처음 200줄입니다.
Objawienie Jana.
„I ujrzałem niebo nowe i ziemię nową,
bo pierwsze niebo i pierwsza ziemia przeminęły.
I usłyszałem donośny głos mówiący od tronu:
»Oto przybytek Boga
z ludźmi.
I Bóg otrze z ich oczu wszelką łzę«”.
Już dobrze.
Już dobrze.
GDY BĘDZIEMY W POTRZEBIE, ON O NAS ZADBA
Zbyt wiele razy czytałem ten ustęp.
Pamiętasz, co dalej?
„I Bóg otrze z ich oczu wszelką łzę,
a śmierci już odtąd nie będzie.
Ani żałoby, ni krzyku,
ni trudu już nie będzie,
bo pierwsze rzeczy przeminęły”.
Wiesz, co to znaczy?
Dobrze.
Kiedy możemy go pochować?
Ziemia jest zbyt zmarznięta.
Zakopiemy twojego ojca wiosną.
Niech wam błogosławi.
Z Bogiem.
Przetrwamy, Joyce.
Ile zostało?
Sarnina, łoś, królik.
Jeśli wszyscy będą racjonować,
przetrwamy tydzień, góra dwa.
Josiah i Martin myślą, że nocą widzieli jelenia.
Kawałek na wschód.
Było ciemno.
Czasem widzisz, co chcesz.
Tak czy owak...
James?
Tak?
Wyczułem zwątpienie.
Nie stracili w ciebie wiary. Boją się.
Nie u nich.
Wciąż wierzę.
To było
ciężkie sześć miesięcy.
Dla nas wszystkich.
Ale ja muszę wiedzieć, czy jesteś ze mną.
Tak.
Dobrze.
A teraz idź po broń. Zapolujemy.
Jasne.
Chce ci się pić?
Niedługo wrócę, dobrze?
Nie wierzę.
Jak myślisz?
Nikogo nie widzę.
Czyli możemy wziąć?
Szybko. Strzelec na pewno jest w pobliżu.
Nie!
Rzućcie karabiny!
Już!
Odwróćcie się do mnie.
Powoli.
Każdy gwałtowny ruch to kulka między oczy.
Dla kumpla też.
Nieźle polujesz. Podeszłaś bezszelestnie.
Odwróćcie się i odejdźcie.
- Dobra. - Idźcie!
Proszę tylko o 10 sekund rozmowy.
- Nie będę powtarzać. - 10 sekund.
Jestem David, to mój przyjaciel James.
Jest nas spora grupa,
kobiety, dzieci, wszyscy bardzo, bardzo głodni.
Też jestem z dużej grupy.
Też głodnej.
Możliwe,
ale sama byka nie zaciągniesz.
Nie chcemy jałmużny, tylko handlu.
Podzielimy jelenia. Mamy... Co chcesz?
- Buty? - Lekarstwa?
Na zakażenie.
Mamy.
W osadzie. Zapraszamy cię.
Nigdzie z wami nie pójdę.
Kumpel przyniesie.
Jeśli wróci sam, weźmiecie połowę jelenia.
Jeśli z kimś, zarobisz...
Kulkę między oczy.
Właśnie.
Porozmawiaj z Howardem.
Ma skrzynkę z penicyliną.
Przynieś dwie butelki i strzykawkę.
To nie kod. Zrób, jak powiedziałem.
10 kroków w tył.
Dalej.
To broń twojego taty?
Jest chory?
Dlatego polujesz sama?
Posłuchaj,
do osady i z powrotem jest 6,5 km.
James szybko nie wróci.
Mam w plecaku oliwę i zapałki.
Możemy się schronić i rozpalić ogień.
Jeleń też.
Bierz go.
Naprawdę nie powinnaś tu być sama.
Mogę powiedzieć, że ty też.
Słusznie.
To jak masz na imię?
Wiem, że trudno zaufać nieznajomemu, ale naprawdę nie życzę ci źle.
W naszej grupie znajdzie się dla ciebie miejsce.
Jeśli chcesz.
Zapraszasz do klubu głodujących? Dzięki.
Faktycznie jesteśmy głodni, ale wciąż żyjemy.
Nie robię nic złego.
Próbuję dbać o tych, którzy mi zaufali.
Jesteś ich przywódcą?
Nie chciałem tego.
To była ich decyzja,
ale tak.
Zdecydowali, że za tobą pójdą?
To jakaś podejrzana sekta?
I tu mnie masz. Jestem kaznodzieją.
Standardowym, od Biblii.
Co?
Świat się skończył, a ty wierzysz w to gówno?
Zacząłem już po końcu.
Wcześniej uczyłem.
Matematyki. Dzieciaki w twoim wieku.
Od nauczyciela do pocieszyciela? Bo się, kurwa, rymuje?
Dokładnie.
A poważnie?
Po apokalipsie odnalazłem Boga.
To albo najlepszy,
albo najgorszy moment.
W '17 padła strefa w Pittsburghu. Ze Świetlikami i Fedrą.
Zebrałem kilka osób i tak skończyłem z trzódką.
Daleko stąd do Pittsburgha.
Tak.
Osiedlaliśmy się, a potem uciekaliśmy przed łupieżcami.
W trakcie wędrówki zbieraliśmy kolejnych ludzi,
aż wylądowaliśmy tutaj.
W końcu szczęście musiało się skończyć.
Szczęście?
Nie ma czegoś takiego.
Wierzę, że nic nie dzieje się bez przyczyny.
Naprawdę!
- Mogę ci udowodnić. - Dobra.
Nie spodziewaliśmy się tak srogiej zimy.
Nic nie urośnie,
a zwierzyny brakuje,
dlatego wysłałem do miasta czterech ludzi,
żeby przynieśli, co się da.
Wróciło tylko trzech.
Ten czwarty był ojcem i miał córkę w twoim wieku.
Odebrano jej tatę.
Okazuje się, że został zamordowany
przez jakiegoś szaleńca.
A najlepsze,
że ten szaleniec
podróżował z dziewczynką.
Widzisz?
Nic nie dzieje się bez przyczyny.
Opuść broń, James.
To ona zabiła Aleca?
Nikogo nie zabiła.
Opuść.
Przyniosłeś lekarstwo?
- Tak, ale... - Rzuć jej.
David...
Cofnij się.
Wiem, że nie jesteś z grupą.
Sama tu nie przeżyjesz.
Ochronię cię.
Pozwolisz jej uciec?
Gdzie ja mam to, kurwa, wbić?
Joel?
Gdzie mam to wbić?
Pieprzyć to.
Zostało tylko pięć.
Co to jest?
Sarnina.
Spory.
Czyli słyszeliście.
Tak, znaleźliśmy dziewczynę, która była z zabójcą Aleca.
O wschodzie większą grupą pójdziemy śladem.
Na śniegu to łatwe.
Znajdziemy ich kryjówkę
i osądzimy tego człowieka.
Powinieneś go zabić.
Ich oboje.
Wiem, że myślisz, że nie masz już ojca,
ale prawda jest taka, że zawsze będziesz go miała.
I będziesz mu okazywać szacunek, gdy mówi.
Dziękuję.
„Boże, dzięki Ci składamy
za to, co spożywać mamy.
Ty nas żywić nie przestajesz,
pobłogosław, co nam dajesz.
Amen”.
Bądźcie czujni.
Jeśli ten człowiek żyje,
to jest niebezpieczny.
No comments yet. Be the first to leave one.