Esimesed 200 rida.
– Mieszkam w tym mieście już od dziesięciu lat.
W dniu, w którym się tu przeprowadziłem,
jakiś facet został ścięty na ulicy.
Mama była trochę przerażona.
Miałem wtedy 18 lat.
Fotografia zawsze była moją pasją,
dlatego przyjechałem tu na studia.
West London Uni było okej,
choć kosztowało więcej, niż tata mógł sobie pozwolić.
Fotografia to coś, co albo się ma, albo nie,
więc szkoła była dobra właściwie tylko ze względu na jednego nauczyciela,
profesora Malone’a.
W zasadzie wziął mnie pod swoje skrzydła.
Skończyłem studia, zostałem freelancerem,
robiłem wesela, gówniane fuchy.
Było ciężko.
A potem, w tym dziwnym stylu, w jakim działa wszechświat,
skończyło się na tym, że zamieszkałem z profesorem Malone’em.
To znaczy, z Albertem.
Nie, nie tak, jak myślicie.
Nic dziwnego, jasne?
Po prostu zostaliśmy przyjaciółmi.
Nie sprawiam problemów,
trzymam się na uboczu,
więc wszystko dobrze nam się układało,
przynajmniej przez jakiś czas.
Jestem w czarnej dupie, co?
Chcą cię hospitalizować
przez pierwszy tydzień leczenia.
Nie chcę.
Żadnego leczenia.
Mam inne plany.
Jakie plany?
Jestem za młody na takie gówno.
No cóż.
Co mam niby zrobić?
Nic.
To ja mam tego pieprzonego guza.
Ty jesteś w porządku.
Nie, ja...
Kurwa, chce mi się płakać.
Jest, jak jest.
Lekarze mówią, że w najlepszym wypadku mam rok.
Zobaczymy.
Lekarze tak naprawdę niczego nie wiedzą.
Chcą więcej krwi.
Może wróć już do domu?
Wezmę taksówkę, jak skończę.
Beth, pospiesz się tam.
Spóźnimy się.
Chwileczkę, Todd.
Co ty tam robisz?
Beth!
Przepraszam.
– Mówiłem ci 20 minut temu, że wyglądasz dobrze.
Taksówka już czeka.
Mam wyniki badań pana Malone’a.
Widzisz to?
To nowotwór złośliwy.
Niestety przeszedł niezauważony
przez stadium pierwsze, drugie i trzecie.
To nie są dobre wieści.
Można leczyć chemioterapią,
ale to agresywne leczenie.
To nie byłoby łatwe dla kogoś w wieku pana Malone’a.
Ile mu zostało?
Z chemią...
Nie więcej niż rok.
– Może mi powiesz, o co w tym wszystkim chodziło?
Co?
Twoje zachowanie.
Jakie?
Dziwne, Beth.
Co jest z tobą dziś nie tak?
Po prostu jestem zmęczona.
Cóż, ośmieszyłaś mnie.
Co Jack i Sarah sobie, kurwa, pomyślą?
Przepraszam.
– Następnym razem, jeśli nie chcesz iść, to powiedz.
Chciałam iść, Todd.
Nie, gdybyś chciała,
to nie siedziałabyś tam jak zamroczona,
jakbyś miała jakiś problem.
Musisz się udzielać w rozmowie, Beth,
bo inaczej jaki jest sens, żebyś tam była?
Od tygodni jesteś nieobecna.
Nie wiem, jak długo jeszcze to wytrzymam.
Potrzebuję drinka i idę spać.
Dobranoc.
Teraz możesz
pieprzyć się tylko z brzydalami, Sean.
Nie, nie.
Mówię tylko, żeby nie skreślać
przypadkowych brzydkich numerków.
Czemu zawsze szukamy ładnych twarzy,
skoro i tak nie wsadzają ci twarzy w dupę?
Jakbyśmy byli zaprogramowani, żeby oczekiwać świetnego seksu
od ładnych ludzi,
a liczy się kutas.
O Jezu.
- Im brzydszy, tym lepszy w łóżku.
- Co? - Sean?
Co to za różnica?
Bo żaden przystojniak nigdy
nie zwraca na nich uwagi.
Więc nagle jesteś nimi zainteresowany.
Jakby święta przyszły wcześniej.
- Masz przerażająco wysokie mniemanie o sobie.
Nie da się tego powiedzieć
bez brzmienia jak dupek.
- A to nie o to chodziło w tej całej gadce?
- Ci kolesie mają tę energię, rozumiesz?
Jakby to była ich jedyna szansa z tobą
zanim się zatrzymasz i pomyślisz:
„Hej, czy ja w ogóle spojrzałem na jego twarz?”
A on wygląda jak jebany goblin.
Więc ilu takich Quasimodo z Grindra
już przeleciałeś?
Sean nie zdradził wam swojej zasady?
Zawsze ma trzech kolesi na raz.
Trzech stałych przydupasów.
Sean.
Widzicie, to trud losu singla,
czego nienawidzę, nawiasem mówiąc.
Nie mam całodobowego dostępu do kutasa,
co jest dosyć smutne.
Sean, kochanie, potrzebujesz terapii.
Tak.
Konwersyjnej.
Nie chcemy cię już.
Więc oni wszyscy są brzydcy,
czy raczej musisz mieć dwóch brzydkich
i jednego ładnego dla równowagi?
To nie ma znaczenia.
Sean chce tylko, żeby się dobrze pieprzyli
i mieli w gaciach wielkiego potwora.
Prawda, Sean?
No? Sean.
Sean.
Co?
Za desperackie czasy.
Nie jestem zdesperowany.
- Nie, bo już przeleciałeś wszystkich gym bros
w promieniu pięciu mil.
Skarbie, nie odpisują ci?
- Zghostował kogoś kilka razy za dużo.
To ja ghostuję, mnie się nie ghostuje.
Rozumiem, rozumiem.
Chcesz być traktowany jak śliczna księżniczka.
- Sean lubi być traktowany jak kawał mięsa.
A skąd ty niby to wiesz?
- To znaczy pieprzyć się jak kawał mięsa?
Ładnego mięsa.
Jasne.
Jak polędwiczka Wagyu z rodowodem.
- Ty zdecydowanie jesteś tylko udźcem.
Zdrowie!
Wypijcie te swoje pornstary, pedały,
i chodźmy tańczyć.
Kurwa.
Cholera!
Sorry, ja tylko...
Jestem tylko fotografem.
Jakiego masz dla mnie fona?
Słucham?
A co to niby jest?
To mój aparat.
Pytałem, jaki telefon masz dla mnie.
Niczego nie mam dla ciebie.
Chcesz wiedzieć, co ja mam dla ciebie?
O kurwa.
O kurwa.
Telefon i portfel.
Dobra, okej.
To wszystko, co mam, dobra?
To jest moje, proszę.
To mój aparat.
Tu są moje zdjęcia. To moja praca.
Zamknij się!
Jak mówi, że jego, to kurwa jego!
To o to ci chodziło?
To jebane śmieci, stary.
Kretyn.
Co się dzieje?
Mieszkam tutaj.
Proszę pana, to teren zamknięty.
To jest moje mieszkanie.
Nicholas Cross?
Co tu się, kurwa, dzieje?
Przepuśćcie go.
Sąsiad zgłosił zakłócenie porządku.
Pan jest rodziną?
Jestem jego lokatorem.
Jesteśmy przyjaciółmi.
Jesteśmy blisko.
To pan jest na tym zdjęciu w szpitalu?
Wygląda na to, że niewiele mogą dla niego zrobić.
To wszystko wydarzyło się, zanim przyjechali.
Wie pan, co to jest?
Myślałem, że przycisk do papieru.
No comments yet. Be the first to leave one.