200 baris pertama.
Znacie tę opowieść.
Trzask pioruna.
Szalony geniusz.
Nieludzki stwór.
Świat, rzecz jasna, lepiej zapamiętał potwora, niż jego ojca.
Ale czasem okazuje się, że historia wcale nie jest taka prosta.
Czasem potworem jest sam człowiek.
Pracowałem w cyrku, odkąd sięgam pamięcią.
Trupy cyrkowe zwykły się uważać za rodziny.
Ale w każdej rodzinie musi się znaleźć błazen.
Nie nosiłem wtedy imienia. Zwali mnie "garbusem". ..
A ci milsi - "dziwadłem".
Ale nie skrywałem do nich urazy.
Trudno piętnować okrucieństwo, nie znając życzliwości.
Poza tym lubiłem, gdy jedna z nich patrzyła na mnie z góry.
Za kulisami służyłem trupie jako medyk.
Byłem zafascynowany medycyną,
a zwłaszcza ludzką anatomią.
Chciałem jak najlepiej poznać
ten wewnętrzn y wszechświat, który czyni nas ludźmi.
Mózg, płuca, kości, mięśnie...
Serce.
Nie wiem, czemu ta nauka tak owładnęła moją wyobraźnią.
Chyba była dobrą ucieczką.
No żeż...
Masz się za takiego bystrzaka?
Mądralę?
Jesteś żałosny.
Wchodzisz!
Jeszcze nie wiedziałem, że tego chłodnego wieczora
przyjdzie mi poznać człowieka, który na zawsze odmieni moje życie.
Panie i panowie!
Przed wami ptaszyna, która lada chwila stanie oko w oko ze śmiercią!
Przepiękna Lorelei!
Dusi się!
Przeszłe urazy?
Rok temu złamała rękę, a wcześniej obojczyk.
Obojczyk pękł, a zwichnięty bark uciska na płuca.
- Dusi się. - Co zrobimy?
Niestety, nic. Nie mam odpowiednich narzędzi.
Ucisk
Do nastawienia
Da mi pan zegarek?
- Zapomnij. - Inaczej umrze!
Dalej!
Obojczyk
stój-
Trzeba podeprzeć mostek, bo się zapadnie.
- Gotów? - Tak.
Trzy, dwa, jeden...
Tak!
- Ocaliłeś mnie. - Oddychaj.
Dziękuję.
Niesamowite. Kto cię tak głupio umalował?
- Jestem błaznem. - Nie błaznem, a lekarzem.
Właśnie wykonałeś zabieg bez żadnego przygotowania.
Błaznem i lekarzem.
Spokojnie, panie i panowie! To część występu!
Marnujesz się tu.
- Należę do trupy. - Zapomnij o niej.
Co jest grane?
- Jest pan lekarzem? - Zdarza mi się.
Tuż za rogiem jest szpital Chiswick. zaprowadzę panów.
Zabraćją! Wyjdźcie tyłem.
Jeszcze odstraszy widzów.
Dokąd zabierają tę biedaczkę?
Drogi panie! Jak pańska godność?
Panie i panowie!
Ludzka kula armatnia!
Nie!
Chciałeś zwiać, cwaniaczku? Należysz do mnie!
Dość tych książek! Jesteś własnością cyrku! Spalić je!
Nie mam nic poza nimi!
Nie!
Wracaj !
Masz nauczkę.
Właź tu! Nie wywiniesz mi się!
Wie pan, co z Lorelei?
Romantyk się znalazł.
Dobrze wiesz, że pewnie umrze.
Nie można ufać miejskim szpitalom.
C0 pan robi?
Otwieram kłódkę magnesem.
Nie wie pan, co mi zrobią!
- Czyżby? - Nie mogę odejść.
- Możesz. - Należę do nich.
Stać cię na więcej.
Uwolnię cię, ale musisz mi zaufać.
Chcesz tu spędzić resztę życia?
Wara od klatki! Słyszałeś?!
Otwieraj!
Brać go! Należy do cyrku!
Śmiem twierdzić...
Okradł nas!
Garbus mnie pobił i okradł cyrk!
Łapać go!
Za nim!
Zostaw go!
Uciekaj!
Mam was.
C0 teraz?
Którędy teraz?
Ty znasz drogę! Prowadź!
Gdzie są?
- Jestem poza cyrkiem. - Co?
Świetnie.
Chodź.
Nigdy nie opuszczałem cyrku.
Zamknij drzwi i się rozbierz.
Zdejmij okrycie.
Przebierzemy się w coś wygodniejszego.
A to po co?
Zaraz zobaczysz.
Co mi pan zrobi?!
Nic a nic.
Nie przejmuj Się-
Spójrz.
Zaboli tylko troszeczkę.
- CO Ioan robi?! - Słuchaj!
Wcale... nie jesteś...
garbaty.
Nic z tych rzeczy.
Masz ropień, w którym zgromadziła się
duża ilość cieczy.
- Boli! - Zapewne.
Często to słyszę.
Sądząc po rozmiarach, zbierała się weń od dobrych...
18 lat. Ale...
jestem przekonany, że zdołam ją wyssać.
Trzy...
Dwa...
Jeden. Wyciągam.
Uwaga!
Dobrze.
- Łatwiejsze z głowy. - Słucham?
Przeżyjesz.
I... w... górę!
Twoje mięśnie...
koścL„
oraz cały szkielet...
będą ze wszystkich sił próbowały wrócić do dawnej,
prostackiej i niemal zwierzęcej sylwetki,
którą przybrały przed 18 laty.
Dlatego przez jakiś czas będziesz musiał nosić
ten wspaniały gorset, stworzony dla Gordona.
Kogo?
Ja stoję!
To oczywiste. Czyżbym cię przecenił?
Najpierw uciekłem z cyrku, a teraz stoję.
Już mówiłeś.
Dobrze.
Tam są biblioteka i czytelnia, tam - kuchnia...
Stoję.
...a na prawo - twój pokój. Są tam ciepła woda i mydło.
Radzę z nich skorzystać i zrobić coś z tą...
czupryną-
Będę w piwnicy, a rankiem wychodzę na zajęcia.
Rozgość się, ale niczego nie dotykaj.
Zapomniałbym: mam współlokatora.
Zwie się Igor Straussman ijest morfinistą,
głupcem i zakłamańcem. Na szczęście prawie nigdy go nie ma.
Gdyby ktoś pytał, kim jesteś, podaj się za niego.
Za Igora?
Właśnie.
"Witam, jestem Igor".
Powtórzmy.
Groźny garbus, trzymany w klatce dla dobra gawiedzi,
wraz z równie niebezpiecznym towarzyszem,
włamują się do wagonu właściciela oraz wykradają kosztowności z sejfu.
Podczas ucieczki doprowadzają
do śmierci niewinnej osoby, po czym zapadają się...
...pod ziemię.
- Trafne podsumowanie? - Tak, panie inspektorze.
Ucieczka, rabunek i zabójstwo.
Zgodnie z zeznaniem.
Oto, co stało się według mnie.
Człowiek ze skrzywieniem kręgosłupa był tu przetrzymywany wbrew swojej woli.
I niezbyt dobrze traktowany.
Nieznajomy uwalnia go
przy pomocy magnesu i wytrychu.
Żaden wyczyn.
Czym prędzej biorą nogi za pas,
ścigani przez Cyrkowców.
Uciekają.
Wywiązuje się pościg.
Ginie człowiek.
W najgorszym przypadku zabity w samoobronie.
"Poszukiwany za morderstwo".
- Mówił pan... - Zaiste.
Ale coś mi mówi, że nasz dziwoląg... to dopiero początek.
Dzień dobry!
Mam zajęcia do szóstej.
Okrycie w szafie, pieniądze i klucz - przy drzwiach.
Wróć na kolację.
Szpital Chiswick...
- ELIKSIR NA TRAWIENIE PIPKINSA - MYDŁO PLANTOL - 3 pensy za kostkę
SZPITAL DLA ZNIEDOŁĘŻNIAŁYCH CHISWICK CROSS
Doktorze?
Tędy, panowie. Czeka nas amputacja.
Ty.
No comments yet. Be the first to leave one.