처음 200줄입니다.
Wprowadzić wolontariusza numer 85.
Chodź.
Dzięki, stary!
No, lecimy, lecimy.
Chodź.
Uważaj na moją kurtkę, OK? Mam w niej swoje rzeczy.
Kinky.
Nie wpisałeś kontaktu w nagłym wypadku.
Słucham? Czego?
Dostanę pieniądze, prawda?
Wolontariusze otrzymujący dawkę syntetycznego substratu...
Wbijecie we mnie tę igłę?
...V282. - Poczekaj, poczekaj, stój!
Czekaj, czekaj! Czekaj!
31.
To ma swędzieć?
Strasznie swędzi, stary.
Kurde, piecze!
Co to, do cholery, jest?!
W nogach też!
Clarence, wracaj tam!
Cholera!
Zadziałało.
Wybierz wakacje marzeń
na całe życie w Kapsztadzie, w RPA.
Zwiedzaj Miasto Matkę i cudowną dziką naturę.
Chaos w mieście.
Bezdomni walczą z rządem.
Jak zawsze, ludzie walczą o swoje prawa.
Bezrobocie wynosi 90%.
Burmistrz Mostert powoli nas zabija!
Zabrał nam wszystko!
Praca z rządem pokazuje,
że należy się do wysokiego odsetka bogatych.
Klasa średnia każdego roku staje się coraz mniejsza.
Firmy zamykają się przez monopole korporacyjne,
co prowadzi do bezrobocia i większej liczby bezdomnych.
W innych wiadomościach: setki dronów
zostały wypuszczone przez burmistrza Mosterta,
aby obsługiwać nasze ulice i utrzymać je...
Ponieważ Kapsztad doświadcza częstych przerw w dostawie prądu,
zapotrzebowanie na ładowalne źródła energii
doprowadziło do niedoborów litu
i skokowych cen baterii.
Władze wciąż prowadzą poszukiwania
nieuchwytnego Króla Szczurów.
Wszyscy wiemy, że Król Szczurów jest prowodyrem
czarnorynkowych operacji,
oraz dystrybucji antyrządowej propagandy.
Słyszeliście...
Rząd rekrutuje dzieci
do programów szkoleniowych.
Burmistrz powiedział dziś,
że to sprawi, że nasze miasto będzie silniejsze
i zapewni nam wszystkim jaśniejszą przyszłość.
Nikt nie chce się pieprzyć!
Nie wiem, co powiedzieć!
Nikt tutaj nie uprawia seksu!
Jeśli jest tu ktoś, kto chce się...
Ostatni znany nosorożec
został zabity przez kłusowników...
To ósmy, kolejny rok
rządów burmistrza Mosterta. Czy zostanie ponownie wybrany?
Chodź tu! No chodź!
Chodź tu, skurwielu!
Chodź tu!
Chodź tu, skurwielu! Okrąż go!
Chodź tu, skurwielu!
Dopadnę cię!
Łap ten cholerny radiotelefon! Jeśli zobaczysz tego gnoja,
powiedz mi, gdzie do cholery...
- Kurwa! - Idę po ciebie!
Czekaj!
No chodź tu!
Nie waż mi się tam wchodzić!
O Boże, skurcz!
Jezu Chryste, moje nogi!
O mój Boże! Jezu!
Chodź tu, gnojku!
Jezu! O mój Boże!
Nie skręcaj tam!
Nie!
Wracaj!
O mój Boże! Boże!
Z drogi!
Dwanaście godzin wzwodu! Pył kutasowy!
Pył kutasowy! Dwanaście godzin wzwodu!
- Całe dwanaście godzin! - Society!
Pył kutasowy? 12 godzin wzwodu?
- Serio? - Okłamałbym cię?
- A ta fiolka? - Fiolka?
Nie dla ciebie!
Skurwielu!
Chodź tu! Chodź tu, skurwielu!
Czekaj! Ty mały skurwysynku!
Pierdol się!
Leż spokojnie!
O Boże, co do cholery...
...rzuciłeś mi w twarz?
Dwanaście godzin wzwodu! Dwanaście!
Co jest, kurwa?
Na co się gapisz?
Pierdol się. Ruchy!
Szefie!
Brama!
Szefie, brama!
Do bramy!
Ten zboczony glina ma wzwód
i próbuje zerżnąć mnie w dupę!
Pierdolony skurwiel!
Na co się, kurwa, gapicie?
Co wy, do cholery, robiliście?
Baraszkowaliście?
Dałeś mu w tyłek?
Ja nie oceniam. Tylko że... On jest gliną.
Masz tę baterię?
Oczywiście, że mam.
Hej, zabierz ode mnie ten khazer*!
— Nie wiem, gdzie to było. — Jak chcesz.
Mazel tov.
Dawno nie widziałem czegoś takiego.
Ostatnio w mieście jest dość sucho,
a tacy jak Glina-Ze-WZWOdem
wcale nie ułatwiają sprawy.
Na szczęście...
Mam ciebie, żebyś mnie krył.
Zabierz tego Schmeckle!*
Cholera! Zapomniałem o tym.
Nie powinienem tego marnować.
Albo użyję sztuczki na 12-stą.
Sztuczki na 12-stą?
Tak, to wtedy, jak wsadzasz fiuta
za pasek tak, że stoi prosto na godzinę 12:00.
Tryb ukryty.
Po co mi to mówisz?
— To świry! — Spokojnie, spokojnie...
Spokojnie, chłopaki! Nie musicie mnie bić, okej?
Dobra, zobaczę tylko, co mam w torbie, ok?
Kurwa.
Ronald.
Nie. Trzymaj swój nochal z daleka.
Jeśli nie jest jedną z tamtych, to jest jedną z nas.
Ej! Clover!
Człowieku!
— Zachowujmy się. — Na miłość boską, Ronald!
Nie możesz ratować
każdego bezdomnego. — Nie mogę?
Popatrz na Szefa!
Był pieprzonym przegrywem, zanim się pojawiłem.
Wiesz, że był chudy,
zanim trafił na ulicę?
A teraz popatrz na niego!
Uwielbiam tę jego tłustą, pączkowatą mordkę!
Aj waj!
Zaraz zemdleję!
Dlaczego z wami zawsze musi być przemoc?
Nie możemy po prostu ubić interesu?
Nikt nie ucierpi, wszyscy odejdą zadowoleni.
Prawie.
To musi być naprawdę zajebiście dobry interes.
Nowiutka bateria dla waszego szefa.
Wiem, że Król Szczurów je uwielbia.
— Tydzień. — Tydzień? Tylko tyle?
Inflacja wymyka się spod kontroli.
Uściski i całusy dla Króla Szczurów.
Nie musiałeś tego robić!
Przepraszam. Moja wina.
Nie wiedziałem, że lubisz,
kiedy ktoś tłucze cię na kwaśne jabłko.
Mnie też przyszliście oskubać?
Myślicie, że mam lekko, a wy ciężko?
Jestem tu sama, kolego.
— Jesteś nam winna baterię. — Nie, nie jest.
Jest w porządku.
W porządku.
W porządku.
Wszystko dobrze!
To tylko kolejna gęba do wykarmienia,
kolejny darmozjad.
Nie ma mowy, żeby poszła z nami do domu.
Nie ma, kurwa, szans!
Dziękuję!
Fajne, co?
No, jest... Przytulnie.
Takie... Przyjemne miejsce.
Powinnaś była zobaczyć, jak tu było, zanim wyremontowaliśmy.
Chi kompletnie nie grało.
Ale teraz jest... Fajnie.
Otwarty przepływ.
Super.
Brzmi świetnie.
Jezus!
Co do...
Co to kurwa jest?
Co on ma kurwa na twarzy?
Co jest nie tak z moją twarzą?
On jest przyjacielem. Należy do ekipy.
Cholera. Przepraszam, stary...
Miło cię poznać.
Jezus, Ronald,
No comments yet. Be the first to leave one.