La unuaj 200 linioj.
Po szczycie UE znalazła się pani pod ostrzałem krytyki.
Zgadza się.
Za nadinterpretację gróźb otrzymanych przez zagraniczny wywiad.
Pewne osoby wprost wyrażały chęć wywołania zamieszek.
Doszło do masowych aresztowań.
Niestety infiltracja dotknęła pokojowych demonstrantów.
Czy to mogło przyczynić się do eskalacji przemocy?
Wina leży po stronie organizatorów zamieszek.
Doszło do nich na Valdemars väg, gdzie ucierpiał jeden z policjantów.
Owszem, policjantów obrzucono kamieniami.
Koledzy wzywali posiłki, ale te nie dotarły.
Sądzimy, że ktoś zakłócił nasze połączenie.
I dlatego też krytyka uderzyła w dowódców operacji.
To był trudny dzień. Na wielu płaszczyznach.
Może po prostu nie odebrano połączeń z Valdemars väg?
Nic na to nie wskazuje.
NAPROSTOWANIE
5-0 do 51-14-20. Odbiór.
Tu 14-20. Odbiór.
Jesteście już na Spårgatan 2? Odbiór.
Już dojeżdżamy.
Jakieś nazwisko? Albo kod? Odbiór.
Żadnego nazwiska.
Spotka się z wami sąsiadka, która dzwoniła.
Zrozumiałem.
5-0. Bez odbioru.
Na następnym w prawo.
Dobry wieczór.
To tutaj.
Nie chcę, żeby mnie zobaczył.
Jasne, może pani wrócić do domu.
Dziękujemy.
Hagel. Kojarzę to nazwisko.
Sprawdź, czy jest notowany.
Do dzieła.
Dobry wieczór. Mamy zgłoszenie w sprawie zakłócania porządku.
Jest ktoś w domu?
Jest żona, ale kąpie się.
Możemy z nią porozmawiać?
Chyba pomyliliście domy.
To sąsiedzi. Też ich słyszałem.
Sądziłem, że w tej okolicy coś takiego się nie zdarza.
Coś się stało w rękę?
Halo?
Jesteśmy z policji.
Jenny, tak?
- Jenny? - Już kończę.
Dobry wieczór.
- Wszystko w porządku? - Tak.
Krwawisz.
Poślizgnęłam się w wannie.
Mogę spojrzeć?
Muszę kupić matę łazienkową.
Czym się zajmujesz?
Prowadzę firmę.
- Sporo zarabiasz? - Więcej niż ty.
To akurat żaden wyczyn.
Siedział za napaść. Podtapiał swoją byłą.
Jesteś pod wpływem?
- Alkohol, narkotyki... - Nie.
- A mąż? - Skąd! Nie cierpi narkotyków.
Spokojnie, nie słyszy nas.
Proszę powiedzieć, co się stało.
Cały czas twierdzi, że się poślizgnęła.
Jest przerażona.
Wyszła za kompletnego dupka.
Wiedziałem, że kojarzę to nazwisko.
Bił swoją byłą.
Prawie zginęła w wannie.
Dostał sześć miesięcy, wyszedł po trzech.
A ile dostanie za to?
- Nic. - Jak to nic?
Ale możemy to zgłosić?
Jeśli żona nie zezna, wyjdzie po 24 godzinach.
A wtedy oberwie jej się mocniej.
Zbadam pani plecy. Proszę mówić, co pani czuje.
Dobrze, proszę się odwrócić. Może pani opuścić bluzkę.
Zobaczmy
- Zbadam pani brzuch. - Dobrze.
- Jakieś urazy głowy? - Tak.
- Utrata przytomności? - Nie.
Sprawdzę jeszcze
Może pani usiąść.
Zrobimy jeszcze rentgen klatki piersiowej. Zaraz wrócę.
Postępujesz słusznie.
Co robisz?
Ulf mnie odbierze. Porozmawiamy w aucie
Mogłaś zginąć.
- Nie było cię tam. Nic nie wiesz. - O wszystkim wiemy.
- Co mam zrobić? - Złożyć doniesienie. Aresztujemy go.
A potem wypuścicie go na czas procesu.
- Co będzie ze mną? - Dostaniesz tymczasowe lokum.
To trochę trwa. O ile w ogóle się je dostanie.
Możesz się zatrzymać u mnie.
- Co? Poważnie? - Tak.
Albo
Dopóki czegoś nie znajdziesz.
- Zapraszam. - Dzięki.
To tutaj.
Przepraszam za bałagan.
Nie pościeliłam łóżka.
- Ładne mieszkanie. - Dziękuję.
- Mieszkasz sama? - Tak.
Ja całe życie mieszkałam z facetami.
On potrzebuje pomocy.
I właśnie w ten sposób mu pomagasz.
Dobrze. Kiedy może dostać mieszkanie?
Za trzy tygodnie?
Musi coś dostać wcześniej.
Jasne... rozumiem.
Jutro zadzwonię do pomocy społecznej. Dziękuję.
Wiemy, gdzie nocuje dziś Jenny Hagel?
- Tak, zawiozłam ją. - Dobrze.
Odbierzesz ją jutro? Ma spotkanie z panią prokurator.
- Pewnie. - Świetnie. Na razie.
Co oni sobie myślą?
Poprzednim razem dali nam pytania wcześniej.
Co nie? Zaczekaj chwilę.
Tak? Rozumiem, ale
Owszem, ale potrzebujemy czasu, żeby się przygotować.
Tak, to ważne, bo
W porządku, pogadamy później. Pa.
- Co tu robisz? - Miałam spytać o to samo.
Przyleciałam wcześniej ze Sztokholmu.
A ja wynajęłam mieszkanie.
- Komu? - Nie znasz.
Nie!
Ofierze przestępstwa.
- Cholera, Kattis. - Inaczej nie złożyłaby doniesienia.
Prosisz się o kłopoty.
Wiem, co można, a czego nie.
Znajdź sobie dobrą wymówkę.
Bo prędzej czy później ktoś zacznie pytać.
Tak jest! Góra
Cholera
Chyba bawiliście się do późna?
Przed pójściem do pubu poszliśmy do szpitala.
- Tam gdzie Karl Kronvall? - Kazali mi czekać na zewnątrz.
Tu Johan.
Koleś jest w śpiączce, ale i tak siedzieli tam godzinę.
Huss?
Czy Jenny Hagel mieszka u ciebie?
- Tak... - Wycofała zarzuty.
- Co? - Koleś znów jest na wolności.
- Hej. - Nie chcę z tobą rozmawiać.
- Co robisz? - Wyprowadzam się.
Jestem gotowa! Weźmiesz moje rzeczy z łóżka?
- Dzień dobry! - A ty co tu robisz?
Poprosiła o podwózkę. Nie moja wina.
Bierz jej rzeczy i wyjdź.
Ładna jesteś.
- Wiesz o tym? - Słucham?
Mieszkasz tu sama?
Masz chłopaka?
- Może dziewczynę? - Wynoś się.
Wielkie dzięki za pomoc.
Wynocha!
- Sytuacja wygląda źle. - Chciałam jej pomóc.
Jenny twierdzi, że jej groziłaś, żeby zeznała.
Ja? Jest przerażona.
Wiedziałeś o tym?
Odradziłbym jej to.
Nie było żadnej groźby.
Jenny Hagel już wcześniej okłamała policję.
Dobrze, to wszystko.
Rozumiem, że jesteś zły.
Mam w nosie, gdzie zatrzyma się Jenny Hagel.
Ale nie działaj za moimi plecami.
Jesteśmy zespołem.
Zrozum to wreszcie.
- Na pewno należę do zespołu? - Ty mi powiedz.
Ledwie zaczęłaś, dołączyłaś do wydziału zabójstw.
To nie był mój pomysł.
Chciałaś być jedną nogą gdzie indziej.
Decyzja należy do ciebie.
Halo?
Tym razem to Jenny nas wezwała.
- A on? - Tutaj go nie ma.
Na zdrowie!
- Twoja żona jest w szpitalu. - Znowu się przewróciła?
Znowu została pobita.
Siedzę tutaj już od paru godzin.
Gówno prawda.
- Zapytajcie Polaka. - Szef był tu cały dzień.
- Zagroziłeś, że go zwolnisz? - To wy tu grozicie ludziom.
Mam świadka. Wynoście się!
- Siadaj! - Co jest?
Co tu się dzieje?
Podejrzenie o napaść. A ty to kto?
Jestem właścicielem firmy. To mój partner.
- Możemy porozmawiać na osobności? - Jasne.
Proszę, to dokumenty Marka.
Ulf ma na niego haka?
Nie rozumiem. Płacimy zgodnie z umową.
Kryje twojego partnera.
Zgrywa głupiego. Jak ty.
Nie odpowiadam za to, co robi Ulf.
Dziękujemy.
- W końcu ją zabije. - Musimy go jakoś powstrzymać.
Znajdzie się sposób.
No comments yet. Be the first to leave one.