نخستین 196 خط.
CLOUD 9, SUPERMARKET
Artykuły dla domu!
Dzieci i niemowlęta!
Karmy dla zwierząt!
Rozumiem, Cloud 9 sponsoruje olimpijczyków,
ale czy każdy market ma olimpijską ceremonię otwarcia?
Nie, tylko my. Glenn jest bardziej dumny z marki niż reszta.
Czuję się, jakbym był w Rio.
Leki!
- Zabawki i artykuły sportowe! - Ta kamizelka była konieczna?
Nie mów do mnie. Nie mów do mnie.
- Zastępca managera, Dina! - Nie biorę w tym udziału.
Po prostu idę w tym samym kierunku.
A teraz znicz olimpijski sklepu Cloud 9
numer 1217 zapali najstarsza żyjąca pracownica.
Myrtle, teraz.
Jestem dumny z bycia Amerykaninem...
Już jest! Amerykańska bohaterka!
Glenn, nie powiedziałeś mi, że chcesz użyć ognia.
Ależ tak. Napisałem o tym w mojej rubryce, w biuletynie.
- Nikt tego nie czyta. - Przeczytałaś to o glutenie?
- Oczywiście, że nie. - Żałuj.
To niebezpieczne.
Niebezpieczne? Niby jak?
- Ogień, nie gluten! - Jak to niebezpieczne?
- Glenn. - Nie, Myrtle!
To nie znicz!
Spokojnie, to tylko malutki ogień!
Panuję nad sytuacją!
- Ewakuować się, wszyscy! - Nie! Nie biegać!
Szef służby pożarowej bezpiecznie państwa wyprowadzi.
Elias! Gdzie jest Elias?
Jesteś silny. Kobiety cię kochają. Ludzie...
...I z chęcią stanę...
Przepraszam, chciałam to zwrócić.
- Ma pani paragon? - Tak.
Dobrze.
Kocham ten kraj bez wahania
Niech Bóg błogosławi USA
Czuję się właśnie jak prawdziwa patriotka.
Cóż, nawdychaliśmy się dymu.
SUPERMARKET
Mamy za sobą 17 ekscytujących dni olimpijskiej promocji.
Z delikatną czkawką na początku,
w postaci pożaru.
Tak czy inaczej, nie stanie się już nic złego
podczas mojej ceremonii zakończenia.
Nic z tego. To się nie wydarzy.
Twoja ceremonia była bezmyślna, a co gorsza, obciachowa.
- Zrobiłabyś to lepiej? - Tak, ale mam to w dupie.
Więc to wyciągnij.
Zgoda. Zrobię taką ceremonię zamknięcia...
Wolałbym, żeby to Ciebie zamknęli.
Serio? Zaraz bym się wydostała.
Przepraszam, czy musimy przy tym być?
OK, przechodzimy dalej.
Mamy promocję na jabłka ekologiczne. Klienci mają o tym wiedzieć.
Poza tym olimpijka Missy Jones pojawi się w sklepie.
Chwila, Missy Jones?
Złota medalistka Missy Jones? Naprawdę?
Uprawiałam gimnastykę, gdy byłam mała. Ale nie pojechałam na olimpiadę.
To było w Bev's Tumble Palace.
Mateo, co masz na kamizelce?
Flaga Filipin. Pomyślałem,
że będę reprezentować mój własny kraj na olimpiadzie. Duma Filipin!
Dobra, Twój wybór.
Myślałem tylko, że na olimpiadzie,
wszyscy będziemy Amerykanami.
Nawet ty, Sandra.
- Jestem z Hawajów. - Nie dzisiaj!
Kocham Amerykę, ale Filipiny też są super.
Tak, oczywiście.
Ale w praktyce, to Ameryka jest numerem jeden.
„W praktyce”? Co masz na myśli?
Takie są fakty. Tak się mówi. Ameryka jest numerem jeden.
Inne narody też tak myślą o sobie.
Ale to Ameryka jest numerek jeden.
- Bo jest pierwsza na świecie. - To niepodważalny argument.
Pierwsza w czym?
- W byciu najlepszą. - W czym?
Byciu numerem jeden.
Pośród wszystkich krajów... i planet.
UWIERZ W SUKCES I ZWYCIĘŻAJ
- Porozmawiaj z nią. - Taki mam zamiar.
Jest zajęta, nie chcę…
- Cześć, Missy. - Dina, nie.
- Dina Fox, zastępca managera. - Przepraszam
Cześć, jestem Amy.
- Jestem wielką fanką. - Ja nie.
Bez obrazy, nie imponują mi celebryci.
Ale mam pytanie o Olimpiadę.
- Świetnie. Spróbuję odpowiedzieć. - Czy to prawda, że wioska olimpijska
to praktycznie trzy tygodnie bara-bara?
- Chyba nie jestem w stanie odpowiedzieć. - Najlepsze ciała świata.
Te syntetyczne materiały.
Nikt nie mówi w tym samym języku, więc każda odpowiedź to „tak”.
Wymienię kilku olimpijczyków, a ty powiedz czy…
Szczerze, byliśmy tam, żeby ze sobą konkurować.
Rozumiem. Muszę kupić książkę, dobra.
Przykro mi, ale wolałabym nie rozmawiać o sprawach osobistych.
Nie, ja nie... Miałam pani plakat na ścianie,
gdy byłam mała i ubierałam lalki Barbie tak, jak panią.
Brat przecinał je na pół, ale to nic osobistego.
- On był trochę... Ale już z nim lepiej. - Amy, tak?
Tak.
Weź głęboki oddech.
Jesteś najlepsza na świecie w byciu samą sobą.
- Dziękuję. - Jasne.
- To niesamowite. - Tak.
- Twoje oczy są jak lasery. - Wiem.
Zacznę od podnoszenia ciężarów.
- Nie. - Milen Dobrev.
- Tak nie. - Pyrros Dimas.
Gleb Pisarevskiy.
- OK. - Gleb?
Niemożliwe.
Szczęściara.
Uwielbiam ten ekspres do kawy.
To najlepszy, jaki mamy.
Spójrzmy na to. Wyprodukowano w USA.
Tak.
Widzę.
Wiesz, o czym sobie myślałem?
O tym, że USA ma
trzy z najdłuższych rzek na świecie i Wielki Kanion
w północno-zachodniej Arizonie.
To piękny kraj.
O, Piękna
Z szerokim niebem
- I bursztynowymi... - Bursztynowymi falami...
Mówi jakieś tandetne słowa,
ale z jej ust brzmią jak magia.
Mówią, że nie powinno się poznawać swoich bohaterów. Ja się cieszę.
Raz zapłaciłem 200 dolarów za lunch z Terry Gross.
Cały czas wisiała na telefonie.
Gdy ja miałam 16 lat, szukałam podwózki do galerii handlowej.
Ona w tym wieku startowała w igrzyskach.
- W wieku Cheyenne. - Mam 17 lat.
Więc młodsza od Cheyenne, a już ze złotym medalem.
Dwieście dolarów i to ja zapłaciłem rachunek.
Ta kobieta zarabia na życie rozmawiając.
Nie wyobrażam sobie tyle osiągnąć w wieku 16 lat.
- Jak długo to jeszcze potrwa? - Nie wiem, OK?
Przepraszam, że nie jestem głupią medalistką!
Moja córka się dziś żeni.
Z lesbijką.
Przez ostatnie tygodnie
obserwowałam, jak rówieśnicy osiągają sukcesy.
A ja ledwo radzę sobie z letnią szkołą.
Cheyenne, jesteś tylko przytłoczona.
Szkołą i... Pamiętam, jak to było, gdy
musiałam chodzić na kurs rodzenia,
kurs pierwszej pomocy, kurs karmienia piersią...
Nie chodzę na żadne kursy!
Ok, Cheyenne. Hej, spójrz na mnie.
Weź głęboki oddech.
Jesteś najlepsza na świecie w byciu samą sobą.
To tekst z plakatu w biurze Glenna?
Missy zrobiła to lepiej. OK, spróbuję jeszcze raz.
Jak mam z tym wygrać?
To tak, jakby celem Chińczyków było upokorzenie mnie.
Więc chcesz zorganizować ceremonię zamknięcia,
która będzie lepsza od tej prawdziwej z Olimpiady?
Potrzebuję pomocnika.
Co powiesz na flotę helikopterów, lądujących na sklepie?
Ja? Ja jestem tym pomocnikiem?
- Tak. - Dobra,
a co powiesz, żeby zamiast helikopterów, użyć czegoś nieco mniej ambitnego?
- Na przykład wstążek? - Interesujące.
Moglibyśmy wystrzelić je z armatek. Albo umieścić armatki w helikopterach.
A może nie zrobimy nic z tych rzeczy
i damy każdemu po małej chorągiewce?
- Co? - Spójrz.
Powinniśmy skupić się na tym, co damy radę wykonać.
Ok, rozumiem.
Nie myślę racjonalnie.
Jesteś w stanie załatwić drużynę białych rumaków?
- Drużynę? Nie. - To wracamy do helikopterów.
Hej!
Spójrzcie, co znalazłem na męskim dziale.
Parę porządnych amerykańskich jeansów.
- Hej. - Ale fajne.
Dobrze wyglądają.
Spróbuj znaleźć takie w Manili.
On nie ma nic złego na myśli... Nie rozumie...
To nie tak, że ja nie lubię Ameryki. Kocham ją.
Ale nie jest idealna. Za bardzo lubicie brunche.
Chciałbym, żeby Azjaci mogli głosować. Nie rozumiem,
- czemu tak lubicie piwnice... - Czekaj...
O czym ty mówisz?
Wiem, mamy demokrację. Jedna osoba, jeden głos.
Chyba, że pochodzisz z Azji. Dlaczego tak jest?
Nie jestem pewien, czy wiem.
Mateo, czy ty masz amerykańskie obywatelstwo?
Nie mogę mieć, bo jestem Azjatą?
Nie o to chodzi, przepraszam. Czytałem tylko,
No comments yet. Be the first to leave one.