The Virtuoso

The Virtuoso

Descargar subtítulo en Polish

Información de lanzamiento

The Virtuoso 23 976 FPS Web
Comentario por erynap

Etiquetas

web
Publicado el: 2021-08-21
Descargas: 41
Para personas con discapacidad auditiva: No

Vista previa de los subtítulos en Polish

Las primeras 200 líneas.

Wolisz pracę w korporacji czy w rządzie?

Zazwyczaj jest to kompletne dokumentacja.

Daje ona czas na planowanie.

Planujący, zazwyczaj preferują niski profil. .

Nierzucanie się w oczy jest bezpieczniejsze.

Ten niski profil prawie nie powoduje zaburzeń.

Niski profil jest niespektakularny.

To czas może stać się problemem.

Może będziesz musiał przyspieszyć bieg spraw.

Twój trening pozwala ci zwolnić oddech,

ułatwia ci uspokojenie serca.

Dwa funty ciśnienia i...

Ale zorganizowana przestępczość lubi widoczną deklarację.

Niech wiedzą, że tam byłeś. Wyślij wiadomość napisaną krwią.

Ten pracodawca, rzadko daje więcej niż nazwisko, .

a często nawet nie to.

To zwiększa ryzyko i zwiększa opłatę.

Ale wiesz, że to też jest ryzyko.

Inne ryzyko związane z przestępczością zorganizowaną:

tworzy wrogów.

Doświadczenie nauczyło cię, że nie będzie wzywać pomocy

dopóki nie odkurzy jego kasy.

i przynajmniej włożyła majtki.

To bardzo ważne, abyś nie okazywał pilności.

Ufasz swojemu planowaniu, swojej dokładności.

Za dwie minuty zadzwoni do recepcji.

Masz piętnaście do 30 sekund na połączenie z dyżurnym kierownikiem, .

Jakiś niskopoziomowy głupek pracujący na cmentarnej zmianie.

Zadzwoni albo do szefa, albo do szefa ochrony.

Oboje będą w domu i będą spali.

Telefon dzwoni raz na sześć sekund.

Typowo zadzwoni cztery razy, zanim ten będzie na tyle przytomny, by go odebrać. .

To kolejne 18 sekund. -

Kolejna minuta do przyjazdu policji.

W tej części miasta policja powinna przybyć w ciągu trzech minut.

Jesteś profesjonalistą... .

ekspert poświęcony wyczuciu czasu i precyzji.

Wirtuozem.

Utrzymujesz swoje narzędzia w nieskazitelnym stanie.

Perfekcja wymaga precyzji.

Precyzja wymaga wytrwałości.

Żyjesz poza siecią tak bardzo, jak to możliwe.

Nie zostawiasz śladu po swoim prawdziwym ja.

Jesteś cieniem.

Utrzymujesz swoją prawdziwą tożsamość pod ochroną.

Unikasz amerykańskiej poczty

twoja skrzynkę pocztową prowadzona jest przez niezależną firmę. .

Nie ma nazwisk.

Nie ma śladu.

Upewniasz się, że proces, aby zaangażować cię .

jest wystarczająco złożony, aby zachować anonimowość.

Możesz przegapić niektóre zadania. .

Postrzegasz to jako koszt prowadzenia biznesu.

Jednakże, ty ustalasz swoją opłatę kompensacyjną. .

Hmm?

Rozpoznajesz kod.

Idź.

Wykraczasz poza ustalony protokół.

To jest jednorazowy przypadek.

A potem wrócimy do procedury.

To krótkie ramy czasowe.

- Jak krótko? - Czterdzieści osiem godzin.

Niewiele czasu na planowanie.

To wypadek.

Czy warto?

Widzę podwójnie.

Pozwólcie mi wyrazić się jasno. Krystalicznie czysty.

Za tę opłatę...

jest delikatny.

Specjalny wynik wymagany przez klienta.

Zrozumiałem. - Dobrze.

Wiedziałam, że tak będzie. Znamy się od dawna.

Nie stawiaj mnie w złym położeniu.

Zadzwoń do mnie, kiedy to się skończy.

Szczegóły?

Już dziś możesz dyskretnie zapytać...

o 6:32.

Sześć, trzy, dwa.

Musisz sprawić, żeby to wyglądało na wypadek.

Nie masz nic przeciwko dodatkowej złożoności w ogóle. .

Ale żeby zrobić to dobrze, potrzebujesz więcej czasu na planowanie.

I na domiar złego, brak nagłówków.

Cicho.

Plan tworzy się w twojej głowie.

Musisz trafić dwucalowy ruchomy cel

na samochód jadący ponad 60 mil na godzinę z odległości 50 jardów.

A ty masz tylko jeden strzał.

Pęknięta opona powinna go ściągnąć ostro w prawo.

Przewróci się, co powinno spowodować, że uderzy w ten właśnie budynek.

To jest pospieszne. Wiesz o tym.

Żałujesz, że nie masz więcej czasu.

Ale to jest plan. Będzie musiał wystarczyć.

Znasz zasady.

Nie spiesz się.

Nie wahaj się.

Hej, mamo.

Mamo! Tutaj, podaj!

Dobra, kopnij to.

Nieźle, mamo.

Nie rozpraszaj się.

Ostrożnie.

Już się robi. Nie martw się. Zajmę się tym.

Nie pytaj.

Uważaj!

Mamo!

Mamo! Mamo!

Dzwońcie na policję! - O, mój Boże!

Niech ktoś zadzwoni na 911!

Odpręż się.

To tylko ja.

Twój ojciec był dobrym żołnierzem.

- Tak pan powiedział. - To jest fakt.

I ty też.

Tak mówią medale.

To firma rodzinna.

Pomyślałem, że mogę cię tu znaleźć, skoro nie odbierasz telefonu.

- Potrzebowałem trochę czasu. - Rozumiem.

Do tej pory byłaś idealna, w punkt.

Pospieszyłem cię, wiem. Nic nie mogłem na to poradzić.

To moja wina, nie twoja.

Tak.

Uszkodzenia uboczne. To się zdarza.

Wiesz o tym.

To nie jest Amarijah.

Wiem, co się tam stało.

Nie pozwól, żeby to do ciebie dotarło, dzieciaku.

Nie jestem.

To nie twoja wina.

Czy ojciec opowiadał ci kiedyś o Pinkville?

Nie. Nigdy o tym nie mówiłem.

To nie jest zaskakujące.

Tam się poznaliśmy, no wiesz... Pinkville. Ja i twój staruszek.

Byliśmy tylko młodymi dzieciakami, świeżo po obozie.

Pewnej nocy oficerowie powiedzieli nam,

"Jutro spotkacie wroga, cały batalion żółtków,

Vietcong, który zabił twojego...

przyjaciół, krewnych, którzy zabiliby twoją rodzinę.

i zgwałcić twoją siostrę, gdyby mogli."

Więc my, dzieciaki, naćpaliśmy się, a oficerowie po prostu to wypili,

bo, wiesz, oni byli...

Przygotowywali nas, jak to się mówi.

Byliśmy więc przygotowani i...

obudziliśmy się o 3:00 rano, wskoczyliśmy do helikopterów i...

wystartowaliśmy...

zabić lub zostać zabitym.

To naprawdę proste, gdy się nad tym zastanowić.

Dopiero na koniec, gdy dotarliśmy na miejsce,

już wywiad był zły, bo zwykle był.

Bo nie było wrogiego ognia. W ogóle nie było żadnego ognia, naprawdę.

Byli tam tylko starsi panowie,

kobiety i dzieci,

siedzieli przy ognisku, podgrzewali ryż na śniadanie.

Więc oficerowie zebrali wszystkich...

starców, kobiety i dzieci,

nawet ich świnie, psy, koty i...

wpychali je do rowów.

Zatrudnili nas, to znaczy mnie i twojego staruszka,

żeby, um... rozstrzelać ich.

Tak też zrobiliśmy. Klip za klipem.

Jak para automatów wpatrujących się w siebie, po prostu strzelających i...

Więc nie mogliśmy zobaczyć celu,

krew i... rzeź.

Aż przestaliśmy strzelać.

A potem, jakkolwiek złe to było,

Kiedy było już po wszystkim, zaczęliśmy jeść obiad tuż przy rowach.

I, wiesz, może 10, 15 stóp od ciał,

od smrodu i jęków.

W każdym razie, nagle usłyszeliśmy ten hałas. To było wycie, pisk czy coś takiego.

Może to była jedna z ich świń.

Idziemy na początek rowu i zaglądamy po raz pierwszy do środka.

I to jest...

To nie jest żadna świnia. Nie, proszę pana.

To mały chłopiec,

dwa, może trzy, trudno powiedzieć.

Ale jego matka musiała go ochronić własnym ciałem.

A on był za młody, żeby wiedzieć, że powinien po prostu grać martwego, głupi dzieciak.

Więc cały oddział go obserwuje,

Czołgając się na małych rączkach i nóżkach po martwych ciałach,

prawdopodobnie cała jego rodzina.

A potem, uh, nikt z nas się nie rusza.

My tylko patrzymy.

Może po prostu kibicujemy dzieciakowi.

Aż dociera na szczyt i zaczyna uciekać w stronę dżungli.

Dżungli.

I nadal nikt z nas się nie rusza.

A potem ten mały facet, ten oficer, ten porucznik,

podbiega do nas i jeszcze kończy swoje racje K.

I widzi nas wszystkich wpatrzonych w linię drzew,

i wtedy zobaczył dzieciaka, może 30 jardów dalej, wciąż biegnącego.

Spojrzał na mnie, na twojego staruszka i powiedział: "Załatw go".

Wskazując na dzieciaka. "Załatw go".

"Zastrzel go."

Więc patrzę na twojego staruszka, a on patrzy na mnie i...

W jego oczach widzę jak na dłoni, że nie może, że już po nim.

Więc patrzę na tego porucznika,

a ten bezduszny, mały, skurwysyński kutas, ludzka, pierdolona istota...

patrzy na mnie i uśmiecha się.

Wskazał na dzieciaka i powiedział: "Załatw go, do cholery".

"Zastrzel go."

Tak.

More Polish subtitles for The Virtuoso

Comentarios

No comments yet. Be the first to leave one.

Keep it about this subtitle — sync, quality, typos.500 characters left