Die ersten 200 Zeilen.
Martín.
Kochanie, przestań.
Już dobrze.
Już dobrze.
Spokojnie, kochanie.
Już po wszystkim.
Już w porządku.
Już po wszystkim.
Siedź.
Przestań.
Dobrze.
Podnieś ręce.
No, podnieś.
Świetnie.
Prawie gotowe.
Co chcesz zjeść, skarbie?
Martín?
Mamy takie płatki...
A może takie?
Chcesz zjeść... Te też są pyszne.
Te? Owsianka z brzoskwinią? Super!
Zaraz ci przygotuję.
Pobaw się.
Nie! Nie można rzucać zabawkami!
Nie rób tak! Dobrze?
Czemu to zrobiłeś?
Prawie gotowe.
Fanta!
Fanta!
Chodź tu.
Już, synku.
Gotowe.
Patrz.
Zobacz, co mama ci przygotowała.
Czas na śniadanie.
Jesteś głodny?
Zobacz, co mama ci przyszykowała.
Proszę. Bardzo dobrze.
Jesteś taki grzeczny. Jeszcze jedną.
Skarbie, tak dobrze ci szło. Otwórz buzię. Jedz.
Właśnie tak.
Cholera, Martín!
Ładnie.
Pobawisz się panem Kaczorem?
Chcesz się pobawić? Tak?
Bardzo dobrze.
Ależ Martín jest grzeczny.
Kochanie.
Już dobrze.
Już zapięte.
I już.
- Jest zimne. - Tak.
Tomás jest jeszcze w Azji?
Tak. Pracuje jak szalony przed porodem dziecka.
Bardzo ciężko pracuje.
Spójrzmy.
Co my tu mamy?
Tutaj jest.
Wygląda inaczej niż ostatnio.
Urósł.
Jest teraz wielkości cytryny.
Rosną mu paznokcie.
O co chodzi?
Nie martw się o Martína.
Jest na zewnątrz z Rosą.
Zna ją. Nic mu nie będzie.
Nie...
Nie o to chodzi, doktorze.
Co jeśli
dziecko będzie takie jak Martín?
Nie zniosę tego.
Diano, przestań.
Nie ma potrzeby się martwić.
Szanse na to są bardzo nikłe.
Znikome.
Nie martw się.
Robimy badania.
Na zespół Downa, mutacje chromosomowe.
Wszystko będzie dobrze. Nie martw się.
Jesteś w najlepszych rękach.
Dziękuję, doktorze.
Ten gówniarz mnie ugryzł!
Jestem o włos od podpisania umowy.
Potem lecę pierwszym samolotem do domu.
Jeśli to zostawię, pozwą nas. Wszystko stracimy.
Będziemy spłukani.
Stracimy dom, moją karierę,
a ty urodzisz gdzieś w motelu.
Mam związane ręce.
Musimy znaleźć inne rozwiązanie.
Potrzebujesz pomocy. Jak idą poszukiwania opiekunki?
Okropnie.
Nie znoszę zatrudniać ludzi, którzy po dwóch dniach odchodzą.
Męczą mnie co rusz nowe osoby w domu.
Eksperci w dziedzinie rozwoju dziecka jakoś nie ustawiają się w kolejce.
Wszyscy się znają. Wiedzą, że Martín to beznadziejny przypadek.
Kochanie, chcę ci pomóc, ale co mogę zrobić z iPada?
Przestań.
- Co? - Manipulować mną.
To nie rozmowa handlowa, Tomásie.
Nie jestem panem Miyamoto, tylko twoją żoną.
- Nie japońskim klientem. - Okej.
Jeśli nie możesz czekać, może przyjadę
na kilka dni...
- Kochanie... - Tak?
Muszę kończyć, pogadamy za godzinę.
Kocham cię. Pa.
Już dobrze, jestem przy tobie!
Uspokój się.
Nie.
Martín.
Musimy się jeszcze raz wykąpać, skarbie.
Patrz, kto tu jest.
Uważaj!
Przestań!
Przestań! Nie!
Masz.
Nie.
Chodźmy.
Martín, tylko nie to.
Musimy kupić jedzenie. Chodź.
Martín, patrz.
Owsianka z brzoskwinią.
Musimy dokończyć zakupy, żeby wrócić do domu i ją zjeść.
Proszę, nie rób tego.
Martín, nie!
Kochanie, nie. Przestań!
Martín, nie!
Martín, przestań!
Martín, przestań!
Martín!
Niewiarygodne. Bardzo dziękuję.
Jestem Luz.
Dziękuję, Luz.
Nie dałabym rady bez twojej pomocy.
Dziękuję.
Na Filipinach
mój syn David był taki jak on, tyle że o wiele gorszy.
Pracowałam z nim i zaczęło mu się poprawiać.
Teraz jest zupełnie zdrowy.
Proszę się nie martwić. Jemu też się polepszy.
Czemu nie zaoferowałaś jej pracy?
Nie pomyślałam o tym. Już ma pracę.
Jest Filipinką pracującą w Chile.
Myślisz, że woli sprzątać w sklepie,
niż mieszkać w ładnym domu i opiekować się dzieckiem za lepszą płacę?
Naucz się wykorzystywać takie okazje.
Mogłaby pomóc w obowiązkach domowych.
Na pewno umie gotować i sprzątać.
Doskonale się nadaje.
To nasz dom.
Kuchnia jest tam, sypialnie są na górze.
Zostawmy to w twoim pokoju, pokażę ci resztę domu.
Chodźmy.
Proszę.
To twój pokój.
Luz.
Coś nie tak?
Pani Diano,
nigdy nie mieszkałam w tak dużym i pięknym domu.
Dała mi pani szansę,
a ja uczynię z tego miejsca dom pani marzeń.
Niech się już pani nie martwi.
Dziękuję.
4 MIESIĄC
Dzień dobry, śpiochu.
- Martín jeszcze śpi? - Nie.
Luz obudziła go o 6.
Wykąpała, ubrała i podała śniadanie.
Nawet zrobiła mi kawę.
Jest świetna!
„Parzona z mlekiem”. Nie wiem, o co jej chodzi.
„Parzona z mlekiem?”
Ćwiczą alfabet. Nie chce, by im przeszkadzać.
- Martín ma wizytę u lekarza. - Nie.
- Jak to? - Przesunąłem ją na 12.
Co zrobimy z wolnym czasem?
- Boję się. - Czego?
Nie chcę ukłuć dziecka w oko.
Jest wielkości pomarańczy, a ty nie masz takiego dużego.
Mówiłaś, że cytryny.
To było miesiąc temu.
Naprawdę imponujące.
Co za przemiana.
Nawet nawiązuje kontakt wzrokowy.
Poprawił się jego wynik w skali oceny autyzmu.
Zmieniliście mu dietę? Robicie coś nowego?
Nie, nic nie zmienialiśmy.
Oprócz jednej rzeczy.
- Powiedz. - Nie, ty powiedz.
Mamy nową nianię.
Pracuje z nim. Dużo z nim rozmawia,
ale po filipińsku.
Nie chce z nim mówić po hiszpańsku.
Czy to problem?
Nie, rozmowa to rozmowa.
Może mówić nawet po rosyjsku.
O ile stymuluje jego ośrodki językowe.
Lepiej nie mącić mu w głowie hiszpańskim.
Chcę ją poznać. Niech przyjdzie następnym razem.
No comments yet. Be the first to leave one.