200 baris pertama.
To prawda, jestem Hulkiem.
Na szybko was wprowadzę.
Uważaj!
Co się ze mną stało?
POPRZEDNIO
Jen, przykro mi.
Miałaś kontakt z moją krwią.
Czyli teraz też jestem Hulkiem.
Muszę wiedzieć, że potrafisz regulować swoje emocje,
zwłaszcza gniew.
No dobra. Naucz mnie hulkować.
Ewidentnie w tym wymiatam
i z radością wrócę do mojego życia.
Czy ci się to podoba, czy nie, jesteś superbohaterką.
Wizja bycia superbohaterką do mnie nie przemawia.
I tak to właśnie było.
Miałam rację, a Bruce się mylił.
Nie muszę być Hulkiem.
Musisz zrobić swoje.
Teraz? Tak przy wszystkich?
Coś ty za jedna?
Jennifer Walters, mecenas.
...pokłosiem tego chaosu
jest nowa superbohaterka, która ukróciła zaistniałe szaleństwo...
Szkice ukazują scenę z incydentu w gmachu sądu,
gdzie wzmocniona influencerka Titania wywołała panikę, próbując uciec.
Pokłosiem tego chaosu
jest nowa superbohaterka, która ukróciła zaistniałe szaleństwo.
Ustalono, że jest to zastępczyni prokuratora okręgowego, Jennifer Walters.
Ławnicy obwołali zieloną kobietę
„bohaterką ratującą życie”.
Jest z nami naoczny świadek.
Zdradzi nam pan, co widział?
Tak, tak. Więc ta laska,
nawet niezgorsza,
zmieniła się w Hulka, w babską wersję.
NAOCZNY ŚWIADEK OPISUJE CHWILE GROZY NA SALI SĄDOWEJ
W She-Hulk?
Dokładnie.
She-Hulk! She-Hulk! She-Hulk!
Te owacje są dla ciebie.
Nie.
One są dla jakiejś She-Hulk
i nie ma opcji, że chodzi o mnie.
Lady-Hulk, Girl-Hulk, She-Hulk... No weź, po prostu daj mi to, czego chcą.
She-Hulk!
Oby ta nazwa nie chwyciła.
Jest durna.
Nie mogę nawet istnieć, nie będąc pochodną Hulka.
To w sumie też durna nazwa.
Niezłą sztuczkę odstawiłaś, Walters.
To trochę niesportowo
tak nagle epatować supermocami, by zdobyć dla siebie rozgłos?
Ty jeden mogłeś tak pomyśleć.
-Powaga, skąd masz moce? -Nie chcę o tym mówić.
Nepotyzm. Wiedziałem.
Goń się, Dennis.
Widzę tam ostrą laskę, pójdę zagadać.
Jakiś typ dał mi drinki za darmo, bo jesteś superbohaterką.
Nie jestem.
Nie poszłam na studia prawnicze, zadłużając się po uszy,
by zgrywać bohaterkę.
To dla miliarderów i narcyzów.
I dorosłych sierot, nie wiedzieć czemu.
Możesz zostać Avengersem.
A oferują opiekę zdrowotną?
Urlop macierzyński, emeryturę.
Zarabiają cokolwiek?
Rzecz w tym, że taka Jen to prawdziwa rakieta.
-Prawda? -Jen, możemy pomówić?
Jak najbardziej. O co chodzi?
Zamienisz się w zwykłą Jen?
To poważna rozmowa.
Oczywiście.
-Żyjesz? -Tak.
Zmiana metabolizmu.
Słucham pana.
Nie wygraliśmy sprawy.
-Wygraliśmy. -Nie.
GLKiH unieważnili proces, powołując się na...
Jak to szło? She-Hulk?
Ja tak jej nie nazywam.
Nie mam lepszej nazwy, ale ta odpada.
Wszystko jedno.
Jako że uratowałaś całą ławę przysięgłych,
uznano, że są stronniczy i działają na twoją korzyść.
Co miałam zrobić?
Dać im oberwać biurkiem,
by mieli traumę i zakrwawili salę...
Postąpiłaś słusznie, ale to pogrążyło naszą sprawę.
Przykro mi, Jen.
Mnie też, szefie.
Nie, Jen. Przykro mi, bo muszę cię zwolnić.
Stałaś się ciężarem dla biura prokuratora.
Chwila.
Zwalnia mnie pan?
Mecenas She-Hulk
OBECNIE SZUKA PRACY
Tu Jen. Zostaw wiadomość.
Hej, krejzolko. Sprawdzam, co u ciebie.
Jestem tu, gdybyś chciała pogadać.
Tym razem nie będę się pysznił.
No, może trochę.
Nie zatrudnimy prawnika,
który tak bardzo odwraca uwagę w sądzie.
W tej chwili nie jesteśmy gotowi, by dać pani tę posadę.
Przykro mi, ale nie.
Wolimy uniknąć ryzyka zdarzeń pobocznych.
Nie, ci odpadają. Mają kiepskie przekąski.
GGiT mogą mieć wakat.
-Jen. -Co?
10 ofert pracy na nowy start 1. Maskotka szwajcarskiej wioski
Co ty odwalasz? Skup się na swoich celach.
Daj spokój. Na serio.
Wybacz. Jestem smutna i samotna.
Jen.
Mama Nie spóźnij się na obiad
Nie.
Co? Znowu cię wylali?
Nie.
-Rodzinny obiad po tym, jak wyleciałam. -Współczuję.
Pięknie proszę, idź ze mną.
Nie mogę, mam randkę.
Nigdy ci tego nie wybaczę.
Mamo, tato, już jestem.
-Cześć, skarbie. -Hej.
-Proszę. -Placek.
Nie trzeba było.
Taka ilość cukru szkodzi tobie i twojej talii.
Jen, nie przejmuj się, że cię zwolnili.
Wszyscy już wiedzą, więc nie będzie dziwnie.
Nikt o tym nie wspomni.
-Cześć wam. -Cześć, Jen.
Zwolnili cię.
Ched!
Kazałeś o tym wspomnieć.
Mówiłem odwrotnie!
-Po co to wywlekać? -Sorki, wujku Mel.
I tak jest już kompletnie zdołowana.
To nic, tato.
Zwolnili mnie, ale nie szkodzi.
Mam wieści. Awansowali mnie na kierownika sklepu.
Na kierownika? Brawo, Ched.
Zatrudniony i z awansem.
Jen, pewien miły chłopiec
pracuje w kawiarni, w której bywam. Yusuf.
-Nie swataj mnie. -Nie, jest dla ciebie za młody.
Chce być superbohaterem,
więc powiedziałam mu, że ty działasz w tej branży.
Nie słyszał o tobie.
Ale dałam mu twój numer, żeby mógł zadzwonić po radę.
Przestań dawać mój numer obcym ludziom.
Jen, ten cały Hawkeye.
Co się dzieje z jego strzałami?
Zbiera je po robocie czy może...
-Jenny. -Nikt mnie tak nie nazywa.
Po prostu to powiem. Wiesz, że Melanie jest stylistką?
Mogłaby ci pomóc.
Ułóżmy te włosy bardziej w stylu She-Hulk.
Wróćmy do Hawkeye'a.
Niebezpiecznie tak zostawiać te strzały odłogiem.
Trzaśniemy kolor, może jakieś pasemka?
Tak właściwie to Bruce ocalił miliardy ludzi,
-pstrykając palcami. -Wiesz, Jen.
Przyda mi się twoja pomoc, zanim sobie pójdziesz.
Co mam zrobić, tato?
To była wymówka, by móc z tobą porozmawiać.
Jak się trzymasz, mała?
-Dobrze. -Naprawdę?
Nie, ale dobrze mi z tym, że nie jest dobrze.
Bo jest do bani.
Wydawało mi się, że będę nad tym panować
przez sama nie wiem ile.
-Wieczność? -Cóż...
Nie podoba mi się, w jaki sposób to się wydało,
że dowiedział się cały świat.
Ale nie mogłam pozwolić, by coś im się stało.
-Nie... -Jakim byłabym człowiekiem?
Jestem karana za to, że postąpiłam słusznie.
Zwolnili mnie za ratowanie ludzi
i przez to nie mogę znaleźć nowej pracy.
Nic nie mówiłaś.
Na co były te lata studiów?
Wiesz...
Może trzeba było dać im zginąć.
Skarbie, wszystko będzie dobrze.
Nie pierwszy raz musimy radzić sobie z Hulkiem w rodzinie.
A ty nie rozniosłaś miasta.
Jeden ciężar spadł mi z serca.
Ale pojawił się nowy.
Stało się to, czego się obawiałaś.
Ale wciąż stoisz na nogach.
Teraz tylko musisz zacząć iść.
Jeszcze jedno, Jen?
Nie, krucho u mnie z kasą.
Dzięki, Pedro.
Panna Walters? Miło znów panią widzieć.
Pan Holliway?
Mogę postawić pani drinka?
Jasne.
No comments yet. Be the first to leave one.