200 ensimmäistä riviä.
SERIAL NETFLIX
- Nazwisko? - Gye Hyang-sim.
„Gye”, nie „Gae”.
SIEROCINIEC GUREUM
Nazwisko dziecka?
Gye Ha-yun.
Ładnie, prawda?
Wybrałam imię Ha-yun, bo podobno jest popularne w Korei.
Gye brzmi dziwnie,
więc przynajmniej imieniem się nie wyróżnia.
Nie jest ciężka? Może położymy ją na kanapie?
Nie.
Nie trzeba.
Potrzymam ją.
Śpi jak zabita, a jest środek popołudnia.
Dałam jej leki.
Leki? Dziecku?
Inaczej
nie będzie chciała się ze mną rozstać.
Rozumiem.
Adres?
Nie porzucam Ha-yun.
Nie możecie oddać jej do adopcji.
Wrócę po nią.
Dobrze.
- Ale potrzebny nam adres… - Nie wierzy mi pani?
Nie porzucam Ha-yun.
Zostawiam ją tu tymczasowo,
bo mogę trafić do obozu pracy.
Obozu pracy?
Więzienia.
Do więzienia.
Jest pani uciekinierką z Północy?
Nie dyskryminujcie jej z tego powodu.
Nie dajcie jej odczuć, że jest córką przestępczyni.
Wrócę po nią, choćby nie wiem co.
Dobrze.
Mamo!
- Mamo! - Nie możesz iść sama.
- Mamo! - Nie możesz iść.
Mamo!
- Ha-yun. - Mamo!
- Mamo! - Mamusia…
niedługo wróci.
Mamo, nie odchodź!
Mamo!
Mamo!
Mamo!
Mamo!
Mamo!
Mamo!
Mamo!
Mamo!
Mamo!
SPRAWA 6 GDYBYM BYŁA WIELORYBEM…
Już.
- Tak? - Wzywałeś mnie?
Tak. Mecenas Choi wzięła sprawę pro bono.
Uciekinierka z Północy. Rozbój i uszkodzenie ciała.
„Uciekinierka z Północy. Rozbój i uszkodzenie ciała”.
Wydaje mi się, że niewiele możemy tu zrobić.
Ale jak by to ująć? Mecenas Choi jest przesadnie zaangażowana.
Nadmiernie empatyzuje z oskarżoną.
Pomyślałem, że może wzięłabyś tę sprawę razem z nią
i nieco ją przystopowała.
Przystopowała?
Uspokój trochę mecenas Choi. Niech nie traktuje tego tak emocjonalnie.
O tak.
Spokojnie.
- Spokojnie. - Właśnie tak.
- Spokojnie. - Spokojnie.
Niech wyluzuje. Spokojnie…
Dobrze, idź.
- Spokojnie… - Ostudź jej zapał.
Spokojnie.
Spokojnie.
Spokojnie.
Proszę.
Jeszcze nie zaczęłaś pracy czy nie poszłaś do domu?
„Do domu”? Co to znaczy?
Życie po pracy?
Coś, co istnieje tylko w fantazjach, a nie w prawdziwym życiu?
No…
No…
A ty? Nie masz dużo pracy?
Pracy?
Tak, mam.
Bolą mnie nadgarstki, bo wczoraj pisałam ponad dziesięć godzin.
Mam już zespół Aspergera,
ale w tym tempie zaraz dostanę zespołu cieśni nadgarstka.
Z niewyspania rosną mi w nosie siwe włosy.
Przydzielono mnie do sprawy, którą się zajmujesz.
Uciekinierka z Północy. Rozbój i uszkodzenie ciała.
Co? Do sprawy Hyang-sim?
Hyang-sim?
Oskarżona nazywa się Gye Hyang-sim.
Poznałam ją, fajna dziewczyna.
Jest jak starsza siostra.
Mecenas Jung uważa, że zbytnio angażujesz się w tę sprawę.
Że nadmiernie współczujesz oskarżonej.
- Naprawdę? - Tak.
Kazał mi cię uspokoić.
Spokojnie.
Spokojnie.
Spokojnie.
Young-woo, byłaś kiedyś w ośrodku detencyjnym?
Nie. Jeszcze nie.
To poproś o widzenie. Idziemy do Hyang-sim.
O rety.
Mecenas Choi.
Jak się pani miewa?
To mecenas Woo.
Będzie ze mną pracowała.
Dzień dobry, Woo Young-woo z kancelarii Hanbada.
Czytane z obu stron tak samo.
Kajak, inni, zakaz, radar, potop, Woo Young-woo.
Rozumiem.
Woo Hyang-woo?
Co?
- Nie. - Może
usiądziemy?
Dobrze.
Jak pani się tu żyje? Na pewno jest ciężko.
Tutaj?
Karmią mnie i dają mi dach nad głową.
Tu jest jak w hotelu.
Tęsknię za córką Ha-yun.
Trochę łamie mi to serce, to wszystko.
Słyszałam, że uciekła pani z Korei Północnej.
Czemu nie mówi pani z akcentem?
Towarzyszko Woo Hyang-woo.
Co to za pytanie? Uciekłam dawno temu.
Boże! Ośrodki detencyjne w Joseon Południowym są jak hotele!
Muszę tak mówić, by być uciekinierką z Północy?
No tak, przepraszam.
Porozmawiamy o sprawie?
Z racji, że mecenas Woo jest tu po raz pierwszy, zacznijmy od początku.
Czy znała pani ofiarę, Lee Sun-yeong, przed zdarzeniem?
Nie. Lee Sun-yeong nie jest uciekinierką z Północy
i nie miałyśmy okazji wcześniej się poznać.
Poznałam ją, gdy pojechałam po pieniądze.
Mama mi o niej powiedziała.
Mama?
Pomagająca uciekinierom pośredniczka Choi Yeong-hui?
To moja przybrana matka, nie prawdziwa.
Wszyscy nazywamy ją mamą.
Gdyby tylko oddała pieniądze, które jej pożyczyłam.
Podsumuję.
Pięć lat temu
poprosiła pani „mamę”, Choi Yeong-hui, która pomaga uciekinierom z Północy,
o dziesięć milionów, które od pani pożyczyła.
Zamiast oddać je bezpośrednio pani,
Choi Yeong-hui powiedziała, że Lee Sun-yeong ma u niej dług
i że może je pani wziąć od niej.
Tak.
Dziesięć milionów jej długu przeniesiono na mnie i Jeong-hui.
Jeong-hui?
Pani Kim Jeong-hui, pani wspólniczka?
Towarzyszko Woo.
Głowa cię rozbolała od tylu nazwisk?
Nie.
Przyjaźniła się pani z Kim Jeong-hui, prawda?
Właściwie to nie.
Poznałyśmy się przez mamę.
Dlatego nazywam ją przyjaciółką.
Też uciekła z Korei Północnej i jest w moim wieku.
Zamierzała pani podzielić się z nią pieniędzmi od Lee Sun-yeong?
Tak! Tyle że Lee Sun-yeong przecież
nie dałaby nam tak po prostu pieniędzy, których nie chciała oddać nawet mamie.
Żeby nie próbowała nam wciskać kitu, że ich nie ma,
nie mogłyśmy wyglądać na kogoś, kogo można łatwo oszukać.
Nawet nie zamyka drzwi.
Nie boi się?
Odważnie.
Jeong-hui, miej się na baczności.
Nie odda nam pieniędzy tak łatwo.
Musi być z niej zawzięta baba, skoro nie boi się nawet mamy.
Mów za siebie. To ty jesteś miękka.
Na całym Półwyspie Koreańskim nie ma drugiej tak zawziętej, jak ja.
Chodźmy.
Weź jedną.
Lee Sun-yeong!
Wychodź natychmiast!
Wyłaź!
Gdzie jesteś?
Ty.
Dawaj pieniądze mamy!
- Jakie pieniądze? - „Jakie pieniądze?”
Pożyczyłaś od mamy dziesięć milionów i nie chcesz ich oddać.
Ty.
Gdzie schowałaś pieniądze?
W tamtym pokoju?
Nie.
Proszę, odpuśćcie mi. Jestem w trudnej sytuacji.
Hej!
Ty złodziejska suko!
Myślisz, że my jesteśmy w lepszej?
Odsuń się!
Nie możecie!
Puszczajcie!
No comments yet. Be the first to leave one.