200 baris pertama.
Dante Alighieri urodził się w roku 1265 we Florencji, zmarł w 1321.
Jego arcydzieło, Boska komedia,
podróż przez piekło, czyściec i raj,
to jedno z największych dzieł literatury.
Ukształtowało ono nie tylko język włoski,
ale zdefiniowało też granice ludzkiej wyobraźni.
Nick Tosches, amerykański powieściopisarz, urodził się w roku 1949 w Newark,
zmarł w 2019.
Był literackim ikonoklastą,
którego głos uchwycił mroczną poezję współczesnego świata.
To, co napisałem z serca i co nadal z serca piszę,
nie może być dostosowywane nawet odrobinę
do serca innej osoby
ani do fałszywego, plastikowego, sztucznego serca tego rynku,
który kiedyś był światem.
Moje książki nadają się do redakcji jak lampart do manicure’u.
Tak jak powiedział Faulkner: „Upijam się, wściekam, spadam z koni”.
„Spotykają mnie różne rzeczy, ale nie redakcja”.
„Od redakcji wolałbym już, by stajenny przeleciał moją żonę”.
To prawda. Najlepsi redaktorzy nie redagują.
Spiskują z artystą, by przynieść wolność i zysk.
„Panie Faulkner,
o czym pan myślał, pisząc to?”
„O pieniądzach”.
Czyż to nie wspaniałe? Powiedział „pieniądze”.
Pieniądze.
Właśnie tak.
Tylko artysta naprawdę pracuje dla swoich bliskich,
a przede wszystkim dla potomków,
bo tylko oni zobaczą wypłatę.
Nie płacą nam za godzinę, tydzień, miesiąc czy rok.
Płacą nam pośmiertnie, kiedy już, kurwa, nie żyjemy.
Co to wszystko jest?
To?
Nigdy nie robię tego, co chcę, a to jest coś, co chcę robić.
To tłumaczenie Boskiej komedii.
Znam ten poemat tak dobrze, jakbym sam go napisał.
Pracuję nad tym od dziesięciu lat.
- Wymieniłeś podszewkę, prawda? - Tak.
Dobrze się trzymasz po tylu latach.
Dziękuję bardzo.
Bez obaw, dzieciaku.
Jak przyjdą chude lata, nie damy ci zginąć.
Kim jest Dante?
„Kim jest Dante?”
To pisarz z przeszłości.
Napisał słynny poemat, Komedię, później nazwaną Boską komedią.
Tak.
Tak.
Ale Dante wpadł w pułapkę.
Zamknął się w klatce rymu i metrum,
bez cienia, kurwa, nadziei.
Więc zdałem sobie sprawę, że jest ułomny,
że to jest ułomne, bo on jest ułomny.
Wiem, o co ci chodzi.
RĘKĄ DANTEGO
Stary.
Cześć, wujku.
Zobaczyłeś ducha? Co się stało?
Zabiłem jakiegoś dzieciaka.
- Kiedy? - Przed chwilą.
- Gdzie? - Przy hucie szkła.
- Jak? - Rozciąłem mu gardło.
Był z naszej dzielnicy?
Nigdy go nie widziałem.
Gdzie jest kosa?
Nóż. Gdzie jest nóż, którym go zabiłeś?
Wrzuciłem go do kanału.
Dlaczego to zrobiłeś?
Miał wielki nóż i pytał, czy chcę umrzeć.
Czyli to nie ty zacząłeś. On zaczął.
- Tak. - Dobrze.
Jak się czujesz?
Chodź, siadaj.
To teraz twój sposób na życie?
Czujesz się teraz jak twardziel?
Nie.
I dobrze, bo nim nie jesteś.
Pamiętasz, co ci zawsze mówiłem?
Złota zasada.
Miłuj swego bliźniego.
Tak.
I nie bądź jak ten dzieciak, którego spotkałeś.
- Tak. - Z nikim nie pogrywaj.
I co…
Co dalej? Tak jak ci mówiłem.
Z nikim nie pogrywaj i nikomu nie pozwól pogrywać ze sobą.
Widzisz, nie dałeś ze sobą pogrywać.
Tak.
I jesteś pewien, że nie jest z sąsiedztwa?
Nigdy go nie widziałem.
Chodź tu.
Wujku?
Co?
Muszę powiedzieć to, co tobie, przy spowiedzi?
O czym ty mówisz? Spowiedzi?
O mojej pierwszej komunii.
No tak.
Bóg jest wszędzie.
- Prawda? - Tak.
Właśnie.
I wszystko słyszy, prawda?
Tak. Widzi wszystko, słyszy wszystko.
Tak. Więc kto jest ważniejszy, Bóg czy ksiądz?
Bóg.
Bóg właśnie usłyszał twoją spowiedź.
Powiedziałeś to na głos.
Ja to słyszałem. Bóg to słyszał.
Więc tak to się robi?
Tak to robię ja, tak.
I już? Nie mam już grzechu?
Jakiego grzechu?
Nie zgrzeszyłeś.
Ten mały tuman,
który bez powodu wyciągnął na ciebie nóż,
to on zgrzeszył.
I Bóg go ukarał.
Przez ciebie.
Dzięki, wujku.
Jesteśmy kumplami.
Tak, kumplami.
Pamiętaj.
To, co dzieje się między nami a Bogiem, jest wyjątkowe.
Nie możesz nikomu mówić o takich rzeczach.
To grzech.
Poważny grzech.
Tak?
Dobrze.
Tam jest umywalka.
Umyj ręce. Są brudne.
Zrozumiałem.
I przede wszystkim zostałem rozgrzeszony.
I nigdy nikomu nie powiedziałem.
Czy właśnie to wyznałem?
Kremowobiałe kwiaty gardenii,
fioletowe kwiaty, czerwone kwiaty,
różowe kwiaty,
żółte kwiaty niezliczonych innych roślin
i niezliczone inne zapachy
wyłaniały się w słońcu i cieniu z bujnej, ciemnej zieleni.
Stały tam otwarte pomniki ciemniejszej magii słońca,
wyblakłe petroglify,
wzniesione i wygładzone, starte koralowe ołtarze,
na marae składano ofiary z ludzi jeszcze do końca XIX wieku.
A zapach kanibalizmu i ofiar krwi
mieszał się z zapachami białych kwiatów
i fioletowych kwiatów, i czerwonych,
i różowych kwiatów,
i żółtych kwiatów.
Istniało dziewięć nieboskłonów. Nie niebios, lecz nieboskłonów.
Cała prawda, którą znał Dante, zaczęła się od tego objawienia.
Pierwszy z nieboskłonów, który poznał,
stał się przez te lata najrzadszym ze wszystkich.
Wielki nieboskłon nieograniczoności
obejmował sobą swoje nadejście, istnienie, przemijanie i swoją noc.
Dante był dzieckiem magicznego wzgórza.
Ale ja też.
Jeden z dziewięciu nieboskłonów człowiek widzi tylko raz,
w dniu swojej śmierci.
PRZEPRASZAMY, ZAMKNIĘTE
Był środek sierpnia.
Wtedy w Nowym Jorku dzienne niebo było przytłaczającą bielą,
a ciemność nocy była mgłą bezgwiezdnego popiołu i bladości.
Louie czuł się z nim zjednoczony.
Zapalił papierosa i zaciągnął się.
Było późno, ale nie dla niego.
Obchód, przyjacielu?
Nie nazywaj mnie tak.
Daj mi drinka i popielniczkę.
Mamy nową grappę. Jest świetna.
Pierdol się.
Zostaw to dla frajerów. Dewar’s z wodą i lodem.
Chuj z popielniczką. Strzepię na podłogę.
Więc co słychać, Lou?
Tak, wiesz co…
Za dawnych lat, jak byłem dzieciakiem,
starzy mawiali: „Im większy wąs, tym większy facet”.
A dziś, jak widzę faceta z wąsem,
to myślę, że to glina albo pedał.
Albo oba.
To chyba lepiej się ogolę, co, Lou?
Nie, zostaw.
Twój ojciec to glina, prawda?
Może masz w sobie pół pedała i pół gliny.
Pasują ci.
Wąsy.
Wiesz…
twój wujek to prawdziwy patałach.
Nie zrozum mnie źle, ty też jesteś patałachem, ale drobnym.
Ale twój wujek to prawdziwy patałach.
Miał knajpę, dobrze mu szło.
To przeputał wszystko na hazard.
Moi znajomi mu pomogli, a on dalej to samo.
Żebrze w banku za rogiem o pokrycie czeku za prąd,
jak chcą mu go odciąć.
Moi znajomi tego nie lubią.
Lou.
Może lepiej schowaj tę broń?
A jak zobaczy to gliniarz na patrolu?
Kiedy ostatnio widziałeś chodzącego policjanta?
No comments yet. Be the first to leave one.