처음 200줄입니다.
Co to?
Brzmi jak śmieciarka.
Och? We wtorek?
Może zmienili harmonogram.
O cholera.
Och! Chwileczkę! Chwileczkę!
Hej! Zatrzymajcie się, chłopaki.
Bałem się, że mnie przegapicie.
Nie martw się. Nie przegapimy.
To jest prawdziwe amerykańskie rzemiosło.
Myślisz, że to Japończycy wymyślili? Bzdura. My to zrobiliśmy.
Przez chwilę to straciliśmy, ale odzyskaliśmy.
- Lubię Cadillaki. - Lubisz Cadillaki? Chodź, bracie, wsiadaj do tego Cadillaca.
Pokochasz go.
To styl i piękno.
Wygodny, prawda? Wiem, co chcesz powiedzieć. To winyl.
Uwierz mi, nie chcesz skóry, bracie. Skóra parzy.
Jest niewygodna. Pęka. Same kłopoty. Spójrz, ile tu jest miejsca nad głową.
Ktoś taki jak ty nie będzie miał z tym problemu.
Śmiało, odpal go. Posłuchaj tego. To jest moc.
- To jest osiągi. - Wiesz, co lubię najbardziej?
- Co takiego? - Cenę.
Hej! Chwileczkę!
Nie możesz tu wjeżdżać tym samochodem!
Hej, chłopaki, jak leci?
Pracujemy. Pracujemy.
Och, tatusiu, postaw mnie!
Poddaję się. Poddaję się.
Też cię kocham.
Idą kanapki.
Dlaczego po prostu nie nazywają go "Dziewczyna George"?
Oszczędziłoby to całego zamieszania.
Och, tato, to takie stare.
Kiedy byłem chłopcem i rock and roll dotarł do Niemiec Wschodnich...
komuniści mówili, że to wywrotowe.
Może mieli rację.
- Co w tym jest? - Nie chcesz wiedzieć.
Tato, co się dzieje?
Co tu robi ten wojskowy helikopter? Mówiłeś, że już nigdy nie wyjedziesz.
- Mówiłeś, że skończyłeś. - Nigdzie nie jadę.
Obiecujesz?
Obiecuję.
Jackson. Harris.
Zabezpieczyć teren.
John?
John, jesteś tam?
John, wyjdź. To Kirby.
- Wiem. - Cicho i sprawnie, jak zawsze.
- Muszę być. Ty mnie nauczyłeś. - Trochę zardzewiałem.
- Co się dzieje? - Jenny, jak się masz?
Cześć.
- Jenny, muszę porozmawiać z twoim tatą. Dobrze? - Tak? Masz nakaz?
- Bardzo zabawne. - Jenny.
Dobrze.
John, mamy problem.
Ktoś zabija twoich ludzi.
Daliście im nowe tożsamości.
Musiał być przeciek.
Lawson, Forrestal, Bennett, wszyscy zostali trafieni.
- Kto to robi? - Zrobiłeś sobie wrogów na całym świecie.
To mogli być Syryjczycy, Amerykanie z Południa...
Rosjanie lub grupa terrorystyczna.
Znajdą cię.
Mieliśmy tu prowadzić normalne życie.
Będziecie. Obiecuję.
Jadę do miasta, żeby skoordynować działania z Federalnymi.
Załatwimy tych drani, zanim się do was zbliżą.
W międzyczasie Jackson i Harris zostaną tu z wami.
- Są dobrzy? - Bardzo dobrzy, ale nie tak dobrzy jak ty.
Jest źle?
Nie zostawię cię, jeśli o to pytasz.
Więc nie może być źle.
- Jak mocno jesteś ranny? - Dam radę. Będzie dobrze.
Muszę wziąć karabin z szopy. Miej oczy otwarte. Będą tu.
Pamiętaj, jesteś z wiatrem.
Podmuch może ich ostrzec.
- Z wiatrem? Myślisz, że poczuję, jak nadchodzą? - Ja czułem.
Dobrze, Jenny, idź do swojego pokoju, dobrze? I nie pokazuj się. Zaraz wracam.
Gdzie ona jest?
Wyluzuj, człowieku.
Nie możemy rozmawiać o interesach, gdy wymachujesz bronią przed ludźmi.
Twoja córka jest bezpieczna, pułkowniku. To, czy tak pozostanie, zależy od ciebie.
Moi ludzie mają z tobą interes do załatwienia.
Jeśli chcesz odzyskać dzieciaka...
to musisz współpracować.
- Prawda? - Nie.
Jedzie na nas bez hamulców.
Wciąż jedzie, ten szalony drań. Uderzy w nas.
Cholera!
Ani rusz, skurwysynu.
- Bennett, myślałem, że jesteś— - Martwy?
Źle myślałeś.
Odkąd wyrzuciłeś mnie ze swojego oddziału...
czekałem, żeby ci się odpłacić.
Wiesz, jaki dziś dzień, Matrix?
Dzień wypłaty.
Środki uspokajające.
- Chciałem użyć czegoś prawdziwego! - Gdzie jest Jenny?
Pamiętasz mnie, pułkowniku?
Pamiętam cię, śmieciu.
Zwłaszcza ludzi, których torturowałeś i zabiłeś.
Pułkowniku Matrix.
Nie rozumiesz kraju takiego jak Val Verde.
To kraj, który potrzebuje...
prezydenta, który ma zrozumienie dla dyscypliny.
- Dlaczego mi to mówisz? - Ponieważ...
wrócisz do Val Verde...
i zabijesz prezydenta...
któremu pomogłeś mnie obalić.
Dlaczego nie pozwolisz tego zrobić Bennettowi?
Brzmi jak coś, co by go kręciło.
Ponieważ prezydent Velazquez ci ufa, pułkowniku.
W końcu uczynił cię bohaterem rewolucji.
Kapitan Bennett odszedł, powiedzmy, w niesławie. Tak?
Tak. Zbyt bardzo lubił zabijać.
Twój trening, Matrix.
Możesz zbliżyć się do prezydenta Velazqueza.
Zabijesz go.
Wiesz, zadaliśmy sobie wiele trudu, żeby cię znaleźć.
Musieliśmy udawać śmierć kapitana Bennetta...
żeby generał Kirby się zdenerwował i doprowadził nas do ciebie...
a teraz, kiedy cię mam, będziesz robił dokładnie...
to, co ci każę.
Pierdol się.
- Tatusiu. - Jenny.
Och, wy dranie.
Pułkowniku Matrix, jeśli zabijesz prezydenta Velazqueza, odeślę ją do ciebie.
Jeśli spróbujesz czegoś innego...
przyślę ci ją w kawałkach.
- Jakieś ślady Matrixa? - Nie, panie. Tylko te ciała.
Myślisz, że jest ich więcej, panie?
Jeśli wciąż żyje, spodziewałbym się znacznie więcej.
Sully dopilnuje, żebyś wszedł do samolotu.
Henriques zostanie z tobą, żeby upewnić się, że z niego wyjdziesz.
Jeśli nie usłyszę od żadnego z nich, ona nie żyje.
Ile ci płacą, Bennett?
Zaoferowali mi sto tysięcy. Chcesz wiedzieć coś jeszcze?
Kiedy dowiedziałem się, że dorwę cię w swoje ręce, powiedziałem, że zrobię to za darmo.
- Hej! Czekaj. - Wrócę, Bennett.
John!
Będę gotowy, John.
Spóźniamy się, kumplu.
Więc ty i Bennett poznaliście się w służbie?
Ja i Henriques też byliśmy w służbie.
Nie ma to jak stare wojenne kumple.
Cóż, miłej podróży.
Trzymaj się. Och, masz. Wypij piwka w Val Verde, Matrix.
To da wszystkim trochę więcej czasu z twoją córką.
Jesteś zabawnym gościem, Sully. Lubię cię.
Dlatego zabiję cię jako ostatniego.
Ruszaj.
Hasta luego, chłopaki.
Pierwsza klasa, 7-A.
A ty masz 7-B, proszę pana.
- Jakiś bagaż podręczny? - Tylko on.
Otwórz jeszcze raz usta, a przybiję je gwoździami.
- Musi pan zapiąć pasy, proszę pana. - Dziękuję.
- Czy mógłbym prosić o koc i poduszkę? - Oczywiście.
- Proszę bardzo. - Dziękuję.
Szanowni państwo, przygotowujemy się do odlotu.
Prosimy upewnić się, że cały bagaż podręczny...
jest bezpiecznie umieszczony w schowkach nad głowami.
Upewnijcie się, że pasy są zapięte i zgaście wszystkie papierosy.
Gdy osiągniemy wysokość przelotową, będziemy serwować napoje...
a później, trochę później, nasz obiad.
Krótko po tym wyświetlimy nasz film.
Waszymi stewardami są Susan i Lance...
a ja jestem Vicky.
Jesteśmy tu, aby uczynić waszą podróż tak komfortową, jak to możliwe.
Dziękujemy i życzymy bezpiecznego i przyjemnego lotu.
Przepraszam. Jak długo trwa lot?
Lądujemy w Val Verde za dokładnie 11 godzin.
Dziękuję i wyświadcz mi przysługę.
Nie przeszkadzaj mojemu przyjacielowi. Jest śmiertelnie zmęczony.
Przód, proszę. Dziękuję.
Proszę pana, podczas startu musi pan pozostać na swoim miejscu.
Mam chorobę lokomocyjną.
Tak, ptaszek odleciał. Ładunek na pokładzie.
Tak, ptaszek odleciał. Ładunek na pokładzie.
Teraz jedź do punktu zrzutu.
Tak. Gracias, Sully.
Cóż, jesteśmy zgodnie z planem.
Przy odrobinie szczęścia, dzisiaj będzie mój ostatni dzień jako cywil.
Twój ojciec wydaje się współpracować.
Wkrótce będziecie razem. Czyż to nie będzie miłe?
Nie tak miłe, jak oglądanie, jak kopie ci tyłek.
Zabierzcie ją na dół.
Tak, ta Cindy.
Cóż, mój lot o 7:40 do Vancouver został odwołany.
Więc może kolacja? Tak.
Cóż, też mógłbym iść wcześniej spać.
- Może zróbmy to innym razem. - Brzmi, jakby był na ciebie zły.
Dobrze. Cóż, ja też cię lubię.
W porządku. Porozmawiamy wkrótce. Pa.
Cóż, miłość i kariera— To trudne, nieprawdaż?
- Wygląda na to, że potrzebujesz randki. - Cóż, nie potrzebuję.
Założę się, że dziewczyny takie jak ty spotykają wielu miłych chłopców na lotniskach.
Słuchaj, naprawdę mnie irytujesz.
Hej!
Hej! Zwolnij.
No comments yet. Be the first to leave one.