Le prime 200 righe.
Moja mama mawiała, że każdy ma jakiś talent.
Coś wyjątkowego, co sprawia, że są, cóż... sobą!
Niektóre dzieciaki mają talent do sportu.
Nieźle!
Inne są uzdolnione plastycznie.
Jeszcze inne mają talent muzyczny.
Te dzieciaki może niekoniecznie, ale przynajmniej się starają.
Kiedy miałam siedem lat, mama zachorowała i...
zostałam sama z tatą.
Myślałam, że straciłam wszystko.
Ale pewnego dnia odkryłam swój talent.
Hej, Nory, znalazłem...
Okazało się, że mój talent...
to magia.
MAGIA NA OPAK
SZEŚĆ LAT PÓŹNIEJ
Jutro wielki dzień, więc dziś świętujemy!
Jutro, po sześciu długich latach,
wyjeżdżam do Akademii Magów,
gdzie superfajne magiczne dzieci, takie jak ja,
uczą się, jak być jeszcze fajniejsze i magiczniejsze.
To może być przerażające. I przytłaczające.
Ale nie będzie, bo nie jadę tam sama.
Zabieram swoją psiapsiółkę. Niesamowitą, zagadkową
i magicznościową Reinę Carvajal!
„Niesamowitą, zagadkową i magicznościową”?
No co? Chcę cię wylansować.
Niech cała szkoła wie, że trafiła im się gwiazda!
Chcę przetrwać pierwszy semestr w jednym kawałku.
Żartujesz? Będzie ekstra.
Zaczynaj.
Pokaż, jaka jesteś dobra mimo braku treningu.
Dobrze, już.
Jakieś życzenia?
Wiesz, o co poproszę.
- O Roziskrzoną Kulę… - …Ognia!
No jasne! Uwielbiam ten numer.
Mówisz tak o wszystkich moich czarach.
Tak, ale Roziskrzona Kula Ognia jest najlepsza.
Jest fajna, ale trudna.
Nie dla ciebie!
Ty jesteś płomienistą gwiazdą rocka.
I jak?
Może być...
Jeśli ktoś lubi niesamowite, oszałamiające magiczne moce!
Jesteś tak dobra, że szok.
Zawojujesz Akademię.
My ją zawojujemy. Razem.
Teraz twoja kolej.
Dobra, daj mi chwilę. Muszę się skupić.
Kotek.
To coś nowego.
Widzę kota, ale z elementami...
kangura i bobra?
Skąd masz mój ołówek?
Chciałabym kontrolować, w jakie zwariowane zwierzę się zamieniam.
Masz magiczne moce. To się liczy najbardziej.
Tak, ale... Tobie wystarczy, że pomyślisz o ogniu...
Ja myślę o kocie, a zamieniam się w dziwadło.
Dlatego idziemy do Akademii Magów.
Tam cię nauczą, jak być najlepszym możliwym dziwadłem.
AKADEMIA MAGÓW
To na pewno tutaj, tato?
Czekamy na jakiś autobus?
Kazali nam się tu stawić.
Wszystko w porządku?
- Troszkę się denerwuję. - To normalne.
Twoja mama też się denerwowała.
Serio? Przecież była świetną czarodziejką.
Oczywiście, że miała tremę. Każdy boi się nowości.
Ale...
Na pewno sobie poradzisz.
Wiesz co? Ja też tak myślę.
- Chcesz wiedzieć coś jeszcze? - Co?
- Idziesz do szkoły magii! - Tak!
Co się dzieje?
Coś cudownego. Zaraz ujrzymy niesamowite czary.
Hej! Za mną! Szkoła sama do was nie przyjdzie.
Pa, rodzice! Dozo w Święto Dziękczynienia.
Adios! Sayonara! Au revoir!
Narka! Ciao! Do zoba! Papatki!
Dobra, idziemy, czas to pieniądz, nie stać jak kołki.
Aha, jeszcze jedno.
Brawo i klap- klap. Umiecie czarować.
Wielkie halo, kumam.
Dlatego idziecie do szkoły, gdzie przez sześć magicznych lat
będziecie tkwić po uszy w magicznej magii.
Ale podczas tej wycieczki obowiązuje zasada „zero czarowania".
Zrozumiano? Idziemy!
Pa, tato!
Halo! Hałaśliwi mali czarodzieje! Uciszcie się,
bo w tym lesie mieszkają tajemne bestie i wstrętne potwory.
Byłoby kiepsko, gdyby rozerwały was na strzępy.
Ale łatwo was wkręcić.
Wyluzujcie. Żartowałem. Nie ma żadnych tajemnych bestii.
Chyba że skunksy.
Nie pryskaj.
On tylko wyjaśnia zasady. Nie chciał cię urazić.
Co mówiłem o czarowaniu?
Ja nie czarowałem, tylko...
gadałem ze skunksem?
Opanuj się, zaklinaczu skunksów.
Wiem, stary, to było słabe. Pogadamy później.
A ten co? Emo?
Zagadaj do niego, to się dowiesz.
Dobra myśl. Trzeba wyjść do ludzi, ściskać dłonie, cmokać niemowlęta.
W końcu to jeden z naszych.
Cześć!
Jestem Nory.
Nory Boxwood Horace.
Ekstra plecak. Skąd go...?
- Nasi nie lubią gadać. - Punkt za wysiłek.
Wiesz, co jest gorsze od upiornego lasu?
Nic?
Ten stary facio, który zakłada szorty na kalesony.
Super.
Upiorna dziura.
Przepraszam, ale... czy my się zgubiliśmy?
Skąd mam wiedzieć? Jestem dziadersem w kiepskich ciuchach.
Za mną. O ile się nie boicie.
Przydałaby mi się mała gadka motywacyjna,
w której powiesz, że jestem płomienistą gwiazdą rocka. Bo to mnie przytłacza.
Jesteś płomienistą gwiazdą rocka. A to jest przytłaczające.
Ale... damy radę.
Nawet nie próbujcie. One tu nie działają.
WITAMY NOWYCH UCZNIÓW
Te ogniowe dzieciaki są naprawdę dobre.
Nie tak dobre jak ty!
Udało się, Reina!
Uczniowie!
Zaczynamy oprowadzanie.
Nazywam się panna Knightslinger i jestem dyrektorką Akademii Magów.
Trafiliście do tej szkoły,
bo dysponujecie odrobiną wrodzonego talentu magicznego.
Potrzebujecie opieki
i przeszkolenia, by rozwinąć zdolności magiczne.
Mamy na to metodę.
Jedyną słuszną metodę.
Metodę Magów.
METODA MAGÓW
Wiem, wiem... jesteście pod wrażeniem.
Za mną!!
Mamy tu pięć domów, do których przypisane są różne talenty.
Zaklinacze komunikują się z królestwem zwierząt.
Przyzywacze przywołują przedmioty ruchem dłoni.
Ogniki ujarzmiają ogień.
Latacze, cóż, latają.
No i Zmieniacze , którzy potrafią zamienić się w dowolne zwierzę.
Tak! O mnie mowa!
Zobaczycie, kto tu rządzi!
Skończyłaś?
Przepraszam. Jestem Zmieniaczem. Ale skończyłam. Nie ze zmienianiem,
tylko z mówieniem. Każ mi się uciszyć.
- Ucisz się, Nory. - Wporzo.
Jak wspominałam,
jesteście tu, bo posiadacie talent magiczny.
Zdążyliście już pewnie odkryć swoje umiejętności
i wiecie, do którego domu traficie.
- Zmieniacz! - Nory!
- Ognik! - Nory!
Ucisz się, Nory! W porząsiu.
Kontynuujmy.
Wszyscy kandydaci muszą przejść sprawdzian predyspozycji,
abyśmy wiedzieli, kogo przyjąć na kurs zaawansowany.
A naszej szkole Ogniki muszą wykonać następujące zadanie:
zapalić świeczkę z odległości półtora metra.
To wszystko?
Umiem stworzyć ognistą piłkę i trafić nią do kosza,
także zrobionego z ognia.
Nie interesują nas twoje popisy. Masz się uczyć Metodą Magów.
Wykonaj zadanie.
Odbierz kartę i poczekaj na dziedzińcu.
Hejka.
Elliot Cohen? Nie marnuj naszego czasu.
- Zapal świeczkę. - Spoko.
Mamy pierwszą niezdarę.
Dobrze?
Bardzo dobrze, Reino.
Odbierz kartę i poczekaj na dziedzińcu.
Zadanie dla Zaklinaczy wygląda następująco:
zadacie temu psu kilka pytań,
na które tylko my znamy odpowiedzi.
Zaczynaj.
Cześć, stary. Jak masz na imię?
Banjo.
Hej, Banjo.
Pochodzi z Cleveland.
Lubi potrawkę z kurczaka i bardzo chce mu się siusiu.
Przyzywaczy czeka następujący test:
przywołajcie wazon z odległości półtora metra.
Panno Paloma?
- Pepper! - Co?
Wazon. Przywołaj. Teraz.
Spoko.
Zaliczyłam?
Powiedzmy.
Lataczy czeka następujący sprawdzian:
wznieście się na wysokość metra i zawiśnijcie w powietrzu na pół minuty,
po czym wylądujcie.
Czekamy, Andres.
No comments yet. Be the first to leave one.