처음 200줄입니다.
DŹWIĘKOWIEC
5 MAJA 1940 ROKU
PIĘĆ DNI PRZED INWAZJĄ NIEMIEC NA BELGIĘ I HOLANDIĘ
A gdyby wszystkie kraje neutralne kraje, o których wspomniałem
i te, które pominąłem,
dokonały spontanicznego zrywu, wypełniły swój obowiązek
i stanęły ramię w ramię z imperiami brytyjskim
i francuskim przeciwko agresji i niesprawiedliwości?
Obecnie ich sytuacja jest opłakana, a wkrótce będzie jeszcze gorsza.
Każdy z nich ma nadzieję, że jeśli nakarmi krokodyla,
to krokodyl pożre go jako ostatniego.
Wszyscy mają nadzieję, że niebezpieczeństwo minie,
zanim nadejdzie ich kolej na pożarcie.
Lecz ja mam wielkie obawy, że ta burza nie minie.
Będzie szaleć i ryczeć, coraz głośniej, coraz dalej.
Rozprzestrzeni się na południe i na północ...
- Ile? - Siedmioro.
- Przez jedną noc? - Tak.
- Nie mieli dokumentów? - Nie.
Trzeba je odesłać.
Wasi rodzice wiedzą, że nie wolno
przekraczać granicy bez dokumentów.
Wracaj...
Wsiadajcie.
Pojedziecie z powrotem do Niemiec, szybko!
Szybko!
Jutro w Antwerpii nie będzie słońca, ale nie zapowiada też deszcz.
Temperatura wyniesie 16 stopni - czas posadzić cebulki.
Jest też wesoła wiadomość z zoo - urodziło się małe lwiątko!
- Kiedy wyjeżdżacie? - Nie wyjeżdżamy. Zostajemy.
Tata zmienił zdanie. Znowu będziemy w drodze.
- Pierwsza - czas na Finor. - Dziękuję.
Po godzinie pierwszej zapraszam na wiadomości.
Zaraz po reklamie.
Za cztery godziny należy się 20 franków.
Pudełko Finorów kosztuje ponad 20-ścia.
Kupię za nie bilet do Brukseli?
Po co twój tata się tam przeniósł?
Pięć franków.
Drzwi!
Uśmiechnął się do mnie los, skoro mam tak szlachetnego
i honorowego rycerza za przewodnika.
A gdyby podczas mojej podróży towarzyszyli mi zwykli żołnierze?
Nasz Berre.
- Ciocia Gabby. - Chłopcze!
Pachniesz Limburgią.
Jak minęła podróż?
Jak tam moja siostra, dobrze?
Wejdź. Wujek André jest jeszcze w pracy.
Płatność w naturze, skończyły się im pieniądze.
- Już tam nie wrócę. - Dobrze.
Najwyższy czas stąd wyjechać.
Jak to zdobyłaś?
Masz. Czytaj.
"Joanna z Nawarry to zła królowa.
Uwięziła mojego ojca i krewnych".
"To prawda, pani, królowa traktuje Flamandów bardzo surowo".
Kiedy masz egzamin?
Nie egzamin, tylko przesłuchanie. Jutro...
Uśmiechnął się do mnie los,
skoro mam tak szlachetnego rycerza za przewodnika.
A gdyby podczas podróży towarzyszyli mi zwykli żołnierze?
To on?
Przyjechał godzinę temu, ledwo go poznałam.
Ostatnio był jeszcze dzieckiem.
Wstydził się mnie pocałować.
Nagrał swoją aparaturą dźwięk naszego dzwonka.
Cześć, Berre.
- To wujek André, mój nowy mąż. - Dziękuję.
- Za co? - Za staż.
To był pomysł Gabby.
Twoja mama mówiła, że bardzo lubisz bawić się z mikrofonami
i różnymi urządzeniami.
Idealnie się składa, bo Andre pracuje w radiu.
Możesz zabrać na górę jego sprzęt, Andre?
- Proszę. - Wejdź.
Wszystko trafi na strych.
- Co tam masz? - Dźwięki.
Nie wiedziałem, że dźwięk jest taki ciężki.
Jest też kilka plotek.
To mówisz, że jest nieśmiały?
- Niech sobie słucha swojej audycji. - A kronika?
Jak nas Hitler napadnie, będzie mnóstwo czasu,
żeby słuchać tych bzdur!
- Hitler... - Właśnie.
Udźwiękowienie: Pierre Polak.
U niego jesteś na stażu.
Jedz zupę.
Zapach świeżo zmielonej kawy. Nietypowe jak na aptekę.
Witam szanownego pana. W czym mogę pomóc?
Inspektor Nos. Proszę zawołać farmaceutę.
- W tej chwili go nie ma. - Bardzo w to wątpię, panienko.
Właśnie popija kawałek świeżo upieczonego ciasta gorącą kawą.
Skąd pan to wie, inspektorze?
Droga pani, mój nos jeszcze nigdy mnie nie zawiódł.
Wyjątkiem są sprawy sercowe...
6 MAJA 1940 ROKU
Kiedy byłem mały, marzyłem o pracy na statku - i spójrz.
Budynek Flagey.
Największa na świecie fabryka dźwięku.
Na tym statku nie jestem już "wujkiem Andre", rozumiesz? ...
Jak na kogoś, kto lubi hałasować, jesteś dość cichy.
Mamy sześć sal koncertowych, pięć studiów lektorskich,
dwa nagraniowe i cztery do słuchowisk, gdzie odbywasz staż.
Jesteśmy jedyną rozgłośnią na świecie wyposażoną w dwie komory bezechowe.
Podpisz się.
Poza tym mamy aż trzech dyrektorów.
Jeden dla słuchaczy francuskojęzycznych, drugi dla flamandzkojęzycznych,
a trzeci dla jednych i drugich.
W takim wspaniałym kraju żyjemy.
Koledzy? To jest Berre, bratanek mojej żony.
Jest stażystą w dziale efektów.
Foley. Teraz nazywa się to "Foley".
Jeśli Niemcy zaatakują, ewakuujemy się budynek w ciągu dwóch godzin.
Gdzie są te "listy podejrzanych"?
Minister sprawiedliwości podkreśla, że to pilne.
Ten z zeszłego miesiąca czy obecny?
Ilu ministrów mieliśmy w ciągu 18-tu miesięcy?
Pięciu, sześciu?
Czasy są trudne...
Tak jak prośba ministra:
"Sporządźcie listę osób, które mogą pomagać Niemcom w przypadku inwazji".
Faszystów, reksistów i nacjonalistów.
Ale także szpiegów ukrytych wśród uchodźców.
Szpiegów mogących tworzyć piątą kolumnę.
- To chyba nie takie trudne? - Piąta kolumna?
Mamy 644-ech pracowników.
Czy niektórzy sympatyzują z nazistami?
Być może, nie mają tego wypisanego na czole.
Dopóki nie wejdą tu w mundurach, niewiele możemy zrobić!
Wiem, że bronimy neutralności publicznej rozgłośni,
ale arbitralność tej prośby może prowadzić do fałszywych oskarżeń.
Będziemy uważnie obserwować sytuację.
Pracownicy mogą zgłaszać wszelkie podejrzane zachowania.
Stań prosto i unikaj kontaktu wzrokowego.
Panowie dyrektorowie...
Czy ja słyszę hymn Związku Radzieckiego?
Komuniści mają wolną rękę?
To jest wasza neutralność?
Poranki są dla nadawców politycznych, nie mamy nic do powiedzenia.
To decyzja polityczna.
- Kto teraz nadaje? - Socjaliści.
Chasseur André, mógłbyś otworzyć drzwi?
Zamknęli je od środka.
- Nie można zablokować sygnału? - Można...
Wystarczy biec powyżej 340 metrów na sekundę i stanąć fali na drodze.
Wtedy straci energię i się zatrzyma.
Jak szybko?
340 metrów na sekundę, z prędkością dźwięku.
To będzie trudne.
- Spora prędkość. - A ty jesteś...?
Berre, bratanek nowej żony wujka André.
Przepraszam.
On jeszcze nie wie, gdzie jest jego miejsce.
- Przyjechał na staż u dźwiękowca. - U Polaka?
- Panowie? - Tak, chodźmy.
Chasseur André, przecież ci mówiłem.
Studio nr 10, Pierre Polak. I nie przynieś nam zawodu.
Muszę iść na przesłuchanie o 10.30.
"Musi" pani?
Studio 12, przez drzwi wahadłowe i po schodach w górę.
Dziękuję.
Proszę pana? Szukam studia 12-ście.
- Jechałeś wczoraj pociągiem do Brukseli. - Tak.
Ty patrzyłeś w przeszłość, a ja w przyszłość...
Ja wolę patrzeć tam, dokąd zmierzam.
Nie patrzyłem, tylko słuchałem.
W pociągu nie ma znaczenia, w którą stronę patrzysz,
dźwięk rozchodzi się tak samo.
Chodzi o energię.
Mam przesłuchanie w studiu nr 12.
Chodź.
"Jak to jest, że moje serce tak bardzo tęskni za jego pocałunkami?
Jego słowa są takie delikatne i słodkie.
Delikatne i słodkie!"
Panie Van Dijck? Jestem.
Panno De Vries, próba mikrofonowa była o 10.30, zabrakło pani!
Przepraszam.
Kwadrans akademicki już minął. Szkoda, przegapiła pani swoją szansę.
Zawsze jestem na czas, ale nigdy nie byłam w tym budynku.
Radio nie czeka. Radio jest punktualne.
To jego wina.
- Kto to jest? - Berre.
Stażysta. Efekty dźwiękowe.
To przez niego zgubiliśmy się w budynku
- Naprawdę? - Tak.
Czy zgadzają się państwo na kolejne przesłuchanie?
Dziękuję za wyrozumiałość, zapraszam.
Mówisz za głośno.
Mikrofony studyjne są bardzo czułe.
- Cicho i łagodnie? - Tak, cicho...
- Gotowa? - Tak.
Lowie? Ruszamy?
Skup się.
Gotowy, Lowie?
Trzy, dwa, jeden - akcja!
Droga Machteld, nasze cierpienie dobiegło końca:
ojczyzna została pomszczona,
Flandria jest wolna!
Francuzi zostali pokonani.
No comments yet. Be the first to leave one.