De første 200 linjer.
GĘSIA SKÓRKA
Madison, Delaware.
Na pewno nigdzie indziej nie potrzebowali
- wicedyrektorki? - Gdzie na przykład?
- W Zatoce Guantanamo? - Za gorąco.
- W Korei Płn.? - Nie oddzwonili do mnie.
W Detroit?
SPRZEDANY
To tutaj.
No chodź!
Takich wielkich podwórek nie ma w Nowym Jorku.
Wystarczy.
- Zostanę tu, bo cię kocham. - Też cię kocham.
Poza tym
nie mogę mieszkać sam, póki nie skończę 18 lat.
Ta kuchnia jest większa niż nasze mieszkanie.
Przecież nie gotujemy.
Będzie dużo miejsca na ustawianie jedzenia na wynos.
Słyszysz?
- Nie, nic nie słyszę. - Właśnie.
Na żywo z Nowego Jorku, moja siostra Gale
i jej syn Zach!
Chodź tu do mnie!
Takie telewizyjne powitanie, bo mieszkaliście w Nowym Jorku.
O mój Boże!
Same ciemne ubrania.
Zmień to.
- Dobrze cię widzieć! - Ciebie też.
Niech mu się przyjrzę.
Za każdym razem jest coraz przystojniejszy.
- Wspaniale. - Dzięki, ciociu.
Piękny chłopak.
A byłeś takim brzydkim bobasem.
- Jest! - Ale wyprzystojniał.
A skoro tak się stało, to już nie zbrzydnie.
Zagrożenie minęło.
Mam dla ciebie prezent, bo jestem świetną ciocią.
To z mojej nowej kolekcji dla panów.
Zobacz.
- Odjazdowa. - Limitowana seria,
więc niewiele osób je ma.
Nie mogę sobie wyobrazić, żeby ktokolwiek
- ją nosił. - Przymierz ją.
- Teraz? - Wypróbuj ją.
- Pięknie! - To jest to!
No, dobrze.
Idę wypakować rzeczy. Na razie.
Kochanie. Zostaw czapkę.
Ochroni cię przed słońcem.
- Dobrze w niej wyglądasz. - Świetnie.
Genialnie.
Jesteś nowym sąsiadem?
Tak. Miło cię poznać.
Długo jechałeś z Nowego Jorku?
Poznałam to po twojej pięknej czapce.
O, nie... To...
To prezent od mojej ciotki.
A zarazem prezent dla mnie i wszystkich, którzy cię w niej zobaczą.
Jestem Zach.
- Hannah. - Hannah.
Muszę iść.
Miło się rozmawiało.
Dzień dobry. Właśnie się wprowadziliśmy.
Ja i moja mama.
- Ta czapka to prezent. - Widzisz płot?
Widzisz ten płot?
- Tak. - To nie przechodź za niego.
Trzymaj się z dala od mojej córki i ode mnie,
a nikt nie będzie miał kłopotów.
Poznałem naszego sąsiada.
Bardzo milutki.
Pan Dreszcz?
Zamieszkał tu kilka lat temu.
Bardzo tajemniczy.
Seksowny. Lubię jego zapach.
Mieszanka mięty i potu.
- To działa. - Nie w moim typie.
Pamiętam ten dzień.
W porządku, kochanie?
Tak, przepraszam.
Uporządkuję mój pokój. Żeby mieć to z głowy.
Jak on sobie radzi?
Jest ciężko.
Wciąż buduje mur.
Może zmiana miejsca pomoże.
A ty jak się masz?
Liczę, że zmiana miejsca pomoże.
Pokaż, co potrafisz.
Jeden to fastball.
Dwa - curve.
Daj mi znak.
Dobrze.
To jest...
Widzisz? Tata nie jest doskonały.
Tata ma prawo do błędu.
Popatrz.
To tylko blokada.
Nie wyskakuj, bo tracisz piłki.
Przygotuj się. A teraz szybko.
Kochanie, wszystko w porządku?
Tak. Znalazłem zdjęcia z dzieciństwa.
Wyglądałem jak mały Gollum.
RZECZY TATY
SZKOŁA ŚREDNIA W MADISON
Hurra, nowi przyjaciele!
Co...? Co ty robisz?
Idę do pracy. Trochę pouczę,
trochę poadministruję.
Świetnie. Mamo, jestem tu nowy, a to samo w sobie jest trudne.
Raczej nie powinienem pokazywać się z zastępcą dyrektora.
Daj mi 60 sekund, żebym miał choćby nikłą szansę.
Dobra. A poszukasz nowych przyjaciół?
Tego nie mogę ci obiecać.
Obiecuję. Dobrze?
A to zamykanie drzwi... to dziecinada.
60 sekund - start. 60, 59, 58, 57, 56, 55.
Zajmijcie miejsca, moi drodzy.
Szybko siadajcie.
Zajmujcie miejsca.
TEN CHŁOPAK JEST ŚWIETNY
Siadajmy.
Przepraszam.
- Chcę tylko... - Siadajcie.
Super.
Jesteś nowy.
- Tak. - Fajnie.
- Cześć, Taylor. - Cześć, Chump.
- Nazwała cię "Chump"? - Tak właśnie.
Mam na imię Champ.
Nigdy ze mną nie rozmawiała, więc są postępy.
Trzy!
Dwa!
Jeden!
Siedzimy.
Dzień dobry.
Z radością przedstawiam wam dziś nową wicedyrektor, panią Cooper.
Mam nadzieję, że będziecie ją szanować tak, jak szanujecie mnie.
Kto to zrobił?
Kto to zrobił?!
Pani Cooper.
Witam wszystkich.
W imieniu dyrekcji chcę powiedzieć,
że bardzo cieszymy się na piątkową zabawę.
Wciąż o tym twerkujemy.
Nie do wiary.
- Gorsza od poprzedniej. - To moja mama.
Ostatnia była fantastyczna.
Żartowałam. Nie wiem, co to twerkowanie,
choć jest popularne.
Idziesz z kimś na szkolną zabawę?
Nie.
Też myślałem, żeby iść bez pary.
Chodźmy razem.
- "Razem"? - Nie "razem" razem.
Nie, żeby razem tańczyć. Chociaż to mogłoby wypalić.
Wciągniemy w to innych. I wychwycimy z tłumu laski.
I pamiętajcie: uważajcie na siebie i dobrze się bawcie.
Masz. Wyślij mi SMS-a lub tweetnij.
Mój adres i numer szafki,
żebyś wiedział, gdzie mnie szukać.
- Dzięki. - Każdy,
kto zatańczy pupą do partnera, zostanie odesłany do domu.
Natychmiast.
Hej?
Jest tu kto?
Przestraszyłam cię?
Nie.
Bo wyskoczyłeś 3 metry w górę.
Dużo skaczę. Dlatego jestem w takiej świetnej formie.
To dobrze.
- Nie było cię dziś w szkole. - Szukałeś mnie?
- Nie! Ale zauważyłem to. - Uczę się w domu.
Tata cię uczy?
Wydaje się...
miły.
I zasadniczy.
- I trochę spięty. - Po prostu
- nie lubi ludzi. - Tak.
Można tu robić coś fajnego poza straszeniem sąsiadów?
- Jest coś, co chciałabym zrobić. - Tak?
Chodź ze mną.
- Dokąd idziemy? - Będzie fajnie.
- W ogóle wiesz, dokąd idziemy? - Tak! Chodź.
Tędy.
Prowadzisz mnie gdzieś, żeby mnie zabić?
Improwizuję.
Hannah?
Tak, Zach, idź z nieznajomą do lasu.
Chodź, Cykorku, to już blisko.
Jeszcze trochę.
A teraz... Zaczekaj tu.
No dobra.
Gdzie dokładnie jest "tu"?
Popatrz.
GABINET STRACHU
I co myślisz?
Nie spodziewałem się tego.
Co to za miejsce?
Budowano je wiele lat temu, ale fundusze się skończyły.
I teraz stoi tu sobie.
No comments yet. Be the first to leave one.