نخستین 191 خط.
- To jest też mój syn. - Do kuchni,
- bo cię... - Co? Uderzysz mnie?
Tylko ci rękę ścisnąłem.
Synu, idziemy.
Synu, w życiu mężczyzny bywają chwile,
kiedy musi zrobić coś, czego nie chce robić.
- To właśnie taka chwila. - Abrahamie, nie musisz.
- Błagam, nie rób tego. - Wracaj do domu!
Przysięgam, że się mylisz, Abe.
- Czy mama jest smutna? - Nic jej nie będzie.
- Przestań! - Cierpienie jest częścią życia.
Tak, tato.
W życiu nic nie ma za darmo.
Myślisz, że za to wszystko nie trzeba zapłacić?
Trzeba.
Mądry chłopak.
Wdałeś się w matkę.
Jesteś smutny, tato?
Poradzę sobie.
Tato, czy będziemy cierpieć?
Bardziej niż myślisz.
Powstrzymaj rękę, Abrahamie!
Boże?
Zrobiłbym to.
Chciałem dla ciebie zabić swojego jedynego syna!
Istotnie, moje dziecko.
To była próba.
Przeszedłeś ją.
Przeszedłem?
Chodź.
Bardzo cię kocham.
Chodź.
Bardzo cię kocham.
Halo?
- Gotów? - Faza druga.
Wkładamy kij w gniazdo szerszeni.
- Zobaczymy, kogo użądlą. - Dobrze.
Doskonała metafora.
- Czy to świnka morska, Panie? - Nie.
Co tam u młodego?
Dobrze, daje radę.
- Co prawda Hitler dobrze negocjuje... - A Mesjasz?
Ten, na którego mówicie Humperdoo.
Co u niego?
Dobrze.
Wzięli go na woskowanie stóp, bo chętnie by porozmawiał.
No dobrze.
To kiedy się spotykamy?
Wkrótce.
Później zadzwonię.
Świetnie, to czekam na telefon.
Dodaję. Chrzciny i rozgrzeszenia.
Ale twój ojciec dał im wolną wolę.
Rozpocząć fazę drugą.
Eskalacja.
NOWA ZELANDIA
Są Australijczycy.
No dalej.
AUSTRALIA
NOWA ZELANDIA
To wicepremier.
MIEJSCE CUDÓW! ZAGINIONY APOSTOŁ
KOMENDA MIEJSKA POLICJI W MELBOURNE
Witam.
Kto tu rządzi?
Komisarz.
To chcemy zamienić słówko z komisarzem.
Radzę wziąć na wstrzymanie, komisarz jest zajęty.
Myślisz, że co, na wsi jesteś?
Poza tym obowiązuje protokół kontaktów policji z cywilami.
Wypełnić formularz zgłoszenia,
wrócić za godzinę i zobaczymy, co jest takie ważne.
Chcemy rozmawiać z komisarzem.
Nie słyszałaś, co powiedziałam? Nie możecie tak sobie...
Właśnie, że możemy, paniusiu.
A coście za jedni?
Amerykanie.
Spokojnie, ona sobie poradzi, stary.
Właśnie, że nie poradzi, stary.
Schrzaniliście trzy lata pracy pod przykrywką.
Ja strzeliłem sobie bez sensu dziarę.
Ale ona...
Ona straciła partnera przez Kaznodzieję.
I ty jej mówisz, że sobie poradzi?
Nie wiedzieliśmy, że Jankesi maczają w tym palce.
We wszystkim maczamy palce.
Dawaj wszystko, co masz.
Wyciągi z kart kredytowych, wspólnicy,
ostatnie miejsce pobytu. Przejmujemy tę sprawę.
Nie ma żadnej sprawy. Już nie ma.
Wasz człowiek nie żyje.
- To kłamstwo. - Nie.
Zastrzelony. Zabójca siedzi na dole.
Jaki zabójca?
On nie żyje.
Zastrzeliłem go.
Pieprzysz, Eugene.
Muchy byś nie skrzywdził.
Nie wiesz, do czego zdolni są ludzie.
Ale ja to wiem.
Ale ma brzydką mordę.
Nie ma co się dziwić, że nienawidzi świata.
I właśnie o to chodzi,
ma mordę jak odbyt, ale to słodki dzieciak.
Miał krew na ubraniu, ślady prochu na rękach,
użytą broń i się przyznał.
Ale nie ma zwłok, więc...
Więc sobie go zobacz.
Zakład, że trup jest gdzieś u tego gnoja z ryjem jak dupsko?
Teraz słuchaj.
Może go postrzeliłeś,
ale jak on umrze, to będę wiedziała.
Kapujesz?
Bo Jesse żyje.
Mam nadzieję, że nie.
A jak żyje, to jeszcze gorzej.
Co?
Co to znaczy?
Gdzie on jest?
Eugene, gdzie on jest?
Jesteś bardzo delikatny, doktorku.
Teraz co? Mycie gąbką?
Szkoda dnia.
A chciałem dłużej pospać.
Ruszaj się.
Rzuć broń i na kolana.
Tylko sprawdzam.
Dokąd idziemy?
Zabić Boga.
Zmiana wyznania na łożu śmierci?
To są chyba żarty.
Kto wierzy, nie będzie potępiony,
kto nie wierzy, będzie.
Czyli według tego rozumowania,
ktoś mógłby wywołać wojnę światową,
wymordować cały naród, zburzyć Gdańsk,
a i tak trafi do nieba, bo w ostatniej chwili okaże skruchę?
Jeśli okaże.
To się zmieni.
- Nie. - Tak.
Albo nie zgadzam się na homoseksualistów.
To może wcale nie musi być apokalipsy?
Przepraszam panowie, ale apokalipsa się odbędzie.
Zresztą już nadchodzi.
Tak?
- Faza druga? - Eskalacja.
Iskra, która podpali cały świat.
- Idealnie. - Duszyczki nadchodzą.
I to w ilościach hurtowych.
Więc musimy zdecydować, które dusze idą do Nieba,
a które do Piekła.
No już.
Do roboty.
Zemsta nie da ci spokoju.
Możesz być zły,
nazywać go skurwysynem,
ale nie dasz rady go zabić.
Walker .44.
Najpotężniejszy rewolwer na świecie.
Można planetę przestrzelić.
Mogę go zabić.
Idziemy.
Wal się.
Powiedziałem, idziemy.
A ja odpowiedziałem, wal się.
Mnie też odebrał rodzinę.
Ojca, mamę.
To byli dobrzy ludzie.
Na pewno lepsi od nas dwóch.
Też kiedyś miałem dziecko.
Z Tulip.
W Dallas, wiele lat temu.
A potem to całe sranie,
cierpienie, zamieszanie...
Chcesz wiedzieć, o co chodzi? Dlaczego?
Bo ja tak.
Chcę wiedzieć, co to wszystko znaczy.
To, że żyję, znaczy,
że mnie potrzebujesz, czyli ja tu decyduję.
Więc schowaj ten planetowy rewolwer
i odejdź.
A Boga zostaw mnie.
Chcesz wiedzieć, co to znaczy,
Kaznodziejo?
Nie.
Czekaj.
Charlie, czekaj tam na przyjazd Amerykanów.
Charlie?
Charlie, odezwij się.
Jedziemy.
Minęliśmy się z nim.
No comments yet. Be the first to leave one.