200 ensimmäistä riviä.
No mów, słucham.
Mówiłeś, że Żydzi używają krwi chrześcijańskich dzieci.
- Do czego? - Do swoich mszy.
Do rytuałów czy kolacji, by mogli zawładnąć światem.
Do kolacji?
Czyli podają chrześcijańską krew w kubkach?
Jak napój? Czy raczej jako sos,
którym możemy polać jedzenie?
Nie brałem w nich udziału, to nie wiem.
Robisz ze mnie pośmiewisko, sukinsynu?
Nie. Do tego mnie nie potrzebujesz.
Chcę wiedzieć, jak ja mogę zawładnąć światem.
Nabijasz się ze mnie,
a ja próbuję odpowiedzieć na twoje pytanie, tępy żydku.
Dobra, wystarczy.
Dziś mamy wielu antysemitów.
Dzięki, słuchaczu, za ten fundamentalistyczny syf.
Wiecie, jaki mam problem z każdym fanatykiem, fundamentalistą,
od katolików przez prawosławnych aż po KKK?
Łączy was to, że jesteście zbyt dużymi ignorantami, by to dostrzec.
Jesteście zbyt nieudolni, by przetrwać na świecie,
więc jedyne, co możecie zrobić, to próbować odbierać radość innym.
NA PODSTAWIE PRAWDZIWYCH WYDARZEŃ
I tyle.
To wspaniały kraj, ale wciąż jesteśmy więźniami własnych umysłów.
K-O-A!
Daj mi butelkę.
Wierzę, że większość ludzi jest porządna...
Słyszysz ten syf?
Ta.
- Jebany Żyd. - No.
Tak. Walić go.
Przyda mu się kula w łeb.
Czemu jeździmy po ciemku?
Czego chce Bob?
Na co poluje po ciemku?
- Nie mam pojęcia. - Na nietoperze?
- Żydzi są zorganizowani? - Może chce, byś dołączył.
Szkoda, że nie jesteśmy zorganizowani.
No i jesteśmy.
To tutaj.
Zabezpiecz broń.
Mówi Alan Berg. Uważajcie na siebie.
Ona mówi: „Wypierdalaj stąd”.
Ja na to: „Dobra, już idę”. Kapie z niego.
Wychodzę z baru, taplam się we własnych szczynach.
Nie bawiło jej to, ale mnie bardzo.
Dokąd idziemy, kurwa? Nie kumam.
Jak Bob chciał
pogadać, to czemu nie w barze?
W tym problem, Walt.
Za dużo gadasz.
Już nie pogada.
CICHE BRATERSTWO
DOWIEDZ SIĘ, JAK ODZYSKAĆ SWOJE PRAWA BIAŁA SIŁA
Cześć, to ja.
Jak się macie?
Przyjechałem tu i...
urządzam się.
Ale...
czuję jakąś pustkę.
Bez...
pośpiechu, ale...
Kiedy tu przyjedziecie?
Może za...
tydzień lub dwa.
Musicie to zobaczyć...
Krajobraz jest...
Jak mówili, robi wrażenie.
Myślę o was, dziewczyny.
To świetne miejsce na wędrówki.
Albo i nie.
Zadzwońcie.
Dajcie znać co i jak.
Dobra. Kocham was.
FEDERALNE BIURO ŚLEDCZE
NARODY ARYJSKIE
18 GRUDNIA 1983 SPOKANE, WASZYNGTON
Grupa 14, czysto.
Gdzie bomba, Gary?
Czemu nie wybuchła?
Nie wiem.
Mówi 10-13, przy ulicy Drugiej i Trzeciej...
Przepraszam, Bob.
Co robimy?
Nasłuchuj.
Na podłogę, kurwa!
Dzwoń do kierownika albo giń.
Na ziemię!
- Jak mu na imię? - Ralph.
Głośniej.
Ralph, chodź tu.
- Na ziemię. - Gdzie on jest?
- Cofnij się. - Co się dzieje?
Otwórz sejf. Ręce do góry.
Tu patrz. Nie na niego, bo cię kropnę.
Ani drgnij.
Ralph, otwórz sejf albo ona zginie, rozumiesz?
Ogłuchłeś, gnoju?
Powiedz mu, że chcesz żyć.
- Chcę żyć. - Głośniej.
- Chcę żyć. - Otwórz.
- Teraz. - Włóż pieniądze do torby.
Forsę do torby. Otwieraj kasę.
Kto włączył alarm, kurwa?
Szybko, kurwa.
- Już! - Szlag.
Wprowadź jebany szyfr. Nie wkurzaj mnie, gnoju.
Chodźmy.
Jesteś jebanym szefem banku, otwieraj!
Zastrzelę cię. Setki. Najpierw duże nominały.
Ty gnoju, otwórz drzwi.
No już!
Szybko.
Mamy alarm, brak kontaktu.
Tu 4711, jadę. Jestem tam.
Dzięki, 4-7-1-1, przyjąłem.
Pomóż mu.
Właź do sejfu.
Dawaj torbę. Szybko.
- Na ziemię. - Włóż forsę do torby.
- Szybciej! - ...zasraną forsę!
No szybciej!
Ruchy, kurwa!
Rzuć broń.
- Teraz. - Cofnij się.
Opuść łeb.
Tam idź.
Szybciej! Spadamy.
Szybko, szybko!
Dawaj torbę. Na ziemię.
- Idziemy. - Już czas.
- Głowy w dół. - Jazda.
Nie podnosić łbów.
Kurwa!
Ruchy!
- Przestrzel opony. - Nie ruszaj się.
Chodźmy.
No już.
- Skopaliśmy im tyłki! - Udało się!
- Ale jaja. - Widzieliście to, kurwa?
Ja pierdolę!
Zillah.
- Cześć. - Cześć.
Nic ci nie jest?
Nie, wybuchła paczka z farbą.
Nie mogę zostać, muszę wracać.
- Co to jest? - Spójrz.
Sprawdź też tamtą.
- O Boże! - Cześć!
Właśnie.
Ile tu jest?
Chce, żebyś został.
To prawda?
„Tak!”
Tak właśnie mówi.
SZERYF HRABSTWA KOOTENAI
Dzień dobry.
Agent Husk.
Dziękuję.
Przywiozłem wam pączki.
Jest szeryf?
Szeryf Loftlin.
Terry Husk.
Zaskoczył mnie ten telefon.
FBI od dawna nie przysyłało do nas nikogo.
Tak słyszałem.
Zwłaszcza takiego kalibru.
KKK, Cosa Nostra?
Będzie pan się tu nudził.
Oby.
Taką mam nadzieję.
Jedyni przestępcy, jakich tu mamy, łowią pstrągi bez pozwolenia.
Zapraszam kiedyś na kolację.
Jesteśmy mistrzami w grillowaniu. Ugościmy pana.
Świetnie, jak już przyjedzie moja rodzina.
- Super. - Dzięki.
Fantastycznie. Na razie.
Mam pytanie dotyczące ulotek, które ciągle widzę w mieście.
Biała siła.
I tak dalej.
To Narody Aryjskie?
Richard Butler sprawuje się dobrze?
Daleko stąd do jego działki?
Bardzo daleko.
Jest w Hayden Lake.
Niedaleko stąd.
Czyli?
Piętnaście, 20 minut jazdy.
Tylko tyle.
Dziękuję za pomoc, Jamie.
- Wracaj do pracy. - Tak jest.
Przyznaję, kościół Butlera jest uciążliwy,
ale zwykle trzymają się na uboczu.
Nie ma co drażnić niedźwiedzia, co?
Szkoda czasu na płotki.
Miłego dnia.
Mogę szluga?
- Zostawiłem swoje w samochodzie. - Ale gnojki.
Dobrego dnia.
No comments yet. Be the first to leave one.