نخستین 200 خط.
Lękaj się nocy.
Noc, miejsce pełne bluźnierstwa,
schronienie dla straszliwych stworzeń
pozostających poza zasięgiem Bożego światła.
Noc bierze pod swoje skrzydła niegodziwe demony,
złe wiedźmy, mroczne opowieści,
których teraz wysłuchamy.
W czasie ciemności
dobry chrześcijanin śpi spokojnie.
O świcie nadejdą promienie słońca,
światło prowadzące prostą drogą Pana.
Jednak, jak wszyscy powiadają,
jeśli noc cię dopadnie, nie zatrzymuj się,
rzucaj się do ucieczki i nie zbaczaj z drogi do domu,
bo inaczej ciemność cię pochłonie...
Na zawsze.
Któż chciałby jednak zboczyć z drogi?
Kto porzuci światło?
Bo, jak mówi przysłowie:
„Dzień jest dla istot dziennych”,
a, jak wzdycha wiatr:
„Noc jest dla istot nocnych”.
NOC
To... Twoja wina...
To... Twoja wina...
Kattalin,
na co patrzysz przez okno?
-Noc wpełznie przez twoje oczy. -Słyszałeś to?
Może lis.
Nie, to brzmiało jak gwizd.
Jestem głodny.
Jutro jadę do Urdazubi.
Porozmawiać o sadzie jabłoniowym z sekretarzem brata Leóna.
Wreszcie szczęście się do nas uśmiechnie.
A ojciec Mateo?
Coś o nim wiadomo?
Nikt nie widział proboszcza od czasu tego, co wydarzyło się w kościele.
Minął już tydzień.
Mam nadzieję, że dotrzyma słowa.
Obrzydliwe! Potrzeba soli.
To sam sobie ugotuj.
Uważaj, Katalino. Okaż mi szacunek!
Już dość mnie skompromitowałaś przed ludźmi.
Chyba nie chcesz...
Mieszkać pod mostem.
Chleb.
Nie jesz?
Dlaczego się do mnie nie odzywasz?
Jesteś moją żoną!
Widzisz?
Jest mdłe.
Jutro muszę wyglądać schludnie. Przygotuj moją odświętną koszulę.
Idę spać.
To były ciężkie dwa tygodnie.
Od teraz wszystko się poprawi.
Zobaczysz.
Jesteś moją żoną.
Nie!
Dlaczego mną gardzisz?
Bo jestem kaleką?
Zobacz, co narobiłaś.
Katta.
Katta.
Moja koszula!
Potrzebuję jej na jutro!
Spokojnie.
W porządku.
Możesz ją wyprać?
Co?
Mój brzuch.
Katta!
Wracaj!
Kattalin!
Dobrze, pierwsza opowieść zaczyna się od nieszczęsnej młodej kobiety,
która zapuściła się głęboko do lasu po zachodzie słońca,
gdy rozpoczyna się wędrówka boga nocy.
Bo on jest samą nocą:
Gaueko.
Ci, którzy odważą się wkroczyć w noc,
zabłądzą,
ciemność pochłonie ich na zawsze.
Mieszka tam Gaueko, pan tych, którzy żyją w cieniach.
Jego królestwo nie jest miejscem dla ludzi.
Jaki los czeka tych, którzy odważą się wkroczyć w noc?
Noc...
Pello?
Pello, to ty?
Noc...
Dla istot nocnych.
Noc...
Dla istot nocnych.
Noc jest dla istot nocnych.
Noc...
Dla istot nocnych!
Kto tam?
Chodź tutaj!
Dlaczego tu jesteś?
-Podglądała nas. -Reme!
Pozwól jej oddychać.
Nie widzisz, że jest przerażona?
Graxi, co z nią zrobimy?
Biedaczka, zgubiła drogę.
Nie wygląda na niewinną.
Niech mówi, a wtedy zobaczymy.
Dlaczego tu jesteś?
-Odpowiadaj! -Reme!
Pozwól jej mówić.
Biedaczka.
Nic ci nie jest?
Jesteś Kattalin.
Prawda?
Znam cię z mszy.
Dlaczego tu jesteś?
Wyszłam z domu i coś za mną poszło.
Nie martw się.
Z nami jesteś bezpieczna.
Dlaczego wyszłaś z domu nocą? Kłopoty w domu?
Szłam zrobić pranie, a potem zaczęli za mną iść.
Niebezpiecznie jest chodzić nocą samotnie po lesie.
Pełno tam robactwa.
A pranie?
Zgubiłam je.
Nie wierzę ci!
Kattalin,
ta, która zeszłej jesieni poślubiła Pella Goienetxeę?
Skąd jesteś?
Z Landibaru.
Daleko od domu.
Co to jest?
To twoje?
To koszula mojego męża.
Co to za plama? Wypadek?
Daj, wypiorę ją.
Takie plamy trudno usunąć.
„Na dworze gołąbek, w domu wilk.”
Jest za późno na pranie.
Kim jesteście?
To Beltra i Remedios, a ja jestem Graxiana.
Albo Graxi.
Nie przyszłyśmy tu prać,
tylko udawać, że pierzemy.
To nasza chwila.
-Bez mężczyzn. -Nikt nam nie przeszkadza.
I nic nie mówią?
Nie mają o niczym pojęcia.
Lepiej, żeby tak zostało.
Tutaj robimy, co chcemy.
Za dnia stare, nocą młode.
Ostatnio robi się nieciekawie.
Opat w Urdazubi zakazał zgromadzeń,
a proboszczowie i komornicy bacznie nas obserwują.
Ci inkwizytorzy wszędzie widzą czarownice.
Wystarczy wziąć łyk, żeby cię wskazali i wsadzili do więzienia.
Nikomu nie można ufać.
-Proszę. -Nie, dziękuję.
Wymieniamy się plotkami o wiosce.
I opowieściami grozy.
Właśnie jedną opowiadałam, kiedy się pojawiłaś.
Możesz do nas dołączyć,
jeśli później sama opowiesz jakąś.
Chyba że wolisz wrócić do domu.
Nie znam żadnej.
Na pewno znasz jakąś straszną historię, którą możesz nam opowiedzieć.
Jakąś opowieść o duchach
albo czarownicach.
Wierzysz w czarownice?
Reme jest czarownicą.
Nie wiem.
Uważaj, dziecko.
Nie nie wierz w nie, ani nie mów, że nie istnieją.
Dobrze. Teraz moja kolej.
To, co wam opowiem, nie jest żadną historią.
To wydarzyło się miesiąc temu komuś z naszej wioski.
Córce Eugenii, hodowczyni drobiu.
Sama Eugenia mi o tym opowiedziała, a teraz ja opowiem wam.
Moja kolej.
Słuchajcie uważnie, albo sobie idźcie!
Plotka głosi, że pewna czarownica rzuciła na dziewczynę klątwę
i przywołała demona z przeszłości.
Mroczną i nikczemną istotę,
zrodzoną z grzechu i zazdrości.
Złego ducha: Ingumę.
W każdym naszym domu wierzymy w „Etxejauna”,
duchy naszych przodków.
Należy je czcić, bo opiekują się domem
oraz pomyślnością jego mieszkańców.
I tak właśnie czynią,
dopóki potomkowie im nie przeszkadzają
i nikt o złych zamiarach nie zakłóca ich snu.
Daj mi to, synu.
Antton...
Nie martw się, Maritxu.
Wyzdrowiejesz.
Módl się ze mną, synu.
Wierzę w Boga Ojca wszechmogącego,
Stworzyciela nieba i ziemi,
i w Jezusa Chrystusa, Syna Jego jedynego,
Pana naszego, który się począł z Ducha Świętego,
narodził się z Maryi Panny, umęczon pod Poncjuszem Piłatem,
ukrzyżowan, umarł i pogrzebion...
No comments yet. Be the first to leave one.