最初の200行です。
- Pęknięta czaszka, złamana miednica,
uszkodzona wątroba i dwie transfuzje krwi.
To straszne.
To był wypadek.
Przynajmniej tak twierdzą.
Co sądzisz?
Nie wiem, co myśleć.
Jeszcze chwilę wcześniej szłam ulicą
z moją siostrą, rozmawiając, a chwilę później
leżałyśmy na chodniku, ledwo żywe.
Czytałem, że, potrącił was samochód.
Tak. Ja ucierpiałam najbardziej.
Co jest takiego pilnego?
Mamy problem.
Zazwyczaj go macie.
Ten jest inny.
Co z nim?
Siadaj, kurwa.
Zaczynamy w ten sposób?
Siadaj.
Proszę.
Kto mi wyjaśni, o co chodzi?
Eddie, powiedz mu.
Coś się stało.
Wypadek.
To nie był zwykły wypadek.
Wracaliśmy z pewnego wydarzenia.
- Z wydarzenia, na którym zrobiłeś z siebie idiotę.
Jak?
Ty i twoi kuzyni z tymi kieliszkami.
Kieliszek, kieliszek, kieliszek.
Nie po to tu jestem.
Eddie, mów.
Były tam dwie dziewczyny.
Pojawiły się znikąd.
Wjechaliśmy w nie.
Ty w nie wjechałeś.
I co potem?
Spójrz na mnie. Oni nie opowiadają twojej historii.
I co potem?
Odjechaliśmy.
Eddie, mów. Wszystko.
Wszystko!
Zabiłeś tę dziewczynę.
Zabił obie te dziewczyny.
- Nie. Zeszłej nocy doszło do potrącenia i ucieczki
z udziałem dwóch kobiet, ale zmarła tylko jedna z nich.
Co, kurwa, nie słyszałaś, co właśnie powiedziałem?
Dobra, to będzie problem.
Nie mój.
Przepraszam, dokąd idziesz?
To nie mój problem.
Musimy to naprawić.
Jak niby mam to naprawić?
Gerry, wcale nie musi być tylko jedna martwa dziewczyna.
- Czy ona w ogóle wie, czym ja się, kurwa, zajmuję?
Chyba robisz to, co ci każemy.
- Pierdol się. Ty też się pierdol. Kończę z tym.
- Myślę, że wszyscy powinniśmy się uspokoić.
Właśnie się opanowuję.
Nie mam nic przeciwko temu, żeby od czasu do czasu ci pomóc, Ray.
To w porządku. Ale to znacznie wykracza poza to.
Nikt nikogo nie będzie zabijał.
Prosimy tylko o to, żeby sytuacja się nie pogorszyła.
Po prostu dopilnuj, żeby tej dwójki z tym nie powiązano.
Dasz radę?
Możesz nam w tym pomóc?
- Zobaczę, co da się zrobić, dobrze? Ale to już koniec.
Po tym zrywam z tobą i całą twoją pieprzoną rodziną.
Halo?
Luca, tu Gerry.
Dlaczego do mnie dzwonisz, Gerry?
Wszystko się posypało. Musisz wrócić do domu.
To zabawne.
Mówię poważnie. Dzieje się gówno.
Jak zawsze.
Twój brat nie żyje.
Nic z tego nie ma sensu.
Twój kuzyn Ray też nie żyje.
Ktoś ich zabił.
Zostali zmasakrowani.
Musisz wrócić do domu ze względu na siostrę.
Nie czuje się najlepiej.
Opowiem ci o wszystkim ze szczegółami.
Napisz do mnie, kiedy dotrzesz. Uważaj na siebie.
Przykro mi z powodu twojej straty.
Dzięki.
Ktoś został aresztowany? Są jacyś podejrzani?
Nie. Nic konkretnego.
Na pewno mieli wielu wrogów.
Można by tak pomyśleć,
ale Eddie działał raczej w cieniu organizacji.
To właściwie twoja siostra teraz wszystkim kieruje.
Jeśli tak, to po co tu jestem?
O to już musisz zapytać ją.
Jasne.
Nie wejdziesz, prawda?
Nie, nie.
Im mniej mam wspólnego z twoją rodziną,
tym lepiej dla mojego zdrowia psychicznego.
Tak.
Powodzenia.
Dzięki.
Luca.
Nie sądziłam, że przyjdziesz.
Wygląda na to, że odcięcie się od nas
całkiem dobrze ci służy.
Pisanie i rzetelność dziennikarska...
To powód do dumy.
Możesz przestać.
Dobra, Cat, co się stało?
Co powiedział ci Gerry?
- Że mój brat i mój kuzyn zostali zamordowani.
Eddie...
Eddie pewnie sobie na to zasłużył, ale Ray?
Tak... To przez Eddiego.
To wszystko jego wina.
Cat, co tu się, kurwa, dzieje?
Byliśmy na gali, a on pił.
Zresztą oboje piliśmy.
Myślałam, że może prowadzić,
prowadził i...
Potrącił te dwie dziewczyny.
I co było potem?
Jedna przeżyła, a druga zginęła.
Boże...
Luca, tym razem posunął się za daleko.
On... On ją zabił.
dlaczego, kurwa, miałby to zrobić?
Nie wiem. Naprawdę nie wiem.
Myślę tylko, że wysiadł z samochodu
i zobaczył, że ma poważny problem.
I uwierzyłaś mu?
Nie.
A ta druga dziewczyna?
Eddie powiedział, że nie żyła.
A policja? Co mówią?
Od razu wskazali na Eddiego,
ale potem Gerry wszystko załatwił.
Dopilnował, żeby Eddie miał alibi.
Zaczął manipulować, porozmawiał z tą dziewczyną, no wiesz,
i powiedział: "Och, jesteś pewna,
że widziałaś to,co wydaje ci się, że widziałaś?"
Wiesz...
Jak się teraz czuje?
Jest naprawdę mocno poturbowana.
Ale przysięgam na Boga, przysięgam, że ona...
Ma coś wspólnego ze śmiercią Eddiego i Raya. Ja po prostu...
Po prostu jakoś to wiem.
Dobrze. Co chcesz, żebym zrobił?
Chcę, żebyś z nią porozmawiał.
Chcę, żebyś wysłuchał jej wersji.
Chcę, żebyś usłyszał, jak opowiada o szczegółach,
na wypadek, gdyby coś wypłynęło.
Po prostu zrób to, co umiesz.
Jak ją znajdę?
- Zadzwoń do Gerry'ego. Ma informacje.
Powiedział, że dziś wieczorem spotyka się ze świadkiem.
Dokąd idziesz?
- Jeśli będziesz mnie potrzebować, zadzwoń.
Jak to zadzwoń?
Dokąd właściwie idziesz?
Mam motel na końcu ulicy.
Nie, nie. Zostaniesz tutaj.
- Cat, jeśli chcesz udawać, to w porządku,
ale oboje wiemy, co się tu wydarzyło, kiedy byliśmy dziećmi.
Namaste.
Możesz dać mi informacje o tej dziewczynie?
Nazywa się Abby Dale.
Jest stąd?
- Tak. Mieszka przy Dalton Street 114.
Nie wiesz tego ode mnie, jasne?
Dzięki.
Mamy jakiś problem?
Przestań. Zejdź.
Nie? Dobra.
Pieprzę to.
Halo?
Czego chcesz?
Rozmawiam z Abby?
Tak.
Cześć, Abby.
Mam kilka pytań dotyczących rodziny Sullivanów i liczyłem, że...
- Jestem zajęta. - ...będziemy mogli porozmawiać.
Przestań mnie śledzić.
I nie dzwoń do mnie więcej.
Przepraszam,
to nie zajmie dużo czasu. - Przestań marnować mój czas.
- Cześć, Abby, tylko jakiś dziwny reporter. Nie martw się.
Nie podrywam cię, jestem żonaty, szczęśliwie żonaty.
Mogę wejść?
Kurwa, co ty, do cholery, wygadujesz?
Zadać ci kilka pytań o zmarłych.
Sam nie wiem, o czym, do cholery, mówię.
Nadal chcesz się z nią zobaczyć?
Tak.
Dobrze, chodź.
Abby?
- Jest tutaj? - Tak.
Możesz już iść.
No comments yet. Be the first to leave one.