Nothing Personal

Nothing Personal (A la cara)

Unduh Subtitle Polish

Informasi rilis

Nothing Personal 2025 SPANISH HMAX WEB-DL DDP5 1 H 264-ERBiUM
Komentar oleh tedi
Retail HMAX | 1h 30m

Tag

webdl
Diterbitkan pada: 2026-06-17
Unduhan: 20
Tuna Rungu: No

Pratinjau subtitle Polish

200 baris pertama.

Każdy ma prawo do uczciwego procesu i do adwokata,

bez względu na okoliczności.

Jakie są według pana te okoliczności?

O tym decyduje prawo.

Bo są to czynniki wpływające na jednostkę w chwili przestępstwa.

Pytam o ten przypadek.

Definicję mogę znaleźć w słowniku.

Proszę odpowiedzieć.

Niestety, nie mogę.

Jesteśmy w kluczowym momencie procesu.

To delikatna sytuacja.

Nie wyobrażam sobie nawet, co...

Zadam więc prostsze pytanie.

Proszę się nie wykręcać.

Czy pańskim zdaniem okoliczności zmieniają wagę czynu?

Tak.

Usprawiedliwiamy seryjnego gwałciciela,

bo jako dziecko był ofiarą molestowania?

Trzeba by się temu przyjrzeć, znaleźć dowody...

Ani przez chwilę nie pomyślał pan o ofiarach.

Nie zastanawia się pan, co czują.

Nic pani o mnie nie wie.

Unika pan odpowiedzi.

MA CÓRKĘ W SZPITALU, A POUCZA INNYCH

JA NIE MOGŁABYM CHODZIĆ DO PRACY

OD DWÓCH TYGODNI NIE BYŁA U DZIECKA

TWARZĄ W TWARZ

Przepraszam za bałagan.

Późno wróciłem z pracy.

Nie zdążyłem posprzątać.

To ten pokój.

Bardzo słoneczny.

Okna wychodzą na południe.

Jasno jest tu niemal przez cały dzień.

Nowy materac.

Zejdzie pan trochę z tych 400 euro?

Nie, przykro mi.

Do tego rachunki.

Myślałem o czymś tańszym.

Rozumiem.

Spróbuj.

Patrz przed siebie, choć wiem, że piłka kusi.

Stopy bliżej, na szerokość ramion.

- Śluby to sama radość. - Dla mnie to koszty.

W tym miesiącu idę na trzy.

A każdy kosztuje mnie 200 euro.

Doliczcie pociąg i hotel.

- Ja jadę na jeden. W Maracay. - Gdzie to?

- W Kolumbii. - W Wenezueli.

- Mój to zwykły ślub cywilny w kraju. - I super.

Ja jadę 500 kilometrów dla XII-wiecznej kaplicy.

Dziecinada.

Wystarczy podpisać papier i z głowy.

- Masz garnitur? - Jasne. Z kamizelką.

Marina Ochoa nadal przebywa w szpitalu.

Wczoraj odwiedziła ją matka, nasza redakcyjna koleżanka,

Lina Gallego.

Podobno między Liną a jej mężem doszło do awantury

w obecności personelu medycznego i pacjentów.

Skomentuje pani to, co się stało?

Jak się pani czuje?

Wróci tu pani jutro?

Sam wybrałem. Czcionkę też.

Rodzina Vero ma inne.

Jasnobeżowe.

Przepraszam cię, ale nie przyjdę.

Nie wygłupiaj się, musisz być.

Chodzi o Sarę i jej córkę?

Właściwie nie jesteśmy już rodziną.

Nic mnie nie łączy ani z tobą, ani z Vero.

Wiedzą, że cię zaprosiłem.

To bez sensu.

Dlaczego?

Rozumiem, że nie chcesz widzieć mojej siostry,

ale co z innymi?

- Nie obchodzi cię własne dziecko? - Nie o to chodzi.

Na to wygląda. I tak mówi moja siostra.

Myli się.

Wpadły na ciebie w sklepie.

Mogłeś się chociaż przywitać.

- Ulica dalej odcięta? - Tak. Wysadź mnie tutaj.

Do jutra.

Tak?

Rozmawialiśmy przez telefon.

Przyszłam obejrzeć pokój.

Mogę wejść?

Nie gryzie.

Uciekaj. Już cię nie ma.

Chcę obejrzeć dom.

Pokój matki, zmarła rok temu.

Lubisz łodzie?

Zbieram. Należały do ojca.

Jak masz na imię?

Tak naprawdę.

Pedro.

A więc to tutaj?

Tutaj spędzasz całe dnie, wylewając z siebie jad?

- Nie tylko ja. - Wiem.

Ale tylko ty byłeś na tyle głupi, żeby wspomnieć o wynajmie.

Nic mi nie powiesz?

Na profilu jesteś rozmowniejszy.

Powiedz to.

Powtórz, co napisałeś.

Tutaj. Patrząc mi w oczy.

Mogę tylko przeprosić.

Mam gdzieś twoje przeprosiny.

Nie wyjdę, póki tego nie powtórzysz.

Usiądź.

Siadaj.

Śmiało.

Mów.

Na tym się skończy, pójdę sobie.

Tylko tego chcę.

Nie pamiętam, co napisałem.

- Nie pamiętasz? - Nie.

Usunę komentarz.

Więcej pani o mnie nie usłyszy. Obiecuję.

Alge68. To ty. Zgadza się, Pedro?

Wcale tak nie myślę. Naprawdę.

Nie wiem, dlaczego to napisałem. Ot, głupota.

Głupota?

Nie wstyd ci tego tak nazywać?

Może dla takich jak ty to normalne?

Nie zna mnie pani.

A ty mnie znasz?

Wiesz tylko, że mam program w telewizji.

Wiem więcej niż pani o mnie.

- Tak? - Wszyscy to wiedzą.

Dlatego masz prawo mnie oceniać?

Obrażać mnie? Grozić mi?

Czym się zajmujesz?

Dbam o pole golfowe.

A twoja żona? Jesteś żonaty?

W separacji.

Masz dzieci?

Córkę. Dlaczego pani pyta?

Jak słusznie zauważyłeś, wiesz o mnie więcej niż ja o tobie.

Czytają tylko okrutne komentarze.

Kto?

Ludzie w Internecie.

Mów. Powtórz, co napisałeś.

Po co?

Bo taki mam kaprys.

Mów.

Albo złożę skargę. Mam świetnych adwokatów.

Mów.

Zasłużyłaś na to, co cię spotkało.

Mam nadzieję....

- Nie mogę, proszę. - Czytaj. Dalej.

Zasłużyłaś na to, co cię spotkało.

Mam nadzieję, że i ty popełnisz samobójstwo,

pieprzona zdziro.

Chętnie pomogę.

Pomógłbyś?

Słucham?

Pomógłbyś mi?

ZASŁUŻYŁAŚ NA TO, CO CIĘ SPOTKAŁO

MAM NADZIEJĘ...

USUNĄĆ WIADOMOŚĆ? TAK

Oki!

Nie może pani prowadzić w takim stanie.

Odwiozę panią do domu.

Albo proszę podać numer do kogoś, kto panią odbierze.

Nie trzeba, nic mi nie jest.

Mogę wziąć prysznic?

Jasne.

Ręcznik. Tu są żel i szampon.

Przeciwłupieżowy. Może być?

Okej.

Lino. Dzwoniłem setki razy.

Do domu też. Nati twierdzi, że cię nie ma.

Dajmy...

Wrzuciłam ręcznik do prania.

Super. Lepiej pani?

Tak.

Mamy tu plagę papug.

Strzelają do nich.

Muszę iść do pracy.

Już jestem spóźniony.

Rodzice też mieli taką meblościankę.

Identyczną.

Mnóstwo drobiazgów przypomina te z ich mieszkania.

Ile za pokój?

Czterysta euro, a co?

Okej. Biorę.

Zapłacę od ręki.

Nie wiem, o co pani chodzi.

Jeśli o post, już go usunąłem.

Proszę sprawdzić.

Mam to gdzieś.

Pokój jest do wzięcia?

- Tak, ale... - Wobec tego biorę.

Zaraz puszczę przelew.

Powiem tak...

Jeśli nie chce pani wracać do domu, proszę iść do hotelu.

Dam dwa tysiące.

Nikt inny nie zapłaci tyle za takie warunki.

Mniejsza o pieniądze, to kwestia...

- Przecież to bez sensu. - Co?

Wszystko. To, co pani robi.

Komentar

No comments yet. Be the first to leave one.

Keep it about this subtitle — sync, quality, typos.500 characters left