Les 168 premières lignes.
MARVEL STUDIOS MATERIAŁ SPECJALNY
WILKOŁAK nOCĄ
To uniwersum znamy. Jego bohaterów i ich zasługi.
A co wiemy o świecie mroku?
Krainie obecnie zamieszkałej przez potwory,
a także łowców, którzy z dumą je tropią i uśmiercają.
Prym w tej dziedzinie wiedzie ród Bloodstone'ów,
od pokoleń będący w posiadaniu potężnego artefaktu z innego świata,
Klejnotu krwi, jedynej w swoim rodzaju broni.
Jednakże będzie ona musiała zmienić właściciela,
bo dotychczasowy, Ulysses, nagle zmarł.
Jego pogrzeb odbywa się dziś.
Łowcy z całego świata,
dotąd sobie obcy,
ściągnęli na ceremonialne łowy, które rozstrzygną, kto przejmie klejnot.
Biada potworowi, który się na nich natknie.
Elsa przybyła.
Coś pięknego.
U mnie na koncie 57 zdobyczy.
W przyszłym roku zaczynam 30. sezon.
Niemalże czuć, że masz krew na rękach.
Dziękuję.
Fajny robisz ten makijaż.
Klasa znak rozpoznawczy.
Wyraża mój szacunek do przodków.
Do mnie tak niezbyt trafia wyrażanie szacunku i uczuć.
Wiem tylko, że wygląda to nielicho.
W ogóle, ja w pełni rozumiem, jak ważna jest w tej profesji anonimowość,
ale brakuje mi ludzi.
Dumny jestem,
że mogę uczcić z wami pamięć starego Ulyssesa.
Ulyssesa. Oczywiście. Wierzyć się nie chce, że umarł.
Tak. Szatan, nie człowiek.
Ładny pałacyk sobie postawił, nie?
A powiedz, którąś z tych szkarad to ty ubiłeś?
Nie.
Nie, ale... z nim. Z nim walczyłem parę razy.
Nie wygląda mi na trupa.
Elsa, minęło dwadzieścia lat, zjawiasz się tylko dlatego, że wypada?
Pozostali nie będą zachwyceni. Jak długo u nas zabawisz?
Oddaj, co moje, i uciekam.
Który atrybut klejnotu cię zainteresował?
Marzysz o sile? O ochronie?
O długowieczności?
Użyję go, jak będę chciała,
a ty się nawet nie dowiesz.
Szczerze mówiąc, chyba to jest najlepsze.
Ciekawe, czy uda ci się go zdobyć. Tyle lat przerwy, żadnych szkoleń.
Żadnych szkoleń z nim.
Przekonamy się.
Tak się dobrze zapowiadałaś jako dziecko.
Byliśmy przekonani, że osiągniesz więcej niż ojciec.
Tymczasem, ku swojej radości, wdałaś się w matkę.
Robiłam, co mogłam.
Żal, że się nie wybiłam.
Nie bagatelizuj tego.
Na nikim nie zawiódł się tak jak na tobie.
Z waszych rąk zginęło przeszło dwieście monstrów.
Z twoich dwadzieścia sześć.
Trzydzieści siedem.
Czterdzieści trzy.
Nie lada wyczyn – pięćdziesiąt siedem.
I ponad sto martwych bestii. Mniej więcej.
Ponad sto?
Tak.
Tak wielu siewców śmierci w jednej sali.
Serce rośnie.
Dziękuję, że stawiliście się na rytuał.
Że ściągnęliście maski, aby uczcić pamięć Ulyssesa Bloodstone'a.
Jako przywódca,
przyjaciel
i kochanek nie miał sobie równych.
Świadomy, że jego duch nie pojawi się dziś wśród nas,
by doprecyzować reguły ceremonialnych łowów,
uznał, że swą obecność zamanifestuje w inny sposób.
Niereformowalny był, słowo daję.
Mam nadzieję, że moja obecność was cieszy.
Dziękuję, Verusso, za otoczenie sprawy pieczą
i za nieoceniony wkład w przedsięwzięcie.
Moja śmierć wiąże się z obowiązkiem wyboru nowego dowodzącego
krucjatą przeciwko potworom.
Funkcję tę jednak może pełnić jedynie
najsilniejszy i najbardziej oddany bractwu łowca.
Już niedługo strażnicy wpuszczą na święte ziemie potwora,
z jakim nie mieliście do czynienia.
To z was, które zgładzi bestię, zostanie nowym przywódcą,
a także przejmie po mnie Klejnot krwi.
Powodzenia.
Potrzymam kciuki, zanim zgniją.
Wybaczcie. Czarny humor.
Istnieje tylko jeden klejnot.
I strzec może go tylko jedna osoba.
Miała nią być córka Ulyssesa, ale z powodu dwóch dekad nieobecności
Elsa bezpowrotnie utraciła prawo do dziedziczenia.
Walczycie dziś wyłącznie bronią
ukrytą w różnych zakątkach ogrodu.
Zgodnie z życzeniem męża
klejnot zostanie przytwierdzony do cielska potwora.
Jego moc go osłabi,
lecz zarazem także rozwścieczy.
Sekunda.
O klejnot wreszcie można powalczyć, nas zaproszono na łowy za zasługi,
a ona weszła na krzywy ryj, jak na jakieś wesele?
W sumie coś w tym jest. Gdzie piękna pani ma medalion?
Sprawdzałeś u siebie w dupie?
Elsa ma prawo dołączyć.
I ją też, jak wszystkich tu, wolno zabić.
Nie ma taryfy ulgowej.
Poległych w walce
pożegnamy z należnym szacunkiem.
Tej nocy każdy łowca zdany jest wyłącznie na siebie.
Cholerny farciarz.
Pójdziesz pierwszy.
Pozostali dołączą.
Jak słyszę, klejnot przytwierdzono.
Ruszaj na łowy.
A teraz przysięga.
My krew przelewamy w imię łowów.
Za klejnot i zakon. Za tych, którzy kuli nasze miecze.
Aby oczyścić świat z wszelkich plugastw.
Bez krwi rozlewu nie ma pokoju. Więc krew lać się będzie.
Więc krew lać się będzie.
Więc krew lać się będzie.
Więc krew lać się będzie.
Więc krew lać się będzie.
Więc krew lać się będzie.
Co ty na to, żeby każde poszło w swoją stronę?
Co?
Niech każde idzie w swoją stronę.
Klejnot jest mój!
Śmierć i tak cię dopadnie, dziewczynko.
Cześć. Jak tam?
Było wiadomo, że cię odszukam.
Oczywiście. Nic ci nie jest?
W kółko mówisz, że będziesz bardziej uważać,
a wychodzi jak zwykle.
Nie licz na to, że będę cię ratował. Dziś jest ostatni raz.
Wiem. Boli?
Osłabia cię, nie?
Wiem, mówili, że klejnot tak działa.
Nie martw się, mam plan.
Słuchaj, podobno to maleństwo wybucha.
Więc się je zdetonuje i się zwieje.
Nic nie rób, tylko nie zgiń.
Nie daj się zabić.
Rozejrzę się, gdzie by to podłożyć, i po ciebie wrócę.
Znajdę cię. Nie wiem jak.
Nie, Nie zamykaj
drzwi.
No świetnie.
I jak polowanie?
Jakoś idzie.
Lekko nie jest.
Jesteś ranna?
- Pomóc ci? - Nie.
W porządku.
Ale mocno krwawisz.
Trzeba ścisło zabandażować.
Dzięki za lekcję.
Muszę się stąd wydostać.
A ja to nie?
Przyjechałam zdobyć klejnot, uwolnić się od ojca,
od macochy. Wyplątać się na dobre. A siedzę tu z jakimś...
Za mocno.
Może jednak zerknę?
Zabandażuję, jak należy, inaczej to na nic.
Za pierwszym razem też nie chciałeś ze mną walczyć.
Wyskoczył świr z toporem, a ty nic.
No comments yet. Be the first to leave one.