Eldonaj informoj

Piekna Angelika
Komentaĵo de yafi

Etikedoj

other
Publikigita je: 2019-08-05
Elŝutoj: 26
Aŭdhandikapuloj: No

Antaŭrigardo de Polish subtekstoj

La unuaj 200 linioj.

PIĘKNA ANGELIKA

NA PODSTAWIE POWIEŚCI ANNE I SERGE'A GOLON

FILM DEDYKOWANY RENE MOULAERT

PARYŻ POD RZĄDAMI LUDWIKA XIV

PO ŚMIERCI MĘŻA, JOFFREY'A DE PEYRAC, SPALONEGO NA STOSIE ZA CZARY,

ANGELIKA, POSZUKIWANA NIE TYLKO PRZEZ POLICJĘ

ALE TAKŻE PRZEZ ŚMIERTELNEGO WROGA,

BRATA KRÓLA, ZNAJDUJE SCHRONIENIE WSROD ZEBRAKOW,

KTÓRYCH PRZYWÓDCĄ OKAZUJE SIE NICOLAS, PRZYJACIEL Z DZIECINSTWA.

- Litości. Tylko nie stos. - To nie potrwa długo.

My nie wierzymy w ogień piekielny, tylko w ogień stosu.

- Nic nie zrobiłem. - Wysłałeś na stos hrabiego de Peyrac.

Spalili go z powodu twoich kłamstw.

- Panie świeć nad jego duszą. - I twoją, jeśli się nie brzydzi.

- Był czarownikiem. - Nasłałeś policję na jego żonę.

To sporo jak na jednego człowieka.

Król się dowie. Wszyscy będziecie wisieć.

Być może, ale teraz chodzi o ciebie.

Skazaliśmy cię na śmierć.

Chcesz coś powiedzieć?

Tam, na górze trudno jest kłamać.

Postawił oczy w słup.

- Umarł? - Ze strachu. Popsuł nam zabawę.

Za śmierć Conana Bechefa. I wszystkich zdrajców.

Zdrowie tchórzy.

Nie, nic nie zrobiłem.

Za króla.

Po mnichu, król, prawda?

Może teraz zabijemy króla?

Na rozkaz pani markizy.

- Milcz, zazdrośnico. - Dość. Jesteś pijana.

Mów. Panie calembredaine.

Jesteś najpotężniejszy.

Nawet bandy Rodogona i Egipcjanina boją się ciebie.

A jeśli zginie Coesre, będziesz jedynym przywódcą.

Chyba, że...

wcześniej cię powieszą.

Jak każdego z nas, na szubienicy w Montfaucant.

Mów dalej.

Odkąd ona jest tutaj robimy same głupstwa.

Wszyscy będziemy dyndać na sznurze w Montfaucon,

jak aniołki,

dla pięknych oczu markizy.

Idź do studni i przynieś wodę

na kąpiel dla pani markizy.

I podgrzej ją do temperatury, która jej odpowiada. Idź.

Pachniesz lasem...

- Zostaw mnie, Nicolas. - Przecież dzisiaj świętujemy.

- Boję się. - Tego mnicha?

Długo go szukaliśmy, ale teraz jesteś pomszczona.

Nie świętuje się winem śmierci człowieka.

Śmierć wroga, tak. I śpiewem.

Nie, to zbyt poważna sprawa.

Nasze maniery nie odpowiadają pani hrabinie.

Mylisz się.

Będę się śmiać, kiedy wszyscy moi wrogowie zapłacą.

- Jak to wszyscy? - Wszyscy.

- Łącznie z bratem króla? - Oczywiście.

Oszalałaś. Przez ciebie wszystkich nas powieszą.

- Polak ma rację. - To wracaj do niej.

Nie rozumiesz.

Jest mi wszystko jedno, czy mnie powieszą,

- ale boję się o ciebie. - Nic mnie nie powstrzyma.

- Nigdy się nie zmienisz? - Nigdy.

- Jestem taka jak w Monteloup. - Wtedy byłaś radosna,

- ...a ja byłem w tobie zakochany. - A teraz?

Bez przerwy.

A więc, jestem.

Jesteś, bo chcesz się zemścić.

Potem wrócisz do swojego świata.

Nie zgadzam się.

Kocham cię i dopóki żyję, zostaniesz tutaj.

Nie, proszę.

Nienawidzę cię.

Nienawidzę cię.

Nienawidzę siebie.

Wiem.

Ale ja kocham cię za nas oboje.

Zostaw mnie.

Litości, pani, Mam dwie sieroty na utrzymaniu.

Nigdzie tego nie zobaczycie. Tylko tutaj.

Szczęście i zdrowie za jedyne 2 sous.

Nie 3, nie 4 i nie 5. Tylko 2.

Komu wafelki?

Ten cudowny proszek wyleczy każdego...

Litości dla żołnierza.

Pani Markizo?

Oto rożek wafelków,

żebyś zapomniała o wszystkim i uśmiechnęła się.

Ten mały uparciuch ma jedną słabość: łakomstwo.

A wiecie, że nawet za nie zapłacił.

Przecież nigdy nie płacisz.

Dzisiaj jesteśmy bogaci.

Albo wkrótce będziemy, prawda Flipot?

Dzisiaj zdajesz egzamin.

Idź, twoi egzaminatorzy czekają. Powodzenia.

To okropne, przez was mogą go złapać.

Jeśli złapią, to znaczy że się nie nadaje i

nie może z nami zostać.

Złodziej! Łapać złodzieja!

Nasza kolej.

Udało się? Poradził sobie.

Brawo, Flipot. Zasłużyłeś na dyplom.

Trzeba to uczcić. Opróżnimy jakąś butelkę.

- Tylko jedną? - całą piwniczkę.

- Znowu się złościsz? - Zawsze, gdy widzę moich wrogów.

- To Brinvilliers. - córka prefekta?

Zeznawała przeciwko Joffrey'owi. Dostanie nauczkę.

- Zabierz jej biżuterię. - Tu, w biały dzień?

- Zaczekamy do zmroku. - Boisz się?

Stańcie za rogiem, zaatakujemy tę karetę.

- Zwariowałeś? - Idziemy.

- Ty zostaniesz tutaj. - Nie

Nie odbierzesz mi tej przyjemności.

O co chodzi? czego chcecie?

- Zobaczysz, wywłoko. - człowiek z psem.

Biegnij!

Zostaw!

- Uciekaj, nic ci nie zrobi. - A ty?

Nic mi się nie stanie.

Chodź, Sorbona.

A to jak zwykle dla panienki Barbe.

Już nie trzeba. Wszyscy wyjechali.

Rodzina pana Fallot uciekła przed policją.

A moje dzieci? One też.

- Dokąd? - Nie wiadomo. Fallot był

zbyt niezależny i przepędzono go z trybunału.

Nie głosował tak jak trzeba na procesie jakiegoś czarownika.

A Barbe?

Pracuje w oberży pod "Dzielnym Kogutem",

ale takie oberże są wszędzie.

Prawie na każdym rogu.

No, dalej, opowiadaj. Przecież mówię.

No to mów!

Gdzie calembredaine? A biżuteria?

Czeka na ciebie na górze.

Gdzie byłaś?

Moi synowie gdzieś zginęli.

I Barbe, ich opiekunka.

Tutaj można zginąć tylko na szubienicy w Montfaulcon.

Przecież nie mogli ich wszystkich powiesić.

Nie martw się. Znajdziemy ich. Obiecuję.

- Rodogone, Egipcjanin. - co Rodogne?

Jest na dole.

Co tu robisz? chcesz mnie sprowokować?

Przychodzę jako przyjaciel.

Mam wiadomość od szefa.

- 0d wielkiego coesre'a? - Tak.

Byłaby wielka szkoda,

gdyby któregoś dnia ci chłopcy usmażyli się na

placu Greves, tylko dlatego,

- że zapomniałeś o naszych prawach. - To znaczy?

Spytaj karła,

jak udało mu się uciec przed policyjnym psem.

Markiza uratowała mi życie.

Pies jej słucha.

- Wszystko wytłumaczę. - Nie. To, męska sprawa.

Co mam powiedzieć szefowi?

Nie denerwuj się, jestem posłańcem.

Wiesz, co cię spotka, jeśli nie wrócę?

Sprawa jest prosta. Dojdziemy do porozumienia.

Nie kłóćmy się przez jakąś dziewkę.

Markiza pójdzie do szefa.

Taka piękna kobieta szybko go przekona.

To jego rozkaz? Tak.

Chodź, pójdziemy razem.

Nie ruszać się, rozumiecie? I żadnej broni.

Wystarczy jeden strzał, a szef każe cię zabić.

A bez broni? Może być?

Puść go.

Oszalałeś?

Pusc go!

Skoro już nie ma tego łotra, możesz nam to wyjaśnić?

- Jeśli zdradziła, zapłaci głową. - Nie lubimy tu zdrajców.

W żadnym razie.

Znam właściciela psa. Wy też go znacie.

To obrońca mojego męża, którego chcieliście ocalić od stosu.

Twój adwokat zamienił togę na policyjny mundur.

On ijego pies, to nasi śmiertelni wrogowie.

Jeśli pracuję dla policji, dlaczego uratowałam Barcarole.

Jaśnie pani jest miłosierna.

Proszę o wsparcie, pani Markizo.

Dość tego. To dzięki niej nie zabiłem Rodogone'a.

Uniknęliśmy krwawej wojny, na którą

policja tylko czeka.

To ona uratowała nas przed masakrą.

Już nie damy się nabrać.

Mam gdzieś człowieka z psem. Jesteś z nami.

Uratowałaś życie bandycie.

O co chodzi? To niespodzianka.

OBERŻA POD DZIELNYM KOGUTEM

Barbe.

Jaśnie pani. Już nie pani.

Nianiu.

- Gdzie byłaś? Gdzie są dzieci? - Nie martw się, pani.

Gdzie dzieci?

Tu nie mogłam się nimi zająć.

Twoja siostra uciekła,

więc znalazłam im niańkę w Neuilly..

O nie, nygusie. wynocha, łotrze, za drzwi.

Komentoj

No comments yet. Be the first to leave one.

Keep it about this subtitle — sync, quality, typos.500 characters left