처음 200줄입니다.
- Hej, chłopaki. - Co tam, szefowo?
Hej, Emily. Papierosa?
Dziękuję... Voila.
To... To Cavalla, szefie.
- Voila. - Cavalla.
- Valla? - Tak.
Lepiej.
A jak powiedzieć: ruszcie te swoje leniwe dupska
i wracajcie do roboty?
Ruszcie...
Leniwe dupska...
Leniwe dupska.
I zabierzcie się do roboty.
Zgadza się.
Śmiesznie
Bzdura.
Wszystkie nasze wzmacniacze są uruchamiane za pośrednictwem satelity.
Kolego, masz pecha.
John, jak droga?
Droga.
Rzeka.
Droga pod rzeką.
Bardzo źle.
Mówiłem ci, że nie powinniśmy wiercić na Syberii.
John, to jest Serbia.
Jasne, nieważne.
Poważnie, jaka jest sytuacja?
Nie, naprawdę, drogi są pod wodą,
i nie wydostaniemy się stąd,
przez jakiś czas, dopóki ktoś nie przyjedzie.
- Kurwa. - Kiedy twoim zdaniem
- uda nam się przebić, Emily? - Ty nam to powiedz, Nikola.
To ty masz podpisać to pozwolenie.
Ale jeśli moglibyśmy zacząć chociaż od szczurzej nory,
bylibyśmy wdzięczni.
Tutaj nie mieszkają piki Koslova.
Zrezygnuję. Naprawdę.
Założę się, że żaden z was
nigdy nie widział tych małych, słodkich stworków.
- Zobaczyć to jeszcze nic nie znaczy. - To prawda.
Pod ziemią jest cały świat, który możemy sobie tylko wyobrazić.
Wyobraź to sobie.
A piki są notorycznie skryte.
Cicho.
Na szczęście...
nowe technologie, takie jak przenośne sekwencjonowanie DNA,
uczyni możliwym identyfikację ich siedlisk
na podstawie ich odchodów i włosów na ziemi.
Ciekawostka.
Wiedzieliście, że miękkie, zielone odchody piki
- są wykorzystywane w medycynie ludowej? - Wiesz co?
Jeśli na zewnątrz znajdziesz jakieś moje tłuste gówno,
też możesz użyć go w medycynie.
John.
To ty chcesz tuaj wiercić, nie ja.
Nie ja o tym zdecydowałem. On również nie.
Kazano nam tu wiercić.
Gdybym mógł wybrać, wybrałbym...
Florydę.
- W Alabamie? - O, tak.
A co, jeśli nie znajdziecie niczego wartościowego?
Na pewno coś tam znajdziemy.
Następnie rozpoczyna się szczelinowanie. Brawo.
Tak naprawdę, ciekawą rzeczą o pikach
jest to, że są gatunkiem wskaźnikowym.
Dają nam znać, czy zachowujemy się przyjaźnie dla środowiska,
co może być naprawdę dobrą wiadomością... Albo złą.
Do roboty,idioci.
Tak, profesorze.
John.
Ci goście już złapali nas za cycki.
To, co robisz, nie pomaga.
Stoimy tu jak banda
Indian sprzed sklepu z cygarami i nic nie robimy
podczas gdy hrabia Ranger „Rikola” i jego pomocnik
szukają cholernych króliczków.
Toż to Galopujący Smakosz.
Co słychać, stary?
To samo gówno co zawsze. A u ciebie?
Gotuję jak szalony, Johnny.
– Hej, mamuśka. – Ted, jeśli jeszcze raz mnie tak nazwiesz,
zgaszę ci światło.
– Jasne, szefowo. – Ekipa zanudza się na śmierć,
czekając, kiedy będą mogli zarzucić to pieprzone wiertło.
Mam nadzieję, że dziś będzie w menu coś dobrego?
Kurczak tagine – pewniak.
– Super. – Dlaczego?
– Bo jest pyszny. – Teddy...
Ekipa nie chce wymyślnego kurczaka.
Chcą niewymyślnego kurczaka.
Przecież lubiłaś, kiedy robiłem go w domu?
Tak. Lubię też miękki papier toaletowy. To nie znaczy, że zabieram go ze sobą.
Chusteczki nawilżane. Wziąłem chusteczki.
Mam wrażliwy tyłek.
Super. Ale już za późno.
Tagine jest gotowy. I będą zachwyceni.
Ma rodzynki dla słodyczy,
masa ras el hanout, który przywiozłem z domu.
Naprawdę autentyczny.
Brzmi jak przepis na sraczkę.
Masz na myśli przepis na czyste jelita?
Właśnie to powiedziałem. Przepis na sraczkę.
Pożyczysz trochę chusteczek?
– Nie. – Po prostu zrób jutro sałatkę z kurczaka
Rozkaz, ciociu Em.
Co z tymi od ochrony środowiska?
– Zostają tu czy...? – Nawet o tym nie myśl.
Co? Nie. Ja tylko, wiecie...
Ona i tak jest za mądra dla ciebie, koleś.
Kocham cię, Em. – A moja miłość?
W twojej ręce.
Dobry z niego dzieciak.
Musiał być niezłym urwisem.
Taki już urok bycia ciotką.
Trzeba go oddać po skończonej robocie.
I tak właśnie lubię.
Szkoda takich ładnych cycków.
Dzięki.
Mary Ann ma tak samo. Nigdy nie chciała dzieci.
Mówiła, że to jak hodowanie potwora
w środku, przez 9 miesięcy.
Dla mnie to piękno bycia kobietą.
Można zrobić coś magicznego.
Brachu.
Ci pajace naprawdę szukają królików?
Tak. W toksycznej kopalni węgla.
Ktoś musiał ich napuścić.
Powiedział, że widział zagrożonego królika czy coś w tym stylu.
Pieprzeni liberałowie zawsze się w coś wtrącają.
Ja tam lubię króliki.
To pewnie któryś z tamtych.
Który?
Teddy. – Teddy?
– Teddy. – Teddy.
Gość na wycieczce.
Przyjechał się zabawić.
Ma wszystko gdzieś.
Albo też któryś z naszych. Te leniwe gnoje.
Myślisz?
Chcieli trochę więcej luzu, żeby pooglądać porno.
Czekaj, masz internet?
Nie, nie mam internetu. Nikt tutaj nie ma.
To jak oni oglądają porno?
To był żart.
Wszystko gra?
– Dzięki. – A droga?
Daj drodze jeszcze dzień.
Po drugiej stronie tej powodzi mam konwój ciężarówek i sprzętu.
W porządku. Do sekwencjonowania nie potrzebujemy internetu.
Wolisz towarzystwo wilków od konwencji w Kopenhadze?
Nie?
– Dzięki za łóżka. – Nie ma sprawy.
Jeśli dziś w nocy się pochorujecie, to nie nasza wina.
Teddy gotuje tagine.
Uwielbiam tagine.
Przepraszam, Emily.
Chciałam tylko podziękować.
– Za co? – Za szansę, że mogłam tu przyjechać.
Mieliśmy wybór?
Jestem tylko stażystką w New World Conservation.
Ale też studentką ze Słowenii.
Obserwowanie waszej pracy było bardzo pouczające.
Jakiej pracy?
Cóż, uwielbiam gotować, a że mam trochę wolnego,
to myślałam, że może kucharz... Teddy.
To twój syn, prawda?
Nie.
Aha, cóż...
Myślisz, że przyda mu się pomoc w kuchni?
Jestem pewna, że z radością przyjmie pomoc, Sofijo.
Super.
Dzięki.
To metan?
Nie, nie. Pachnie organicznie.
Pachnie jak zgniły tyłek.
Spróbować jeszcze raz?
– Słyszysz to? – Słyszę.
Wierzysz w te bzdury?
Pierwsza nora szczura, a już mamy portki na kostkach.
– Myślisz, że to jasperyt? – Tu nie ma jasperytu.
Nie wydzielałby takiego zapachu.
Mam tu wszystko robić sam?
Patrzcie, co za nieroby, tylko się drapią po dupskach.
Nic nie robią.
– Co to jest? – Emily?
– Jesteśmy tu, żeby chronić... – Przyrodę.
Wiem, że to zatwierdziłeś.
Tak, ale teraz ten gaz...
Tu nie ma żadnych chemikaliów, Nikola.
Pachnie organicznie, szczerze mówiąc.
Cokolwiek to jest, chcę wiedzieć.
– Wyłączcie to, proszę. – Słyszysz wiertło?
Jesteśmy po tej samej stronie.
– Hej, Em. – Co?
Śmieci się piętrzą.
Musimy się ich pozbyć. Śmierdzą gorzej,
niż to, co właśnie odkryliście.
Hej, Danko, weź koparkę. Wykop Teddy'emu dół na śmieci.
Nie o to mi chodziło.
Trzeba to zutylizować właściwie.
No comments yet. Be the first to leave one.