نخستین 200 خط.
DWA MIESIĄCE PÓŹNIEJ...
Niedogotowane! Potrzebuje jeszcze ze trzy minuty.
Odpalaj, migiem!
Szybciej!
Alain?
Co mówiłam?
Trzy rodzaje gleby z trzech różnych ekosystemów.
Tego żąda kapral.
Słyszałeś? Rusz się.
Podrzućmy jej ukradkiem bliny.
Żeby Gwardia Bracka zagrała ci na gonadach jak na marimbie?
Nie mogę przebierać się za wieśniaka i serwować brei,
podczas gdy zbiry robią mi wzrokiem kolonoskopię.
Może uda ci się wylecieć przed lunchem.
Ręce.
Czuję mrowienie.
Naprawdę.
I tak ma być.
Cudownie.
Co to? Nie jest ugotowane.
Nie, sir.
Podsmażone na maśle.
Masz gówno w uszach?
Kazałem ugotować i posolić.
Zabieraj te francuskie wynalazki!
Chrupiąca ma swoistego... kopa.
Brzmię jak zdarta płyta, ale czy to na pewno bezpieczne?
Bo raczej nie pożywne.
Gdy nie było nic innego, jedliśmy ziemię.
Ale my mamy coś innego.
Mamy całkiem sporo.
- W tym problem, przyjacielu. - „Przyjacielu”?
Daj spokój, Nicky.
Wierzymy w medycynę ludową. Uleczyła nas z przeklętej pleśni.
Cięcia omówimy później?
Tak, wielka redukcja armii zjebów.
Personel robi się nieco nerwowy.
W związku z „odstrzałem”. Ze zwolnieniami.
- Są dość brutalne. - I dobrze.
Niekoniecznie dla morale.
Nie potrzebujemy pasożytów. Musimy się odchudzić.
- Pozbyć dziecięcego tłuszczyku. - I pijawek.
Mam raporty finansowe.
- W sprawie. - To znaczy?
No wiesz.
- Fundusz belizyjski. - Później.
Muszę przygotować urodziny tatusia. Poradzisz sobie z naradą gabinetową?
Jasne.
- Wytłumaczysz mi? - Ale co?
Dlaczego wyglądasz jak zniewieściały pasterz?
- Nie rozumiem. - Na Boga!
Nie mów, że zwieśniaczyłeś się dla niego.
- Skądże znowu! - Chcesz ocalić skórę?
Pokaż kapralowi swoje jedwabne gatki, panie oraczu.
- Wygląda pan znakomicie. - Dziś ja prowadzę spotkanie.
Pani kanclerz zdrowa?
- Owszem. - Miło mi to słyszeć.
Mamy dla pana drobny podarunek.
Wysadzany klejnotami frankijski miecz. Podobnym władał zapewne Brat Zapomniany.
- Nie chcę jebanego miecza. - Naturalnie.
Kanclerz Vernham prosiła, żebym coś przeczytał.
„Kapral Zubak i ja zdecydowaliśmy się na pakiet reform,
które poprawią życie rodzin pracujących.
Dla chciwości i zagranicznych pieniędzy
nie ma miejsca w tożsamości naszego narodu.
Wprowadzamy nową politykę: przeniesienie własności prywatnej
elity obszarniczej
w ręce klas pracujących.
Reformy wdrożymy jak najszybciej”.
- Moje gratulacje. - Reforma ziemska?
- A co ja powiedziałem? - Wie pan, z jakim ryzykiem się to wiąże?
Zwykle ze spowolnieniem gospodarczym i brakiem żywności.
- Odświeżył pan sobie historię RPA? - Zrobimy to.
Gdy kanclerz wyrazi zgodę.
- Właśnie ją, kurwa, odczytałem. - Oczywiście.
Mówiłem o oficjalnym zielonym świetle.
Zaczniecie od razu, bo jak tak mówię. Jasne?
W rzeczy samej. Przepraszam.
Pamiętasz, co spotkało Emila Bartosa?
A to dopiero początek.
Doskonale. Przystępujemy do prac nad projektem.
Przyjaciele? Chwała potomkowi Zapomnianego!
REŻIM
Umiłowani, od dumnych górskich szczytów
po pola kwitnących buraków
rozbrzmiewa pieśń naszych przodków.
Nakazują nam powrót do wartości, które hołubiliśmy dawniej.
Dzięki prostym radościom i mądrości
odkryliśmy świętą i oczywistą prawdę.
Ta ukochana ziemia musi należeć do was.
Wkrótce dokonam czegoś, co nie udało się Edwardowi Keplingerowi:
przeprowadzę kompleksową reformę ziemską.
Odzyskam to, co ukradli oligarchowie,
i zlikwiduję biedę na wsi.
Nigdy już nie będziemy lekceważyć waszej pracy
ani zaprzepaszczać naszych marzeń.
Cięcie. Dobrze?
- Idealnie. - Jesteś pewien?
- Nie za bardzo żarliwie? - Czarujące.
Zastanówmy się, jak to sfinansować. Trzeba sięgnąć do zasobów holdingu.
Nie łączmy tych spraw.
Herbercie?
Zajebiście. Jak w naszym śnie.
Identycznie.
„Reforma ziemska”. Wzniosłe słowa. Ekscytujące.
Biedni Amerykanie się wkurwią.
Nie obchodzą nas.
Zniknęli. Jesteśmy my i naród.
Żartowałam.
Jesteś!
Przynieśli herbatę.
Nalać?
Tak sobie pomyślałem... Reforma ziemska to odważny ruch.
Raczej.
W stylu Robin Hooda.
- Dostrzegasz problem? - Problem?
Nie możesz być Robin Hoodem i królem jednocześnie.
Holding.
Mogę.
Nie oddasz ludziom kraju,
napychając sobie kabzę ich kosztem.
Spijamy śmietankę. Nic wielkiego.
Całkiem sporo tej śmietanki.
Nie ma chyba na myśli „reformy” jako zmiany formy istniejącej?
Bez różnicy.
Zrujnowałaby kraj, gdyby bawół jej kazał.
Mieliśmy go wywyższyć.
A nie zmienić w Herberta Groźnego.
Przez niego kopalnie kobaltu stoją,
PKB kurczy się jak zwieracz,
a amerykańska dojna krowa udała się na zieleńsze pastwiska.
- Znudzi się. Jak zawsze. - A jeśli nie?
Działam.
Zgodnie z pani prośbą przygotowałem raport
o amerykańskich trendach medialnych i wywiadowczych.
Głównym tematem pozostaje Tajwan.
Napięcie rośnie, a Departament Stanu próbuje wciągnąć Chiny...
Zacznijmy od Europy.
Naturalnie.
Zaobserwowaliśmy wzmożone zainteresowanie rynkiem niemieckim...
Bliżej nas.
Niż Niemcy?
USA szukają możliwości inwestycyjnych w Korytarzu Fabańskim.
- Nasi agenci w terenie... - Nic o nas?
Żadnych żarcików o...
Ta raszpla z Kansas. Jak jej tam? Senator Holt.
Nowa izolacjonistyczna polityka kaprala Zubaka i pani
odniosła sukces.
Obecność pani rządu w amerykańskich mediach jest minimalna.
Zajęli się czym innym.
Tego pani pragnęła.
Oczywiście.
Drzwi.
Wszystkiego najlepszego w przeddzień urodzin.
Chryste, wymalowany jak holenderska kurwa.
Proszę, martwe.
Wiele was łączy.
Zwieśniaczyliśmy się. Będziesz wściekły.
Peszek!
Nie patrz tak! Czuję się doskonale,
ale ostatnio źle sypiam.
Reforma rolna to znakomity pomysł.
Nie słaby ani nudny.
Mylisz się.
Dla ciebie za mało ambitny?
Ty i twoje mrzonki o aneksji Korytarza...
Urojenia!
Tak wygląda realny świat.
Wydoroślej.
Co do Herberta też się mylisz.
Panuję nad sytuacją.
Owszem.
Co się dzieje?
Czujesz, że ci zagraża?
Bo to prawdziwy facet,
zasuszony świerszczu z maluśkimi jajami.
Jesteś zazdrosny?
Dlatego próbujesz wpędzić mnie w obłęd jak mamusię.
Nie uda ci się. Jestem ojcoodporna.
Plwam na ciebie.
Odrzucam cię, bo jesteś, kurwa, żałosny!
Przepraszam.
Zmieńmy temat.
Nie chcę psuć twojego święta.
Wybacz, tatusiu.
Rozgrzewka.
Ruchy!
- Już dobrze. - Wyprostuj się.
Z biodra.
O tak.
Co tobie?
Nic, jestem po prostu zmęczona.
Zmęczona?
Rozmawiałam z tatusiem.
Pomyślałam, że...
Reforma ziemska jest tym, czego nam trzeba?
Jest. Chyba.
Nie chcę, żebyśmy wytracili pęd.
Musi się udać.
Tak, podoba mi się to.
No comments yet. Be the first to leave one.