Le prime 200 righe.
Zrobiłem dla niej wszystko.
Dał jej wszystko.
Jak wszystko może nie wystarczyć?
Dużo śpię.
ten ... marzenia.
O Boże, sny.
Hej.
Hej.
Wiem.
Wiem.
Wiem.
TAk.
Zmienna trzy lub mniej...
Tak, wiem. Um... ja... przepraszam.
Po prostu nie mogę wejść.
...40s, na wschodzie...
Tak, rozumiem.
...od czasu do czasu sześć na początku...
Nie, wiem, że tak.
...staje się zmienna trzy lub mniej na przypływ.
Prysznice: dobre.
Po prostu wciąż potrzebuję przestrzeni... to wszystko.
Wschodni brzeg na północny wschód, cztery lub pięć.
Dzięki.
Deszcz, potem przelotne opady: dobre, sporadyczne.
Bankowość południowo-wschodnia wschód-północny-wschód: pięć, czasami sześć:
deszcz lub prysznice.
Dobry, sporadycznie umiarkowane w zachodniej części kraju.
Wight, Portland, Plymouth zmienna od dwóch do czterech
stając się północno-wschodnim...
Dobry.
FitzRoy, Sole, północ pięć lub sześć, czasami biedny...
Na północny wschód pięć lub sześć.
Zmniejszam cztery...
Zostań tam, chłopcze.
TAk?
Miejsce to bałagan.
Wracam.
Nie. Nie jesteś.
Nie potrzebuję cię.
A co z tym, czego potrzebuję?
Czego potrzebujesz?
Czego potrzebujesz?
Czego potrzebujesz, Eric?
Milczący...
Zostawiłeś tu swojego ojca samego.
Zostawiłeś go tutaj przez nią.
Rachel.
Nadal nosisz jej pierścionek.
I po tym, co zrobiła.
Bezbożna kobieta.
Bez wiary jesteśmy niczym, Eric.
Wiara nie uratowała taty, mamo.
Tylko... spójrz, co ci to zrobiło.
Nie. Ty mi to zrobiłeś.
Jesteś tu tylko teraz ponieważ ona nie żyje.
- Nie możesz mówić o mojej żonie! - A ty nie masz tu miejsca.
Możesz iść.
Nauczyłem się radzić sobie w trudny sposób.
Czas zrobić to samo.
Gdzie pójdziesz?
Eric.
Nie martw się.
Eryk...
Palący?
Nie.
Był mojej żony.
Nie dołącza do ciebie?
Uciekasz czy uciekasz?
Potrzebowałem tylko pracy, to wszystko.
A jak ogłoszenie Cię znalazło?
Widziałem to w gazecie.
Nie. Jak to znalazł? Ty ?
Czasami ludzie po prostu potrzebujesz samotności, wiesz?
Oddychaj przestrzeni, panie Black.
Tylko to, prawda?
Tak.
Bax, chodź.
Daj spokój.
Daj spokój.
Hej, chodź.
Dzwonek do mgły.
Uderza tutaj mocno.
Światło zgasło lata temu.
Stary domek.
To teraz twój dom.
Jak wiesz, generator jest zepsuty.
Zaokrąglij tam, jeśli masz ochotę próbując to naprawić samodzielnie.
W środku kilkanaście lamp gazowych.
Dużo drewna opałowego i opału.
Jest telefon w nagłych wypadkach, choć odcina go zła pogoda.
Łatwo się tu zgubić, więc uważaj.
Masz swoje instrukcje i mapę.
Więc wszystko będzie dobrze.
Więc...
Właśnie wychodzisz?
To nie moje miejsce tutaj.
Kiedy wrócisz?
Wrócę w przyszły wtorek z zapasami.
Jeśli potrzebujesz jeszcze czegoś, daj mi znać.
OK.
Musisz znaleźć kilka owiec.
Najlepiej się zabierz, panie Black.
Nie zabraknie Ci tutaj obowiązków, na pewno.
Prawie zapomniałem.
Będziesz tego potrzebował.
Dziennik. Trzymaj to w bezpiecznym miejscu.
Powodzenia.
Coś cię prześladuje, panie Black.
Mogę to zobaczyć.
Mam nadzieję, że masz szansę się z tym zmierzyć.
Tak, powiedziałeś to, chłopcze.
Chrystus.
Gówno.
Chodź.
Dobry chłopak.
Daj spokój.
Jeden dwa trzy cztery...
Raz, dwa... Cholera.
Po prostu je tam połóż. Rozumiem.
Hej, na co się gapisz?
Och, jest zamknięty, nie?
Daj spokój.
Daj spokój. Daj spokój.
Co za dzień. Ech, Baxie?
Co za miejsce.
Powinienem dostać pracę w domku.
Nie patrz tak na mnie.
Nie zostanę tutaj.
OK, muszę przeboleć to gówno.
Baxter, chodź.
Bax, nie sikam, kolego. Chodź, przesuń to.
Baxterze!
Jezu, psie, człowieku.
Co w ciebie wstąpiło?
Wiem.
Nie przyszliśmy tu uciekać.
Dlaczego tu jesteśmy, co?
Bax.
Bax, chodź.
Baxtera.
Bax.
Jedźmy w góry.
- Nie. - Czemu?
Wciąż boisz się wysokości?
Nie to nie to.
Dlaczego, Ericu?
Powiedziałem nie, Rach.
Czemu?
Rachel.
Dziecięce kroki.
Dziecięce kroki.
Daj spokój.
Kto tam?
Kto tam?
Kto tam?
Baxtera.
Baxterze!
Hej!
Hej!
Hej!
Hej!
Hej!
Jest wysoki.
Teraz ty też możesz się rozweselić, kolego.
Nauczyłeś się jak nastawić czajnik, tak?
Tak.
Weź się w garść, smutny gnojku.
Baxtera.
Baxterze!
Widzieć?
Łatwo się boisz, chłopcze.
O czym mam pisać, Bax?
To tylko ja i ty, Baxter.
Tylko ja i ty.
Żadnych ptaków.
Widziałeś jakieś ptaki, chłopcze?
Czemu?
Czemu?
Milczący?
Jest już wpół do ósmej.
Taka wielka farma. Tak dużo do zrobienia!
Mamo, co... co ty tu robisz?
Pasza będzie wilgotna, tak porzucone w szopie.
Co?
To miejsce się rozpada.
Dach musi się pilnować.
Niebo ci pomoże, chłopcze.
Jak... jak mnie znalazłeś?
Powinienem był przynieść stare narzędzia twojego ojca.
Oh!
Wiesz, zrobił dla ciebie wszystko.
Nie masz pojęcia, przez co przeszłam.
Straciłem żonę, mamo.
Och, nie waż się porównywać dwóch z nich!
Nie waż się porównywać swojego ojca do tego... tego...
tania nierządnica.
Ta brudna, brudna dziwka!
Pieprzony...
Czemu?
No comments yet. Be the first to leave one.