Narco-Saints (수리남) - First Season

Narco-Saints (수리남) - First Season

Elŝuti Polish Subtekston

Sezono 1

Eldonaj informoj

Narco-Saints S01 720p NF WEB-DL DUAL DDP5 1 Atmos H 264-SMURF
Narco-Saints S01 1080p NF WEB-DL DUAL DDP5 1 Atmos H 264-SMURF
Narco-Saints S01 KOREAN 1080p NF WEB-DL x265 10bit HDR DDP5 1 Atmos-SMURF
Narco-Saints S01 1080p NF WEB-DL DDP5 1 Atmos x264-MARK
Narco-Saints S01 1080p NF WEB-DL Atmos DDP5 1 x264-HBO
Narco-Saints S01 KOREAN WEBRip x264-ION10
Komentaĵo de Pati1989
Oficjalne tłumaczenie z Netflixa Torrent: https://rarbgmirror.org/torrents.php?search=narco+saints

Etikedoj

other
Publikigita je: 2022-09-09
Elŝutoj: 9
Aŭdhandikapuloj: No

Antaŭrigardo de Polish subtekstoj

La unuaj 200 linioj.

SERIAL INSPIROWANY PRAWDZIWĄ HISTORIĄ

POSTACI I WYDARZENIA ZOSTAŁY ZMIENIONE

2009 GRANICA SURINAMU

Słyszeliście o Surinamie?

Pewnie nie.

To państewko w Ameryce Południowej, nad Brazylią.

Zamieszkuje je pół miliona ludzi.

Są wielu ras, mówią wieloma językami. Połowę kraju pokrywa dżungla.

A ponad połowa populacji jest zamieszana w handel narkotykami.

Co w takim miejscu robi Koreańczyk?

Historia, którą wam opowiem, wszystko wyjaśni.

Może trudno w to uwierzyć, ale wszystko, co powiem,

naprawdę mi się przytrafiło.

Pewnie wiele osób będzie chciało podważyć prawdziwość moich słów.

Wysłuchajcie mnie. Potem sami zdecydujecie.

SERIAL NETFLIX

W 1968 roku, kiedy się urodziłem,

mój ojciec pojechał do Wietnamu jako ochotnik.

Pięć długich lat walczył w dżungli,

dopóki Amerykanie się nie wycofali.

DONGDUCHEON, YANGJU KOREA

Okulał na wojnie.

Dzień po powrocie do domu podjął pracę.

Na jedynym zdjęciu, na którym widać było jego twarz,

trzymał karabin.

Zastanawiałem się, co robił w tym dalekim kraju

i do czego był mu ten karabin.

Z jakiegoś powodu bałem się go spytać.

Rozgryzłem to dopiero 30 lat później.

W gimnazjum zacząłem ćwiczyć judo. Zasugerował mi to nauczyciel.

GIMNAZJUM DONGBO

To dlatego, że mogłem iść do szkoły i najeść się za darmo.

Złap go porządnie.

Skup się na nogach!

No proszę!

Miałem 14 lat i właśnie zacząłem trenować.

Kang Ingu!

Wtedy zmarła moja matka.

JOGURT

Zemdlała w środku zimowej nocy, kiedy roznosiła jogurty.

Znaleziono ją po trzech godzinach.

Wraz z młodszym rodzeństwem płakałem bez końca,

ale mój ojciec nie uronił ani jednej łzy.

Nic, tylko pił soju, jadł sfermentowaną płaszczkę

i nie mówił ani słowa.

Ojciec uwielbiał fermentowane płaszczki.

Utrzymywał naszą trójkę, jeżdżąc betoniarką.

Sześć lat jeździł po 20 godzin dziennie.

Dłużej nie mógł.

Wtedy zrozumiałem, czemu nie płakał na pogrzebie matki.

Ciężar długów i trudy codziennego życia

stłamsiły żal, który wtedy odczuwał.

Musiałem jakoś zarabiać.

Za dnia sprzedawałem wino ryżowe wędrowcom na górze Soyo.

Proszę bardzo.

A nocą pracowałem w barze karaoke.

Życzę miłego wieczoru.

- Tylko tyle możesz wypić? - Napij się!

Tak nauczyłem się wielu rzeczy, których nie uczą w szkole.

Dziękuję, proszę pana. Życzę miłego wieczoru.

PROSZĘ NIE PARKOWAĆ

Ponieważ rzadko bywałem w domu, panował w nim straszny bałagan.

Posprzątaj tu, łobuzie. Cholera.

Zrozumiałem, że sam nie dam już rady.

Wydzwaniałem do dziewczyn, które mówiły, że mnie lubią.

Cześć, tu Ingu. Jak się masz?

Zadzwoniłem, żeby zapytać…

No…

Wyjdziesz za mnie?

Nie żartuję!

Długo o tym myślałem, zanim zadzwoniłem.

Pieniądze?

Możemy zacząć oszczędzać.

Wiesz, co powtarzają dorośli. Pieniądze pojawiają się po ślubie.

Dom?

Daj spokój, kobieto.

Jak zaoszczędzimy, to kupimy sobie dom.

Po co tyle pytań?

Mieszkanie?

Czy to nie przesada?

Nie nadajesz się. Zapomnij, że pytałem.

Wszystkie były zaskoczone moimi oświadczynami.

Ale jedna się zgodziła i wprowadziła się ze swoimi bagażami.

Tym razem to ja byłem zaskoczony.

PAN MŁODY – KANG INGU PANNA MŁODA – PARK HYE-JIN

Dzięki żonie moje życie stało się normalne,

a gdy rodzeństwo skończyło liceum, mogliśmy odetchnąć.

A po drodze urodziły się moje własne dzieci.

Po ich urodzeniu „jakoś to będzie ” przestało wystarczać.

Nauczyłem się naprawiać auta i otworzyłem warsztat koło amerykańskiej bazy.

Jak się masz?

- Dzień dobry. - Dzień dobry.

A dzięki koledze z treningów judo

zacząłem dostarczać jedzenie do bazy.

Żeby przeżyć, nauczyłem się angielskiego.

- Jak się masz? - Ingu, kolego.

Ładnie wyglądasz. Masz dobrą cerę.

Bo mój czosnek oczyszcza ci krew.

Co za bzdury.

Ale przyznam, że jak na tę cenę, twój czosnek jest całkiem dobry.

To może kupisz też moją cebulę?

Dam ci bardzo dobrą cenę.

Przyjdź później, pośpiewamy i pogadamy.

W barze zostałem menedżerem. Dostawałem prowizję za każdego klienta.

W końcu wykupiłem bar.

Kupiłem też mieszkanie, choć musiałem wziąć duży kredyt.

EGZAMINY NA KONIEC CZWARTEJ KLASY KANG HYUNGJU

Mój pierworodny był mądry, jak ja.

Wynagradzał mi ciężką pracę.

- Tato! - Cześć.

Mogę jutro pójść na karaoke?

Bar tatusia jest tylko dla amerykańskich żołnierzy.

Nie masz amerykańskiego obywatelstwa.

Myślałem, że ustawiłem się na całe życie.

Ale nie byłem pewien, ile jeszcze tak wytrzymam.

CZOSNEK GOCHUJANG

Życie dalej mi ciążyło.

To twój bar? Rzuć robotę, jeśli nie chcesz pracować!

- Zawołaj chłopaków! - Pokażę ci!

Matka i ojciec tak właśnie żyli.

Nigdy nie brali nas do restauracji.

Bezustannie walczyli, żeby związać koniec z końcem,

a potem umarli.

Jaki jest sens żyć tylko po to, żeby żyć?

Wiedziałem, że nie mogę pozwolić, żeby moje dzieci też tak żyły.

Musiałem coś zmienić.

OFERTY PRACY

Zobaczmy.

Głuptas!

No proszę.

Wróciłem z wyprawy dookoła świata i tak mnie witasz?

Ale się odstawiłeś.

Miałeś sprzedawać ryby, a nie paprać włosy pastą sojową.

Nie aresztowali cię?

A co ty tam wiesz? Tkwisz na tym małym półwyspie.

To najnowsza moda z Shinjuku.

To dla żony i dzieciaków.

Rany. Przydadzą się na szmaty.

Szmaty w kwiaty.

Nie znasz się.

Poczekaj, aż żonka je zobaczy. Oszaleje na ich punkcie.

Pomasuj mi ramiona. Strasznie bolą.

Czekaj.

- Kim pani jest? - Co?

Nie tak mocno!

- Staruszko, nie opętuj Eungsoo. - Kurde!

Opuść to ciało!

Podoba ci się, co?

- Samhap. Smacznego. - Dziękuję.

- Podgrzać zupę? - Jest pyszna.

Kiedy byłem w dziewiątej klasie, zmarł mój tata i zrobiło się ciężko.

Więc nie poszedłem do liceum.

Nie przyjęliby cię.

Miałeś fatalne oceny. Mów, jak było.

W każdym razie nie poszedłem. Zacząłem rozpytywać o statki.

Po 20 latach tyrania na łajbach

wciąż ledwo mnie stać na utrzymanie dziecka. Masz tak samo?

Obaj robiliśmy gówniane rzeczy, byle coś zarobić.

Takie jest życie.

Moje nie jest wyjątkowe.

Pamiętasz, co powiedziałeś, kiedy rzuciłeś judo?

Mówiłeś, że musisz coś zrobić, inaczej twoje życie będzie do dupy.

Ale potem tyrałeś jak wół i co z tego masz?

Przynajmniej kupiłem mieszkanie, durniu.

Idioto, ono nie należy do ciebie, tylko do banku.

Ledwo możesz spłacać raty.

Jak będzie tak dalej, obaj będziemy mieli przerąbane.

Będziemy tyrać, póki nie wykitujemy.

Gadasz jakieś bzdury.

O co ci naprawdę chodzi?

Obżerasz się płaszczką.

Wiesz, że 99% płaszczek pochodzi z Chile?

Ale są sprzedawane jako produkt krajowy.

A nie są tanie.

Podobno nawet importowane z Chile są teraz za drogie.

Co to za gadka o rybach? O co ci chodzi?

Chodzi mi o to…

Co by było, gdybyś za darmo sprowadził płaszczki do Korei

i tu je sprzedał?

Gdyby to było takie proste, ktoś by już to zrobił.

Jakby kasa leżała na ulicy.

Ale kto by ci dał płaszczki za darmo? To bzdura.

Jest taki kraj, w którym nikt ich nie je. Wyrzucają je!

I tylko ja o tym wiem.

Słyszałeś o Surinamie?

Surinam? To kraj?

Widzisz? Nikt o nim nie wie.

Ja 20 lat spędziłem na morzu,

a w tym roku byłem tam po raz pierwszy.

Patrz.

To ten kraik nad Brazylią.

Tylko pół miliona ludzi.

A wybrzeże roi się od płaszczek.

Ale ludzie tam myślą,

że one dziwnie wyglądają i strasznie cuchną,

więc je wyrzucają.

Zapytałem głównego rybaka, tego bezzębnego dziadka.

Sprzedałby je za bezcen!

Gdyby dało się je sprowadzić tutaj, sprzedać je w Korei,

to co by było?

Komentoj

No comments yet. Be the first to leave one.

Keep it about this subtitle — sync, quality, typos.500 characters left