De første 200 linjer.
Deshawn Martin.
Delphine Matthews.
Calvin Mays.
José Mendoza.
Bonita Mercado.
Curtis Meredith.
Renée Meyan.
Tyrone Middleton.
Sally Milburn.
Devon Miles.
Devon!
Podczas gdy nasza narodowej klasy orkiestra pod dyrekcją Jima Andersona
zagra utwór w wykonaniu naszych najstarszych muzyków,
chciałbym wam przypomnieć, że nawet jeśli napotkacie w życiu trudności,
zawsze możecie się wznieść ponad nie.
Mogę wreszcie zrobić zdjęcie?
- No, dobra. - Przestań na chwilę.
Gotowy?
- Świetna robota. - Powodzenia.
Która dziewczyna ci je dała?
Żadna. Są dla ciebie.
Gdyby nie ty, nie byłoby mnie tutaj.
Nie dokonałbym tego bez ciebie.
Wszystko będzie dobrze, prawda?
Dziwnie się czuję, zostawiając cię samą.
Daj spokój. Teraz, gdy ciebie nie będzie, będę imprezować.
Muszę coś szybko załatwić.
- Przychodzą do nas goście. - To będzie chwila. Obiecuję.
Obiecuję. Tylko chwila.
Następny.
ROZDANIE DYPLOMÓW
- Co to jest, do diabła? - Mam na imię Devon.
- Co? - Mam na imię Devon.
Przychodziłem tu codziennie przez ostatnie dwa tygodnie...
Myślałem, że powinienem dać ci zaproszenie na rozdanie dyplomów.
Później zmieniłem zdanie.
Chcę ci tylko powiedzieć, że odebrałem mój dyplom.
Nigdy mnie nie aresztowano, nie mam bandy dzieciaków.
W przeciwieństwie do ciebie robię coś z moją muzyką.
Dostałem się do A&T w Atlancie, gram na bębnie.
Mam nadzieję, że jesteś dumny...
bo dokonałem tego bez ciebie.
Mamy dziś piękny, słoneczny dzień w Atlancie.
Jadąc do centrum spodziewajmy się korków, na drodze 285 bez problemów.
A teraz rozpoczynamy godzinę muzyki...
Jak się macie? Nazywam się Charles i gram na tubie.
Co słychać, stary? Jestem Devon.
- Nieźle gram na werblu. - Myślałem, że mówię do siebie.
Jestem Jayson. Moja specjalność to bęben wielki.
Okej. Co słychać?
Ernest. Werbel, bęben wielki...
Każdy bęben, tak naprawdę. Chcę tylko trafić do reprezentacji.
- Kto to? - Morris Brown.
Niepokonany Uniwersytet Morris Brown.
- Bertram, jeździsz dla nas czy dla nich? - Jestem wolnym strzelcem.
Byłem z wami kiedyś, gdy do waszej muzyki nogi same chodziły.
Ale od kiedy wasz zespół ma nowego dyrygenta, pana Lee...
- Doktora Lee. - Nieważne.
Ktoś powinien nalać mu koniaku, whisky albo czegoś,
bo od 4 lat na konkursie orkiestr dętych Classic telewizji BET
Morris Brown... daje wam w dupę!
Zatrzymaj się, bo chyba jestem w złym autobusie.
Laseczki na lewo, laseczki na prawo.
Spójrz na tę pierwszaczkę.
Tej bym nie zaczepiał, bo nie wygląda na pierwszaka.
- Dobra, stary. - Na pewno nie potrzebujesz wsparcia?
Przepraszam.
Jak się masz, mamuśka?
- Jak się masz, tatuśku? - Jestem Devon, ale możesz mi mówić D.
Cześć, Devon.
Powiesz mi, jak masz na imię?
- Laila. - Seksowne.
- Jesteś pierwszakiem? - Na razie.
- A ty na wyższym roku? - Na razie.
Jak się macie? Jestem Charles.
- Jak leci, stary? - W porządku.
- Jak się macie? - Stary, przeszkadzasz mi.
O co ci chodzi? Podszedłem, bo się o ciebie martwiłem.
Miło było cię poznać, Devon.
Ci, którzy przyszli na trening orkiestry, zbiórka.
Przyjrzyjcie się dobrze temu człowiekowi.
Ten czarny Adonis jest znany jako Dar Boży alias Double G.
Od dziś będziecie go tak nazywać.
Ja jestem Dziki Buck, wasz tamburmajor.
Od jutra obowiązują was białe koszulki.
Pozwolą rozpoznać was jako koty, które nic nie umieją.
Może kiedyś będziecie mieli zaszczyt nosić koszulki w barwach szkoły,
ale teraz jesteście tak czyści jak te koszulki, które będziecie nosić.
- Zrozumiano? - Tak, proszę pana.
Rozejść się do pokoi. Zapoznać się z regulaminem.
Obiad jest o 6.00 w stołówce. Po obiedzie - dobranoc. Rozejść się.
Nie obchodzi mnie godzina policyjna.
Kumple powiedzieli mi, gdzie można spotkać super laski. Idziecie?
Ruszamy.
Podnieść tyłki. Ruszamy na boisko.
Dalej, ruszać się.
O cholera, nie.
Dzień dobry.
Dzień dobry muzyce.
Dzień dobry i witam na treningu orkiestry dętej Uniwersytetu A&T w Atlancie.
To będzie wasze wprowadzenie, a może wasz wkład do spuścizny orkiestr dętych.
Jesteście tu dlatego, że wierzycie w wirtuozerię.
Dlatego, że wierzycie w Coltrane'a, Milesa Davisa, Stevie'ego Wondera
i twórczość grupy Earth, Wind and Fire.
Jesteście tu, bo żarliwie wierzycie w pracę zespołową.
A jeśli chcecie tu pozostać, lepiej zacznijcie wierzyć w punktualność.
Ty.
Kto z tobą mieszka?
Devon Miles, proszę pana.
Baczność.
Jak się pan miewa, doktorze Lee?
W porządku. Cieszę się, że cię tu mamy.
- Dziękuję. - Dlaczego on się spóźnił?
- Myślę, że zaspał. - Dlaczego go nie obudziłeś?
Nie jestem jego matką, proszę pana.
Pytam pana Milesa, czemu jego współlokator się spóźnił. Mówi, że chyba zaspał.
Pytam, dlaczego go nie obudził. Mówi, że nie jest jego matką.
- Liderzy, jakie mamy motto? - Jeden zespół, jedno brzmienie.
Jeden zespół, jedno brzmienie.
Gdy ktoś się spóźnia, wszyscy jesteśmy spóźnieni.
Gdy jeden z nas źle wygląda lub fałszuje, wszyscy wyglądamy i brzmimy źle.
- Więc jakie mamy motto? - Jeden zespół, jedno brzmienie.
Dziesięć okrążeń dla wszystkich, którzy nie są matkami swoich współlokatorów.
Nie marudzić. I gdy będziecie biegać wokół stadionu,
pozwólcie, by wasze umysły wypełnił utwór Saints Come Marching In.
Biegniemy, nie spacerujemy.
Trąbki są głosem zespołu. Jesteśmy melodią i czystością.
Tuby są najważniejszą sekcją tego zespołu. Tuby nadają dźwiękowi moc.
Saksofony są prawdą, przykuwają uwagę słuchaczy.
Jesteśmy sercem i duszą.
Bez sekcji perkusji zespół nie istnieje.
Jesteśmy pulsem.
Bez pulsu nie żyjesz.
Dlatego jesteśmy najważniejszą sekcją zespołu.
W porządku, dziesięć minut przerwy.
Gdzie idziecie, do diabła?
- Jest przerwa. - Czy mówiłem, że jest przerwa?
Nie, Wielki Bracie Żelazny Człowieku.
Nie odpoczywamy wraz z zespołem na występie ani na ćwiczeniach.
30 pompek.
Masz jakiś problem?
Nie, chcesz 30 pompek, zrobimy 30 pompek.
Zróbcie 32.
Popatrz. Mamy dziewczynę w grupie.
GI Jane jest wśród nas.
Kochanie, może rób takie dziewczęce pompki,
bo faceci lubią podotykać czegoś miękkiego.
Cholera.
Bierzcie tylko bębny z tej strony. Tutaj się podpiszcie.
Nacieszcie się nimi, bo część z was być może widzi bęben po raz ostatni.
- Co robisz, do diabła? - Biorę bęben.
To bębny tylko dla reprezentacji szkoły. Dla P-1.
Ty nie jesteś P-1. Jesteś kotem.
- Ściągaj go. - Ściągnę go, jak się uspokoisz.
Niech wszyscy wyjdą.
Teraz.
Chłopcze, nigdy nie okazuj mi braku szacunku.
Musisz szanować innych, by być szanowanym.
- Co, jestem dla ciebie zagrożeniem? - Gówno mnie obchodzisz, kocie.
Nie wiesz o tym, że doktor Lee przyjechał aż do Nowego Jorku,
by usiąść w salonie i mówić matce, jak ten zespół mnie potrzebuje?
Nie obchodzi mnie, czy spał w łóżku twojej matki.
Ja dowodzę reprezentacją.
Chcesz grać, musisz poradzić sobie ze mną.
A teraz ściągaj mój bęben.
Tam jest sprzęt dla obdartusów.
Biegiem. Jeśli wam nie pasuje, oddajcie bęben i wracajcie do domu.
Ruszać tyłki, podnosić nogi, a dojdziecie na szczyt.
- Nigdy nie założysz innej koszulki. - Dalej, wieśniaku.
Założę się, że twój wiejski tyłek biegłby szybciej do babcinych ciasteczek!
To chyba nie jest dzień białasa.
Dalej, idziemy. Dalej, tuby.
Dalej, chłopcze. Właśnie dlatego obdartus dostaje obdarty bęben.
Cholera, skończysz szkołę w białej koszulce.
Jak się nazywasz, kocie?
Jayson Flore, proszę pana, alias Akcja Afirmacyjna.
Tak znakomicie nazwał mnie Wielki Brat Żelazny Człowiek.
Nie mają dosyć Murzynów w Georgia Tech?
Ich styl marszu i muzyka nie są dla mnie wystarczająco ciekawe, proszę pana.
I nie, nie mają dosyć czarnych ludzi.
Spapraliście kadencję. Od początku.
Nie mówią o tym, gdy nas przyjmują.
Co ty nie powiesz, panie Wybrany w Pierwszej Rundzie.
Chcecie wiedzieć, co jest trudne? Wyobraźcie sobie tradycyjny marsz.
To jest trudne.
Na pewno dla ciebie, B.
Nie zaczynaj gadki, że biały tego nie potrafi. Ja mam talent.
Mówię jedynie, że w mojej szkole orkiestra dęta była jak wojsko.
Łatwo mógłbym zostać P-1 w Georgia Tech lub na uniwersytecie stanowym.
- Okej. - Więc co tutaj robisz?
Uwielbiam czarnych.
Poważnie, uwielbiam ten zespół. Dorastałem na końcu ulicy.
Gdy byłem mały, słyszałem, jak ćwiczą.
Bawiłem się na podwórku...
Poważnie. Cholera, przestań.
To z powodu A&T zacząłem grać na bębnie.
Wiem, o czym mówisz, stary.
Cholera.
Halo?
Tak. Mogę to zrobić.
No comments yet. Be the first to leave one.