200 baris pertama.
PANI MECENAS
ODCINEK 3
NA PODSTAWIE ESEJU JUNG HYEJIN PANI MECENAS
Przywiozłeś auto?
Jest za restauracją.
Przestań!
To dla klienta.
Kazałeś mi przyjechać tak wcześnie rano. Czyje to auto?
Jesteś głodny? Chcesz pierogów na parze?
Nie. Pójdę już.
Zaczekaj. Zaraz będą gotowe.
Zauważyłem, że panu Do też bardzo smakują.
- Smacznego. - Dziękuję.
Chisik, zrób mi sporo.
- Po co? - Mamy nową prawniczkę.
- Naprawdę? - No.
Świetna wiadomość.
Pan Do martwił się,
że przez ciebie unikają tego biura.
I jaka jest?
Jest trochę…
dziwna.
Dziwna?
Bardzo dziwna.
OBROŃCA Z URZĘDU SĄD OKRĘGOWY JEONGHA
Dzień dobry.
Dzień dobry.
Ręka.
To jedwab, więc proszę uważać.
A to tweed.
Poproszę mrożoną, bezkofeinową latte z mlekiem sojowym.
Mówiłem, żadnego fartucha.
Traktuje pana jak służącego.
Musi pani sama sobie zrobić kawę.
I sama zająć się praniem.
- Dlaczego? - Jak to dlaczego?
Po co mam tracić czas na kawę
czy bieganie do pralni? Czas to pieniądz.
Nie po to mamy sekretarza?
Gdzie?
Gdzie?
Nie mamy tu sekretarza.
Nie ma tu pani swojej sekretarki.
Jak ceni pani czas,
proszę robić pranie w domu i odstawić kawę.
Czyli pan Do nie jest sekretarzem?
Nie.
Dobrze.
Panie Do.
Ile?
Ile to będzie kosztować?
- Słucham? - Ile
będzie mnie pan kosztować?
Ile może mi pani dać?
- Youngsoo. - Potrzebuję pieniędzy. Naprawdę.
Ile…
Ile może mi pani dać?
Proponuję 400 tysięcy.
Miesięcznie.
Zgoda.
Bezkofeinowa z mlekiem sojowym?
Robi się.
Okej.
Okej.
Co to miało być?
Kasa wszystko załatwi, co?
Pan Do uznałby to za niegrzeczne.
Zaoferowałam mu dodatkową pracę za dodatkową pensję.
Nie ma potrzeby teoretyzować,
jak materializm zdominował nasze czasy.
Niewiarygodne.
Znajdź czas na kolację trzeciego.
Spotkamy się z prezesem Parkiem i jego żoną.
Po co?
Pan Park to członek komisji nominacyjnej.
Poważnie kandydujesz do Zgromadzenia?
Potem gubernator prowincji?
A następne co? Prezydentura?
Nie zrobię tego.
Nie mam zamiaru być żoną deputowanego.
Nie możesz udawać?
Udawać? Dla czyjego dobra?
Dwa lata starałam się o działkę w centrum.
Zaczynam budować centrum handlowe,
a nagle mam się bawić w dobrą żonę?
Tak. Baw się w dobrą żonę.
Daruj sobie.
Gdybym taka była, nie ożeniłbyś się ze mną.
A gdybyśmy nie byli małżeństwem,
twój ojciec nadal byłby pośrednikiem pracy.
KOMENDANT JEON JAEHO
Słucham.
Pan Cho
został zamordowany w domku letniskowym.
Słucham?
Prezes Cho został zamordowany?
Tak.
Proszę przyjść na komisariat.
Dobrze.
Prezes Cho nie żyje?
Chyba tak.
Gratulacje.
Nie będziesz już musiał po nim sprzątać.
Haran.
Zginął człowiek.
Nie możesz choć raz zachować się po ludzku?
Nie umiem tak jak ty udawać troski.
Pana Cho znalazła rano kobieta,
którą zaprosił do siebie.
Macie już
jakiś trop?
Nic nie mamy.
Poważnie?
Nic?
Nic.
Sprawca był bardzo ostrożny.
Wygląda na to, że pan Cho otworzył mu drzwi.
I nawet nie tknął sejfu,
więc prawdopodobnie to ktoś znajomy.
Ktoś, kto chciał jedynie zabić pana Cho.
Jak widać na zdjęciach, nie został po prostu zabity.
Był torturowany, a potem ułożony w tej pozycji.
Dlaczego ktoś to zrobił?
I skąd taka poza?
To chyba miały być przeprosiny
za popełnione grzechy.
Jakie grzechy?
Nie wiem.
Czym wujek Hyunsik
zawinił swojemu zabójcy?
Wie pan, jaki był pan Cho.
Trudno zliczyć, ile grzechów popełnił.
W sumie tak.
Nic panu nie będzie?
Niedługo wybory.
Jak wieści o panu Cho się rozejdą…
Proszę lepiej martwić się o siebie.
Dobrze.
Niech pan nie martwi się śledztwem.
Dobrze.
Mamy historię połączeń pana Cho.
Ostatnią osobą, z którą rozmawiał, była prawniczka z Jangsan.
Połączenie trwało dziesięć sekund, gdy był torturowany.
WYCHODZĄCE MECENAS NOH CHAKHEE
Pani Noh. Oskarżony…
Przyszli klienci.
Klienci?
Tak?
Tak. Proszę, zapraszam.
Panie Lee.
Długo siedział pan w izolatce.
Tak.
Tak…
W izolatce pan i pan Kang Myungsub,
schizofrenik, który był hospitalizowany dziesięć lat…
Co? Chipsy?
Zaczęliście się kłócić o chipsy.
Pan Lee Guidong kopnął pana Kang Myungsuba.
Kang Myungsub doznał perforacji żołądka
i zmarł na oddziale ratunkowym na ostrą sepsę.
Zgadza się?
Nie znam dokładnie nazwy tej choroby.
Wiem tylko, że zmarł przez Guidonga.
Panie Lee Guidong.
Guidong.
Panie Lee Guidong.
Guidong.
Panie Lee, nie pora na lody.
To moje!
- To moje! Nie! - Nie!
- Boże. - Dobry Boże.
No już.
Masz, to twój lód.
To moje.
- Rany. - Nic mi nie jest.
Boże. Przepraszam.
Panie Lee Guidong.
Rety, jest pani cała umazana.
To dlatego uderzył pan Kang Myungsuba? Bo dotknął pana chipsów?
Były moje, a ten idiota je ukradł.
Wkurzył się pan.
Tak.
Panie Lee.
Wie pan, że pan Kang Myungsub zmarł?
Pan Kang nie żyje.
Wiedział pan o tym?
Jestem zły?
Jestem…
Jestem zły?
- Nie! - Należy mi się!
- Jeśli jestem zły, muszę oberwać! - Boże! Przestań.
Wystarczy.
- Jestem złym człowiekiem! Należy mi się! - Wystarczy. No już.
Wystarczy.
Już.
Mój Guidong to dobry chłopak. Już, już.
Wystarczy.
Już, już.
O rany. Co za dzień.
Przejrzałam jego sprawę.
No comments yet. Be the first to leave one.