Ang unang 200 linya.
-Chciał mnie wrobić w Marijke. -Naprawdę?
O. Naprawdę?
O rany.
W poprzednich odcinkach "Zdrajców":
Trzecie morderstwo.
Straciliśmy Tine.
Niewygodne pytania.
Kto najchętniej
zdradziłby swoją drużynę?
Max palił się do bycia szczurem.
Co moim zdaniem znowu czyni go podejrzanym jako zdrajcę.
Dwustronne opcje.
Decydujecie teraz,
czy odbędzie się wygnanie, czy morderstwo.
Ja wolał(a)bym Okrągły Stół i wygnanie.
Ja oczywiście najpierw był(a)m za mordowaniem.
-Ponosimy odpowiedzialność. -Dobrze.
Decyzja zapadła, dzisiaj będzie tylko...
Wygnanie.
-Yes. -Yeah.
I nieco przedwczesna radość.
Maxem manipulują.
Cathy i Philipp,
a ty chronisz Julię.
Uważam, że to nie w porządku.
Więc na mojej liście dzisiaj
byliby Urs, Peyman i Ralph.
Jestem lojalnym zdrajcą.
Umówiliśmy się na nominowanie Hardy'ego i to zrobiłem.
Hardy.
Hardy.
Jestem lojalny.
-(Papis) O rany. -(Marijke) Ojej.
Kac moralny u Lojalnych.
Ostatni Okrągły Stół kosztował ich nie tylko Hardy'ego,
ale też 5000 euro.
Ale za tę wygórowaną cenę kupili sobie przynajmniej jedno:
noc bez morderstwa.
Cóż, starszyzna powinna być pierwsza.
Możemy zatańczyć walca.
Da, da, da, dada, dada
O, nie dam rady w tych butach.
Zatańczmy.
Oczywiście pomyśleliśmy, że to niezwykłe,
że trafia się razem
do pustego pokoju
i ma się szansę na pogawędkę.
Czy to nie podejrzane, że jemy tu śniadanie?
-Usiądź tu, a ja tutaj. -Nie, to dziwne.
Więc bez konklawe nie możemy porozmawiać.
I brakuje kontaktu z Marijke, brakuje kontaktu z Maxem,
a potem Max jeszcze mówi przy wygnaniu,
że tak naprawdę wygnałby Ralpha.
Na mojej liście
byliby Urs, Peyman i Ralph.
Bez konklawe nie mogę go zapytać
ani też nie mogę go zapytać wprost.
To cholerna sytuacja.
Zróbmy sobie małe konklawe przy śniadaniu.
-Da radę. To jest konklawe. -Tak.
Albo ktoś siedzi pod stołem?
-Halo? -Tego się nie spodziewaliśmy.
Wszyscy siedzą pod stołem. Musimy być tacy ostrożni.
Nie sądziliśmy, że jesteśmy sami.
-Nikogo nie ma za zasłoną. -Tam też nie.
Nie, jesteśmy bezpieczni.
Musimy naszą...
Grupę zdrajców mieć na oku.
-Wiesz, o kogo mi chodzi. -Obserwować zdrajców.
-Pokerowa twarz. -Tak.
Obserwuj mnie bardzo uważnie.
Myślę, że Max...
Jest teraz w takim punkcie,
że wystawi zdrajcę, żeby nie wzbudzać podejrzeń.
I czuję, że wybrał do tego mnie.
Ale Marijke nie wczoraj wstała.
Bo zanim ja zostanę załatwiona...
My załatwimy Maxa.
Jesteś za nim czy jesteś za mną?
Jestem twoją lojalną przyjaciółką.
Tak, absolutnie to czułem minionej nocy.
Jeśli Marijke i ja będziemy mieli szansę
dotrwać do końca, pozostanę wierny Marijke do samego końca.
Myślę, że to, co on potrafi,
w czym oboje nie jesteśmy najlepsi...
-Gadanie. -...to strategia.
-Nie, on potrafi układać strategie. -Pokerzyści tak zawsze robią.
Dlatego musimy opracować naszą strategię.
Max musi odejść.
Tak, tego chcę.
Pani Amado wbiła sobie to do głowy
i idę w to.
W zasadzie musiał(a)bym dzisiaj
trochę powrzucać nazwiska.
Czemu odpuściliśmy temu Maxowi?
Na początku wszyscy mieli go na oku,
a nagle go nie ma, więc...
Zostaw to mnie.
-Przy... -(Pukanie)
-O, kto to? -No tak.
-Tak, proszę? -O, proszę.
Dzień dobry.
-O, jezu. -Dzień dobry.
Siedzieli tam moi dwaj koledze zdrajcy, Marijke i Ralph.
O, spójrzcie, kogo tu mamy.
Dzień dobry.
Nie jest głupi, co?
Nie mogę dać po sobie poznać, co myślę.
-Max. -Możecie się przytulić.
-Dobrze spałeś, chłopcze? -(Max) Jako tako, nie?
Po wczorajszej nieciekawej sytuacji niezbyt dobrze.
Pokerowa twarz, nadchodzę.
Chcę wiedzieć, jak się czujesz.
Staram się czuć lepiej.
Nowy dzień, nowe emocje.
Zdążyłem już to wszystko nieco przetrawić
i myślę, że po raz pierwszy mam jaśniej w głowie.
-Jak się czujesz? -Czuję się dobrze.
O mnie nie musisz się martwić.
Więc noc bez morderstwa to zawsze dobra noc.
Byliście trochę sami.
-Coś się stało? -(Ralph) Nie byliśmy długo sami.
-Weszliśmy i już ktoś zapukał. -(Ralph) No właśnie.
Też jestem zdrajcą,
więc chętnie byłbym na bieżąco
z tym, kto jeszcze jest podejrzany.
Nic jeszcze nie miałem na talerzu.
Mhm.
-(Pukanie) -O.
- Cześć, Dzień dobry. -(Marijke) Peyman.
-Cathy. -Dzień dobry.
Ach.
Że znów zobaczyłam Ankę...
Ona wszystkim manipuluje.
-To szokujące, co mówisz. -(Ann-Kathrin) Tak uważam.
Jestem ludzko tobą rozczarowana.
Mówienie, że manipuluję Maxem, nie wchodzi w grę.
To obrzydliwe. Mówię to w tym momencie.
Jasne, ona tam jest.
Wierzę, że jest lojalna.
-Cześć. -(Ann-Kathrin) Chodź tutaj.
Temat zamknięty.
-No, wszystko w porządku? -Co tam? Tak.
-Cześć. Cześć. -(Cathy) Ale śniadanie?
Tak, ale czy doszło do morderstwa?
Nie wiem, nie do końca wierzę w to wszystko.
W zamku zawsze jest śniadanie, niezależnie od tego, co się stanie.
Philipp, ja na twoim miejscu bym się martwił.
-(Philipp) Nie zauważyłem. -(Urs) Takie samotne.
Żeby było sprawiedliwie, drugie od góry też powinno pójść.
-(Ann-Kathrin) Ach. -Nikt tu nie zginął.
-(Gabriel) Zgadza się. -Tak.
Myślę, że niedługo nadejdzie moment,
w którym znajdę się pod większą presją.
Dlatego teraz staram się
przemyśleć taktykę,
jak spróbować podejść do sprawy logicznie.
Czysto zgodnie z logiką gry,
tracimy Lojalnego przy każdym Okrągłym Stole
i zawsze głosujemy na kogoś,
kto nie wyrzucił danej osoby.
Dlaczego nie bierzemy na cel graczy,
którzy zawsze poświęcają jakiegoś Lojalnego?
I ten tok myślenia próbuję teraz wpoić ludziom,
żeby wsiedli do tego pociągu.
Faktami są to,
że jedna osoba była na liście śmierci i nie została zamordowana.
Ta osoba w pierwszej rundzie głosowała na Anię,
w drugiej rundzie na Marcela.
Ponadto ta osoba w grze z łańcuchem była jedyną,
która nie otworzyła zamku.
To się po prostu kupy nie trzyma. Zgrzyta to.
Po prostu zgrzyta.
I przez to o mało nie zepsuła gry, gdybyśmy na nią czkali.
Bardzo ciekawe są też nowe wnioski, do których doszli inni.
Kiedy człowiek prześpi się z tym jedną noc, to wszyscy robią się na chwilę...
No, trochę bardziej racjonalni.
-To też są fakty. -(Max) To...
Argumentację, którą użyliśmy wobec Ursa,
musimy zastosować też wobec Julii.
Zdrajcy dobrze rozegrali to, że wczoraj rzucili do walki.
Hardy'ego i mnie.
Nie mówię, że jesteś lojalny albo zdradziecki,
ale to, co mnie od Ciebie oddaliło, to fakt, że ty
wczoraj nie poszedłeś na Hardy'ego, tylko wybrałeś mnie.
Muszę tych, którzy na mnie głosują,
przeciągnąć na swoją stronę,
żeby nie głosowali na mnie ponownie, taki był plan.
I tak świstak przeżywa aż do końca.
Głosowanie na mnie mogło być taktyką,
ale mogłeś się uratować i pójść na Hardy'ego.
Tu zacząłem mieć wątpliwości, moim zdaniem.
Max jest dla mnie wielkim manipulatorem,
który tam z tyłu wszystkim pociąga za sznurki.
I wielkim strategiem.
A to manipulowanie skłania przecież ludzi
do podejmowania błędnych decyzji.
-Bliźniaków jeszcze nie ma. -Brakuje też Papisa.
Trzech osób brakuje, tak.
-Dlaczego nie przychodzą? -Coś się stało.
No comments yet. Be the first to leave one.