Ang unang 200 linya.
No dobrze, Bartholomew,
czas na odrobinę wyrafinowanego humoru.
- Dlaczego naukowcy nie ufają atomom?
Bo wszystko zmyślają.
- Bartholomew, ten dowcip jest starszy niż księżyc.
Cóż, to klasyka, Marty.
Zawsze zaczynaj od klasyki.
- Lepsze dowcipy słyszałem na nekrologach.
Namiętność, Delphi?
Ja czuję gazy.
Jeśli ktoś przyniósł swoją fasolę,
to właśnie ona zelektryzowała atmosferę.
Powiatowe festyny potrafią być naprawdę przygnębiające,
zwłaszcza gdy atrakcją jest ktoś,
kto już dawno się skończył.
A skoro o tym mowa, pamiętasz
tego brzuchomówcę?
Jego lalka nazywała się Chucklehead.
Ach, Archibald.
Występował tutaj na festynie.
Naprawdę? Rany, to smutne.
Czy on nie występował kiedyś we wszystkich nocnych programach?
Tak, był wszędzie.
A potem już nie pamiętam, w jakim programie wystąpił,
ale kompletnie poległ.
- Racja. A potem to ciągnęło się dalej.
Już nigdy się po tym nie podniósł.
Z człowieka, który był wszędzie,
stał się praktycznie nikim.
Biedny Archibald.
Biedny Chucklehead. Był świetny.
Tobie żal lalki...
Wielki Archibald daje swój ostatni występ.
Jesteś beznadziejny.
Który z nich jest brzuchomówcą,
a który kukłą?
No więc, Chucklehead.
To takie przestarzałe.
Jak koty zatrzymują magnetowid?
Nie wiem, Archibaldzie.
Jak kot zatrzymuje magnetowid?
Naciska przycisk pauzy.
Założę się, że ta lalka
ma więcej rozumu niż ten staruch.
Zrozumiałem.
Mam nadzieję, że to nie jest zaraźliwe.
Wygląda na to, że dziś
powalamy ich na kolana.
Nic nie wskrzesi twojej kariery.
Przypomnij mi, czemu cię znoszę.
- Jestem częścią twojego programu resocjalizacyjnego, pamiętasz?
Wiesz, Chucklehead,
to nasz ostatni występ.
Co zamierzasz robić na emeryturze?
Uciec od ciebie jak najdalej.
Te dowcipy są
z epoki kamienia łupanego?
To nie było miłe.
Dlaczego?
Jak byś się czuł, gdyby moja ręka
tkwiła w twoim tyłku przez 20 lat?
- To było dłużej niż 20 lat, Chucklehead.
Nawet mi nie przypominaj.
Mówią,
że czas leci, gdy dobrze się bawisz.
- Nic dziwnego, że czas spędzony z tobą
wydaje się wiecznością.
Kukło.
Powiedz coś.
Cóż.
Panie i panowie, jak mawiają w show-biznesie,
to już wszystko.
To znaczy, że czas się pożegnać.
Dzięki, Archibaldzie.
Dzięki, Chucklehead.
Więcej szczęścia następnym razem.
Nie będzie następnego razu.
Dobranoc.
Witaj, Archibaldzie. Jak tam twój ostatni występ?
- Zgodnie z przewidywaniami. - Nie bądź taki przygnębiony.
Teraz możesz zająć się czymś nowym i ekscytującym.
Znam tylko show-biznes.
Wiesz, że moja rodzina zaczynała w wodewilu?
Naprawdę?
Tak, jeszcze w 1908 roku.
Nasza rodzina jeździła w trasę z Barnumem i Baileyem.
Właśnie wtedy dostałem Chuckleheada.
Może najwyższy czas,
żebyście ty i ta rzecz odpoczęli.
Chucklehead?
On i ja będziemy razem na zawsze.
Dlaczego nie przekażesz go komuś
z pozostałych krewnych pracujących w show-biznesie?
Bo zostałem już tylko ja.
Ostatni z mojego rodu. Teraz jesteśmy już tylko on i ja.
Wyglądasz na bardzo przygnębionego.
Przykro mi. Spokojnie, wszystko będzie dobrze.
Ciesz się, że możesz przejść na emeryturę. Ja nigdy nie będę mogła.
Idę teraz do swojego pokoju.
Na pewno nie chcesz czegoś zjeść?
Jadalnia będzie jeszcze otwarta przez 30 minut.
Nie, ale zobaczymy się na śniadaniu.
Wymelduje się pan rano?
Nie, zostanę jeszcze kilka dni.
Dobranoc.
Dobranoc.
Na zdrowie, mój przyjacielu.
Nie chce ci się dziś pić? Dobrze.
Tęsknię za radością innego świata.
Zaraz będziemy na miejscu.
Dobrze.
Zameldujemy się i odświeżymy przed zjazdem.
- Na ilu zjazdach absolwentów byliśmy już razem?
- Nie wiem. Chyba na czterech. Straciłem rachubę.
Ciekawe, czy będzie tam Maggie.
Daj już spokój.
Chodziłeś z nią w liceum i zabrałeś ją na bal maturalny.
Wielka mi rzecz.
Nigdy nie zapomni tamtej nocy.
- Najlepsze pięć sekund jej życia, jestem pewien.
- Na każdym zjeździe, na którym jesteśmy, ona mnie podrywa.
Po prostu jest miła. Tyle.
Jej mąż nie jest zachwycony na twój widok.
To frajer.
Pewnie zrozumiała, jaki błąd popełniła.
Jasne. On jest bogatym bankierem
z Wall Street i ma dom na Long Island.
I co z tego? Ma pieniądze, i co?
No właśnie, co z tego?
Po prostu cieszmy, że możemy na chwilę uciec od naszego szalonego życia.
Te chwile nie będą trwać wiecznie.
Amen.
- Maggie nadal mnie pragnie. Nie obchodzi mnie, co mówicie.
To jest to miejsce.
Dojechaliśmy.
Na razie zaparkujemy tutaj.
Zameldujmy się i zjedzmy coś.
- Nie chcielibyśmy, żeby Maggie pomyślała, że jesteś niedożywiony.
No proszę, witam.
W czym mogę pomóc?
- Mamy rezerwację, pokój na nazwisko Alan Duncan.
Już sprawdzam.
Jest. Pokój 203.
- Może jest tu reszta naszych kolegów z klasy.
Koledzy z klasy?
- Tak, przyjechaliśmy na zjazd absolwentów.
Odbywa się w naszym liceum.
Nikt inny się nie meldował i o tym nie wspominał,
ale mieszkam poza miastem,
więc nie wiem, co się tutaj dzieje.
Ile jest hoteli w tym miasteczku?
Tylko dwa.
Pewnie zatrzymali się w tym drugim hotelu.
Jak liczna była wasza klasa maturalna?
Około 128 uczniów.
Może przyjechała tylko wasza trójka.
Proszę, oto klucz.
Widzę, że macie jadalnię.
O której podajecie posiłki?
- Śniadanie jest o 8:30, obiad o 12:00,
a kolacja punktualnie o 17:00.
W takim razie do zobaczenia na obiedzie.
- Państwa pokój jest na górze, po lewej.
- Dobrze, dzięki. - Dzięki.
Dziękuję.
- Byłoby dziwnie, gdybyśmy byli jedyni.
Tu wcale nie jest tak źle.
Naprawdę czuć urok minionej epoki.
Umieram z głodu.
Czy ten facet nie wygląda znajomo?
Ciekawe, co zamówiła kukła.
Co podać?
Poproszę colę i cheeseburgera.
- Dla mnie kanapka z pieczoną wołowiną i szklanka wody.
- Ja spróbuję kurczaka z amerykańskimi bułeczkami i colę.
- Już się robi. Zaraz przekażę zamówienie.
Już wiem, kim jest ten facet. To Archibald Wielki.
Jest brzuchomówcą. Widziałem go kiedyś w programie „That's Incredible”.
Nie wygląda mi na zbyt wielkiego.
- Nie może być zbyt sławny, skoro siedzi w takim miasteczku.
Przepraszam pana,
czy pan jest Archibaldem Wielkim?
Tak. To ja.
Skąd wiedzieliście?
- Widziałem pana w telewizji, kiedy byłem dzieckiem.
Czy zechciałby pan usiąść z nami?
- Chucklehead i ja podróżowaliśmy po całym świecie.
Wczoraj daliśmy nasz ostatni występ.
Przechodzi pan na emeryturę?
- Tak. Obawiam się, że dzisiejsza publiczność
nie przepada za moim staroświeckim stylem.
Czas ruszyć dalej.
- Nie mogę uwierzyć, że nie ma pan własnego reality show.
- Zawsze występował pan z Chuckleheadem?
Tak, od samego początku.
To świetnie.
Czy mógłbym prosić o autograf?
Z największą przyjemnością.
Wielkie dzięki.
Miło było z wami porozmawiać,
No comments yet. Be the first to leave one.