نخستین 200 خط.
FILM INSPIROWANY PRAWDZIWYMI WYDARZENIAMI
Co z uszkodzeniem?
Musimy zrzucić więcej ciężaru!
Proszę się zatrzymać!
Amelio?
LONDYN, ROK 1862
Dobrze się czujesz?
Nie musisz dziś lecieć. Możemy wracać do Richmond.
Antonio, daj mi chwilę.
- Nikogo nie zawiedziesz. - Poza mną.
Zawiodę samą siebie.
Dotrzymam słowa danego panu Glaisherowi.
Ledwo go znasz,
a już zdążył cię zirytować.
Antonio, proszę cię.
Muszę chwilę odetchnąć.
Dam ci ostatnią siostrzaną radę.
Należy słuchać swoich wątpliwości.
Amelia Wren! Jak wysoko wzleci?
HISTORYCZNE WYDARZENIE JAK WYSOKO DOTRĄ?
Amelia Wren!
Złaź z drogi, chłopcze!
NA PODSTAWIE POWIEŚCI RICHARDA HOLMESA
5 MINUT 40 SEKUND
- Spóźnia się. - Tak, ale to najmniejszy z problemów.
- Krócej będzie jasno. - Nie przerażają cię te chmury?
Powtarzałem pani Wren,
że trzeba złapać dobre światło i wiatr w odpowiednim czasie.
- Zignorowała mnie. - Spójrz w niebo.
To nie powód do troski.
Poranny odczyt był bardzo dobry.
Nie chcę w ciebie wątpić, ale twoje prognozy bywały już błędne.
- Czy to możliwe, że... - Nawet o tym nie myślcie.
Ned Chambers! John Trew, mój dobry przyjaciel.
Johnie, oto Ned,
jeden ze znamienitych inwestorów naszej ekspedycji.
Nie próbujcie mi powiedzieć, że lot się nie odbędzie.
Jako badacze specjalizujący się w wietrze zapewniamy,
że niemożliwe jest jego kontrolowanie.
Zapłaciłem za gaz i jedwab.
Ponoć to najmocniejszy i największy balon w historii.
I tak nie ma szans w starciu z pogodą.
Nie chce pan mieć tragedii na sumieniu.
Wolę to niż zwrot pieniędzy 10 000 osób,
- którym obiecano historyczny wyczyn. - Polecimy.
Niebo musi jeszcze wytrzymać 90 minut.
Gdy już wzniesiemy się ponad chmury, będzie dobrze.
Czyli problem z głowy.
Ale obiecałeś mi start o piątej.
Jestem gotowy, ale pilotka jeszcze nie przybyła.
Nie pierwszy raz pani Wren każe na siebie czekać.
Uroczy człowiek.
Aby wiele osiągnąć, trzeba być gotowym na kompromisy.
A on...
jest zaledwie jednym z nich.
Dzień dobry wszystkim! Witajcie!
Amelia!
Czy jesteście gotowi?
Amelia!
Jest pani bardzo spóźniona.
Pierwsza lekcja aeronautyki:
jesteśmy podniebnymi stworzeniami,
nie ograniczają nas ziemskie zegary.
Panie Glaisher, czyżby nie był pan dżentelmenem?
Proszę podać mi dłoń.
Pewnie nigdy nie widział kobiety!
- Podaj jej dłoń! - Śmiało, panie Glaisher!
Niegrzeczny!
- Jest pani gotowa? - Panie Glaisher.
Nie wyobraża pan sobie jak bardzo.
Nie, absolutnie się nie zgadzam.
W żadnym wypadku nie zabierzemy psa.
Mówiłam, że tłumy wolą oglądać psa niż stertę pańskich pudełek.
To niezbędne przyrządy meteorologiczne.
A to jest niezbędny piesek.
Wabi się Posey.
Niezbędna Posey!
Wchodź.
Przepraszam.
Panie i panowie!
Dzisiaj ja, Amelia Wren,
wraz z niegrzecznym naukowcem, panem Glaisherem,
oraz moim cudownym pieskiem Posey
zmienimy świat!
Jesteście gotowi to zobaczyć?
Tak!
Ten oto balon, u stóp którego stoję, to Mamut.
To nadzwyczajny balon.
Pozwoli nam wznieść się w przestworza.
Tak wysoko, jak jeszcze nigdy nie udało się
żadnemu mężczyźnie ani kobiecie.
Francuzi wzbili się na wysokość 7010 metrów.
Dziś pobijemy ich rekord
w imieniu naszego wspaniałego kraju!
Kto wie, może nawet...
dotrzemy do Księżyca i uszczkniemy nieco...
gwiezdnego pyłu!
Ten dzień zapisze się na kartach historii.
I wszyscy będziecie tego świadkami!
Panie Glaisher, czas na pana.
Do góry.
Fajerwerki?
Jest pan gotowy?
Tak, tylko spiszę ostatnie odczyty
i jeszcze raz sprawdzę aparaturę.
Moją aparaturę przygotowałam zawczasu.
Proszę nie dotykać tej liny, bo spuszcza ona gaz.
Wiem, jak obsługiwać balon.
Co pani robi?
Wyruszamy. Niebo na nas czeka!
Proszę zaczekać, to bardzo ważne odczyty...
Z Bogiem, przyjacielu.
Do zobaczenia!
- Co pani robi? - To, na co czeka publiczność.
- Czy to nie uszkodzi balonu? - Możliwe, że tak.
- Do widzenia! - Na miłość boską!
Do zobaczenia!
To jakiś absurd.
To właśnie jest rozrywka.
- Dla mnie to żadna rozrywka. - Bo brak panu poczucia humoru.
To niedorzeczne.
Proszę się rozchmurzyć i podać mi psa.
- Co to znaczy... - Proszę podać Posey.
- Nie mam zamiaru. - Panie Glaisher, w tym momencie.
Do widzenia!
Szybciej.
- Już! - Mam ją tak po prostu...
- Podrzucić? - Szybciej, proszę ją dać.
- No dobrze. - Chodź tu, Posey.
Nie!
Widzieliście?
Brawo, Posey!
Chodź, Posey. Do nogi!
Oto ona.
Pierwszy raz w życiu leci pan nad ziemią.
Sugeruję mniej się krzywić,
a więcej podziwiać piękno świata rozpościerającego się pod nami.
Piękny, prawda?
Londyn.
3 MINUTY 10 SEKUND 341 METRÓW NAD ZIEMIĄ
- Wszystko wydaje się takie... - Nieistotne?
Czy cokolwiek traktuje pani poważnie?
Pewne rzeczy tak.
Tłum czekający na ustanowienie nowego rekordu
wcale nie musiał oglądać latającego psa.
Nie odpuści pan tego?
Przez większość życia wyśmiewano moją pracę.
Miałem nadzieję, że dziś będzie inaczej.
Co buduje pańską reputację?
- Moją reputację? - Pozycję w społeczności badaczy.
Artykuły i okrycia, których dokonałem.
Pańską reputację tworzy papier, a moją okrzyki publiczności.
Ludzie na dole oczekują dobrej zabawy.
Może pan tego nie wie, ale to oni płacą za tę podróż.
Wybiera się pan do opery?
Też to obserwowałam.
Proszę nie kłamać, że ta chmura pana nie niepokoi.
Ja jestem naukowcem, pani pilotką. Przy tym pozostańmy.
James!
- James! - Nie zdążymy na start!
To będzie się działo w powietrzu. Wystarczy spojrzeć w górę.
Musimy znaleźć najlepszy punkt widokowy.
Na miłość boską.
DWA LATA WCZEŚNIEJ
Czyste niebo, czyli wystartuje bez przeszkód.
Zaobserwujemy to za dokładnie 24 sekundy.
Wiesz, że może się nawet nie podnieść.
Charles Green podniesie się bez problemu.
Nie zbliżaj się tak do krawędzi dachu.
Przestaniesz grymasić?
Wyliczałem godziny spędzone na przypinaniu twoich motyli do tablicy?
Przypinanie motyli nie jest niebezpieczne.
Pięć, cztery, trzy,
dwa, jeden...
Mogło się stać cokolwiek.
Uszkodzenie zaworu gazowego albo materiału.
Zmodyfikował kształt balonu.
Teraz góra jest szersza, jak w spadochronie.
Mądra decyzja.
- Mogę zobaczyć? - Oczywiście, proszę.
John, jeśli już się napatrzyłeś...
Dostaniesz swoją szansę. Zrozumieją, ile jesteś wart.
Już dobrze wiedzą, ile jestem wart.
Panowie!
W tym momencie wiemy więcej o świecie niż kiedykolwiek w historii.
Ale wciąż ogranicza nas niewiedza o tym,
co tak naprawdę jest nad nami.
Postęp, który dokonał się dzięki członkowi naszego towarzystwa,
Charlesowi Greenowi, może o dekady przyspieszyć rozwój meteorologii.
Analiza pola magnetycznego i widma światła słonecznego,
określenie punktu rosy
i nasycenia atmosfery tlenem, atmosferyczne...
Chce dostać mój balon!
Nie, proszę pana.
Proszę o fundusze na własną ekspedycję.
Gdy zgromadzę wystarczające dane, odkryję wzorce i zależności...
Jesteśmy naukowcami, nie wróżbitami.
Pan mówi o przepowiadaniu pogody.
Czy obowiązkiem naukowców
nie jest odnalezienie porządku w chaosie? Proszę panów...
No comments yet. Be the first to leave one.