200 baris pertama.
W 1991 ROKU PRASA OKRZYKNĘŁA PIĘĆ MŁODYCH KOBIET
MIANEM "GANGU AMAZONEK"
TEN FILM OPOWIADA ICH HISTORIE
Tato?
W porządku? Mama ma nockę?
Tak. Przygotowała ci jedzenie.
Nie jestem głodna. Idę.
- Wrócisz późno? - Nie.
Do zobaczenia.
Idziesz do siostry?
Nie dziś.
Przekaż jej, żeby wpadła.
- Jak się pani ma? - Dobrze, dziękuję.
- Wciąż tu jesteście? - Tak.
- Pamiętaj, co mówiłam. - Jasne, zrobi się.
- Cześć. - W porządku?
Tak. Nie ma jej tam.
Wiem.
Mam umówione spotkanie z nowym szefem.
Wypiję szybko szklankę wody.
Znalazłeś nową pracę?
Tak. W transporcie.
Będę jeździć do Frankfurtu.
Jesteś zadowolony?
Tak. Po co przyszłaś?
Dotknij jej jeszcze raz, a zginiesz.
Co? O czym ty mówisz?
Dotknij jej jeszcze raz, a zginiesz.
Jasne?
Chodźcie!
Jak się masz? Jak było?
- Nie mieliśmy jeść u moich rodziców? - Wieczorem wychodzę z dziewczynami.
- Tak? - Zjesz kolację z dziećmi.
Zdejmujemy buty. Szybciutko.
Co to?
- Z CAF-u. - W porządku?
Chyba tak.
Thomas, zostaniesz na kolację?
Myślę, że tak.
- Cześć! - Wszystko dobrze?
Cześć, Marie! Jak leci?
Zostawiam ci pieluchy.
Dzień dobry.
Carole!
Wszyscy wiedzą, że spędzasz czas z...
Z kim?
Zapytaj mamę. Co mówią w sklepie?
Że z kim się spotyka?
Spadam.
Mam dość, muszę się stąd wyrwać.
- Pięknie pachniesz! - To miłe.
- Robisz postępy. - Dziękuję.
- Co powiedział twój ojciec? - Jakieś bzdury.
- Jak tam? - Dobrze.
Mam dość oglądania tych samych twarzy.
- Co porabiacie? - Gramy.
A potem to ja dostaję ochrzan od ojca.
- Przesuń się! - Pozwól mi dokończyć!
- Jesteście za młodzi na to miejsce. - Tylko graliśmy.
- Potem tata się wścieka. - Co z tego?
Wracaj do domu. Szybko. No już!
- Już się nie witasz? - Nie widziałam cię.
- Jak leci? - A u ciebie?
Dobrze.
Czyje to porsche na zewnątrz?
- Bogaczy. - I parkują ot tak, przy ulicy?
- Może i w dzielnicy. - Akurat.
Cześć!
Hej.
Dasz mi papierosa? Proszę.
Nie wytrzymam z tobą.
- Jak leci? - Różnie. Daj mi coś mocnego.
- Co z tego, że plotkuje? - Matka ją podkręca.
Nie strząsaj popiołu na ziemię. Moja mama to sprząta.
Pracuje tu?
Laurence, masz zapalniczkę?
- Pożyczysz mi auto? - Po co?
Chcę pojeździć.
Tylko samochód cię interesuje.
Mam ochotę poprowadzić.
Dobra, bierz.
Dzięki.
- Jak się masz? - Cześć.
Z moją siostrą się nie przywitacie?
Cześć.
Napijemy się?
- Nie. - Na pewno?
Kiedy odwiedzisz rodziców?
Wiedzą, gdzie mnie znaleźć.
Nie bywają w centrum.
- Która godzina? - Prawie czwarta.
Zabije mnie.
Powiesz, że pilnowałaś dzieci Helene.
Całą noc? Nie uwierzy.
Mówię ci, nic ci nie zrobi.
Masz. Za opiekę.
Dzięki.
Co słychać?
Wszyscy na ziemię.
Niech nikt się nie rusza. Wszyscy na ziemi.
Szlag.
Nie ruszać się. To jest napad.
Na ziemię! To jest napad.
Ani kroku.
Głowa niżej. Niżej!
Dzień dobry. Proszę się nie ruszać.
Dobra, na poważnie
Otwórz bagażnik. Otwórz, mówię.
Co powiedziałeś?
Otwórz ten bagażnik, a nic ci się nie stanie.
Szybciej, otwieraj!
Co on robi? Otwieraj!
No i pięknie. Dziękuję.
I już.
Czekałem na ciebie.
Dlaczego nie zadzwoniłaś?
Nie chciałam cię budzić.
Cała noc z dziećmi?
Dała mi stówę.
Skąd bierze kasę?
Nie wiem, nie pytam.
Wychodzi na całą noc i daje ci stówę za pilnowanie dzieci?
Robi z siebie nie wiadomo kogo.
Do wieczora.
Telefon.
Fatija, telefon!
Już idę, mamo.
Mówiłam ci. Przestań nazywać mnie "Fatija".
- Która godzina? - Czwarta.
Skoro śpisz cały dzień, nigdy nie znajdziesz pracy.
Nie nazywaj mnie Fatija.
- Kto to? - Carole.
Tak?
Poważnie?
- Przysięgam, zapomniałam. - Gdzie byłaś?
- Spałam. Przepraszam. - Przesadzasz.
- Podrzucisz mnie? - Dokąd?
Do Carole. Albo oddam auto za godzinę.
Chyba żartujesz. Dawaj.
Nie wiedziałem, że tam mieszkają.
To tu, po prawej.
Co robią jej rodzice?
Prowadzą sklep papierniczy.
Też możemy sprzedawać papier.
Przemyślimy to.
- W porządku? - Tak.
Macie basen, ale nie macie walizek?
- Żartujecie? - To tymczasowe.
Mam was ciągle ratować z opresji?
Zrozumiałam.
Carole, zaczekaj!
- Wracaj. Tylko tak gada. - Chodź.
- Biorę kanapę! - Jesteście okropne.
Pójdę do toalety.
- Znowu uciekłaś? - Mam go gdzieś.
To dla was.
- Lecę, pa. - Całuski.
- Nie zapomnij o spotkaniu w banku. - Jasne.
- Mówię poważnie. - Dobrze, pa.
Co to ma być?
- Przestań! - Co to jest?
- Co zrobiłaś? - Puszczaj!
Co ty masz w tej głowie? Nie wierzę!
Przestań. Cicho... Cicho...
Puść mnie!
Zabiję ją!
- Uspokój się! - Kiedy się w końcu ogarniesz?
Jesteś zepsuta! Zabiję ją.
Pozbądź się tego!
Patrz na mnie.
Idź do sypialni.
Gdzie ona to znalazła?
W moim łóżku.
A co tam robiła broń?
Nic.
Jeśli do tego wrócisz, dostaniesz co najmniej 15 lat.
Dzień dobry.
To moje dzieci. Poczekajcie na korytarzu.
- Proszę usiąść. - Dziękuję.
Dostałam list.
Chciałam poprosić o więcej informacji.
Przepraszam, to rysunek syna.
W wyniku błędu obliczeniowego
przez kilka lat dostawała pani zbyt wysokie świadczenia.
- Musi pani spłacić dług. - Tak, czytałam.
Czyli schodzę z trzech tysięcy na 31 franków miesięcznie?
Tak. Żeby wyrównać kwoty.
Jak mam za tyle przeżyć?
Mieszkam z matką. Ojciec odszedł.
Mam troje dzieci.
Nie mogę już pracować.
Rozumiem.
Ale przez zbyt wysokie świadczenia zaciągnęła pani dług wobec CAF.
Teraz musi go pani spłacić.
Czyli popełniliście błąd, a ja mam płacić?
Tak.
Otrzymała pani nadpłatę.
Już to pani mówiła.
Powtarza pani ciągle to samo jak robot.
Jak mam przeżyć za 31 franków?
No comments yet. Be the first to leave one.