Die ersten 200 Zeilen.
Moja droga Monico! Co powiesz na wspólne wyjście na festiwal w Corlapton?
W Corlapton...?
To takie miasto na wschodzie. Celebruje się tam święto pożegnania zmarłych.
Zmarłych?
Legenda głosi, że w noc festiwalu wesoła biesiada ludzi kusi strażnika zaświatów,
by zaniedbał swoje obowiązki i wkradł się na święto.
Przy otwartej bramie zmarli również wracają do krainy żywych.
A po zakończeniu festiwalu strażnik i zmarli wracają do zaświatów.
Dlatego przebieramy się i dzwonimy dzwoneczkami, by wskazać im drogę.
Cóż... mam już plany...
No tak, masz swoją misję. Głupia ja.
Następnym razem chętnie pójdę z tobą na festiwal organizowany przez Kerbecka.
Oczywiście!
Dopilnuję, byś bawiła się jak najlepiej!
I jak wyglądam?
Całkiem dobrze.
A gdzie wybywasz?
Widzisz...
Przybyłam po ciebie.
Udamy się do posiadłości Wiedźmy Gwiazd.
Ojej, nie przesadzajcie z tą powagą.
Chcesz może napić się wina, Monico?
Akurat mam butelkę takowego z Farfolii.
Ja... ja nie...
Naprawdę?
No to może sok owocowy?
Pomyślałam, że my, Mędrczynie, powinnyśmy spędzać więcej czasu razem.
Bardzo chciałabym się z tobą zaprzyjaźnić.
Tym bardziej, że jesteśmy jedynymi kobietami wśród Siedmiu Mędrców.
Mary Harvey, czyli Wiedźma Gwiazd. Najstarsza wśród Mędrców
oraz niezrównana w królestwie prorokini.
Tak jak Monica za sprawą Magii Nieinkantowanej
i Louis dzięki biegłości w sprawach barier,
Mary zawdzięcza swoją nazwę dzięki zasługom w astrologii.
Zdobyła zaufanie króla
i zawsze przoduje w spotkaniach Mędrców.
Przepraszam, że rzadko się pojawiam na spotkaniach...
Nie musisz.
Zwykle na naszych spotkaniach Louis i Emanuel sobie dokuczają,
Raul wcina sobie warzywa,
a Bradford przez cały czas śpi.
Poza tym, Ray przychodzi rzadziej od ciebie.
Louis, często tu przychodzisz?
Niekoniecznie. Przychodzę tu tylko na prośby Wiedźmy Gwiazd.
Poprosiłam go, by coś mi odpieczętował.
W ramach ofiary magicznej na festiwal uwolnię manę materialną.
Mam pomysł! Może przyjdziesz ze mną i to zobaczysz?
Eee... ja...
Ofiary magiczne należą do obowiązków Mędrców.
Dobrze by było, byś takową zobaczyła.
A ty idziesz?
Nie, ale mogę wysłać ci do towarzystwa Ryn.
Z nią dotrzesz tam w trymiga.
Jak miło z twojej strony!
Gdybyś był 15 lat młodszy, ucałowałabym cię w policzek.
Corlapton... Isabelle wspominała mi o tamtejszym festiwalu...
A, właśnie.
Dziękuję za pomoc moim praktykantom w obliczeniu ich wyników obserwacji!
To nic takiego.
W chatce sama mogłam spokojnie zająć się tymi liczbami.
Pamiętam jeden z zapisków o jednej gwieździe sprzed 10 lat.
Czyja to była gwiazda?
Księcia Felixa Arca Ridilla.
Minęło dziesięć lat, odkąd nie jestem w stanie odczytać losu księcia Feliksa.
Wybaczcie mi, muszę poprawić makijaż.
Louis, czuj się jak w domu.
Sprawa nieprzewidywalnego losu drugiego księcia wydaje mi się nieco zagadkowa.
Ano.
Nie ma znaczenia, w jaki sposób, ważne, by intruz z turnieju szachowego zaczął gadać.
W jego sprawie wciąż mnie coś niepokoi.
Podobała ci się ta rozpusta?
Nawet nie waż się tego powtórzyć mojej żonie.
Dobrze.
Zamiast tego powiem jej, że podane ci przez młodzieńców wino bardzo ci smakowało.
Będę musiał oduczyć cię takiego języka, pokojówko od siedmiu boleści.
Ale najpierw obowiązki.
Zabierz te dwie panie do Corlapton.
Dotrzymaj towarzystwa Cichej Wiedźmie.
Uznaj to za czas wolny.
W sumie powinienem wspomnieć, że ta ofiara dotyczy pewnego starożytnego artefaktu.
Teraz jesteś bardziej zainteresowana?
Starożytny artefakt!
Chodzi o Gwiezdnoszytą Mirę, artefakt pochłaniający ziemską manę.
Zawołano mnie tu z prośbą o zdjęcie pieczęci nałożonej na Mirę.
Samo to było proste, ale...
Masz świadomość, że starożytne artefakty mają własny umysł?
Tak! I każdy z nich jest inny.
Gwiezdnoszyta Mira ma to do siebie, że jeśli ma z nią do czynienia mężczyzna, to go zabija.
Przez cały czas, gdy zdejmowałem pieczęć, rozmawiała ze mną.
Doprawdy prowokacyjna z niej sztuka.
A jakże działało mi to na nerwy...
I pomyśleć, że artefakt jest w stanie doprowadzić do szału kogoś tak twardego jak mój pan.
Ciekawe.
Nawet ty potrafisz przyprawić mnie o ból głowy w swój sposób.
Wracam do domu, aby ukoić moje zmęczone serce.
Ach, Rosalie, jak ja bym chciał cię zobaczyć.
Czemu się nie sprzedają?
Nie skończyłbym tak, gdyby Moses nie dał się aresztować.
Wiedziałem, że knuje coś złego, kiedy poprosił o podrobiony emblemat Abbotta...
Ale żeby podłożyć go w Akademii Serendia?
Jak teraz nad tym się zastanowię, to nie narysowałem ogona wołowi...
Nieważne! Potrzebuję pieniędzy na wczoraj!
W najgorszym wypadku
pójdę po starożytny artefakt, którego używają do ofiary, i na niego spojrzę!
Wtedy te podróbki będą się sprzedawały jak świeże bułeczki.
Za taką błahostkę mnie nie aresztują!
Jestem pieprzonym geniuszem!
Ile many potrafi wchłonąć Gwiezdnoszyta Mira?
Niech pomyślę... mniej więcej tyle, ile da się zebrać z dwóch lub trzech miast.
To dużo!
Tak między nami, ta mana, którą Mira wchłania, możne być użyta do ataków.
Na pewno możesz się tym ze mną dzielić?
Obie jesteśmy Mędrczyniami, więc nie czemu nie?
Chodźmy do kościoła.
Dobrze.
Zaraz, co?
Ksią-ksią-ksią...
Ksią-ksią-ksią-ksią-ksią...
Coś nie tak?
A, nie, po prostu zobaczyłam znajomego...
Pójdę się z nim przywitać!
Nie mogę...
Nie znajdę Jego Wysokości w takim tłumie...
Wszystko w porządku?
Coś cię boli?!
W którym miejscu?
Nie, nic mnie nie boli.
Całe szczęście.
Zgubiłaś się?
Nie do końca.
Szukam kogoś.
Dobra, pomogę ci.
Doprowadzenie do płaczu takiej dziewczyny jak ty ciąży mi na sumieniu.
Zwę się Bartholomeus.
Chociaż w tej okolicy to bardziej Bartholomew.
Fajnie, co?
W moich stronach robimy coś podobnego.
Dzwony biją, aby opłakiwać zmarłych i odprowadzić ich w ostatnią drogę.
Spoko zwyczaj.
Dźwięk dzwonów jest piękny, ale też smutny...
Ilu naprawdę ma możliwość pożegnać się ze swoimi bliskimi?
Tato...
A, moment!
Mieliśmy szukać tego twojego typa.
Trzymaj się mnie.
Okej.
No hej, a więc ty tutaj?
W-Wa-Wa-Wa-Wa...
To ten twój typ?
Dzięki, że się nią zaopiekowałeś.
To nic takiego.
Tylko się już więcej nie gub.
No i tyle z ochrony Jego Wysokości z ukrycia.
Em...
Co ty tu robisz?
A nie widać?
Wydajesz się dobrze bawić na festiwalu.
Dokładnie.
Co książę robi samemu w takim miejscu?!
A ty?
Z kim jesteś?
Sama. Z nikim nie przyszłam.
Przeszłaś sama drogę do Corlapton?
Ja... ten...
Ukrywałam to przed Waszą Wysokością...
bo tak naprawdę jestem przestępczynią!
Więc... ja...
Jestem złą dziewczyną, która lubi sama spędzać noce!
Ty, łobuziarą? Naprawdę?
Rozumiem... a więc jest nas dwójka.
Tak, dwóch łobuzów!
Mam pomysł.
Może spędzimy razem noc na mieście jak prawdziwe łobuzy?
Z miłą chęcią!
Zatem przez resztę dnia możesz nazywać mnie Ike.
Lord... Ike?
Bez tytułu, po prostu Ike.
Oboje jesteśmy przestępcami, co nie,
Monica?
Przyjemnie się robi dobre rzeczy.
A co do tego, to słabe tu zabezpieczenia.
W końcu będę nagrodzony za całą moją dobroć!
A więc zobaczmy ten starożytny artefakt.
Stworzenie takowego na pewno jest trudne.
Czemu gdaczesz jak kura?
Czy to...
Jesteśmy u Madame Cassandry.
Hej, przystojniaku!
Witaj, Doris.
Przybyłem spotkać się z Madame.
Madame! Pewien przystojniak chce cię widzieć!
Witaj. Dawno się nie widzieliśmy.
Tak myślałem, czy nie znalazłabyś dla niej jakiegoś stroju.
A więc o to chodzi?
Możesz zostawić to mnie!
A-ale...
To od szlachciców stąd.
Dziękuję, jak zawsze.
Za tymi drzwiami jest wielu przeciwników diuka Clockforda.
Nie chciałabym się wtrącać w sprawy biznesowe... ale to pewnie nasze ostatnie spotkanie, co nie?
No comments yet. Be the first to leave one.