Die ersten 200 Zeilen.
NETFLIX — SERIAL ORYGINALNY
Miguel! Przynieś ten prezent!
JIMÉNEZ, MEKSYK
- Ile ona kończy lat? - Pięć. Szybko!
- Jak ja! - Zgadza się.
- Wsiadaj! - Dzień dobry.
20 LAT TEMU
- Pomóc? - Nie trzeba.
Idę, mamo!
Nie kłóćcie się. Chisca.
- Co robisz? - Wsiadam.
- Jedziesz z tyłu. - Nie jestem już dzieckiem!
- Wsiadaj. - Mamo!
Chcesz jechać? Wsiadaj.
Mówiłam ci, z drugiej strony.
- Zrób miejsce! - Sam zrób! Idź na drugą stronę!
Takie były ustalenia.
Nie podoba mu się? Niech przyjdzie do mnie.
- Znowu? - Świetnie.
Jakby co, dawaj znać. Cześć.
Co jest?
- Nie chce odpalić. Znowu. - Znowu.
Juanón! Podwieziesz ich?
- Jasne, szefie! - Dobra.
Nie. Chwileczkę.
Mówiłem ci, że mi się spieszy.
- Mam dużo na głowie. - Jak zawsze.
Nie pojadę z bandytami.
Nie kłóćmy się przy dzieciach.
Chcę choć raz udawać, że jesteśmy normalną rodziną.
Chodźcie.
Zawiozę was.
- Chodź. - Będziesz na urodzinach?
Nie. Tylko was podrzucę.
Będzie tort czekoladowy!
No to muszę wpaść, żeby ta świnka wszystkiego nie zjadła.
Nie zjem całego. Zostawię trochę dla solenizantki.
Zapnijcie pasy.
I tak by wzięła pierwszy kawałek.
Dzieci, zapnijcie pasy.
Chłopaki! Jedźcie za nami.
- Wysiadać! - No już!
Szybko!
Spokojnie.
Nie. Co robisz?
Będzie dobrze.
Roberto!
Dzieci!
Wysiadać! Szybko!
Szybko! Uciekaj, dziewczynko!
Wysiadaj, już! Biegnij!
TOKIO, JAPONIA
20 LAT PÓŹNIEJ
- Dzień dobry. - Dziękuję.
- Czekają na pana. - Dziękuję.
Tędy, proszę.
PRZYWÓDCA JAPOŃSKIEJ YAKUZY
Witaj, Miguelu.
Możecie odejść.
Dziękuję, że zgodził się pan na spotkanie.
JIMÉNEZ, MEKSYK
Co tam, Peligros? Coś nowego?
Wszystko w porządku. A u was?
Cisza. Jesteśmy głodni.
Przyniosę wam coś zdrowego.
Może seler i marchewki?
Nikt się tym nie naje. Masz coś bardziej sycącego?
Chciałbyś.
Gallo? Jak tam gniazdo?
Udajesz głupka, bo nie chcesz przegrać zakładu.
Gallo!
Gallo.
Co jest, Gallo?
Masz kaca?
Czy się narąbałeś?
Mówiłem ci, że tak nie można.
Są tu! Zabili Gallo! Ruszajcie!
Co się dzieje?
Nie...
Dzieci.
Peligros, co jest?
Peligros.
Na ziemię! Są w środku!
Na ziemię!
Pójdę po dzieci!
- Połóż się! - Daj mi broń.
Jest pani cała? Chodźmy!
Jorge!
Nie chcesz iść, ale musimy.
To się znowu dzieje. Zabiją nas!
Musimy pójść po dziadka. Trzymaj się.
Teraz! Chodź!
Proszę się mnie złapać.
Chodźmy po szefa!
Kryj mnie.
Wyjdźcie!
Idziemy!
Szybko!
- Dora! Dziadku! - Dziadku!
Chodźcie tu, dzieci.
- W porządku? - Tak.
- Schowajcie się. - Nisko!
Chodźmy.
Ostrożnie.
Nie!
Spokój!
Dziadku!
Jedziemy! Szybko!
- Zmywajcie się! - Rzućcie broń!
- Nic mi nie jest. - Spokojnie.
- Gdzie Peligros? - Siadaj.
Zawołaj Peligrosa.
Boże. Szmatka.
Daj mi jakąś szmatkę.
- Chisca! - Tak?
- Nic ci nie jest? - Nie.
- W porządku? - Tak.
- To... - Ostrożnie.
- Jorge, jesteś cały? - Tak.
To szkło. Wyciągnę je.
- Będzie boleć. - Uważaj. Nie martwcie się.
- Miguel jest cały? - Dobrze.
Tak. Wszyscy jesteśmy.
- Co z Miguelem? - Jest w Japonii.
- Jesteśmy cali. - W Japonii?
- Tak. - No tak.
Policzcie ofiary i powiadomcie ich rodziny.
Tak jest.
Zostawili to.
„Lamberto Garza ma 48 godzin, by się pokazać.
Czas na nowego przywódcę w El Salado”.
- Będzie boleć. - Zabiją nas.
Zabiją wszystkich!
- Hej. - Zabiją nas!
Spokojnie. Usiądź.
- Złap dziadka za rękę. - Zabiją nas!
Spójrz na mnie.
Tam jest Dora, tu dziadek, a tu ja.
Kto nas zabije?
Nikt. Jesteśmy tu razem.
Trzymaj go mocno za rękę.
Zniknęli, szefie.
Skąd wiesz?
Skoro Peligros tak mówi, to tak jest.
Co się stało?
Zakradli się.
- Zabili Gallo. - Pozwoliłeś na to!
To nie powinno się stać.
- Przepraszam. - Kto to był?
Chisca, zabierz Jorge do pokoju i z nim zostań.
- Chcę być z dziadkiem! - Pożegnaj się.
Pocałuj go, żeby poczuł się lepiej.
Będzie dobrze, dziadku.
Chodź do mnie.
Kto to był?
Byli zamaskowani.
Zostawili to.
LAMBERTO GARZA MA 48 GODZIN, BY SIĘ POKAZAĆ.
CZAS NA NOWEGO PRZYWÓDCĘ W EL SALADO.
Kto to mógł być?
Tylko jedna osoba.
Kto?
Epigmenio Moncada.
TOKIO, JAPONIA
Jesteś silny, Miguel.
Ale im jesteś silniejszy,
tym silniejszy jest twój wróg.
- Dzień dobry. - Dzień dobry.
O której mam spotkanie z Sato?
O 9.00.
Asya!
Tu jestem!
Co tak pachnie?
Na pewno nie ty!
- Jakie plany na dziś? - Praca.
- Fajnie. - Tak.
Zapraszam cię na sesję zdjęciową.
Jaką? Opowiedz.
Z modelkami.
Patrz, jaki mamy piękny dzień.
Wyobraź to sobie.
Pola, wiatr, chmury,
dużo spokoju.
Co ty na to?
- Wspaniały pomysł. - Proszę!
Tylko co z pracą?
- Nudziarz z ciebie. - Muszę pracować.
Głupek.
Idź pod prysznic.
Umyj się.
Dobra.
Sprawdzę to.
Kochanie?
Chyba wezmę inny obiektyw,
żeby mieć lepszą przysłonę.
- Co myślisz? - Świetny pomysł.
Może...
- Tak, wezmę go. - A potrzebujesz...?
Pewnie.
- Co robisz? - Daj buziaka.
No comments yet. Be the first to leave one.