نخستین 200 خط.
To jak właściwie utrzymuje się tata?
Nie sądzę, żeby dostawał jakąś emeryturę,
bo jakoś nie przypominam sobie, żeby kiedykolwiek miał „prawdziwą” pracę.
Nie jestem do końca pewien.
Wiesz, wydaje się, że zawsze ma jakieś projekty.
Będzie wyglądał staro, prawda?
Chyba tak.
Mówiłeś, że minęły dwa lata?
Mniej więcej.
Pamiętam, że przyleciałaś tutaj, żeby się z nim zobaczyć.
Spotkaliśmy się w restauracji.
Powiedział, że jego dom nie był w odpowiednim stanie.
No tak. Pewnie nie był.
Ciągle myślę o pogrzebie mamy.
To nie było dobre.
Był wtedy bardzo zdenerwowany.
Ostatnim razem, kiedy do mnie zadzwonił,
a właściwie ostatnimi razy, kiedy do mnie dzwonił,
wiesz, odgrywa taki mały spektakl.
Gra rolę „taty”, ale...
wiesz, na końcu zawsze chodzi o pieniądze.
Dałaś mu jakieś?
Nie.
Kilka lat temu dałam.
Richard był wściekły, kiedy dowiedział się, że je wysłałam.
Jednak potem już nie było mowy.
A ty?
Jasne, ja...
Pomagałem mu od czasu do czasu.
Sheryl też się to nie podobało.
Pewnie dlatego się z tobą rozwiodła.
Przepraszam. Nie powinnam była tego mówić.
Nic nie szkodzi. Były też inne powody.
Przykro mi, Jeff.
Widzisz to?
Kurczę, te dzieciaki na deskorolkach są wszędzie.
Rosną jak chwasty.
Mój Louis jeździ na deskorolce.
To rodzinny anarchista.
Ile on ma teraz lat? Dwanaście?
Trzynaście.
Czułem, że muszę mu pomóc w tych kilku, no wiesz, nagłych sytuacjach.
O czym ty mówisz?
O studni i katastrofie z szambem.
Wiedziałaś o tym, prawda?
Nie.
Naprawdę potrzebował pomocy, więc...
A potem była ta sprawa ze ścianą.
Sprawa ze ścianą?
Ściana się zawaliła,
i podobno część jego domu się zapadła.
Albo prawie.
Daj spokój, Emmy. Dzwonił z tym do ciebie, co?
Nie.
Kurczę, to było kosztowne.
Niedawno powiedział mi, że ledwo stać go na prąd.
Albo rachunek za telefon.
Stacjonarny?
Tak, stacjonarny.
Dom taty jest chyba za następnym wzgórzem.
Albo jeszcze następnym.
Dobra.
Koniec świata.
Przydałoby się wyrównać ten podjazd.
Przywiozłem mu kilka rzeczy.
Oczywiście, że przywiozłeś.
Nie wygląda to zbyt dobrze.
Cześć, tato.
- Cześć, tato, to my. - Hej, Emily.
Wejdźcie, Jeff.
Wchodźcie.
- Wchodźcie. - Przepraszam.
Wyglądasz fantastycznie.
Wcale nie wyglądasz na starszą.
To kwestia dyskusyjna, ale dziękuję.
Cześć, synu.
Ten kolor naprawdę ci pasuje.
Dzięki.
Tobie też.
Jaki ładny sweter, Jeff.
O, proszę.
To chyba rodzinna tradycja.
No dobrze, zaczynamy.
- Przepraszam. - Przepraszam.
Miło cię widzieć, synu.
Zawsze byłeś moim ulubionym synem.
Jedynym synem.
O ile nam wiadomo.
Widzę, że poczucie humoru ci nie przeszło, co?
Wejdźcie do środka.
Dobrze.
Witajcie.
Podoba mi się ten fotel.
To, to wyjątkowy fotel.
Zrobił go mój znajomy i...
Jest świetny, bo się obraca i można patrzeć przez okno.
- Tu jest naprawdę pięknie, tato! - Prawda?
Tak spokojnie.
Co to jest?
Tylko kilka rzeczy, które ci przywiozłem.
O rany!
Dzięki.
Wygląda na naprawdę, naprawdę dobrą jakość.
Usiądź, kochanie.
Czujcie się jak u siebie.
- Dzięki, tato. - Dziękujemy.
Masz całkiem stylowe meble.
Podobają mi się.
Są stare.
- Naprawdę? - Tak.
Nadal w całkiem dobrym stanie.
No proszę. Dzięki.
Chcę, żebyście wiedzieli, jak bardzo się cieszę, że tu jesteście.
To naprawdę wiele dla mnie znaczy.
I tak dobrze was oboje widzieć.
I... I wiem, że minęło sporo czasu.
Mogę wam coś podać?
Może... Może trochę wody albo...
To z twojej... Ze studni?
Pompa i cała reszta już naprawione?
Tak. Wszystko już działa.
Działa dzięki tobie.
Dziękuję ci, synu.
Naleję trochę wody.
A co z lodem?
Chyba mam tu gdzieś lód.
Och, nie. Ale dzięki.
- Ja poproszę z lodem. - Świetnie. Już podaję.
Szkoda, że nie mam cytryny albo czegoś takiego.
Już niesie się woda.
Dzięki, synu.
- Dziękuję. - Proszę.
- Dziękuję. - Proszę.
No cóż...
Wznieśmy toast za...
Za waszą wspaniałą mamę.
Za... Za naszą wspaniałą mamę.
Za to wypiję. Za mamę.
Można wznosić toast wodą?
Chyba...
To najczystszy napój.
Wasza mama uwielbiała wodę.
I nie zapominajcie, że była spod znaku Wodnika.
Wodnik to znak wodny?
Tak. Wodnik to znak wodny.
Nie znak wodny, tylko nosiciel wody.
Słyszycie to kapanie?
Co to jest?
To...
To kran w kuchni.
Jakoś nie da się go dokręcić wystarczająco mocno...
Po jakimś czasie przestaje kapać.
Wilhelm Reich, „Psychologia mas wobec faszyzmu”.
Nie wiedziałam, że czytasz takie rzeczy, tato.
Miałem swoje zainteresowania.
Dawno temu.
Noam Chomsky.
Diogenes? Interesujące.
Ojciec cynizmu.
Pasuje.
Jak tam u was w domu, Em? Jak dzieci?
Oboje mają się dobrze.
Jennifer jest w przedostatniej klasie liceum.
Jest bardzo mądra i pewna siebie, a...
Louis chodzi do gimnazjum.
Przechodzi trochę niezręczny okres, ale...
Odnajduje siebie.
A... Co u Richarda?
Dobrze. Jak skała.
- Świetnie. - Jak zawsze.
Jeff, co u Sheryl?
To znaczy, czy wy jeszcze w ogóle utrzymujecie kontakt, czy...
Nie, tato. Nie.
To trudne. Naprawdę mi przykro.
A co z pracą? Dobrze ci idzie?
Tak. Tak, dzięki.
Dostałem... ja... Dostałem ten awans, o którym ci mówiłem.
I... I tak.
Pracuję dalej.
No dobrze, słuchaj, jestem z ciebie naprawdę dumny, synu.
Naprawdę dobrze sobie w życiu poradziłeś.
Dzięki, tato.
Spokojny widok, tato.
Ze stawem, drzewami i horyzontem.
Ale tu cicho.
Tak.
To miejsce z dala od tak zwanego „prawdziwego świata”.
Zaparzyłam herbatę.
Herbata.
Znalazłam trochę z tyłu szafki.
Dzięki, Em. Przyda mi się herbata.
Nawet nie wiedziałem, że mamy herbatę.
Ładny zegarek, tato.
To Rolex?
Nie, nie.
To znaczy...
To podróbka.
Chińska replika.
Spodobał mi się jego styl.
Wygląda naprawdę świetnie.
No comments yet. Be the first to leave one.