처음 200줄입니다.
THE UNCANNY COUNTER 2
MAKARONY EONNI
Papier, kamień i nożyce.
Wygrałem!
Ty…
Dzieci są takie radosne.
Myślą, że świat jest piękny.
Nie wiedzą, że życie
to ulotne piekło.
Szkoda.
Nieźle.
Czego chcesz?
Czego chcę?
No tak.
Wszyscy o to pytają.
A zaoferować mogą
pieniądze
lub swoje życie.
A ty?
Co chciałbyś ukryć w takim miejscu,
ścigając nas?
Łapiemy złe duchy, by je ukarać.
Chcemy też ocalić uwięzione w was niewinne dusze.
Tym się zajmujemy.
Ukarać?
I myślisz,
że mógłbyś?
A ty?
Przyszedłeś, bo jesteś pewny siebie?
A może bałeś się mojej mocy?
Pomogę ci.
Papier, kamień i nożyce.
Chcesz wody?
Może lodu?
To on.
Ha-na.
Szykuj się.
Za wszelką cenę
chrońmy dzieci.
Tak jest.
Twoja moc.
Skąd ją czerpiesz?
Chronisz nią te ludzkie śmieci?
Po co?
Milcz.
Przejąłeś nasze moce i czujesz się niepokonany,
ale trafisz do piekła.
W porządku?
Tak.
Masz
tyle rzeczy
pod ochroną.
Mun.
Szlag.
ODCINEK 3
Sam przyszedł, a ja go puściłem.
Powinienem był go ukarać za panią Lee.
Nie miałeś wyjścia.
Chroniłeś dzieci.
Jakim cudem
nas tu znaleźli?
Może to i lepiej.
Dostrzegają Obszar.
Nie znajdziemy ich,
jeśli tego nie zechcą.
Musimy ich odnaleźć.
Trzeba znaleźć
i złapać tego drania.
STRAŻ POŻARNA W JUNGJIN
Dzwoniłeś do Ju-seoka?
- Nie odbiera? - Nie.
Musi mu być ciężko.
Może nie wrócić do pracy.
- Wróci. - Jeszcze niegotowe.
Moment.
Halo!
Stój!
Co jest?
Co to było?
- Było zgłoszenie? - Nie słyszałem.
Dwa lata temu
to ja pomogłem So Munowi
stać się takim kontrasem.
Ja, Ga Mo-tak.
Co oznacza, że ty
możesz stać się jeszcze lepszy.
Ja?
Tak pan myśli?
Musisz.
Twój ojciec się ucieszył, gdy się wybudziłeś.
Nie możesz znów zasnąć.
- Muszę być dobrym synem. - Zielona to pani Chu.
Czerwona – Ha-na.
Widzisz żółtą na samej górze?
Ta dłoń
jest dużo wyżej niż pozostałe.
Ja, Ga Mo-tak,
tego dokonałem.
Jak tam pan doskoczył?
Jednej dłoni brakuje.
Są trzy.
Właśnie.
Gdzie ślad Muna?
Gdy go znajdziesz,
zostaniesz prawdziwym kontrasem.
- Jeok-bong. - Tak?
Lećmy.
Dobrze.
Dobra mina.
To nic, jak zawalisz pierwszy skok.
Super. Gotów?
Skacz!
Dla jutra
Dasz radę!
Gi-ran.
To ja, Mo-tak.
Ten cały Na Jeok-bong…
Na pewno się połączył z Yung?
Sprawdzisz?
Słabiutko.
Jasne, cześć.
- Halo? - Mo-tak.
Skradziono wóz strażacki.
Co za świr by go ukradł?
Rzecz w tym,
że zwinął go strażak.
Strażak?
PRZEWÓZ WIĘŹNIÓW
Co to?
A temu co?
Zepsuł się?
Pójdę sprawdzić.
Przepraszam.
Jakiś problem?
Przepraszam.
Co się dzieje?
Co jest?
Co to ma być?
Cholera!
Giń!
Cholera jasna!
Kim jesteś? Za co?
Czemu to robisz?
Nie zabijaj mnie. Dlaczego?
Za co?
„Za co”?
Czemu ją zabiłeś?
Próbowała ci wybaczyć.
Zacząć nowe życie.
Czemu ją zabiłeś?
Była w ciąży!
Sam nie rozumiem.
Naprawdę.
Niczego nie pamiętam.
- Nie pamiętasz? - Nie.
To samo mówiłeś po oszustwie.
„Nie pamiętam”.
Nie powinienem był wam wybaczać.
Powinienem…
Ju-seok!
Ju-seok.
Jesteście potworami.
Jak…
Jak można
zabić człowieka?
Jak można
zabić drugą osobę?
Jak?
Hej, Skarbek.
To ja, mamusia.
I tatuś. Miło cię poznać.
Ju-seok!
Ju-seok.
POSTERUNEK POLICJI JUNGJIN
Park Seong-uk i funkcjonariusze
nie ucierpieli.
Zażądał adwokata?
Powiedział, że nie chce.
Chce się poddać karze.
Pańska matka się martwi.
Nie przyjmuje pan odwiedzin.
Ma się dobrze.
Mówi, żeby był pan silny
i dużo jadł.
A pani Lee…
Miała
godny pogrzeb.
Dziękuję, Mun.
Panie Ma.
Proszę się nie martwić.
- Nikt mocno nie ucierpiał. - To dobrze.
Dwa lata temu kogoś spotkałem.
Zabójcę moich rodziców.
Wtedy
też chciałem go zabić.
Wiem.
Rozumiem,
jak trudna była ta decyzja.
Czuje pan gniew i gorycz.
Ale się pan opanował.
No comments yet. Be the first to leave one.