Οι πρώτες 200 γραμμές.
SHIN SEUL-KI
PARK SE-JEONG
CHOI JONG-WOO
LEE SO-E
JO YOONG-JAE
LEE NADINE
KIM HAN-BIN
SHIN DONG-WOO
CHOI SEO-EUN
KIM JIN-YOUNG
PIEKŁO SINGLI
Jaka ładna dziś pogoda.
Seo-eun, jakim cudem jestem zazdrosny, choć zwykle nie bywam?
Żartuję.
Dobrze się bawiłaś?
Cóż, tak.
Byłam w Raju.
- Przejdźmy tutaj. - Na plażę?
Mamy trochę wolnego czasu.
Tak.
- Ja pierwszy wyszedłem. - Tak.
Nawet gdybyś nie wyszedł do mnie, przyszłabym porozmawiać.
- Naprawdę? - Tak.
- Pewnie tak. - Rozumiem.
PIJALNIA CZEKOLADY
Chcesz tu usiąść?
Rano wyszedłem pobiegać.
- Tak? - Tak.
Widzisz, jakie zostawiłem ślady?
Widzę.
Wychodzę biegać, gdy jestem zmartwiony.
Co cię martwi?
- Pobyt tu mnie wyczerpuje. - Rozumiem.
Tak.
Zastanawiałam się.
Skoro udałam się do Raju z Han-binem,
- myślałam, że może ci być przykro. - Rozumiem.
Szczerze, miałem podły nastrój.
Skłamałbym, mówiąc, że czułem się dobrze.
Masz rację. Nie byłem w dobrym nastroju.
Jeśli ktoś cię interesuje i ciekawi,
lepiej porozmawiać z tą osobą i wszystko sobie wyjaśnić.
Oczywiście wiem, że to jest współzawodnictwo,
ale będę grał, wykorzystując swoje atuty.
Dlatego wyszedłem pierwszy.
Rozumiem.
To trochę nie na temat,
ale pamiętasz ucztę?
- Nagrodę za grę panów? - Tak.
Tak.
Widziałam twoją determinację.
- Rozumiem. - Byłeś świetny.
Dzięki. Bardzo chciałem wygrać.
Gdybyś wygrał randkę z ucztą, z którą byś na nią poszedł?
Cóż, musiałbym się porządnie zastanowić.
Nie wiem, która jest moim drugim wyborem.
Ale ty byłabyś pierwszym.
Rozumiem.
- To szczera odpowiedź. - To znaczy, to było…
Byłem szczery ze swojej strony.
- Rozumiem. - Szczerze mówiąc, dzisiaj…
nie chciałem badać gruntu.
Kiedy postanowiliśmy pogadać i wyszłaś do mnie,
planowałem powiedzieć tylko, że byłem trochę zazdrosny.
Ale w końcu zdobyłem się
na szczerość.
W pewnym sensie idziemy w tym samym…
Dzięki.
W tym samym…
Kierunku?
Tak.
HANHAE, HONG JIN-KYUNG LEE DA-HEE, KYUHYUN
To po prostu…
Dwoje na kogoś czekają.
Jak się czujesz? O czym myślisz?
- Rozmawiałam wczoraj z Yoong-jae. - Widziałem was.
Gdy ktoś mi się podoba, idę na całość.
Ale on potrzebuje czasu, żeby poznać każdą osobę.
Ale chyba tego nie robi.
Myślę, że upatrzył sobie Seo-eun.
- Yoong-jae? Naprawdę? - Tak.
- No wiesz, od razu wybiegł. - Tak.
I najpierw poszedł do niej.
Jeśli zamierzał rozmawiać z każdą,
myślę, że najbardziej byłby zainteresowany tobą.
Tak. Nie wydaje się mną interesować.
Gdybym miał 100 godzin,
chciałbym poświęcić 90 jednej osobie.
- Rozumiem. - Lub więcej.
Gdybym tylko mógł.
A ty?
Jeśli Seo-eun powie, że nie jest tobą zainteresowana,
to co zrobisz?
Będę się bardziej starał.
Byłoby inaczej, gdybyśmy nie poszli do Raju,
ale sporo się tam o niej dowiedziałem.
Początkowo nawet mi się spodobała, ale zainteresowała się mną
dopiero gdy byliśmy w Raju.
Właśnie dlatego
starałbym się jeszcze bardziej.
- Żeby później nie żałować. - Rozumiem.
Piekło…
Brakowało mi tego miejsca.
Wiem, że byłam w Raju.
Byłam tam ciałem, ale serce…
częściowo zostawiłam je w Piekle.
Ciągle o tobie myślę.
Gdy powrócą po swojej rozmowie,
temat ich rozmów będzie kluczowy.
Obojgu nam będzie niełatwo,
ale musimy słuchać głosu serca, prawda?
W przyszłości coś może się zmienić.
- Nie wiemy, co się wydarzy. - Tak.
Ale…
Wiem, jak chronić to, co moje.
Nie pozwalam sobie nic odebrać.
Jak długo oni będą rozmawiać?
Wiem, prawda?
Rozmawiają przez cały ten czas.
To trudne.
Szedłem tu z ciężkim sercem.
Teraz czujesz się lepiej?
Tak.
Nie sądziłam, że od razu będą wolne randki.
- Ja też. - Ale ucieszyło mnie to.
- Co? - Idą tutaj.
W tę stronę? Naprawdę?
Zbliżają się. Są jakieś…
sto metrów… nie, 200 metrów stąd.
Nie wiem. Trudno powiedzieć.
Co zrobisz?
Nie wiem, czy wracają, czy idą w inne miejsce.
Chyba wracają.
Właśnie o czymś pomyślałem.
- O czym? - Byłem z Seo-eun wcześniej,
więc gdybym teraz do niej podszedł, odczułaby presję…
Presję na siebie…
Trudno mi jest spojrzeć w oczy Han-binowi.
Ciekawe, o czym rozmawiają.
Myślę, że nie odczuwałaby presji.
Jeśli nie pójdziesz do niej teraz,
- możesz stracić okazję. - Rozumiem.
- Chcesz jej dać czas do namysłu. - Tak.
Ale przecież już go dostała.
Jeśli dasz jej więcej czasu,
po prostu pozwoli jej to podjąć decyzję.
Rozumiem.
Chyba masz rację.
Pójdziemy, gdy rozstaną się na wzgórzu.
Chodźmy.
Pierwszy raz tu siedzę.
Czekaj.
- Usiedli tam. - Co teraz zrobimy?
Oni…
Właśnie to pojąłem.
- Widzieliśmy, jak przechodzili. - Tak.
Wydawali się szczęśliwi.
- Też to poczułam. - Rozumiem.
Moim zdaniem, Seo-eun…
- jest dość dojrzała. - Tak.
- A Yoong-jae też wydaje się dojrzały. - Racja.
- Myślę, że znaleźli nić porozumienia. - Tak.
- No tak. - Ojej. Mina So-e…
Współczuję jej. Mój Boże.
Za wiele tego.
Co się dzieje?
Pamiętacie, że Yoong-jae
- od razu poszedł do Seo-eun? - Tak.
Wczoraj powiedział So-e, że podejmie decyzję
- i powie jej jak najszybciej. - Tak.
Chciał z nią porozmawiać, bo poszła z Han-binem.
- Tak. - Ale po rozmowie z nią,
gdyby Seo-eun go odtrąciła,
myślę, że dałby szansę So-e.
Chcę, żeby poświęcili czas i spotkali się ze sobą, choć raz.
Czy w ogóle tak będzie?
Ale myślę, że gdy Yoong-jae poszedł do Raju,
kompletnie się zadurzył w Seo-eun.
Nie wiem, czy nie powinien powiedzieć o tym So-e,
żeby mogła go sobie odpuścić.
Nie wiem, co lepsze.
Powiedzmy sobie, że się nie udało.
Ale oni nie mogą stwierdzić: „To nie było nam pisane”
i po prostu pójść do domu.
- Muszą być razem. - Muszą.
- Właśnie. - Muszą się widywać.
Seul-ki, mówiłaś, żebyśmy wymienili się książkami, więc…
Naprawdę? Masz swoją?
- Obejrzyj ją. - Dobrze.
- Jeśli chcesz, możemy się wymienić. - Dobrze.
To jest ta altana, w której rozmawialiśmy pierwszego dnia.
- Jak się czujesz? - Dobrze.
- Na pewno? - Tak.
Dobrze mi leży opaska?
- Wygląda świetnie. - Powinnam ją nosić?
Czy lepiej zdjąć?
Jesteś w niej urocza.
Ale bez niej jesteś i urocza, i sexy.
Dobrze, to ją zdejmę.
Lepiej mieć jedno i drugie. Tak czy inaczej, ładnie wyglądasz.
No comments yet. Be the first to leave one.