Mudbound

Mudbound

Download Polish Untertitel

Release Info

Mudbound 2017 1080p NF WEB-DL DDP5 1 x264-QOQ POL
Ein Kommentar von nortwing
Netflix Official subtitle , runtime 02:15:02 , Frame rate 23.976 FPS

Tags

Web-DL
web-dl
web
WEB-DL
x264
1080
Veröffentlicht am: 2019-09-10
Downloads: 24
Hörgeschädigt: No

Polish Untertitel-Vorschau

Die ersten 200 Zeilen.

NETFLIX PRZEDSTAWIA

NETFLIX — FILM ORYGINALNY

Lepiej się pospiesz.

Nie zdążymy.

Zdążymy. Musimy zdążyć.

Odpocznij.

Teraz ja.

„Zdążymy. Musimy zdążyć”.

Cały Henry.

Mój brat myślał, że jego chęci mają moc sprawczą.

Wypogodzi się, kiedy trzeba będzie posiać bawełnę.

Zdążymy wykopać dziurę, zanim nadejdzie burza.

Cholera!

- Jezu! - Co?

To grób niewolnika.

Skąd wiesz?

Kula w głowę.

Pewnie zbieg.

No i po ptakach.

Jak to?

Nie pochowam ojca w grobie niewolnika.

Nie chciałby tego.

Pomóż mi wyjść.

Nie mamy wyboru.

Wystarczy!

Koniec!

Wyłaź stamtąd!

Szybko!

Do diabła!

- Trzymaj się, Jamie! - Nie.

Lecę po drabinę!

Henry!

- Gdzie jesteś, Henry? - Tutaj!

Cały Henry.

Mój brat myślał, że jego chęci mają moc sprawczą.

Że jego młodszy brat...

Jamie.

...nigdy go nie zdradzi.

Chodź tu. Co z tobą?

Myślałem, że mnie tam zostawisz!

Czemu miałbym to zrobić?

Czemu?

Kiedy myślę o farmie, myślę o błocie.

Zasychającym na kolanach i włosach.

O odciskach butów na podłodze.

Sny były brązowe.

Podnieś.

No już! Dawaj!

- Zaczekaj. - Trzymaj.

Jeszcze trochę do góry, Jamie.

Odłóżmy na chwilę.

Może rozłóżmy linę wzdłuż trumny?

Jest za wąska. Jeśli spadnie, połamie się.

- Spróbujmy. - Nie!

- Hap! - Henry.

- Hap! - Nie wołaj go.

Nie moja wina, że to się stało.

- Ostrzegałem ich obu. - Zostaw ich.

Hap!

Zaczekaj!

Pomożesz nam?

Musimy zakopać trumnę.

Hap?

Byłam 31-letnią dziewicą,

kiedy wiosną 1939 roku poznałam Henry’ego McAllana.

Mieszkałam z rodzicami w rodzinnym domu.

Mój świat był mały,

a on mnie z niego uratował.

Naprawdę? Podobno był pan na studiach.

Inżynierskich.

- Studia inżynierskie na Ole Miss. - Tak.

Słyszałaś, Lauro? Ma dyplom inżyniera.

O rajuniu.

Laura też skończyła studia.

Nauczycielskie na West Tennessee State.

Pękamy z dumy.

Siostra jest z nas najmądrzejsza.

Zawsze miała lepsze stopnie. Co ja się nasłuchałem...

Bystra dziewczyna.

Mogłabyś po kolacji zagrać dla nas na pianinie.

Musi jej pan posłuchać. Ma głos jak anioł.

Zagraj coś później dla pana McAllana.

- Mamo. - Najlepiej „Ave Maria”.

- Spodoba się panu. - Mamo.

Co?

Teddy nie zapraszał swojego nowego szefa,

pana McAllana, żeby słuchał hymnów.

No to może go zapytajmy. Panie McAllan?

Chciałby pan posłuchać muzyki po kolacji?

Lubię hymny.

Lubi hymny.

Nie przywykłam do męskiej adoracji, ale bardzo jej pragnęłam.

Miła odmiana od szczerego współczucia

i nieszczerej uprzejmości, jakich doświadczają stare panny.

Nie miał potrzeby wygadania się jak ja.

Ale był pewny siebie.

To wszystko?

Nie powiem, że wtedy go kochałam...

ale byłam mu tak wdzięczna, że nic innego się nie liczyło.

Za tydzień mój brat Jamie przyjeżdża z Oxfordu.

Chcę cię mu przedstawić.

To on.

Bracie!

- Świetnie wyglądasz. - Ty również.

Powietrze w Memphis ci służy.

A może to co innego?

Panno Chappell, to mój brat Jamie.

- Miło mi. - To dla mnie zaszczyt.

Myśli, że jest postacią z jednej ze swoich sztuk.

Ale z której, drogi bracie? Hamlet? Faust? Książę Hal?

Takiej, dzięki której kiedyś zarobisz.

Jak pani sądzi?

Myślę, że jest pan raczej Pukiem.

- Kim? - „Jakimiż głupcami są ci śmiertelnicy”.

Puk to taki psotnik.

Leśny duch.

Wybacz. Chciałem jej tylko zaimponować.

Pannie Laurze bardzo trudno zaimponować.

- Idziemy? - Tak.

Powiedziałem tacie, że przyjeżdżasz.

Chcę tego posłuchać.

Ani się obejrzałem, a mnie wciągnęło.

Cały poobijany i krwawiący. Myślałem, że już po mnie.

Kolejna ofiara wielkiej powodzi z 1927.

- Nigdy mi nie opowiadałeś. - To nie koniec.

Co było dalej?

Dostrzegłem migoczące światło.

Niczym spadającą gwiazdę.

Wyłoniła się z niego dłoń. Myślałem, że Bóg po mnie przyszedł.

Ale nie, to był mój starszy braciszek Henry.

- Ocaliłeś mu życie. Jesteś bohaterem. - To prawda.

A co miałem zrobić? Pozwolić mu utonąć?

Za przyszłość, cokolwiek przyniesie.

Życzę wam szczęścia, zdrowia i pomyślności.

A jeśli zostanie twoją żoną, domu pełnego dzieci.

Szczerze wam tego życzę.

Dużo bąbelków.

Pozwolisz mi zatańczyć z twoją dziewczyną?

Zatańczy pani ze mną?

Z przyjemnością.

Jamie patrzył inaczej.

A kiedy kierował wzrok na mnie, przestawałam być niewidzialna.

Dziękujemy.

- Zaraz wracam. - Jasne.

Ślicznie dziś wyglądasz.

Dziękuję.

Jamie tak działa na dziewczyny.

Przy nim promienieją.

Widać, że cię lubi.

On na pewno lubi wszystkich.

Jeśli noszą spódnicę, owszem.

Inaczej wyobrażałam sobie oświadczyny Henry’ego.

Nie uklęknął i nie zapytał. To zabrzmiało raczej jak stwierdzenie.

Nie był romantykiem.

Nie miał wrażliwej duszy.

- Ładny? - Tak.

Lubiłam domowe życie.

Uleganie Henry’emu i czekanie, aż wróci,

było moim życiowym celem.

A kiedy urodziła się Amanda Leigh, straciłam dla niej głowę.

Ale pewien dzień zmienił wszystko.

Na zawsze.

7 grudnia 1941 roku

przejdzie do historii jako dzień hańby.

Stany Zjednoczone Ameryki

zostały z premedytacją zaatakowane

przez morskie i lotnicze siły Cesarstwa Japonii.

Stany Zjednoczone nie toczyły z tym krajem wojny,

prowadziły z Japonią rozmowy...

Tata odwiózł mnie furgonetką pana Roberta.

To zapamiętałem.

Początek i koniec...

najbardziej zapadają w pamięć.

Dziękuję.

Będziemy się modlić.

Nie zapomnij o nas.

Nigdy.

Nigdy nie zapomnę.

Uważaj na siebie.

Dobrze.

Dajcie z siebie wszystko. Pomagajcie matce.

- Dobrze? - Tak.

Nie dajcie Lilly May za szybko dorosnąć przez nicponi.

- Tylko wróć. - Wrócę.

Masz do nas wrócić. Słyszysz?

- Kocham cię, mamo. - Ja ciebie też.

Dziękuję.

Nie mogę patrzeć.

Nie patrzyłam.

Patrzenie, jak ktoś odjeżdża, przynosi pecha.

Trzymałam go malutkiego w dłoniach.

Pamiętam bicie jego serca.

Był ciepły i pełen życia.

Znam go jak nikt.

Mogłam zrobić tylko to – nie patrzeć.

Nie mam ulubionego dziecka.

Wszystkie kocham jednakowo.

Jak każda matka.

Ale przez te cztery lata...

kiedy go nie było...

Kommentare

No comments yet. Be the first to leave one.

Keep it about this subtitle — sync, quality, typos.500 characters left