When in Rome

When in Rome

Download Polish undertekster

Udgivelsesinfo

When in Rome 2010 BDRip 1080p DTS multisub-HighCode
En kommentar af HighCode
Length 1:30:47 (EU BD) __ Tłumaczenie: wm

Tags

bdrip
bdr
1080
TS
BDR
Udgivet den: 2014-05-28
Downloads: 21
Hørehæmmede: Yes

Forhåndsvisning af Polish undertekster

De første 200 linjer.

WHEN IN ROME Pewnego razu w Rzymie

Świetna robota.

Czy ktoś widział Stacy?

Stacy? Gdzie jesteście?

Szefie. Stolik nr 4. Chodź się przywitać

Hej. Co to za przystojniak przy obrazie Moneta?

Ten co dyszy na Moneta? Wezwałam ochronę.

To może się od niego odsunę.

To dla mnie? Umieram z głodu!

Świetny pokaz. Za Beth!

- Lidera. - Świetna robota!

Dziękuję.

- Boże, czy to Brady Sacks? - Były Beth? Gdzie?

Kiepski żart, bo gdyby miał odwagę tu przyjść po tym jak...

- Rzucił cię jak śmiecia? - Wyrwał serce i rzucił je gołębiom.

- Ja jeszcze się z tym nie pogodziłam. - A ja tak. Spoko. Brady?

A co tam. Tyle powiem.

Stoi za mną?

- Brady... - O? No...

- Super impreza. - Słyszeliście?

Co tu robisz?

Wiem, że jesteś straszenie zajęta, ale muszę ci to powiedzieć.

Coś za ból, który ci sprawiłem.

Dobra.

To tylko 3 słowa, Beth Martin.

- Nie miałem racji. - Powiedział, że nie miał racji?

Rok temu zerwałem z tobą, bo myślałem, że pracę stawiasz przede mną.

Tak, pamiętam dobrze, jak zerwałeś ze mną w Applebee's.

Przeprasza, ale chcę ci powiedzieć, że...

wreszcie to zrozumiałem.

- Słyszałeś? - Ledwo. Mówi, że to zrozumiał.

O wreszcie!

Jestem gotowy znowu wkroczyć. Na całego.

- Chcesz znowu wkroczyć? - Tak.

Tak, znaczy, może. Ale powoli.

Dzięki tobie zrozumiałem, że

nie ważne jak ktoś ciężko pracuje, jeśli się go kocha.

Nie wierzę, że to mówisz. To mnie nieco onieśmiela.

Spotkałem kogoś, kto pracuje tyle, co ty.

Ale teraz potrafię to zaakceptować.

- Zaręczamy się! - Beth się zaręcza!

Czy dobrze słyszymy?

Nasz gospodarz i kustosz, Beth Martin, zaręcza się?

Nie. Nie zaręczam się. Nie dziś i nie z nim.

Do licha.

Może kiedyś... w przyszłości.

Nie wiem. Z kimś innym.

Zobaczymy, jak się ułoży. Dobrze?

Przynajmniej tym razem nie w Applebee's.

Najgorszy dzień w życiu.

- Joan? - Siostro! Zgadnij.

Wychodzę za mąż!

Hura.

Ma na imię Umberto. Umberto! Ależ seksownie.

Spotkaliśmy się w samolocie 2 dwa tygodnie temu.

i już się pobieramy. W Rzymie!

To... Joan. Jejku.

Wiem, że to ten. Musisz go poznać.

I wtedy będę go znać prawie tak długo jak ty.

Wiesz? Nie jesteś wzorem, jeśli chodzi o związki.

No może nie, ale to dlatego, że jestem związana z pracą.

Kocham pracę i gdy poznam kogoś, kogo pokocham bardziej,

to będzie właśnie ten.

Czyli potrzebujesz męską wersję samej siebie.

Nie musi być blondynem.

Wiesz, że chcę twego szczęścia, ale dwa tygodnie?

To za krótko. Nawet na sprawdzenie kredytu.

Gdy wiesz, nie musisz mieć dowodu. Po prostu wiesz.

- Ciesz się ze mną, Beth. - Cieszę się, naprawdę.

Naprawdę.

Nie ma szans. Spotykasz Włocha, to się z nim umawiasz.

- Nie wychodzisz za niego. - Ma szczęście.

Wyobraź sobie pracę w sortowni mężczyzn.

No co? Tylko tak mówię.

Moja siostra popełnia największy błąd w życiu

a ja nic nie mogę zrobić.

- Dała się porwać. Zdarza się. - Nie.

Zamiast gonić marzenia, można skupić się na pracy. Jak ja.

I nigdy nie byłam szczęśliwsza.

No, musisz być już w ekstazie, ale ciągle samotna.

No to możemy zacząć. Za 9 dni mamy wydarzenie roku.

Gala Zarządu Powierników Złotego Koła.

W tym roku organizacja jest dziełem naszej najmłodszej,

a zatem najmniej doświadczonej pani kustosz.

Wystawa koncentruje się na temacie bólu. Proszę o report.

14 sztuk jest już na miejscu, a 3 z 4 w drodze.

- A ostatnia część? - To Slater Bradley.

Tak najważniejsza część wystawy. Gdzie jest?

Załatwiamy kwestie ubezpieczenia z ostatniej chwili.

Z ostatniej chwili? To brzmi groźnie.

Będzie tu. Dopilnuję tego.

Co dalej?

Jest jeden szczegół.

Pojutrze moja siostra wychodzi za mąż.

W Rzymie. We Włoszech.

Cóż... To się po prostu nie uda.

- To ślub mojej młodszej siostry. - Wszyscy mamy siostry, Beth.

Załatwię to z Rzymu.

To tylko dwie doby i daję słowo, Celeste.

Gala Złotego Koła uda się bez problemu.

Mam nadzieję. Chociaż masz talent, nie jesteś niezastąpiona.

Miłej podróży.

Zatem...

Na jak długo w Rzymie?

Dwie doby.

Nie za długo, ale wystarczy, żeby zobaczyć jego piękno.

To najromantyczniejsze miasto świata.

Zobaczyć Rzym i umrzeć.

I to przyjęcie tutaj, co?

Proszę odłożyć telefon. Witamy w Rzymie.

Mówiłam, że jesteśmy już spóźnieni na ślub siostry?

Wiele razy. Tyle piękna!

Na koniec wspaniała Fontana d'Amore.

Romantycy z całego świata przyjeżdżają tu marząc o miłości.

Starzy, młodzi, brzydcy.

Zatracają się w miłości. Pięknie. Tak. Pięknie. Dziękuję.

Arrivederci, bella. Do widzenia, piękna.

I powodzenia!

Joan, twoja suknia jest piękna.

- Cześć. - Beth, kochanie!

No proszę. Wyglądasz na wykończoną.

- Dzięki, mamo. - Wygląda dobrze.

- A ty pięknie. - Dziękuję.

Nie boisz się, że widzą cię przed ślubem?

- To może przynieść pecha? - Dobra. Nie ma czasu.

Tramp waszego tatusia czeka w środku z suknią.

Słyszałem. A ona nie jest trampem.

Tylko zawodowa siatkarka. Cześć, kochanie.

Cześć, tato.

- Jak się masz? - Zmęczona.

- To Umberto. Narzeczony. - Też jesteś teraz moją siostrą.

Chodź poznać jego rodzinę.

- Może ma brata? - Tato.

To może kuzyna.

She's my cherry pie.

Cool drink of water, such a sweet surprise.

Tastes so good, make a grown man cry...

Skąd ma tu zasięg?

Sweet cherry pie.

- Spóźniłeś się, Nick. - Przepraszam.

Gdzie masz krawat?

No i gotowe.

Nie mogę złapać internetu, a chcę wiedzieć co z Slaterem Bradlyem.

Hey!

Przerywa. Gwizdnij, jeśli mnie słyszysz.

- Stacy? - Moja córeczka. Jeszcze w pracy.

- Zawsze. - Dobrze się bawisz?

Tak. Uwielbiam takie małe, intymne wesela.

Masz być misiem, zostań grizzly, co?

Nie wiem, co to znaczy.

- Co powiesz o Tinie? - Bardzo wysportowana, tato.

Tylko tyle?

Opalona i faworytka do złapania bukietu. Jesteś szczęściarzem.

Tobie życzę takiego uczucia, jakie mamy z Tiną.

Dalej, Beth. Chcę wystawić następne wesele.

Wystawisz. Wkrótce będziesz miał następną żonę.

- Przepraszam. To nie fair. - Świetna z nas para.

Ty nie chcesz się zakochać, a ja nie mogę nie kochać.

Obiecaj mi, że gdy miłość przyjdzie, będziesz na nią otwarta.

- Spróbuję. - Tu jesteście. Czas rozbić wazę.

- Że co? - Taka tradycja. Druhna rozbija wazę.

Liczba odłamków powie, ile lat szczęścia nam życzysz.

- O. To duża presja. - Właśnie. Więc przywal mocno.

- Dobra. - Dobra.

Bardzo przepraszam.

Nie chciałam, ale było już blisko.

- Życzy im wielkiej tragedii. - Nie, nie.

Ja... próbowałam to rozbić. Naprawdę. O. Pękło!

Dobra. Już prawie gotowe.

Giń! Do licha!

Daj ja to zrobię.

Jesteś... e...

bardzo uparta, prawda?

Tak. Spowodowałam pęknięcie, zanim ją rozbiłeś.

- No tak. Wiem. Jestem Nick. - Beth.

Przedstawiłbym się wcześniej, ale trochę się spóźniłem.

- Zauważyłam. - Robiłem wywiad na wzgórzach.

W drodze powrotnej walnęła mnie koza.

- Uderzyłeś w kozę. - Nie, koza we mnie.

Nie moja wina, a kozie nic nie jest.

- Co mówią? - "Przemówienie." To do ciebie.

Witam ponownie.

Na imię mi Beth. Jestem siostrą panny młodej.

Umberto. Chociaż nie znam cię długo...

Przepraszam. Nie mówię po włosku.

Umberto, chociaż nie znam cię długo...

Trochę już zapomniałem włoskiego. Unikaj idiomów, a będzie dobrze.

Dobra. Będę mówić prosto. Dzięki.

Widząc cię, Joan, pamiętam dziewczynkę wierzącą w magię.

Ale teraz jesteś dorosłą kobietą,

widzi jak cała magia świata, staje się dziś wieczór rzeczywistością.

Joan...

Joan lubi magię...

To trochę za trudne.

Może jak będziemy głośno klaskać to zakończy tę mowę.

Bo ty i Umberto tworzycie tu dziś magię.

Trzeba było spróbować.

I chcielibyście się podzielić tym uczuciem.

Chciałabym, żebyś podzieliła się nim ze mną.

Amerykanka.

Kommentarer

No comments yet. Be the first to leave one.

Keep it about this subtitle — sync, quality, typos.500 characters left