처음 200줄입니다.
Pada śnieg, pada śnieg Dzwonią dzwonki sań
Jak to miło gnać saniami W śnieżnobiałą dal!
Wiem, że praca w Wigilię jest do bani.
Nie musielibyśmy, gdyby system dostaw działał poprawnie.
Jaki mamy udział w świątecznym rynku?
Sześć procent.
A co oznacza „inne”, które wynosi 17%?
Nie wiemy.
Panowie, pełna moc. Kometku, jazda.
Szybciej. Nie mogą nas zobaczyć.
Pomóż mi z choinką. Mikołaj zaraz tu będzie!
Mikołaj. Urocza jest, nie?
Dobra, idźcie do swoich rodzin.
Nie mam…
Zobaczmy, co zrobiłaś. Ale potem kładziesz się spać.
Rabusie.
Chodź, skarbie.
Szybciej.
W szkole mówią, że to koniec Mikołaja.
Bo korzysta z tradycyjnej poczty i robi dostawy raz w roku.
Starszaki zawsze będą mówić, że Mikołaj nie istnieje.
Nie mówię, że nie istnieje, tylko że to jego koniec.
Czekaj… on nie istnieje?
Boże. Twoja mama była w tym lepsza.
Chyba możemy wyjść.
Grace, sama to zrobiłaś?
Jak zawiesiłaś kokardę na czubku?
Może polecimy koło Statuy Wolności?
Świetny pomysł, Noel. Ale najpierw pączki!
Tak!
Cudownie!
Bardzo dobrze!
Szef ma dobry humor.
Czasem tak ma. Założę się, że nie skończy na czas.
Przyjmuję zakład, Crouton.
Nie wygłupiajcie się w sterowni.
Wybacz, szefowo. Elfy mają to we krwi.
Właśnie!
No dobrze. Raportuj, Crouton.
Mikołaj jest wolniejszy niż zazwyczaj, a mimo to jest przed czasem.
Jak to możliwe?
Czy to cała lista?
To nie może być cała lista. Co roku robi się krótsza.
Co się dzieje?
Poczekaj.
Co my tu robimy? Tego domu nie ma na liście.
To na pewno jakiś błąd.
To jeden z moich ulubionych domów.
Mleko trochę skwaśniało.
To mleko sojowe.
Mówiłeś, że masz nietolerancję laktozy.
Tak mówiłem, nie?
Dzięki, że pamiętałaś. Śpij.
Wesołych Świąt, Saro.
Wesołych Świąt, Mikołaju.
Wiesz co?
Dowiem się, czemu nie ma go na liście.
Jesteśmy włamywaczami?
Spokojnie. Wszystko jest w porządku. A nawet lepiej.
Jest mikołastycznie.
Zawsze mnie to bawi.
To trochę łaskocze.
Przestraszyła mnie pani. Spokojnie. Nie. Proszę przestać.
Przyszedłem do pani córki, Sary.
- Ona mnie zna. - Ja jestem Sara!
No tak, co ja sobie myślałem.
Jak ten czas leci. Minęło 28 lat.
Przynajmniej ja się nie zmieniłem.
Kim jesteś?
Mikołajem.
Mam nietolerancję laktozy. Dałaś mi mleko sojowe.
Słuchaj, świrze.
Mikołaj nie istnieje, a ja nie mam czym rzucać,
więc ładnie proszę, żebyś sobie poszedł.
No tak. Dorośli przestają wierzyć w magię.
Wyrastają z niej.
Dlaczego mnie nie pamiętasz?
Niewiele pamiętam, stary.
Jestem dorosłą kobietą, mieszkającą u rodziców.
Moje życie to niezapadający w pamięć dzień przed telewizorem.
Nie sądziłem, że akurat ty
przestaniesz wierzyć.
Dobrze, poudawajmy, że jesteś Mikołajem.
Czemu tu jesteś?
Kupuję prezenty online,
a tak naprawdę to zapomniałam, że dziś Wigilia.
Szkoda. Więc pewnie tego nie chcesz?
Nie myślałam o Polly, od czasów dzieciństwa.
Tak.
Mama ją wyrzuciła, bo wyprawiłam jej urodziny w kiblu.
Kibelkowa impreza Polly Pocket.
O Boże. To naprawdę ty.
Wesołych Świąt, Saro.
Wesołych Świąt, Mikołaju.
Rób swoje, nie przeszkadzam.
Dziękuję.
Co się dzieje? No już.
Noel, potrzebuję pomocy. Noel!
Musisz pociągnąć za zasuwkę.
Mikołaju?
Przyjacielu, jesteś tam?
Mikołaju?
No dobra.
Noel, oddychaj. No już.
Dobra. Musimy lecieć.
Na mleko i ciasteczka.
Nic ci nie jest?
Kto to powiedział?
Cześć, mamo.
Cal, co mówiłam o tych grach?
Zapędzasz się
i nie odróżniasz fantazji od rzeczywistości.
Jestem prawdziwa!
W porządku.
A to?
Lewis, zrobiłam popcorn.
- Hej, mamo. - Cześć.
Oglądaliśmy z Lewisem film o Mikołaju.
Zawiera mnóstwo błędów.
Nie wątpię.
Kładźcie się już.
Wiecie, że tata lubi do was przychodzić po pracy.
Ale wtedy jest po najlepszej części Gwiazdki.
Chciałby tu z wami być.
Ale potrzebują go…
Wszystkie dzieci na świecie.
Tak.
Do łóżek. Natychmiast.
Przykro mi, Lewis.
Dokończymy film innym razem.
Niesamowite, 28 lat.
Tak, 28…
Czemu powtarzasz „28”?
Bo robię to od 28 lat.
Kiedy to zleciało?
Tak, czas leci.
Dzieciaki stały się dorosłe. Przestały wierzyć…
LICZNIK MAGII
Na świętą noc! Magia nam się kończy.
Nie. Licznik jest stary i nie działa.
Jest z cukierków. To wspaniała noc.
- To dobra noc. - Czemu tak dziwnie mówisz?
Wydaje ci się. Ale jakbym tak mówił, byłoby dziwnie.
Chwilunia, cukiereczku.
Jak wróciłeś na dach domu,
gdy szukałem cię w kominie?
Dobry Mikołaj nie zdradza swoich tajemnic.
Błyskawiczny, wracaj.
No już. Spokojnie.
Czemu pachniesz ciągutką?
A ty rozpaczą?
Da się wyczuć rozpacz?
Co się dzieje?
Posłuchaj.
Tylko nikomu nie mów.
Magia mnie dziś zawiodła. To nic wielkiego.
- Jesteśmy 3000 m nad ziemią… - Prawie 3500.
…i ciągnie nas latające bydło…
Nienawidzą tego określenia.
…dzięki magii.
- To prawda. - Nic takiego?
Chłopcy, do góry!
Crouton, mamy problem!
No już, chłopaki!
ŚNIĘTY MIKOŁAJ: SERIAL
ODCINEK PIERWSZY ZAPIĄĆ PAS
Do góry, chłopaki!
No już!
Co zrobiłaś? To twoja sprawka.
Nie.
Byłam zajęta jedzeniem czekolady. To twoja wina.
Nigdy nie popełniłem błędu. Mam czystą kartę.
Czysta karta nie oznacza, że nie popełniasz błędów!
Noel? Mikołaju?
Mikołaju, odbiór.
Daj znać pani Mikołajowej.
Saro, twoi włochaci przyjaciele
wymykają się spod kontroli.
A mam jakiś wybór?
Nie mam rówieśników,
a czasem muszę z kimś pogadać.
Ale one nie odpowiadają, prawda?
Nie, mamo. To zwierzęta.
Nie oszalałam. Po prostu czasem jestem samotna.
Wiem, że niełatwo jest mieszkać na biegunie.
Tak, ale daję radę.
To ty powinnaś marudzić.
Czemu? Przecież jestem szczęśliwa.
No pewnie, bo na tym polega twoje życie.
Moje życie?
Nie byłaś ciekawa poprzednich pań Mikołajowych?
Były stare, robiły na drutach i piekły. Nawet nie mają imion.
To nieprawda. Mam imię.
- Nie masz. - Mam.
- Jestem… Nancy. - Nie…
- Nenta. - To nie imię.
Święona.
Mamy tak do ciebie mówić?
Co się dzieje? Sanie mojego męża zaginęły?
Nie do końca.
No comments yet. Be the first to leave one.