1080p WEB h264-BAE[eztv re]
Komentář od GrandFan

Tagy

web
1080
Zveřejněno: 2024-02-10
Stažení: 61
Pro sluchově postižené: No

Náhled titulků v jazyce Polish

Prvních 200 řádků.

Obejrzyj ten film w ALLPlayerze z LektoremAI zamiast napisów.

:: PROJECT HAVEN :: :: PREZENTUJE ::

film Mstyslawa Czernowa

Sygnał 112, odbiór!

Sygnał 112, odbiór!

Przy Szpitalu nr 2 zjawiły się czołgi z literą „Z”.

- Widzicie je? - Tak, widzę.

Na własne oczy, przy Szpitalu nr 2.

Naprzeciwko cerkwi, przy przystanku.

Przyjechały czołgi z literą „Z”.

Filmuj!

Po raz pierwszy zobaczyłem literę „Z”,

rosyjski symbol wojenny.

Szpital jest otoczony.

Dziesiątki lekarzy, setki pacjentów. I my.

Tak, są ze mną dziennikarze.

Nie mam złudzeń co do tego, co się z nami stanie,

gdy zostaniemy złapani.

Obracają armatę.

Szybko!

20 DNI W MARIUPOLU

tłumaczenie: titi®

DZIEŃ 1

24 lutego 2022.

Miasto wygląda normalnie.

Kiedyś usłyszałem: „Wojna nie zaczyna się od wybuchów.

Zaczyna się od ciszy”.

Gdy już wiedzieliśmy, że inwazja jest bliska,

nasza ekipa postanowiła pojechać do Mariupola.

Byliśmy pewni, że miasto będzie jednym z głównych celów,

ale nie spodziewaliśmy się skali ataku

i tego, że obejmie on cały kraj.

Podjąłem decyzję o przeprowadzeniu specjalnej operacji wojennej.

Nie planujemy okupować terytorium Ukrainy.

Nikomu niczego nie zamierzamy narzucać siłą.

Nasze działania są jedynie obroną przed groźbami pod naszym adresem

i jeszcze większą katastrofą niż ta, która ma miejsce dzisiaj.

MARIUPOL

Godzinę po naszym przyjeździe

na obrzeża miasta spadają pierwsze bomby.

Baza wojskowa z systemami przeciwlotniczymi.

Rosjanie otwierają drogę dla swoich samolotów bojowych.

OBSZAR GRANICZNY

Wielki port, miasto przemysłowe,

pomost na Krym.

Byliśmy tu osiem lat temu, gdy próbowali je przejąć Rosjanie.

Znów tego spróbują, to pewne.

Jedziemy na Lewy Brzeg,

do części miasta położonej najbliżej Rosji.

Syn jest w pracy, jestem sama! Dokąd mam iść?

Gdzie się schować?

Proszę, niech mi ktoś powie!

To pierwsza osoba, z którą dziś rozmawiam.

Proszę iść do domu, do piwnicy.

Nie wiem, czy filmować, czy próbować ją uspokoić.

Proszę iść do domu i tam zostać. Nie strzelają do cywilów.

- Nigdzie proszę nie wychodzić. - Czekam na powrót syna z pracy.

Niech pani idzie do domu i tam na niego czeka.

Bomba nie spadnie na mój dom?

Nie. Proszę zostać w piwnicy.

Przestańcie rzucać, kurwa!

Myliłem się.

Godzinę później bomby spadły i tutaj.

Walnęło i zaczęło się palić.

Śmierdziało.

Myśli pan, że Mariupol znajdzie się pod kontrolą Rosji?

Możliwie, ale wolałbym nie.

Bardzo bym tego nie chciał.

Czego pan nie chce?

Chcę spokojnie żyć w Ukrainie.

Oglądałem dziś wystąpienie tego tam, kurwa, Putina.

Jak pięknie opowiada swoim obywatelom,

że nie mają wyjścia, jak tylko napaść na Ukrainę,

bo inaczej Ukraina napadnie na Rosję.

Świr.

Szanowni obywatele Ukrainy,

został ogłoszony stan wojenny.

To niezbędny krok dla bezpieczeństwa kraju

i naszego zwycięstwa.

Zachowajcie spokój,

stosujcie się do poleceń władz wojskowych i lokalnych,

i nie ulegajcie dezinformacji ze strony wroga.

Trafili w nasze okna.

Nie zarządzono ewakuacji miasta,

ale część ludzi woli wyjechać.

Zniszczyli! Splądrowali!

Musiałam wyjść, wszystko zostawić. Jakżeż to tak?!

Nie biegaj za mną!

- Jak się pani nazywa? - Nijak.

- Chociaż imię i patronimik. - No, już!

- A pan? - Idź w pizdu, prostytutko!

Rozumiem ich złość.

Napadnięto na ich kraj.

To również nasz kraj i musimy opowiedzieć jego historię.

SCHRON

W mieście prawie nie ma schronów z prawdziwego zdarzenia.

Ludzie chowają się więc w blokowych piwnicach.

Nagle gaśnie światło.

No już, cichutko.

Mamo, nie denerwuj się tak.

Wszystko będzie dobrze. Pa.

To wszystko przeminie.

Czym się martwisz?

Nie chcę umierać.

Chcę, żeby to się szybko skończyło.

Dziś mnie bomby obudziły.

Zrozumiałam, że jest wojna.

Przesyłamy do redakcji filmy i zdjęcia.

Rozpoczęła się wojna.

Ukraina jest w stanie wojny.

Zza północnej, wschodniej i południowej granicy

nadciąga 190 tysięcy żołnierzy rosyjskich i ich sojuszników.

Postępują szybko.

Gdy tylko Putin skończył przemowę, rozpoczął się ostrzał i naloty.

Wciąż słychać wycie syren.

I Charków na wschodzie, i Mariupol na południu

są pod ciężkim ostrzałem.

Atmosfera jest gęsta od wręcz namacalnej wściekłości na Putina.

DZIEŃ 3

…siły ukraińskie wyeliminowały wozy opancerzone

i żołnierzy Federacji Rosyjskiej…

26 lutego.

Komunikat alarmowy.

Rosjanie zaczynają otaczać miasto,

zdobywając miasteczka i blokując drogi wyjazdowe.

Jedna czwarta mieszkańców opuściła miasto,

ale większość pozostała na miejscu.

Jesteśmy w siłowni Terrasport,

obecnie zaadaptowanej na jeden z większych schronów w mieście.

Lustra zakleja się taśmą,

by nie roztrzaskały się na odłamki od spadających bomb.

Nie o siebie się martwię, ale o dziecko.

Gdyby nie ono, byłabym teraz w domu.

A tak boję się o dziecko,

które nie zdążyło jeszcze niczego przeżyć.

Nie rozumiem, czym sobie na to zasłużyliśmy?

Co takiego my, zwykli ludzie, zrobiliśmy?

Dzieje się coś, czego nie rozumiem. To nie ma sensu.

To ta kobieta,

której pierwszego dnia radziłem, by została w domu.

Powiedział mi pan:

„Proszę iść do domu, do cywilów nie strzelają”.

Poszłam do domu

i jak zaczęli walić…

Przepraszam.

Dobrze, że jest cała i zdrowa.

- Idź spać do Lilii. - Nie chcę.

Patrzę na te wszystkie dzieci i myślę o swoich córkach.

One też przez tę wojnę musiały opuścić swój dom.

Z całej Ukrainy spływają wieści.

Nie mogę pozbyć się uczucia,

że to miasto czeka straszny los.

Ukraińcy donoszą o ostrzeliwanych obiektach cywilnych…

choć Rosjanie twierdzą, że do cywilów nie strzelają.

Tysiące mieszkańców próbują wyjechać z kraju,

gdy zaczyna się spełniać ich najgorszy koszmar.

Ci, którzy pozostali, stłoczyli się w schronach

w obawie przed nocnymi nalotami.

Ukraińscy żołnierze zaciekle bronią Mariupola.

Jako duży port, ma on kluczowe znaczenie gospodarcze

oraz strategiczne, leżąc jedynie 50 km od Rosji.

To łakomy kąsek dla obu stron konfliktu.

DZIEŃ 4

27 lutego.

Żołnierze patrolują wokół Szpitala nr 2,

parę kilometrów od linii frontu, na obrzeżach miasta.

Rosjanie jak dotąd nie zdołali się przebić.

Samolot, kryj się!

Po raz pierwszy w Mariupolu słyszę dźwięk myśliwca.

Żenia słyszał eksplozję w górze.

Samolot.

Żołnierze są zdenerwowani i nie chcą, by ich filmować.

- Masz legitymację dziennikarza? - Tak.

Proszę nie filmować.

Zrozumcie, to historyczna wojna.

Nie można jej nie dokumentować.

Przerywa nam syrena karetki.

Potrzebna reanimacja!

To dziecko.

Boże, moje dziecko!

Sania, połóżmy ją na noszach!

Wyciągnijcie ją, szybko!

Ruchy, ruchy!

Ratujcie moje dziecko, proszę!

Jedziemy!

Zestawy pediatryczne.

I mandryn do intubacji dzieci.

Cztery i pół z mandrynem.

Druga dawka adrenaliny.

Filmujcie, jak skurwysyny zabijają cywilów.

Pokażcie temu chujowi Putinowi oczy tego dziecka

i płaczących lekarzy.

Skurwiel zasrany.

Tak „oszczędza cywilów”, pokazujcie!

Dobrze, że mamy tu prasę, filmujcie to.

Odsunąć się!

Ewangelina, lat cztery.

Władze USA ostrzegają, że siły rosyjskie

uciekają się do swej sprawdzonej, brutalnej taktyki oblegania miast,

i atakach z dystansu na cywili i infrastrukturę.

Komentáře

No comments yet. Be the first to leave one.

Keep it about this subtitle — sync, quality, typos.500 characters left